LIST: „Czy odciąć się od ciężarnej córki i pozwolić by trafiła do domu samotnej matki?”

Renata twierdzi, że nie może jej przez całe życie pomagać.
LIST: „Czy odciąć się od ciężarnej córki i pozwolić by trafiła do domu samotnej matki?”
fot. Thinkstock
20.07.2016

Dla większości Czytelniczek jestem już pewnie starszą panią. Mam nieco ponad 40 lat i problem, który zaczyna mnie przerastać. Patrzę jak moje jedyne dziecko marnuje sobie życie i nie mam na to żadnego wpływu. Od kiedy ukończyła 16-17 lat, już w ogóle mnie nie słucha. Ciągle wpada w kłopoty, a ja do tej pory ją ratowałam. Nie wiem czy nie czas z tym przestać. Niech radzi sobie sama, to może przejrzy na oczy.

Jest w takim wieku, że role powinny się odwrócić. To nie ja mam się nią opiekować. Dorosła córka powinna wspierać mnie. Na to niestety liczyć nie mogę, bo ona nie myśli o nikim. Nawet o sobie. Ona w ogóle rzadko używa rozumu i takie są efekty. Aktualnie jest w ciąży, ale nikt przy zdrowych zmysłach nawet sobie nie wyobraża, co będzie dalej.

Z kim będzie je wychowywała? Skąd weźmie pieniądze? Gdzie zamieszka? Wszyscy oczekują tego, że ze mną.

Zobacz również: Nieślubne dzieci: Gdzie w Polsce rodzi się ich najwięcej? Ile lat mają ich matki?

 

moja córka jest w ciąży

fot. Thinkstock

Ale wiecie co? Ja mam tego dość. Nie chcę jej znowu ratować. 22-letnia kobieta to juz nie dziecko. A już zwłaszcza, jak sama jest w ciąży. Powinna brać odpowiedzialność za swoje czyny. Do tej pory było tak, że wpadała w problemy i cały świat ją ratował. Wszyscy się przejmowali, żeby jej było dobrze, tylko nie ona.  Zawsze była wyręczana, więc się do tego przyzwyczaiła. Chciałabym z tym skończyć.

Teraz też czeka, aż ja zmięknę. Zaproszę ją do siebie, otoczę opieką i powiem, że wszystko będzie dobrze. Ale nie będzie! To już za daleko zaszło i ja nie mam siły walczyć. Przez tę dziewczynę wali się także moje życie. Chcę wreszcie pomyśleć o sobie. Czy z tego powodu jestem złą matką? Nie wiem. Raz myślę tak, a raz inaczej. To chyba mnie przerosło.

W tej chwili chciałabym sobie odpuścić. Niech robi, co uważa. Może wreszcie spadnie na cztery łapy i zacznie liczyć się z innymi.

moja córka jest w ciąży

fot. Thinkstock

Dlaczego tak na nią narzekam? To dziecko, które sprawiało problemy praktycznie od momentu, jak się urodziło. Ciągle chorowała, przynosiła do domu jakieś nowe zarazki, potem w szkole wagarowała, miała etap w życiu z narkotykami, ciągle jakieś podejrzane towarzystwo, a teraz ciąża w najgorszym możliwym momencie. Nie ma wykształcenia, pracy, ani faceta, który mógłby jej pomóc. Jest sama z dzieckiem. A gdzieś obok jestem ja.

Zastanawiam się, czy jeszcze powinnam tam być. Coraz częściej myślę, że czas się odciąć. Umyć ręce i powiedzieć „papa, córeczko, daj znać jak coś osiągniesz”. Cokolwiek. Urodzisz zdrowe maleństwo, dobrze je wychowasz, pójdziesz się uczyć, znajdziesz pracę albo mężczyznę, który cię pokocha. Takie mam proste marzenia i niczego więcej od niej nie oczekuję.

Ale i tak to ja wychodzę na tę najgorszą. Powinnam podobno biec do niej i błagać, żeby wróciła do domu. Bo tak dobre matki robią.

Zobacz również: LIST: „Udawałam ciążę i poronienie, żeby rodzina mnie bardziej pokochała”

moja córka jest w ciąży

fot. Thinkstock

Przez wiele lat tak robiłam i nic ciekawego z tego nie wynikło. Pamiętam, że po jednym takim razie mnie okradła i wyszła z powrotem. Kiedy indziej siedziała z pół roku na tyłku, ale potem i tak mnie obsmarowała przy całej rodzinie i znajomych. Mówiła im, że ją głodziłam i się znęcałam. Ta dziewczyna jeszcze nigdy w życiu nie zajęła się niczym konkretnym i przyszłościowym. Ona jest tą od problemów.

Mam tego serdecznie dość po tych latach i przyznam się uczciwie - wyobrażam sobie, że trafia do domu samotnej matki. Nawet mnie ta myśl odrobinę cieszy. Z jednej strony wstyd, bo przecież ma matkę i wcale tak źle jej nie jest, ale z drugiej… Niech ktoś inny się nią przejmuje. A ona niech zrozumie, że sama do tego doprowadziła.

Moja matka na pewno by nade mną nie skakała, gdybym nie wiedziała z kim jestem w ciąży. I jeszcze miała na sumieniu tak wiele złego.

 

moja córka jest w ciąży

fot. Thinkstock

Mówię o tym np. mojej siostrze, czyli ciotce córki. Ona twierdzi, że tak nie można. Mam obowiązek wyciągnąć pomocną dłoń. Ciekawe w jakich przepisach to znalazła, bo ja wcale żadnego przymusu nie odczuwam. Nawet jest mi coraz lżej, jak sobie pomyślę, że ktoś się nią zajmie i nie będę to ja. Na mnie nikt nie zwraca uwagi, bo zawsze jestem pomocna i odpowiedzialna. Córka nigdy taka nie była, więc zasługuje na specjalne traktowanie.

Nie wiem gdzie tu logika. Że niby słabszym i głupszym się ustępuje? Nie twierdzę, że córka z wnukiem w domu samotnej matki to spełnienie moich marzeń. Pewnie bym długo płakała, bo to życiowa tragedia i porażka. Ale nie widzę w tej chwili innego sposobu na przemówienie jej do rozumu. Czasami potrzebny jest taki wstrząs.

Inaczej dalej będzie tak samo. Ona może wszystko, a matka ma się zgadzać i za to płacić. Jestem już zmęczona.

moja córka jest w ciąży

fot. Thinkstock

Zawsze myślałam, że po czterdziestce będę miała już spokój. Kochająca córeczka, dobry zięć, może nawet już wnuki. A ja zajmuję się sobą, bo ona kontroluje swoje życie. Niewiele z tego się sprawdziło. Córka jest, wnuk też będzie, ale gdzie zięć i wszystkie te pozytywne emocje? Chciałabym stwierdzić, że nie wiem dlaczego tak się to potoczyło. Ale przecież wiem. Ona nigdy dobrze nie rokowała i każdy kolejny wybryk tylko ją przybliżał do takiej beznadziei. No i osiągnęła swoje.

Nie liczę na to, że doradzicie mi jako matki. Chyba, że czytają mnie też tak doświadczone kobiety, to bardzo proszę. Spróbujcie wczuć się w to, co czuje moja córka. Mając oczywiście na uwadze to, że moim zdaniem i potrzebami nigdy się nie przejmowała. Może odcięcie się od niej będzie najlepszą karą w tym momencie i dzięki temu przejrzy na oczy?

Płaczę nad swoim życiem, bo nie tak to miało wyglądać.

Renata

Zobacz również: Czego Polacy uczą się od swoich mam?

Komentarze (36)

Ocena: 4.75 / 5
gość (Ocena: 1) 15.08.2018 19:31
To Twoja wina bo to Ty tak wychowałaś
odpowiedz
Licka (Ocena: 3) 22.07.2016 02:09
Moim zdaniem nie powinna Pani pomagać córce. Jeżeli będzie Pani wiecznie wyciągać pomocną dłoń, to dziewczyna nauczy się, że zawsze może tej pomocy oczekiwać. Cokolwiek by się nie działo. Cokolwiek by nie zrobiła. Nie nauczy się, co to jest prawdziwe życie, a i dziecko pewnie będzie na Pani głowie. Niech Pani nic nie robi, a przyjrzy się z daleka, jak ona radzi sobie w życiu. Jeżeli będzie ciężko, ale będzie parła na przód - proszę ją zostawić. Ma już 22 lata, jest już dorosłą osobą. Była gotowa korzystać z życia, to niech teraz się przekona, na czym to życie polega. Zastanawiam się tylko, gdzie w tym wszystkich jest Pani mąż, a jej ojciec? Jakie on ma zdanie na ten temat?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.07.2016 19:48
Piszecie porażka w wychowaniu a prawda jest taka ze dziewczyny w tym wieku robią straszne rzeczy a kilka lat później żałują tych głupot i nie zawsze mozna przetłumaczyć ze tak bedzie .Moim zdaniem ta Pani powinna pomóc córce w wychowaniu dziecka ale na zasadzie takiej że córka jak juz dostaje pieniądze na dziecko a sama niech sobie radzi skoro nie myślała o konsekwencjach dalszych wybryków .
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.07.2016 23:19
przynosiła do domu jakieś nowe zarazki... to zdania mówi o tobie więcej niż wszystkie inne
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.07.2016 23:10
Porażka wychowawcza, gdyby Pani z listu bardziej skupiła się na wychowaniu córka na pewno by osiągnęła coś, a tak czytając, że od chwil narodzin sprawiała kłopoty wydaje mi się że była niechcianym dzieckiem, przez co wychowanie było jakie było i teraz kobieta ma wielki problem. Sama doprowadziła do tego, tworząc swoistą patologię, bo z dziewczyny nic nie będzie, podstawowych wartości nie zna, i nie przedstawi ich dziecku, przez co koło się zamyka. Dziękuję i dobranoc.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo