LIST: „Podjadę fajnym autem, zaszeleszczę gotówką i każda będzie moja. Ty też!”

Wojciech nie ma wątpliwości, że gdyby nie wypchany portfel, nie miałby takiego powodzenia.
LIST: „Podjadę fajnym autem, zaszeleszczę gotówką i każda będzie moja. Ty też!”
Fot. iStock
04.09.2016

Zdecydowałem się odezwać, bo zaczyna mnie denerwować, jak komplikujemy sobie życie. Kobiety w szczególności. Jesteście strasznie przewrażliwione na swoim punkcie i często karmicie się bzdurami. Do wszystkiego podchodzicie bardzo filozoficznie, a świat wcale nie jest aż tak skomplikowany! Np. żeby poderwać fajnego faceta, wcale nie musisz mieć charakteru Matki Teresy, seksapilu Marilyn Monroe i ciała modelki fitness.

Z kolei facet, żeby Ci zaimponować, wcale nie musi być po dwóch fakultetach, marzyć o gromadce dzieci, po godzinach pomagać bezdomnym zwierzętom, mieć ciała kulturysty i urodę Oliviera Janiaka. Ten układ jest znacznie prostszy. Kobieta ma być ładna, mężczyzna przy kasie i wszystko gra. Tylko nie mówcie, że to przesada i relacjami międzyludzkimi rządzą jakieś bardziej skomplikowane procesy. Pieniądze i seks rządzą tym wszystkim od zawsze.

Zobacz również: Jestem materialistką

 

materialistka

fot. Thinkstock

Czasem i mnie zdarzy się przeczytać jakiś bzdurny poradnik w stylu „jak go zdobyć”. Nie dlatego, że mam ochotę na jakiegoś kolesia. Bardziej, żeby zrozumieć, w jak dużym jesteście błędzie. Za każdym razem nie mogę wyjść z szoku, że ktoś w to wierzy. Pokaż swoje dobre serce, udowodnij że będziesz dobrą matką, ugotuj mu coś smacznego, pochwal się swoją inteligencją i tak dalej. A nie prościej - odsłoń nogi, powiększ dekolt i daj mu do zrozumienia, że masz na niego ochotę? To naprawdę sprawdza się za każdym razem.

Facetom wmawia się, że powinni okazać swoją troskę, niemal ojcowską mądrość, zaradność, wrażliwą duszę i szacunek do pań. Byłoby miło, ale są inne sposoby - podjedź fajną bryką i przekonaj ją, że twój portfel wypchany jest szmalem, a nie pociętymi gazetami. Fajny banknot sporo zdziała. I nie chodzi o to, że Wy się puszczacie, a my Was kupujemy. To coś więcej, więc nie ma się co oburzać.

 

materialistka

fot. Thinkstock

Jeśli mogę coś powiedzieć na podstawie swoich doświadczeń (a mam 29 lat i na powodzenie nie narzekam), to mechanizm tych relacji jest znacznie prostszy, niż większości się wydaje. Mężczyzna oczekuje od kobiety, że będzie ładna i chętna. Z kolei dziewczyny cenią panów, którzy dadzą im stabilizację finansową. To żadne wyrachowanie, ale zdrowy rozsądek. My lubimy seks, a Wy fajne rzeczy, więc po prostu się zgraliśmy. Coś za coś. Dziwnym trafem nawet odrażający, ale bogaty typ, nie może się opędzić od adoratorek. Poczciwy, ale biedny chłopak z sercem na dłoni takiej furory nie robi.

Gdyby było inaczej, to Waszym ideałem powinien być jakiś dobroduszny wolontariusz, który bardziej przejmuje się innymi, niż sobą. Taki, który wciąż mieszka z rodzicami i na co dzień jeździ komunikacją miejską. Skromny, dobry, altruistyczny. Ale jak przyjdzie co do czego, to jednak zawsze wygra cwaniaczek w aucie z przyciemnianymi szybami i fajnym tyłkiem. Nie w sensie, że umięśnionym, ale z grubym portfelem w tylnej kieszeni.

Zobacz również: Na ile % jesteś materialistką?

 

materialistka

fot. Thinkstock

Wiem o czym mówię, bo wszystko to przeżyłem. Kiedyś nie miałem grosza przy duszy i wierzyłem, że liczy się charakter. Niewiele z tego wynikało. Zainteresowanie dziewczyn szybko się kończyło i przenosiło się na bardziej zaradnych kolegów. Potem na szczęście udało się osiągnąć jakiś tam sukces zawodowy i finansowy. Nagle okazało się, że jestem spełnieniem kobiecych marzeń. Osobowość i uroda ta sama, ale stan posiadania znacznie większy. To nie może być przypadek, że moje powodzenie wzrastało wraz z pieniędzmi, które posiadałem. Wyczuwacie to i lubicie.

Tylko się nie obrażajcie, że tak to ujmuję. Nie ma o co. Żadnego z nas to nie dziwi, nie mamy pretensji i wcale nie straciliśmy do Was szacunku. Dla nas to nawet na rękę, bo urodą i charakterem wielu z nas nie grzeszy, a z kasą jesteśmy w stanie to nadrobić. Ja też pewnie do dzisiaj byłbym sam i pluł sobie w brodę, ale udało się coś osiągnąć i szybko pojawiła się miłość. Uczucia idą w parze z sukcesem finansowym. Wartość faceta wzrasta proporcjonalnie do jego zarobków i tyle. Żadna sensacja.

 

materialistka

fot. Thinkstock

Dzięki temu poznałem swoją cudowną partnerkę. Nie mam do niej żalu, że pojawiła się dopiero wtedy, kiedy już coś posiadałem. Podjechałem fajnym autem, machnąłem banknotem i to ją przekonało, żeby się mną zainteresować. Brzmi prostacko, ale przynajmniej mogliśmy się bliżej poznać. I wtedy okazało się, że idealnie do siebie pasujemy. Jest miła, ładna i szalona, kiedy trzeba. Ja potrafię walczyć o swoje i mam środki na życie. Dograliśmy się i tak to zazwyczaj wygląda. Trzeba mieć sobie coś do zaoferowania. Same uczucia nie wystarczą, żeby żyło się przyjemnie i wygodnie.

Dlatego nie wierzcie, że musicie spełnić 99 różnych warunków, żeby ktokolwiek na Was spojrzał. Życie jest prostsze. Jak jesteś ładna i temperamentna, to na samotność nie będziesz narzekała. A jak facet zaszeleści gotówką, to od razu spojrzysz na niego przychylniejszym okiem. Banalne, skuteczne i aktualne od wieków. Ja nie mam złudzeń, że gdybym był goły i wesoły, to mógłbym pomarzyć o związku, w jakim teraz jestem.

 

materialistka

fot. Thinkstock

Nie twierdzę, że moja partnerka jest materialistką. Po prostu zna swoją wartość i nie chce być dziewczyną biedaka. To wręcz wyraz szacunku do siebie. Jestem fajna, więc mogę być z kimś równie fajnym. Gdyby zabójcza laska związała się z biedakiem, to dopiero wtedy miałbym wątpliwości. Oznaczałoby to, że ma ładne ciało, ale zero zdrowego rozsądku.

Dla niektórych to może brzmieć jak herezje, ale same się nad tym zastanówcie. Tylko uczciwie i bez moralizatorstwa. Myślę, że szybko dojdziecie do takich samych wniosków jak ja. Ameryki przecież nie odkryłem.

Prawda?

Wojciech

Zobacz również: Kochanie, porozmawiajmy o pieniądzach

Komentarze (62)
Ocena: 4.56 / 5
gość (Ocena: 5) 16.09.2019 07:15
Myśle ze masz złe podejście skoro mówisz ze twoja żona nie chce biedaka za męża..., wyobraź sobie jakbyś zachorował na raka, stracił prace, miał wypadek.... taka żona odwróciłaby się od ciebie i znalazła innego który by machnął banknotem. Dlatego wydajnemu się ze to głupie podejście
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.10.2016 06:57
W jakim środowisku ten człowiek żyje? Najwyraźniej nie wszystko jest takie proste, bo znam sporo par gdzie ludzie kierowali się czym innym niż wygląd i kasa. Sama poznałam mojego faceta jak był bezrobotny i mieszkał z rodzicami, do tej pory nie zarabia dobrze i jeździ komunikacją miejską ale mi to nie przeszkadza. Nie muszę się martwić o "stabilizację finansową" bo sama dobrze zarabiam. Pan z listu powyżej by mnie nie poderwał w swoim stylu "na gotówkę", bo sama mam jej sporo więc nie robi na mnie wrażenia, ale jak nie miałam to też nie miało dla mnie znaczenia ile ma facet. Jestem natomiast wymagająca jeśli chodzi o charakter więc ktoś kto zakłada, że wystarczy pomachać banknotem raczej by nie podołał.
odpowiedz
ZgRZyt (Ocena: 5) 12.09.2016 20:07
Ciężki temat. Wiadomo, że uroda u kobiety jest tak samo ważna jak kasa u faceta ale jeżeli na tym mają się głównie opierać relacje damsko-męskie to ja zostaje samotnym mnichem w jakimś klasztorze.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.09.2016 20:34
Biedny mężczyzna a nieudacznik życiowy to co innego
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.09.2016 14:01
Dobrze piszesz! Sama jestem kobietą, akurat jeśli chodzi o finanse to nie patrzę (naprawdę i szczerze) na mężczyzn w kategoriach materialnych-im więcej tym lepiej. Nie potrzebuję tego do szczęścia. Ale zdaje sobie sprawę, że gdybym miała ciut lepszą urodę i zainteresowanie kasiastych mężczyzn to bym nie odmówiła :) Taki jest mechanizm, masz całkowitą rację. Nie bez kozery to mężczyźni przez niespełna 2,5 mln lat "utrzymują" swoje partnerki a kobiety zajmują się domem. Wiadomo, że czasy się zmieniły i zaraz będą hejty pod tym co teraz piszę. Ale natury nie można oszukać. Można oszukiwać tylko samego siebie. Być może właśnie oszukuję się w momencie kiedy uważam, że nie muszę się wiązać z bogatym partnerem? Ale też wiem, że z biedakiem (=nieudacznikiem) nie związałabym się. I pewnie większość z kobitek także. Ciekawy temat do zastanowienia. Warto trochę przemyśleć i szczerze postawić przed sobą samą siebie/ samego siebie.
odpowiedz
AnonimowaOna (Ocena: 5) 05.09.2016 23:54
Mi brak, więc zdrowego rozsądku, ale jestem z tym szczęśliwa. Wiem, ze istnieją drogi, którymi mogłabym pójść te furtki jeszcze się nie zamknęły, jednakże czuje się wyjątkowa idąc własna droga oraz dążąc do swojego sukcesu. :-)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.09.2016 19:56
ja mam tylko bogatych facetow. Kupujom mi co tylko chce. W szkole jestem zawsze najlepiej ubranom dziewczynom. Mam tylko same drogie ciuchy. Ostatnio dostałam od chłopaka mojego torebke za 3tysionce . a zawsze jak chce to idziemy na zakupy i nie ma to znaczenia co ile kosztuje on mi kupuje wszystko co chce bo mowi ze jestem jego skarbem co na wszystko zasługuje.Zawsze miałam powodzenie u chłopaków bo jestem bardzo ładna i zgrabna. ale poco mam sie spotykać z chłoptasiami co to ani nie moga mnie nigdzie zaprosic a juz o fajnym samochodzie to nawet nie wspomne. Trzeba znac swoja wartosc i nie spotykac sie z byle kim. Wy sie oburzacie bo poprostu nie jestescie ładne i reprezentatywne do tego by was bogaty chłopa chciał i zal wam dupe sciska proste
zobacz odpowiedzi (9)
gość (Ocena: 5) 05.09.2016 13:39
Jestem materialistką i nie widze w tym nic złego. Już po szkole podstawowej wiedziałam co chce w życiu robić i od początku liceum do tego dążyłam. Zawsze dobrze się uczyłam. Znam 4 języki skończyłam studia na prestiżowej uczelni zagranicą. Od 4 lat pracuje w międzynarodowej firmie. Zarabiam świetnie. Mam piękny apartament w świetnej dzielnicy Warszawy , jezdze luksusowym samochodem, egzotyczne wycieczki przynajmniej 3 razy w roku, spa , drogie ciuchy i inne dodatki to norma. Lubie otaczac sie luksusem i ciesze sie ze sama do tego doszłam. Mój facet musi być ambitny tak jak ja. Musi dążyć do sukcesu. Nie wyobrazam sobie życia z nieudacznikiem.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 05.09.2016 09:49
Część prawdy w tym jest, kobiety wolą zaradnych facetów bo zaradny facet lepiej sobie radzi w życiu, zapewni godne warunki do życia żonie i dzieciom ale nie róbcie z nas materialistek, trzeba znaleźć złoty środek. Mało która z nas poleci na obrzydliwie bogatego starego brzydala z paskudnym charakterem bo same pieniądze szczęścia nie dają (choć wiele ułatwiają) ani mało która z nas poleci na nieogarniętego życiowo biedaka co nie umie znaleźć sobie pracy albo ma jakąś mało płatną i mało ambitną i jest do tego sknerą (bo nie ma z czego wydawać na przyjemności) ale miłość czasem rządzi się swoimi prawami, nie ma nic złego w zakochaniu się w biedaku czy w bogaczu o ile uczucie do tej osoby (nie do pieniędzy) jest szczere, lepiej być np. szczęśliwym w miłości i żyć na przeciętnym poziomie niż nieszczęśliwym i niespełnionym mimo posiadania dużej ilości pieniędzy. Sytuacje się zmieniają bogacz może stać się biedakiem a biedak bogaczem. Mój chłopak teraz dobrze zarabia (choć nie na tyle żebyśmy żyli na jakimś wysokim poziomie i na wszystko nas było stać) ale był takie czasy że stracił dobrą pracę i nie mógł znaleźć nowej przez pół roku i brakowało mu pieniędzy na paliwo żeby przyjechać do mnie, ja się wtedy jeszcze uczyłam w LO i mieszkałam z rodzicami, nawet kieszonkowego nie dostawałam, więc też nie łatwo mi było dojeżdżać do niego, jednak przetrwaliśmy to i teraz jest lepiej.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 05.09.2016 09:49
Część prawdy w tym jest, kobiety wolą zaradnych facetów bo zaradny facet lepiej sobie radzi w życiu, zapewni godne warunki do życia żonie i dzieciom ale nie róbcie z nas materialistek, trzeba znaleźć złoty środek. Mało która z nas poleci na obrzydliwie bogatego starego brzydala z paskudnym charakterem bo same pieniądze szczęścia nie dają (choć wiele ułatwiają) ani mało która z nas poleci na nieogarniętego życiowo biedaka co nie umie znaleźć sobie pracy albo ma jakąś mało płatną i mało ambitną i jest do tego sknerą (bo nie ma z czego wydawać na przyjemności) ale miłość czasem rządzi się swoimi prawami, nie ma nic złego w zakochaniu się w biedaku czy w bogaczu o ile uczucie do tej osoby (nie do pieniędzy) jest szczere, lepiej być np. szczęśliwym w miłości i żyć na przeciętnym poziomie niż nieszczęśliwym i niespełnionym mimo posiadania dużej ilości pieniędzy. Sytuacje się zmieniają bogacz może stać się biedakiem a biedak bogaczem. Mój chłopak teraz dobrze zarabia (choć nie na tyle żebyśmy żyli na jakimś wysokim poziomie i na wszystko nas było stać) ale był takie czasy że stracił dobrą pracę i nie mógł znaleźć nowej przez pół roku i brakowało mu pieniędzy na paliwo żeby przyjechać do mnie, ja się wtedy jeszcze uczyłam w LO i mieszkałam z rodzicami, nawet kieszonkowego nie dostawałam, więc też nie łatwo mi było dojeżdżać do niego, jednak przetrwaliśmy to i teraz jest lepiej.
odpowiedz
Polecane dla Ciebie