HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

Czy można rzucić na kogoś przekleństwo? Historia Magdy oraz Olgi to potwierdza.
HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...
Fot. Thinkstock
14.05.2016

Od dawna w naszym społeczeństwie trwa milczące przekonanie o możliwości rzucenia uroku na drugiego człowieka - świadomie bądź bez udziału woli. Kiedy słyszymy z ust innej osoby, że ktoś ją przeklął, najczęściej reagujemy śmiechem i machnięciem ręki. Czy jednak na pewno jesteśmy przekonane o braku zasadności takiego stwierdzenia?

Wiara w przekleństwa, uroki czy błogosławieństwa została zachowana zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, głównie dzięki starszym pokoleniom, które próbują przekazać młodszym prawdę, na której opierali swoje życie. Pomimo wyraźnego odniesienia do nauczania Kościoła, nie brak w niej przesądów oraz guseł. Jeżeli chodzi o rzucanie przekleństw, bardzo dużo mówi się o przypadkach, w których główną rolę odgrywały dzieci. Nagłe zmiany zachowania malucha – na przykład ze spokojnego i grzecznego w niespokojne czy ze zdrowego w chorobliwe - sprawiały, że matki łapały się za głowę z bezradności. Przyczepianie do wózków czerwonych wstążek czy przelewanie jajka nad głową dziecka to dawny obyczaj mający na celu zaradzenie problemowi. Czy nadal jest praktykowany? Trudno powiedzieć. Niewykluczone, że tak. Gdy lekarze nie są w stanie niczemu zaradzić, to która matka nie chwyciłaby się innych sposobów, które z racjonalnego punktu widzenia nie są w stanie zaszkodzić, a jakimś cudem może pomogą?

Zobacz także: LIST: „Moja siostra jest prostytutką. Zazdroszczę jej odwagi i podziwiam zaradność!”

rzucenie uroku

Fot. Thinkstock

- Sylwek już jako nastolatek wpadł w złe towarzystwo. Często wagarował i wdawał się w bójki. Dwa razy został wyrzucony ze szkoły. Nie byłam w stanie kontrolować wszystkiego, bo wychowywałam go sama, ale nawet gdy próbowałam, nic do niego nie docierało… Teraz Sylwek ma dwadzieścia lat, a nie zdał nawet matury. Jest uzależniony od alkoholu i gier komputerowych. W ogóle nie dokłada się do wydatków domowych. Przepłakałam już tyle nocy z jego powodu, że nie mam już siły. Sama jestem wykończona, a do tego muszę patrzeć, jak wykańcza się moje dziecko. Nie wiem, czy wierzę w przekleństwo… Być może coś w tym jest, ale nie sądzę, że da się to odkręcić. Życie to nie bajka.

A Wy wierzycie w moc przekleństwa?

Zobacz także: Czego NIGDY nie powinnaś mówić pannie młodej?

rzucenie uroku

Fot. Thinkstock

Wkrótce Magda poczuła na własnej skórze, co to znaczy mieć pecha albo co oznacza bycie wyklętą… Czy splot wydarzeń, który stał się jej udziałem, mógł być dziełem przypadku? Młoda kobieta jest przekonana, że to niemożliwe.

 - Niedługo potem przydarzyło mi się kilka okropnych rzeczy. Po pierwsze miałam poważny wypadek samochodowy, w wyniku którego musieliśmy przełożyć ślub. Po drugie straciłam znaczną sumę pieniędzy, które zainwestowałam w akcje. Po trzecie narzeczony zaczął zaglądać do kieliszka. To z takich grubszych spraw, bo pomniejszych było mnóstwo. Po jakimś czasie ja i moja rodzina skojarzyliśmy fakty i uznaliśmy, że być może ciotka mnie przeklęła. Ja byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej teorii, ale moja mama powiedziała, że słyszała o takich przypadkach.

Wtedy wszyscy zaczęliśmy się zastanawiać, co tu zrobić. Co prawda ciotka przyszła po jakimś czasie i przeprosiła, ale tak naprawdę jej nie przebaczyłam. Nasze relacje nadal były chłodne. Nie jestem mocno wierząca, ale udałam się po poradę do księdza, zgodnie z zaleceniem mamy. Powiedział mi, że powinnam przebaczyć cioci i wynagrodzić to, co zrobiłam Ewelinie. Był przekonany, że coś takiego musiało się stać, bo tylko w takim wypadku przekleństwo ma moc wiążącą. Wyraził się chyba w ten sposób, mam nadzieję, że nic nie przekręciłam. 

Zobacz także: Zostałam zdradzona

rzucenie uroku

Fot. Thinkstock

Niedługo potem okazało się, że ksiądz miał rację. Magda ma na to dowody.

- Po jakimś czasie dowiedziałam się, że niechcący przyłożyłam rękę do rozpadu związku kuzynki. Nie chcę się wdawać w szczegóły, bo wtedy ta opowieść rozrosłaby się do kilku stron. 

Zachęcona rozwojem wypadków, które potwierdziły słowa doradcy, Magda zastosowała się do jego wskazówek. 

- Przebaczyłam ciotce Krystynie, wyciągnęłam rękę do Eweliny i bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Pomogłam jej znaleźć fajnego faceta. Ciotka z kolei dała na mszę w intencji naszej rodziny. Od tamtej pory wszystko zaczęło się układać. Teraz nasze rodziny są sobie bliższe niż kiedykolwiek przedtem. Moi znajomi twierdzą, że zwariowałam, ale ja od tej pory naprawdę wierzę w moc wypowiadanych słów.

rzucenie uroku

Fot. Thinkstock

Olga z kolei zbyt twardo stąpa po ziemi, aby wierzyć w rzucanie przekleństw. Kobieta przyznaje jednak, że taka sytuacja mogła mieć miejsce, a życie jej syna zdaje się to potwierdzać. Jest pasmem porażek.

 - Mam czterdzieści lat, a dwie dekady temu urodziłam Sylwka. Jego ojciec był nieodpowiedzialnym dzieciakiem, a rodzice wcale nie byli lepsi. Kiedy poszłam do nich z wizytą, żeby zobaczyli wnuka, zostałam źle potraktowana. `Teściowa` ubliżała mi prawie cały czas podczas spotkania. Gdy zobaczyła Sylwka, powiedziała, że nigdy nie ułoży mu się w życiu. Zabrzmiało to bardzo złowieszczo. Dodała jeszcze kilka zdań, których wolałabym nie przywoływać na forum. Od tamtej pory nigdy się nie widziałyśmy.

Olga przyznaje, że słowa `teściowej` sprawdziły się w stu procentach.

rzucenie uroku

Fot. Thinkstock

Magda oraz Olga nie wierzyły w przekleństwo i moc, jaką mają wypowiadane słowa. Wydarzenia, które stały się udziałem kobiet oraz ich rodzin, kazały im jednak zweryfikować poglądy. Kilka tygodni temu natrafiłyśmy na forum poświęcone urokom i postanowiłyśmy nawiązać kontakt z kilkoma internautkami. Dziewczyny nie odmówiły i zgodziły się opowiedzieć swoje historie bardziej szczegółowo. Przytaczamy treść na podstawie ich maili.

- Możecie wierzyć lub nie, ale kilka lat temu rzucono na mnie urok – rozpoczyna swoją historię Magda.  - Sprawczynią okazała się moja ciotka, która pod wpływem złości powiedziała mi o kilka słów za dużo. Na szczęście tak naprawdę źle mi nie życzyła, więc po jakimś czasie udało się pozbyć przekleństwa. Historia ma początek w okresie mojego narzeczeństwa. W tym samym czasie zaręczyła się również moja kuzynka. Obie miałyśmy wziąć ślub, ale związek Eweliny rozpadł się na pół roku przed ustaloną datą. Ciocia Krystyna przyszła któregoś dnia do domu moich rodziców, żeby się wyżalić i akurat trafiła na moment, gdy mierzyłam suknię. Pomiędzy mną a Eweliną zawsze trwała cicha rywalizacja. Ciotka najwyraźniej nie mogła znieść tego, że mi wszystko dobrze się układa, a jej córce nie i zrobiła straszną awanturę.  Poza tym mój widok w ślubnej sukni musiał mocno ją poruszyć. Nastąpiły krzyki, płacz, wyrzuty. Nie chcę dokładnie opisywać, jakie słowa padły, ale na koniec rzuciła w moją stronę: `Idź do diabła`. Jej słowa wywarły na mnie ogromne wrażenie, wszyscy zresztą byliśmy w szoku, bo nie widzieliśmy nigdy, żeby tak się zachowywała. Co zaś najważniejsze, nie miała konkretnego powodu, a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. 

Komentarze (21)

Ocena: 4.9 / 5
gość (Ocena: 5) 01.04.2017 21:03
"- Po jakimś czasie dowiedziałam się, że niechcący przyłożyłam rękę do rozpadu związku kuzynki. Nie chcę się wdawać w szczegóły, bo wtedy ta opowieść rozrosłaby się do kilku stron. " Ewelina daj spokój, oral to nie seks.
odpowiedz
Wierzę w uroki (Ocena: 5) 16.05.2016 09:26
Ja w to wierzę. Niektórzy mają w sobie taką złość i zazdrość, że mogą wywołać urok. Mam w rodzinie kogoś kto zagląda we wszystkie kąty jak przyjedzie i wszystko krytykuje, nigdy nic nie pochwali, albo udaje że tego nie widzi. Odwiedza nas ona dwa razy do roku, ale po każdej wizycie w ciągu kilku dni padają mi w domu wszystkie kwiaty. Z dnia na dzień więdną i nie można z nimi nic zrobić. Cztery razy już tego doświadczyłam.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.05.2016 20:44
rzucanie przeklenstw to nie bajka, ja takze uwazam ze rodzina mojego taty musiala mu nieraz zyczyc zle bo ciagle ma problemy albo finansowe albo zdrowotne, ja zawsze mowilam ze jego siostry to wiedzmy. jedna z ciotek powiedziala do niego dlaczego masz miec lepiej ode mnie. slowamaja moc, trzeba uwazac co sie mowic.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.05.2016 19:29
Wszystko kojaży kojarzy mi się z Beka z matek z forum. Trzeba mieć iloraz inteligencji czajnika lub pochodzić z najgłębszego Ciemnogrodu żeby zwalać własny brak zaradności na "magie".
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.05.2016 15:54
No to albo Kościół albo zabobony, taka pierwsza bohaterka jest wierzaca a pierwsze przykazanie jakoś jej umknęło
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo