REPORTAŻ: Byłam ofiarą internetowego hejtu

Hejterzy potrafią zniszczyć innym życie. Edyta przekonała się o tym na własnej skórze.
REPORTAŻ: Byłam ofiarą internetowego hejtu
Fot. Thinkstock
25.04.2016

Internet bywa nazywany jednym z największych dobrodziejstw XXI wieku, ale czy na pewno tak jest? Coraz częściej mówi się o ceberprzemocy, czyli agresji elektronicznej, która polega na ośmieszaniu, zastraszaniu i nękaniu innych osób za pomocą SMS-ów, komentarzy i wpisów na portalach społecznościowych czy forach internetowych.

Według badania przeprowadzonego przez Fundację Dzieci Niczyje co piąty polski nastolatek doświadcza przemocy w Sieci. Najczęściej są to osoby w przedziale wiekowym 14-17 lat. Zdaniem psychologów nękane osoby mogą mieć w wyniku podobnych działań problemy natury psychologicznej. To nie jest jednak najgorsze. Niejednokrotnie ofiary cyberprzemocy popełniały samobójstwo. Jakiś czas temu głośnym echem odbiła się sprawa 14-letniego Dominika, który odebrał sobie życie. Na przestrzeni lat podobnych przypadków było więcej, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Wszystkiemu jest winien Internet.

Wiadomość Edyty otrzymałyśmy kilka tygodni temu. Dziewczyna, kiedy miała 16 lat, sama doświadczyła internetowej przemocy. Od tego czasu minęły 2 lata i, chociaż pogrzebała już traumatyczne doświadczenia, pomyślała, że poprosi naszą redakcję o opublikowanie fragmentów swojego wyznania. Zdaniem Edyty to też jest sposób walki z tym zjawiskiem. Oto jej historia.

Zobacz także: LIST: „Każda Polka chciałaby wyglądać jak Edyta Pazura. Stąd ten hejt!”

ofiara hejtu

Fot. Thinkstock

- Kiedy następnego dnia poszłam do szkoły, okazało się, że Samanta powysyłała na Facebooku moim niektórym znajomym to felerne zdjęcie. Wśród nich znalazła się też jedna osoba z klasy. Dziewczyny miały niezły powód do śmiechu. Na szczęście podczas tych śmiechów weszła nauczycielka, która kazała sobie wyjaśnić, o co chodzi. Jedna dziewczyna w końcu się wygadała. Potem zaprosiła mnie do gabinetu dyrektorki, gdzie po krótkim wahaniu zgodziłam się opowiedzieć jej całą historię. 

Edytę wiele kosztowało to, co przeszła. W przeciwieństwie do niektórych ofiar cyberprzemocy jej historia skończyła się szczęśliwie.

- Przez pół roku chodziłam do psychologa. Pomimo że cała historia trwała zaledwie kilka tygodni, wpłynęła na mnie bardzo negatywnie. Myślałam, że jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaję. Zastanawiałam się nawet nad operacją plastyczną i wyjazdem za granicę na leczenie. Na szczęście terapia pomogła, a po tym zdarzeniu rodzice zaczęli poświęcać mi dużo uwagi. Niestety nie udało się odkryć, kim była Samanta. Całą historię opowiedziałam w skrócie, ale niech to będzie pzrestroga dla innych.

Zobacz także: Iskra Lawrence ma za nic hejterów! Czemu pozuje z... chipsami??!

ofiara hejtu

Fot. Thinkstock

- Jako 16-latka byłam zupełnie przeciętną dziewczyną, co nie znaczy, że brzydką. Wręcz przeciwnie, całkiem atrakcyjną. Po prostu w żaden sposób się nie wyróżniałam. Oczywiście, tak jak wszystkie dziewczyny, miałam obsesję na punkcie wyglądu i fajnych ciuchów. Moją idolką była Natalia Vodianova, słynna rosyjska modelka. Bardzo chciałam wyglądać tak jak ona, mieć idealnie szczupłe ciało i symetryczną twarz. Kilka miesięcy po ukończeniu 16. lat na mojej twarzy pojawiły się pryszcze. To był prawdziwy dramat, zwłaszcza, że żadna inna dziewczyna w klasie nie miała ich tyle, co ja. U niektórych raz na jakiś czas pojawiały się niewielkie wykwity, ale u mnie nastąpił prawdziwy wysyp. Byłam u dermatologa, brałam lekarstwa, zdrowo się odżywiałam i nic nie pomagało. Było coraz gorzej. Niektóre dziewczyny z klasy zaczęły się ze mnie nabijać. Niby tylko w żartach, ale bolało. Mówiły na przykład: `Weź, lepiej nie pokazuj się bez tapety` albo `Kiedy wreszcie coś z tym zrobisz?` Powoli zaczęłam się od nich odsuwać.

Po doświadczeniu braku akceptacji ze strony rówieśników,  tak jak większość nastolatek w podobnej sytuacji Edyta zaczęła szukać zrozumienia w Sieci.

ofiara hejtu

Fot. Thinkstock

- Ze strony rodziców również nie mogłam liczyć na zbyt duże wsparcie. Bardzo dużo pracowali. Kiedy zobaczyli `problem` na mojej twarzy, dali pieniądze i kazali zapisać się do specjalisty. I to by było na tyle. W tamtym okresie nie miałam zbyt wielu przyjaciół, bo niedawno przeprowadziłam się do większego miasta z przedmieścia. Pozostał internet. Szybko odnalazłam fora internetowe poświęcone problemom z trądzikiem. Dziewczyny dzieliły się między sobą radami, wymieniały komentarze. Zapowiadało się zachęcająco. Na początku napisałam, że tak jak one mam trądzik i nie mogę się go pozbyć. Pozostałe forumowiczki wykazały się dużą empatią i chęcią pomocy. Aż kilkanaście dziewczyn odpisało na mój wpis, niektóre pytały też o inne szczegóły. Bardzo miło rozmawiało mi się zwłaszcza z jedną użytkowniczką. W nicku miała wpisane imię Samanta.

Samanta okazała się typowym hejterem. Na początku była miła i pomocna, ale bardzo szybko pokazała Edycie prawdziwą twarz.

ofiara hejtu

Fot. Thinkstock

- Z Samantą szybko przeszłyśmy na Facebooka. Tam rozmawiało nam się o wiele łatwiej. Bardzo nalegałam na spotkanie na żywo, ale moja nowa przyjaciółka była z innego miasta. Samanta pisała, że ma taki sam problem jak ja, czyli kłopoty ze skórą. Jakiś tydzień później oznajmiła mi, że pozbyła się trądziku. Podobno pomógł jej jakiś lek przepisany przez dermatologa, zupełna nowość na rynku. Kwestie finansowe nie stanowiły dla mnie problemu, więc sama także chciałam spróbować. Samanta stwierdziła jednak, że nie ma co robić mi złudnej nadziei i lepiej będzie jeżeli pokażę jej swoje zdjęcie bez makijażu. Wtedy oceni, czy na pewno mamy ten sam rodzaj trądziku. Jaka ja byłam wtedy głupia i naiwna… Wysłałam jej to zdjęcie i bardzo szybko tego pożałowałam. Pierwsza wiadomość od Samanty była dla mnie ogromnym zaskoczeniem i sprawiła, że przez następne dwa dni nie chciałam wychodzić z domu.

Okropne epitety i wyzwiska to tylko niektóre z przejawów internetowego hejtu. Samanta postanowiła posunąć się dalej…

ofiara hejtu

Fot. Thinkstock

- `Co za maszkara! Nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Jesteś naprawdę ohydna. Na Twoim miejscu nigdy nie wyszłabym z domu. Rodzice się Ciebie nie wstydzą? Jak sobie z tym radzisz? Wyglądasz jak potwór. Nic Ci nie pomoże, jestem tego pewna. Pieniądze Twoich rodziców Ci nie pomogą, gdyby Cię taką zobaczyli, na pewno by się Ciebie wyrzekli.` Oczywiście to nie jest ta prawdziwa wiadomość, którą dostałam od Samanty, ale napisała mniej więcej coś takiego. To był dla mnie prawdziwy szok, więc dość dobrze zapadło mi to w pamięć. Nic jej na to nie odpisałam, ale długo płakałam w poduszkę i przez dwa dni nie wychodziłam z domu. Niestety rodzice w końcu to zauważyli i kazali mi iść do szkoły. Nie chciałam im niczego powiedzieć. Jeżeli chodzi o Samantę, nie odzywałam się do niej. Po dwóch dniach sama do mnie napisała. Przeprosiła i postanowiłam jej wybaczyć. Następnego dnia znowu rozpętało się piekło. Wyzwiska, obelgi. Mało tego, wstawiła moje zdjęcie bez makijażu na moją facebookową tablicę. W około godzinę pojawiło się pod nim mnóstwo negatywnych komentarzy od ludzi. Nie będę ich przytaczać, zresztą i tak nie pamiętam dokładnie, jak to leciało. Wyrzuciłam Samantę ze znajomych. 

Mimo reakcji Edyty, Samanta nie przestała jej dręczyć. Zaczęła działać inaczej.

Komentarze (6)

Ocena: 4.33 / 5
Anonim (Ocena: 1) 28.04.2016 23:27
Nie używacie internetu jeśli jesteście tak niedojrzali emocjonalnie i nie umiecie ignorować trolli. Hejt często jest zwyczajnie negatywną opinią na to co piszecie/robicie i zawsze będzie ktoś komu się nie spodobacie. Zaakceptujcie to albo zablokujcie internet. Wina internetu? Gówno prawda. Internet jest narzędziem. Wina ludzi.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.04.2016 21:24
nie mówiąc już o tym że wychodząc na ulicę naszą twarz oglądają obcy ludzie! oł maj gad to chore!!!! musimy chodzić w maskach na wypadek spotkania jakiegoś debila który by nasz wygląd wyśmiał!!! dziewczyno, ty sama jesteś powalona. większość ludzi publikuje swoje zdjęcia w sieci a nawet jeśli nie to wszyscy mijamy ludzi na ulicy i co? to że dziewczyna pokazała swoją twarz koleżance z forum to niby ma świadczyć o tym że jest głupia? w jakim ty świecie żyjesz, co ty nie widzisz co się dzieje wokół ciebie, nie wiesz jak świat działa? naprawdę śmiechłam srogo jak przeczytałam ten komentarz, you made my day...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.04.2016 21:19
LOL tak jak 90% ludzi którzy mają profil na fb i mają profilówkę... dobrze wiedzieć że 90% ludzi cywilizowanych na świecie jest powalonych
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.04.2016 20:45
ja miałam w życiu historię rodem z catfisha , naiwnie zauroczyłam się chłopakiem z internetu, który okazał się być stworzony tylko po to,żeby się ze mnie nabijać. A zrobiły to moje "koleżanki". Byłam wtedy dużo młodsza i bardzo naiwna, miałam tylko 13lat. Wtedy nie było jeszcze facebooka tylko inne portale, na których można było być bardziej anonimowym. Minęło już prawie 10 lat od tego ale trauma zostaje na długo. Już nie ufam ludziom. Było to ciężkie ale lepiej zrozumieć takie rzeczy w młodym wieku ,niż potem dać się oszukać będąc dorosłym
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.04.2016 18:45
Jestescie powalone. Tez wysylacie swoje twarze obcym ludziom? Nawet nie wiadomo, jak ta cala Samanta wygladala. Rownie dobrze mogla byc 25 letnim Jackiem, ktory znalazl naiwniare. Obcym ludziom sie nie ufa. A tam wyslala fote podpisana imieniem i nazwiskiem. A juz z pewnoscia nie przyjmuje sie do znajomych obcego czlowieka, ktory moze miec potem wglad w znajomych i robic z tymi informacjami co chce. Wielce wrazliwe i niewinne sie znalazly, co nie wiedza, jak podli sa ludzie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo