LIST: „Nie wybieram się na ślub własnej córki. Ona znalazła sobie nową rodzinę!”

Bożena twierdzi, że została zmuszona do podjęcia takiej decyzji. Czy kiedyś będzie tego żałowała?
LIST: „Nie wybieram się na ślub własnej córki. Ona znalazła sobie nową rodzinę!”
Fot. Thinkstock
13.12.2015

Dla wielu z Was jestem już pewnie starszą panią. Mam dorosłe dzieci – syna i córkę. Kocham je nad życie, ale to nie oznacza, że akceptuję wszystkie ich wybory. Czasami mam odmienne zdanie, mówię o tym, a kiedy trzeba to interweniuję. Wiadomo, że chcę dla nich jak najlepiej, więc bez sensu się nie wcinam. Tym razem chyba nic nie mogę poradzić i nie widzę innego wyjścia, jak po prostu zbojkotować całe to wydarzenie, zostać w domu i nie musieć na to patrzeć. Chodzi o ślub mojej córki.

Nie myślcie o mnie, jak o furiatce, która chce wszystkim utrudnić życie. Jestem naprawdę wyrozumiała i wiele zniosę, ale tym razem czara goryczy się przelała. Nie chcę patrzeć na to, jak córka wiąże się z nieodpowiednim mężczyzną, a jego rodzina dosłownie śmieje mi się w twarz. Mam godność i będę jej bronić. Nic innego zrobić nie mogę, bo sprawy zaszły już zdecydowanie za daleko.

Ten ślub, ze mną czy beze mnie, odbędzie się. Ja już nikomu nie jestem potrzebna, więc po prostu usuwam się w cień. Dosyć pomiatania i robienia ze mnie kretynki.

 

ślub córki

fot. Thinkstock

Jak tylko się zwęszyli, to stara, głupia i biedna matka poszła w odstawkę. Zawsze często się widywałyśmy, rozmawiałyśmy przez telefon, mówiłyśmy sobie o wszystkim, a teraz cisza. Już mnie nie potrzebuje, bo ma jego. Myślałam, że to przejdzie. Zachłysnęła się miłością, emocje opadną i znowu będzie taka, jak kiedyś. Tylko, że to trwa już ponad 1,5 roku i jest coraz gorzej. Prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy. A jak już, to zawsze się unosi i wychodzi.

Nie jestem typem awanturniczki, ale z nią po prostu inaczej się nie da. Mówię spokojnie, co mnie boli, a ona zaczyna wrzeszczeć, oskarżać mnie o wszystko co złe. Twierdzi, że nie mogę pogodzić się z jej „sukcesem”, więc się czepiam. Tym wielkim wyczynem ma być wejście do poważanej i bogatej rodziny.

Miałam nadzieje, że przygotowania do ślubu jakoś nas zbliżą, ale wyszło jeszcze gorzej. Nikt nawet nie zapytał mnie o zdanie, wszystkim zajmują się jego rodzice. Ja, prostaczka, nie nadaję się do tego.

 
ślub córki

fot. Thinkstock

O zaręczynach dowiedziałam się od syna, którego poinformowali. Do mnie raczyła zadzwonić tydzień później. To nie była rozmowa, ale stwierdzenie – będzie ślub. Udawałam szczęśliwą i gratulowałam, chociaż nie jestem zwolenniczką tego związku. Uważam, że on nie szanuje ludzi i kiedyś po prostu ją zostawi. Jest do tego zdolny, bo z czasem dowiedziałam się, jaka była jego historia. Był już żonaty, ale się rozwiódł. Kolejnej zrobił dziecko. Teraz znowu ma być ślub, więc kolejne dziecko zrobi już chyba innej.

Historia zatacza koło, ale ona tego nie widzi. Nie wiem, co jej się tak w nim podoba. Z wyglądu nic specjalnego, charakter paskudny, człowiek bardzo roszczeniowy, przy okazji prostak. Rodzice dokładnie tacy sami, może nawet bardziej wyrachowani. Słyszałam nieoficjalnie o ich przekrętach, bo już raz byli zamieszani w sporą aferę.

I moja córka ma wejść do takiej rodziny? Jak tam sobie chce, ale raczej bez mojego wsparcia. Mam nosa do ludzi i wiem, że to się źle skończy.

 

ślub córki

fot. Thinkstock

Ale wiecie co? Byłam gotowa przymknąć na to wszystko oczy i udawać szczęśliwą. Chciałam się do nich zbliżyć. Znowu być mamą, której można wszystko powiedzieć i fajną teściową. Liczyłam na dobre relacje z jego rodzicami. A wtedy splunięto mi prosto w twarz. Usłyszałam, że mam się nie mieszać, bo to ich życie. Dla mnie już w nim miejsca nie ma. Córka ma nowych rodziców – swoich przyszłych teściów.

Kiedyś się wprosiłam. Odwiedziłam córkę w domu, w którym wszyscy razem mieszkają. Była dla mnie wyjątkowo oschła. Powiedziała, że nie pasuję do tego miejsca i robię jej wstyd. Udało się też porozmawiać z jego rodzicami, bo chciałam pomóc z tym całym ślubem. Usłyszałam, że oni już się tym zajmą, a ja mam się nie mieszać. Za wysokie progi.

No to się nie mieszam. Przestałam się narzucać i córka o mnie zapomniała.

 

ślub córki

fot. Thinkstock

Kilka dni temu zadzwoniła do mnie jej przyszła teściowa. „No to będzie pani, czy nie? Trzeba było się odezwać”. Zamarłam. Wzięli pod uwagę to, że mogę nie przyjść, a na dodatek pyta mnie o to obca kobieta, a nie córka. Chciałam coś z nią wyjaśnić, ale nie miała ochoty na dyskusję. „Rozumiem, że nie? Żegnam”. To wszystko jest chore. Odpuściłam sobie, słowa już nie powiem i wychodzi na to, że nie będę na ślubie własnej córki. Nie pozostawiła mi niestety wyboru.

Cierpię jako matka, ale w głębi duszy myślę niestety, że dobrze jej tak. Szybko przekona się, że to był zły krok. Kiedyś zmądrzeje i może doceni swoją prawdziwą rodzinę, a nie ludzi, którzy kupili sobie jej uczucia. Wiem, że nikt tego nie zrozumie. Już słyszałam „daj spokój, musisz tam pójść”. Ja naprawdę chciałam, skoro do ślubu musi dojść, ale druga strona zrobiła wszystko, żeby się mnie pozbyć.

Jeśli ktoś tu ma coś na sumieniu, to raczej nie ja...

Bożena

 

ślub córki

fot. Thinkstock

Zawsze myślałam, że moja córka jest tą rozsądniejszą. Jeśli spodziewałam się jakichś przykrych niespodzianek, to raczej ze strony syna. A prawda jest taka, że znalazł sobie cudowną kobietę, ożenił się z nią, mają dziecko, pracę, mieszkanie i są wzorową rodzinką. Są absolutnie samodzielni, ale o mnie nie zapominają. Raz na jakiś czas wpadają na obiad albo zapraszają mnie do siebie na weekend. Córka jeszcze za mąż nie wyszła, a już się oddaliła.

To nie jest jej pierwszy związek, bo kilku facetów już było, z jednym nawet się zaręczyła. Wierzyłam, kiedy mówiła, że to oni są beznadziejni i ją krzywdzą. Teraz widzę dobrze, że to z nią może być problem. Ona po prostu fatalnie wybiera, a mężczyzna z którym planuje ślub, jest chyba najgorszy ze wszystkich do tej pory.

Rozpieszczony synek bogatych rodziców, wyjątkowy cham, ale dobrze sytuowany. Nie oskarżam jej o to, ale pieniądze chyba pomogły jej w podjęciu tej decyzji.

 

Komentarze (95)

Ocena: 4.92 / 5
gość (Ocena: 5) 25.01.2017 21:47
Wiele by pisać. Moja teściowa tak mnie nie lubiła,ze była szczęśliwa jak jej syn,a moj maź znalazł kochanke. Nawet mieszkanie im udostępniała. Niestety moj maź nie żyje, teściowa tez,a ta dziewczyna po dziś dzien rozbija małżeństwa. Moja corka tez wychodzi za maź za 2 lata. Jej zachowanie wobec mnie zostawia wiele do życzenia brak szacunku do mnie jako do matki, ale sama musze sobie za to podziękować. Tak bardzo chciałam zeby jej było dobrze i wychowałam leniucha. I tez nie mam zamiaru sie wybrać do niej na slub
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.12.2015 22:46
A ja na ślub córki nie pójdę. Wchodzi w rodzinę, która za nic ma kobiety, przepraszam, za siłę roboczą, owszem, zarabiać, prowadzić dom, gotować itp. Teściowie nie mają do siebie szacunku i zaufania, bywa tam, opowiada sytuację, które miały miejsce, to koszmar jakiś... Zdrady, wyzwiska... Synalek zrobił mojej córce pranie mózgu, oderwał całkowicie od rodziny, nie mam już z nią tak dobrego kontaktu jak kiedyś. Jej przyszły mąż potrafi świetnie grać i manipulować, na moich oczach wmawia jej winę, zaprzecza faktom. Przyszli tesciowie potrafili wystawić torby córki za drzwi, nocą, w mróz, i kazali się wynosić, za to, co synek przeczytał w korespondencji mailowej córki. Mało, że szpiegowal, to wmówił jej, że sama mu pokazała... Obraził mnie. A sam nawet wody mineralnej ze sklepu nie przyniesie, dziewczyna dźwiga całą zgrzewke po pracy, po papier toaletowy nie pójdzie, jak się skończy! Chusteczki znalazł! Przecież też mogą być, aż kobieta kupi ... A sklep ma pod blokiem, i pracuje w domu... Przepraszam, chciałam wyrazić swoje zdanie, a tyle tego wyszło. Ja swojej matki juz nie mam, też różne rzeczy się w życiu robiło, ale mama jest jedna, jedna jedyna, teraz z perspektywy czasu żal mi niektórych słów i czynów, nie wrócę jej już. Do ślubu córki ręki nie przyłoże, sama wybiera, niech też sama to piwo pije.
odpowiedz
Marta (Ocena: 5) 16.12.2015 18:16
Głupia prowokacja, kto wymyśla te listy
odpowiedz
KMT (Ocena: 5) 14.12.2015 18:50
Matka jest w życiu najważniejsza! Kto nie szanuje swojej rodzicielki, jest nic nie wartym kur wi skiem w moich oczach. AMEN.
zobacz odpowiedzi (2)
A. (Ocena: 5) 14.12.2015 18:46
Boże... jakbym czytała list mojej matki.... U mnie taka sama sytuacja ! Mama rozwódka która chce ustawić mi życie od a do z.... od dziecka chciala być i ojcem i matka w jednym...a do tego wybrac mi znajomych i studia ( z tym akurat sie udalo) a teraz faceta ! ona chciałaby ulozonego nudziarza najlepiej jakiegos lekarza czy adwokata bo taki ma szacunek do kobiet/nigdy nie uderzy/ nigdy nie zdradzi... ;/ A moj ( jestesmy razem 2 lata) to jak ona twierdzi 'brzydki rudawy lysiejacy juz cwaniak ktory bedzie mnie jeszcze po mordzie lac'. Od dwoch lat toczy ta walke bezskutecznie.... ja wiem czego chce a ona nie chce go nawet w domu widziec ( on zreszta tez nei ma ochoty tu przychodzic skoro jest tak traktowany ;/ ona udawala ze nie slyszy jak on dzien dobry jej mowi i nie odpowiadala mu nawet). Nie da sie z nia nawet na ten temat porozmawiac bo 'ona sie zna na ludziach!' ..... To jest moje zycie i moje wybory i jesli nawet mi z tym mezczyzna nie wyjdzie to ja bede cierpiec i tyle... Jesli by sie ze mna zareczyl to Pani Bożenko tez bym do niej pierwszej nie poleciala sie pochwalic pierscionkiem tylko bratu bym powiedziala, babci czy komus innemu.... bo wiem jaka jej reakcja by byla i nie pozwolilaby mi sie cieszyc z tak waznego wydarzenia w zyciu ! Nadopiekuncze mamusie rozwódki ktore nie chca by córki popelnialy ich bledy... pfff !! tylko konczy sie to tak ze z matka nie mam juz praktycznie zadnego kontaktu ! nie mam ochoty z nia gadac i przebywac ! bo zatruwa mi zycie ! a ona tego nie widzi bo 'robi to dla mojego dobra' !!. Teraz moj chlopak nie przychodzi do mojego domu bo ona go nie lubi a jak z nim zamieszkam to co ? bedzie chciala wtedy mnie odwiedzac i nie bedzie jej przeszkadzac jego towarzystwo ? a moze to on wtedy powie 'o nie nie... taka Pani byla ? to teraz ja nie chce widziec Pani w moim domu'. Slepo brna w takie bagno nie widzac konsekwencji jak to moze wygladac w przyszlosci ! moze on bedzie moim mezem? jak beda wygladac swieta itp? Moze mialyscie dziewczyny podobna sytuacje i mozecie mi cos doradzic ? jasne ze nie jest mi to na reke.... chce zyc w dobrych stosunkach i z matka i z chlopakiem... ale juz nie mam sily... jestem bezradna :/ ( a i sorry za wszelakie błedy,bo pod wplywem impulsu to napisalam i oczekuje na porady odnosnie tej sprawy a nie typu 'naucz sie pisac') .... I pozdrawiam wszystkie dziewczyny , które są w podobnej sytuacji jak ja :((( :*
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo