LIST: „Dlaczego mam ustępować miejsca brzuchatym? Przecież ciąża to nie choroba!”

Wiola twierdzi, że kobiety w stanie błogosławionym to symulantki, które uważają się za pępek świata.
LIST: „Dlaczego mam ustępować miejsca brzuchatym? Przecież ciąża to nie choroba!”
fot. Thinkstock
10.02.2016

Chyba wkładam kij w mrowisko, ale chcę to napisać i poznać zdanie innych osób. Ostatnio mam szczęście do spotykania ciężarnych kobiet i czuję się przez nie w jakimś sensie pomiatana. Wcześniej też zdarzały się denerwujące sytuacje, ale jakoś zagryzałam zęby. Wmawiałam sobie, że tak trzeba, bo przecież noszą pod sercem nowe życie. Mnie korona z głowy nie spadnie, a one jakoś spokojniej donoszą.

Ale wiecie co? Coraz bardziej mam tego dosyć. Jestem kobietą, pewnie sama kiedyś zajdę w ciążę, może nie jedną, ale trudno nie zauważyć, że stan błogosławiony to dla niektórych wymówka. Żeby nic nie robić, wpychać się do kolejki i wydawać polecenia. Trochę mi się to kłóci z zapewnieniami, że ciężarna nie znaczy chora. Czasami zachowują się tak, jakby walczyły co najmniej z rakiem.

Nie chcę być niczyim popychadłem, więc panie z brzuchami niech się może uspokoją. 

 

 

ciężarna kobieta

fot. Thinkstock

Tak to właśnie widzę. Nie wiem dlaczego ja mam być gorsza od rówieśnic, które zdecydowały się na dziecko. Zaszłaś, to przyjmij to z godnością. Obok ciebie są ludzie, którzy naprawdę czują się gorzej i mają więcej na głowie od ciebie, ale nie przyszło im do głowy, żeby się tak przepychać. Często widuję pokorne staruszki, które stoją grzeczne i cichutko, chociaż pewnie wszystko je boli. Wy wchodzicie wszędzie jak taran i przestawiacie ludźmi, jak wam wygodnie.

Chyba, że ciąża to jednak choroba i nie dajecie sobie rady. Tylko, że wy dostosujecie terminologię do sytuacji. Jak trzeba gdzieś odstać i się pomęczyć, to udajecie umierające, ale jak ktoś wam czegoś zabrania, to zawsze krzyk, że przecież nic wam nie jest. Zdecydujcie się wreszcie.

Z całym szacunkiem, ale denerwujecie mnie.

Wiola

 

ciężarna kobieta

fot. Thinkstock

Zaczęło się od tego, że zmieniłam miejsce pracy i teraz codziennie dojeżdżam autobusem na drugi koniec miasta. Po drodze jest duża klinika, gdzie pracownicy korporacji mają prywatną opiekę medyczną. Często z nimi jeżdżę, bo to widać – mamy z dziećmi, dorośli wracający z receptami i oczywiście ciężarne też. Widocznie mają tam ginekologa. Jak jedna taka wchodzi, to reszta ma tańczyć, jak ona zagra.

Wiele razy byłam już świadkiem absurdalnych scen, kiedy one zwyczajnie symulowały. Na przykład – dojeżdżamy do przystanku, widzę jak taka ciężarna biegnie, brzuch jej skacze, świetna kondycja. Wchodzi i robi minę, jakby miała umrzeć. Ledwo się trzyma barierki, wisi nad kimś, aż wreszcie dostanie fotel tylko dla siebie.

To jest wykorzystywanie sytuacji, a nie konieczność, bo widać, że babka nie ma żadnych dolegliwości.

 

ciężarna kobieta

fot. Thinkstock

Tym bardziej mnie to wkurza, bo one nie mają żadnego wstydu. Bez skrępowania godzą się na to, żeby schorowane staruszki ustępowały im miejsca. Jest w tym coś rozczulającego, że taka babuleńka chce dobrze, ale bez przesady. Znalazłoby się miejsce dla jednej i drugiej, a pani z brzuchem równie dobrze mogłaby kilka minut postać. Nic jej się nie stanie, w autobusie przecież nie urodzi.

Potem pewnie mąż ją prosi, żeby przystopowała i odpoczywała, a ona odpowiada, że ciąża to nie choroba. Pewnie się obraża, że ktoś postrzega ją jako słabą. Zapomina o scenach, jakie odgrywa wśród obcych ludzi. Bo oczywiście komunikacja miejska to jest pół biedy. Ja sobie postoję, nic mi się nie stanie, ale ciążę wykorzystują jeszcze w innych sytuacjach.

Wszędzie gdzie jest kolejka, tam się ciężarna wepchnie.

 

ciężarna kobieta

fot. Thinkstock

Byłam odebrać wyniki badań w publicznej przychodni. 4-5 osób w kolejce, każdy tylko podchodzi, podpisuje i odbiera. Nie trwa to dłużej, niż minutę na głowę. Ale wchodzi dziewczyna z brzuchem i bez pytania na początek kolejki. Pytam, gdzie się jej tak spieszy, to baby w kolejce naskoczyły na mnie, że nie szanuję ciężarnych i jestem podła! To jest absurd, żeby tak we wszystkim im ustępować.

Jeszcze gorzej jest w sklepach. Czasami w marketach wydzielają kasy pierwszeństwa, więc nawet się tam nie pcham. Niech brzuchate i staruszki poczują się wyjątkowo. Ale w tych mniejszych jest jedna albo dwie kolejki i zaczyna się problem. Wszystkim się spieszy, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto wprowadzi taką ciężarną na sam początek. Najczęściej ktoś z samego końca ogonka, bo jemu jest wszystko jedno.

Ja jestem cierpliwą osobą, ale w takich momentach mam ochotę wyrzucić to z siebie. Powiedzieć głośno, że tak nie powinno być.

 

ciężarna kobieta

fot. Thinkstock

Jesteś tylko w ciąży! Sama powtarzasz, że to nie choroba, więc nie rób z siebie niepełnosprawnej. Widzę, że jesteś w świetnej formie, biegasz, pewnie po godzinach podnosisz ciężary, a przy innych zachowujesz się jak umierająca. A jak tak fatalnie się czujesz, to nie wierzę, że nikt nie jest w stanie cię wyręczyć. Nawet jak facet od ciebie uciekł, to zawsze są rodzice, rodzeństwo, znajomi, koleżanki. Nie męcz się tak.

Czasami mi się wydaje, że czuję się zdecydowanie gorzej od ciebie, ale mnie nikt nie przepuści. Pracuję po 9 godzin dziennie, tracę prawie 2 godziny na dojazdy, nie mam czasu zjeść, mam chorobę przewlekłą przez którą często czuję dyskomfort. Ale nikogo to nie obchodzi, bo nie mam wielkiego brzucha, który dla was jest przepustką.

I kto ma gorzej? Pewnie siedzisz na zwolnieniu lekarskim, więc poświęć kilka minut na stanie w kolejce i nie utrudniaj życia innym. To ci nawet dobrze zrobi, bo w ciąży trzeba być aktywną.

 

Komentarze (326)

Ocena: 4.37 / 5
Asia (Ocena: 5) 14.11.2016 02:50
Ja bym ustąpiła ciężarnej, bo wiadomo jak jest. Autobus gwałtownie zahamuje, kobieta się przewróci i... no właśnie, mozna sobie dopowiedzieć. Nie rozumiem tylko dlaczego w sklepach ciężarne mają pierwszeństwo. Nie oceniam tylko zastanawiam się skąd to się wzięło. Ostatnio w Rossmannie stałam w kolejce, a za mną kobieta w ciąży. Przede mną tylko dwie osoby, a ją i tak ekspedientka zawołała, bo ma pierwszeństwo. Nie mam z tym problemu ani pretensji do nikogo, ale dlaczego ja się pytam? To jakieś odruchy z czasów komuny? Przecież by nie poroniła gdyby postała 3 minuty..
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 02.07.2016 20:35
"Pracuję po 9 godzin dziennie, tracę prawie 2 godziny na dojazdy, nie mam czasu zjeść, mam chorobę przewlekłą przez którą często czuję dyskomfort." A teraz sobie pomyśl że do wszystkich twoich dolegliwości dochodzą te związane z ciążą (tak tak, ciężarne też pracują, też dojeżdżają, też chorują) oraz obawa żeby nie przywalić w coś brzuchem podczas jazdy autobusem. I sama sobie odpowiedz na pytanie - komu obiektywnie należy się miejsce siedzące?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.03.2016 14:41
Tak, czy owak, przez Was wszystkie, drogie Panie przemawia subiektywizm. Każda z Was ma trochę racji, większość generalnie się myli i tylko w jednym przyznaję Wam bezapelacyjnie: to, że się ustępuje miejsca siedzącego kobietom w ciąży wynika tylko ze względów bezpieczeństwa! Reszta to stek subiektywizmów, jak już napisałam, i skutek osobistych doświadczeń, nie wiem zupełnie z jakiego powodu kwestionowanych wzajemnie! Jakim prawem jedna drugiej mówicie: "Nie masz pojęcia, nie rozumiesz, obyś jak najszybciej znalazła się w jeszcze gorszej sytuacji?" To jest jakieś zbiorowe szaleństwo! Większość z Was pisze o wyrozumiałości, empatii... Cóż, tak naprawdę wcale jej nie okazujecie sobie nawzajem TAKIM stosunkiem. A teraz możecie mnie "zjeść" - smacznego.
odpowiedz
nie w ciązy. (Ocena: 4) 15.02.2016 20:50
witam, pewnie artykuł stworziny dla gównoburzy. Ale wystarczy odrobina wyobraźni, aby zrozumieć dlaczego kobiecie w ciązy należy ustąpić miejsca w autobusie. A wiesz koleżanko dlaczego? nie dlatego, że jest pępkiem świata, nie dlatego, że to stan błogosławiony, nie dlatego że ciąża to choroba, Ale dlatego, że KOBIETA W CIĄŻY może walnąć brzuchem o barierkę, gdy autobus zahamuje. Tu nie chodzi o kulturę a o wyobraźnie. Poza tym - zobaczymy gdy będziesz w ciąży. Zobaczymy, że twoje zdanie będzie równie wyniosłe jak teraz. Nie pozdrawiam. Redakcjo - jeśli to ty, to gratuluję wszczęcia gównoburzy.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.02.2016 21:41
Kiedyś miałam torbiel na jajniku i pojechałam do ginekologa (za wizytę było wtedy najwięcej w mieście, ale nigdzie indziej nie mogłam się dostać, a moja ginekolog nie odbierała telefonu). Byłam umówiona, zwijałam się z bólu. Przede mną była ciężarna z dużą nadwagą. Dobrze się czuła, bo rozmawiała swobodnie przez telefon. Według listy była po mnie, ale lekarka poprosiła ją wcześniej, a ja dalej umierałam z bólu. Potem jak już weszłam do gabinetu, to emocje wzięły górę (a potrafię je tłumić przed obcymi ludźmi, bo w końcu kultura zobowiązuje). Lekarka była delikatnie rzecz ujmując zdziwiona, że nie chciałam przepuścić ciężarnej. Płacząc powiedziałam, że podbrzusze mnie tak boli, że drugą noc nie śpię. Od ginekologa pojechałam prosto na SOR. Trzeba ustępować miejsca ciężarnym, ale kobiety powinny szanować też resztę świata. Gdzie jest ta empatia przyszłej matki?
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo