LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Natalia obawia się, że potrzebujące dzieci będą faworyzowane, a jej pociecha niewiele się nauczy.
LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”
Fot. Thinkstock
04.05.2016

Jestem mamą 6-latki, która po wakacjach rozpocznie naukę w szkole. Jej wiek nie jest dla mnie żadnym problemem. Uważam, że wielu rodziców karmi się propagandą. Hasła typu „nie zabierajmy maluchom dzieciństwa” to jakiś absurd. Kto tak mówi, ten chyba nie wie, jak wygląda nauka w pierwszej klasie. Nie widzę różnicy między szkołą a zerówką. Poza taką, że maluchy z zerówki tracą rok i potem znowu robią to samo, ale już w innym miejscu.

Tak więc reforma edukacji to dla mnie akurat żaden problem. Syn siostry rozpoczął szkolną przygodę wcześniej i sobie to chwalą. Przystosowane klasy, zajęcia pełne zabaw, cały dzień pod opieką jednej pani, jak coś wypadnie to można zostawić dziecko na świetlicy. Żadnego siedzenia godzinami w ławce i zadań domowych. W taką propagandę po prostu nie warto wierzyć.

W czasie rekrutacji 6-letniej córki pojawił się inny kłopot. Miałaby uczęszczać do klasy integracyjnej.

Zobacz również: Zarobki nauczyciela

 

klasa integracyjna

© Newscom/StarStock

Prawda jest taka, że bardzo się teraz zraziłam. Nawet sobie pomyślałam, że odłożę to wszystko na przyszły rok i może córka trafi wtedy do tradycyjnej klasy. Zależało mi właśnie na tej szkole. Niestety wielu z nas rodziców zostało postawionych przed faktem dokonanym. Nic nam nie mówiono, nagle wieść o grupie integracyjnej i trudno się wyplątać. Jak zabierzesz stamtąd dziecko, to wyjdziesz na potwora, którzy brzydzi się potrzebującymi.

Przecież nie w tym jest problem. Wierzę, że to cudowne dzieciaki, ale szkoda, że dyrekcja zrobiła to za naszymi plecami. Mimo wszystko postanowiłam nie ulec temu „terrorowi” (przepraszam, że w ogóle używam takiego sformułowania przy tym temacie, ale trudno to inaczej nazwać). Zrezygnowałam z tej podstawówki i córka pójdzie do rejonowej.

Tam na pewno się też dostanie i może bez takich wątpliwych niespodzianek.

 

klasa integracyjna

© Newscom/StarStock

Może to dziwne, że myślę już o karierze córki, skoro ma dopiero 6 lat. Ja uważam, że nigdy nie jest za wcześnie. Dlatego wypisałam ją z wymarzonej szkoły. Jako powód podałam przeprowadzkę i problem z dojazdami. Prawda jest oczywiście inna, ale atmosfera jest taka, że nie mogę się do tego głośno przyznać. Klasy integracyjne niech powstają. Pod warunkiem, że wszyscy rodzice będą podejmowali świadome decyzje. Tym razem dyrekcja nas w tym wyręczyła.

Wierzę, że w takiej zwykłej klasie córka więcej się nauczy i łatwiej jej potem będzie wspinać się po kolejnych szczeblach. Empatii i tolerancji pozwólcie, że nauczę ją sama!

Natalia

Zobacz również: DZIECI DOSTAJĄ ZBYT DUŻO ZADAŃ DOMOWYCH? RODZICE I NAUCZYCIEL ROKU APELUJĄ O ZMIANY

 

klasa integracyjna

© Newscom/StarStock

Powtarzam, że nie boję się dzieci o specjalnych wymaganiach. Bardziej o to, że cała reszta (w tym moja córka) będzie musiała równać do ich poziomu. Nauczycielki zawsze będą wyczulone właśnie na niepełnosprawnych uczniów, a pozostałych puszczą samopas. Nie wymyśliłam sobie tego, bo przed podjęciem decyzji czytałam w Internecie wypowiedzi rodziców. Klasa integracyjna to wcale nie taka sielanka.

Gdyby chodziło o tylko o lekcje tolerancji - pierwsza wysłałabym tam dziecko. Ale szkoła to coś więcej. To także nauka, wychowanie, program do zrealizowania. Bałabym się, że po kilku latach moja córka nie będzie tak rozwinięta jak uczniowie zwykłych klas.

Ktoś powie - ale przynajmniej będzie szanowała potrzebujących i nauczy im się pomagać. To także cenna lekcja, ale w edukacji chodzi też o rozwój i potem szanse na rynku pracy.

 
klasa integracyjna

© Newscom/StarStock

Mój chrześniak poszedł do zwykłej grupy i myślałam, że to standard. Między innymi dlatego wybrałam tę samą szkołę dla córki. Chodziłam na rozmowy, byłam na spotkaniu z dyrektorem, razem z dzieckiem brałam udział w dniach otwartych i nic się o tym nie mówiło. Teraz nagle ogłaszają listę przyjętych i niespodzianka - w tej samej klasie ma być dwoje dzieci na wózkach, jedno z lekkim autyzmem i jeszcze inne, ale nie dowiedziałam się, co mu jest.

Nie wiem jak mam podjąć ten temat, żeby nikogo nie urazić i nie wyjść przy okazji na potwora. Może zacznę od tego, że jestem za tym, aby nie piętnować chorych. Dzieci ze specjalnymi potrzebami powinny jak najwięcej czasu spędzać ze zdrowymi. Podziwiam ich rodziców, że nie poszli na łatwiznę i nie wybrali jakiejś specjalnej szkoły. Tworzenie takich gett dla niepełnosprawnych nie jest dobre.

Ale z drugiej strony - mam ogromne obawy, jak wpłynie na nią takie towarzystwo.

 

klasa integracyjna

fot. Thinkstock

Nie chcę źle zabrzmieć. Oczywiście nie chodzi o to, że córka się od nich zarazi niepełnosprawnością. Dostrzegam wiele zalet przebywania razem w klasie - chorzy i zdrowi uczą się wzajemnego szacunku, zrozumienia i pomocy. Wydaje mi się to korzystne dla obu stron. Tylko pojawia się inny problem. To jednak szkoła i chodzi o naukę, a kto mi zagwarantuje, że bardziej potrzebujące dzieci nie będą faworyzowane? Czy nie będzie tak, że cała uwaga nauczycieli skupi się na nich, a reszta zostanie pozostawiona sama sobie?

Oczywiście to nie będzie klasa 30 osób i jakoś łatwiej to ogarnąć. Ze względu na integracyjny charakter będą 2 wychowawczynie, a nie jedna. Z jednej strony ufam dyrekcji, która twierdzi, że żadna ze stron nie będzie poszkodowana. Ale obawy są i to całkiem spore.

Czy to nie oznacza niższego poziomu? Przy niepełnosprawności intelektualnej cała grupa będzie musiała trochę zwolnić i dostosować się do specjalnych potrzeb kolegi lub koleżanki.

Zobacz również: Karygodne zwierzenia nauczycieli: Do czego NIE PRZYZNAJĄ SIĘ uczniom?

Komentarze (91)

Ocena: 4.73 / 5
ola (Ocena: 2) 24.03.2017 09:52
moja kolerzanka tak wyzywała niepełnosprawnych od antychryst itp ze jej nogi urwało w trzej gim jaki wniosek zdrowe dzewcze tez jest wredną suczą
odpowiedz
Ola (Ocena: 5) 03.08.2016 05:15
Złośliwe co powiece na to ze moja koleżanka nazywała takie dzieci atychrstami itp i jak skoczyła odrobiło jej 2. Nogi przy kolanie i stopie pod pąciog wpadła
odpowiedz
Jolanta (Ocena: 1) 26.06.2016 12:13
Moi Drodzy, Szkoła Integracyjna NIE JEST OBOWIĄZKOWA. Jeśli uważacie, że to jest niewłaściwe aby Wasze dzieci - podobnie jak Wy Sami - uczyły się tolerancji i akceptacji ludzi innych, chorych, niepełnosprawnych... od najmłodszych lat to nie posyłajcie ich do szkół integracyjnych. Wtedy - być może - osiągną sukces zawodowy ale też macie gwarancję, że podtrzymają one polską tradycję braku jakiejkolwiek tolerancji i absolutnego egoizmu. Ale też nie dziwcie się kiedy będziecie starzy, bardzo schorowani, sklerotyczni i umierający z samotności, że będą was odwiedzać w domu starców lub hospicjum z obrzydzeniem przynosząc (raz na parę miesięcy, bo obowiązki zawodowe nie będę pozwalały....) owoce i ciasteczka. Nie życzę też nikomu z Waszych bliskich, aby urodził/miał dziecko chore, niepełnosprawne lub po prostu "inne" lub sam przestał być pięknym, młodym i zdrowym. To - wierzcie mi - uczy pokory, tolerancji i uwrażliwia na innych. Szkoda, że dopiero wtedy....tak późno. Nie twierdzę jednocześnie, ze wszystkie szkoły integracyjne są na odpowiednim poziomie (głównie pod względem jakości personelu), ale to nie przekreśla absolutnej celowości tego typu idei i kształcenia. Ciężka choroba i niepełnosprawność może dotknąć KAŻDEGO Z NAS i to w każdej chwili.... Życzę zdrowia i zdecydowanie więcej empatii.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.05.2016 13:20
Jestem mamą chłopca z autyzmem i naprawdę podłamał mnie ten artykuł i większość komentarzy. Mój syn będzie potrzebował towarzystwa zdrowych dzieci, żeby uczyć się zdrowych zachowań, a nie nakręcać się nawzajem z innymi dziećmi chorymi na autyzm. Dla takich dzieci to jedyna szansa, żeby osiągnąć później samodzielność w tym świecie. Moim zdaniem to wyższa stawka niż nie rozpraszanie uwagi na lekcji. Dużo zależy od rodziców, to prawda. Dziecko z dysfunkcjami też potrafi się nauczyć, że innych trzeba szanowac. Ale tylko wtedy kiedy w domu i szkole inni okazują jemu ten szacunek. Smutny ten świat. Autorka tego listu tak naprawdę chce, żeby jej dziecko pielo sie po szczeblach kariery już od 6 roku życia i to kosztem innych. Rodzice chorych dzieci już i tak przechodzą przez piekło w domu, czy przy terapiach, badaniach, lekarzach... Blagam innych rodziców żeby już nie dokładali smutku i żalu. No i naprawdę, autyzm nie gryzie tylko trochę inaczej myśli.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 08.05.2016 15:03
Byłam w liceum w jednej klasie z dziewczyną na wózku. Rozmowa z nią wyglądała jak z totalnie normalną laską, tylko była po prostu unieruchomiona. Niestety równości w klasie między nami a nią nie było. "XYZ pisz, co umiesz", "powiedz, co umiesz", przechodziła na lajcie z klasy do klasy mimo ocen tak marnych, że głowa mała. Sama wybitną jednostką nie jestem, pod względem oceny z biologii mnie uwalili, a XYZ normalnie przeszła na jedynkach i jednej dwójce? Jeszcze zdążyłam dostać opie*dol, za to, że przywołałam jej przypadek "Dlaczego XYZ tak, a ja tak". Żadnej normalnej argumentacji nie uzyskałam, tylko miano "No jak tak można".
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo