LIST: „Przekłułam półrocznej córce uszy i usłyszałam, że ją okaleczyłam!”

Katarzyna miała w ten sposób pozbawić dziecko niewinności. Czy to nie przesada?
LIST: „Przekłułam półrocznej córce uszy i usłyszałam, że ją okaleczyłam!”
fot. Thinkstock
22.05.2016

Kiedy urodziłam dziecko, wszyscy wokół wydawali się tacy pomocni. Pytali, jak się czuję, czy w czymś nie pomóc i ogólnie mogłam liczyć na wsparcie. Po jakimś tygodniu widocznie przyzwyczaili się do tego, że jestem mamą. Wtedy zaczęli udzielać mi rad. I to nie takich w stylu „zrób jak uważasz, ale moim zdaniem…”. To było raczej „rób tak jak mówię, bo znam się na wychowywaniu dzieci lepiej niż ty!”.

Chociaż minęło już pół roku, to się wcale nie skończyło. Wręcz przeciwnie - na każdym kroku mniej lub bardziej istotni dla mnie ludzie sugerują, jak powinnam dbać o maleństwo. To nie tak, to mogłaś rozegrać zupełnie inaczej, a moje dziecko tego nie lubiło, a to uwielbiało, posłuchaj mnie lepiej. To jest kakofonia różnych wykluczających się porad.

Nic dziwnego, że w pewnym momencie przestałam się tym przejmować. Tylko, że teraz zrobiłam coś po swojemu i zostałam z tego powodu obrażona…

Zobacz również: 8 najczęstszych błędów wychowawczych (Czarna lista)

 

 

błędy wychowawcze

fot. Thinkstock

Największe oburzenie wyraziła moja teściowa, ale koleżanki też dorzucają do pieca. Od matki męża usłyszałam, że zachowałam się nieodpowiedzialnie. Najlepiej gdybym skonsultowała tę decyzję. Oczywiście z nią. A ona by się na to nie zgodziła, bo w ten sposób pozbawiłam półroczne dziecko „niewinności”. Zabrzmiało strasznie i chociaż się staram, to nie widzę związku między dziurkami w uszach a dzieciństwem. Dla mnie córka dalej jest niemowlakiem i kolczyki jej nie zmieniły.

Koleżanki równie mądre, bo przecież same mają dzieci. Urodziły wcześniej, więc się lepiej na tym wszystkim znają. Od jednej usłyszałam wprost, że się pospieszyłam i okaleczyłam niemowlę. Cała reszta się krzywi i wiem, że teraz jestem głównym tematem ich wzajemnych plotek. Mogłabym się załamać, ale chociaż mąż mnie w tym wspiera.

Niektórym to nie w smak, ale wcale nie czuję się jak sadystka. Zrobiłam tak, jak czułam!

Zobacz również: Jedynak: Rozprawiamy się z mitami

błędy wychowawcze

fot. Thinkstock

Czy coś złego się stało? Córeczka prawie w ogóle nie zareagowała. Przekłucie odbyło się szybko i najwyraźniej bezboleśnie. Do uszu włożyłyśmy maleńkie kolczyki, za które nie da się pociągnąć. Jak zacznie chodzić i być bardziej świadoma swojego ciała, to zmienię na takie normalne. Tyle. Nic wielkiego i strasznego się nie stało, a wszyscy wokół uważają inaczej. Jak pojawia się ten temat w rozmowie, to zaraz słyszę:

„Ja bym się na to nie zdecydowała”.

„Mnie mama przekłuła uszy jak miałam 6 lat, a nie miesięcy”.

„Pospieszyłaś się”.

„Nie zdajesz sobie sprawy, jak ryzykowałaś”.

„Dziecko to nie zabawka”.

W ich oczach wyszłam na potwora. Wielka afera o maleńkie kolczyki. Ja po prostu nie widziałam powodu, żeby dłużej czekać. Im mniejsze dziecko, tym mniej świadome i nie cierpi.

 
błędy wychowawcze

fot. Thinkstock

Gdyby to chociaż mówiły autorytety… Teściowa karmiła piersią mojego męża chyba do momentu, kiedy poszedł do zerówki, co moim zdaniem zdrowe nie jest. Koleżanka rozstała się z facetem miesiąc po porodzie. Inna zapomniała, żeby nie zostawiać wrzątku przy dziecku i chłopiec ściągnął na siebie obrus razem z gorącą herbatą. Blizna ze stopy chyba już mu pozostanie. To są właśnie tacy specjaliści, którzy swoich błędów nie widzą i dlatego szukają ich u mnie.

Zrobił się z tego temat dyskusji, jakby nie wiem co się wydarzyło. Mikroskopijne dziurki w uszach wywołały lawinę. Czy to jest normalne? Wydaje mi się, że nie, ale co ja tam wiem. Zaraz usłyszę, że nie mam prawa oceniać innych. Tylko oni mogą recenzować mnie.

Jak pójdę z córką za wcześnie do fryzjera, to pewnie będą mi chcieli odebrać prawa rodzicielskie

Katarzyna

 

błędy wychowawcze

fot. Thinkstock

Problem rozbija się o bardzo niepozorną sprawę, bo chodzi o kolczyki dla córki. Specjalnie nie dzieliłam się wątpliwościami i nie prosiłam o wskazówki w tym temacie. Wiedziałam, czym może się to skończyć. Natychmiast pojawiliby się zwolennicy dziurawienia uszu zaraz po porodzie i tacy, którzy najchętniej poczekaliby do uzyskania przez dziecko pełnoletności. Żeby tego uniknąć - przemyślałam sprawę i zrobiłam po swojemu.

Przekłułam jej uszy w momencie, kiedy skończyła 6 miesięcy. Wydarzyło się to bardzo niedawno. Mam zaprzyjaźnioną osobę, która się tym zajmuje i sama przekłuwała uszy swoim córkom. Wszystko sterylnie i bezpiecznie. Inaczej bym się nie zgodziła, bo wbrew pozorom nie jestem lekkomyślną matką.

Niestety, okazało się (jak zresztą podejrzewałam), że w tym momencie podpadłam wielu osobom. Do teraz muszę się tłumaczyć.

 
błędy wychowawcze

fot. Thinkstock

W ogóle odnoszę wrażenie, że teraz wszyscy stali się specjalistami od wychowywania. Staram się nie mówić za dużo o tym, jak ja wychowuję córkę, bo dość mam tych rad. Nawet faceci mają czelność pouczać mnie w kwestii usypiania dziecka, karmienia piersią, szczepień, powrotu do pracy po macierzyńskim. Nawet usłyszałam pretensje, kiedy chciałam się starać o 500 zł. Oni wiedzą wszystko, chociaż nie wszyscy mają doświadczenie.

Nie żałuję, że to zrobiłam, bo uszy ładnie się zagoiły i mamy to za sobą. Efekty uboczne to dwie koleżanki, z którymi nie chce mi się już gadać, napięte stosunki z teściową i strach przed podejmowaniem jakichkolwiek decyzji. Dość mam słuchania, że zrobiłam coś nie tak.

Dlaczego nie zajmujemy się własnymi sprawami, tylko tak ingerujemy w życie innych? Wszędzie widzę te wścibskie nosy, które węszą, węszą i wreszcie wywęszą jakąś moją „straszną wpadkę”. To jakieś zawody w opluwaniu młodych matek?

Zobacz również: "PONIŻYLIŚCIE MNIE!"- KARMIĄCA MATKA OPOWIADA HISTORIĘ Z LOTNISKA

 

Komentarze (47)

Ocena: 4.6 / 5
Asia (Ocena: 5) 14.11.2016 01:05
Eh szczegóły. Ja też miałam w takim wieku przebijane uszy i się z tego cieszę, bo przynajmniej nic nie pamiętam.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.05.2016 23:15
przecież wiek nie ma nic do tego ile się coś goi! a w młodym wieku łatwiej o zakażenia bo dziecko to dziecko
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.05.2016 17:51
Runo leśne jeszcze nikogo nie zabiło, zainfekowany kolczyk to niezły problem. Zwłaszcza dla małego dziecka. Może pociągnąć i go sobie wyrwać ale jasne, róbmy kolczyki niemowlakom.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.05.2016 17:04
ja miałam przekłute jak byłam mała i jeden kolczyk wyciągnęłam, dziurka zarosła. ponownie przekułam jak byłam większa i strasznie się goiło, ropiało, stan zapalny się zrobił.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.05.2016 16:15
Ja również nie lubię gdy robi się dziurki niemowlakom. Jak dorośnie i powie,że chce to wtedy się zrobi. To prawie nic nie boli, a teraz nawet są znieczulacze.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo