LIST: „Terlikowska ma rację! Lemingi gardzą rodzinami, a na uchodźców pieniędzy im nie szkoda...”

Kamila ma czworo rodzeństwa i często słyszy, że jej rodzice to „dziecioroby”.
LIST: „Terlikowska ma rację! Lemingi gardzą rodzinami, a na uchodźców pieniędzy im nie szkoda...”
20.09.2015

Przeczytałam właśnie list Małgorzaty Terlikowskiej „do bezdzietnego leminga” i komentarze do niego. Mam wrażenie, że napisane właśnie przez te bezmyślne lemingi. Najlepiej powiedzieć, że kobieta oszalała od rodzenia dzieci i za dużo chce od państwa, ale moim zdaniem ma dużo racji. Może niektóre sformułowania są mocne, nawet zbyt mocne, ale jak można nie zrozumieć, o co jej chodzi?

W tym liście doskonale pokazano, jak „młodzi, wykształceni i z dużych ośrodków” traktują posiadanie dzieci i z jaką pogardą odnoszą się do wielodzietnych rodzin. Dla nich potomstwo to życiowa porażka, bo przecież można było się zabezpieczyć. Do ich pustych głów nie dociera, że ktoś chce je mieć. A jak tych pociech jest więcej, to już patologia i żerowanie na innych.

Sama jestem z takiej rodziny i wiem o czym mówię. Wiele razy słyszałam, że moi rodzice to „dziecioroby”. Niektórzy się zastanawiali „ile ciągną kasy od państwa”...

 

kobieta

Ja zawsze byłam szczęśliwa, że mam taką dużą rodzinę. Zdarzały się między nami nieporozumienia, czasami męczyła mnie obecność czwórki rodzeństwa, ale raczej byłam z tego dumna. Inaczej podchodzili do tego rówieśnicy, bo według nich normalna rodzina to jedno, góra dwoje dzieci. Jedynacy zawsze chodzili z najwyżej podniesionymi głowami. Jak ktoś ma trójkę, to już coś złego. Czwórka, piątka, a nawet więcej? Patologia.

Wiadomo co się mówi o dużych rodzinach. Że bieda piszczy, rodzice sobie nie radzą, żyją z zasiłków. Nie stać ich, a rodzą te dzieci jak w amoku i potem żądają pomocy. „Trzeba było się zabezpieczać!” - to też się często słyszy. Tak było wtedy, kiedy chodziłam do podstawówki tak jest nadal.

Chwalić to się można jedynakiem, a nie taką zgrają. Bo to porażka życiowa. Terlikowska ma w tym wszystkim rację!

kobieta

Jak tylko się zaczęła dyskusja na temat 500 zł dla każdego dziecka, to od razu zrobiło się szambo. Hipsterzy i lemingi postanowili obrzydzić wszystkim Polakom instytucję rodziny. Pokazać nas jako darmozjady, które chcą pieniądze za nic, a tak naprawdę im się to nie należy. 500 zł to mogą brać na swojego kotka. Na dziecko szkoda, bo jak z dużej rodziny, to patologia i nic dobrego z niego nie wyrośnie.

Ok, ja nie twierdzę, że pomysł z takim rozdawaniem pieniędzy jest dobry. Ale kierunek jest słuszny! Duże rodziny powinny dostawać wsparcie od państwa, bo to od nich tak naprawdę zależy przyszłość naszego kraju. Nikt nie zaprzeczy, że rodzi się coraz mniej dzieci, a każdy kolejny obywatel jest na skalę złota. Ale i to chce się zniszczyć i zohydzić rodzinę. Przecież to można wyliczyć – jak dziecko ma się w co ubrać, może się spokojnie uczyć i jest zdrowe, to potem pracuje i „oddaje” to wsparcie w podatkach.

Ale nie... Na muzea, przedstawienia i sadzenie drzewek pieniądze niech będą. Byle nie na te potworne bachory.

kobieta

Czy sama się zdecyduję na taką dużą rodzinę? Szczerze w to wątpię, ale z innych powodów, niż lemingi. Nie z wygody, ale poczucia odpowiedzialności. Po prostu widzę, że państwu jest wszystko jedno, rodziny się wyśmiewa, pieniędzy na wszystko brakuje. Gdyby pojawiła się jakaś sensowna polityka wsparcia, to pewnie bym się zastanowiła. No, ale nie urodziłam się w Szwecji, tylko w Polsce.

Klimat też robi swoje, bo jak masz dzieci, to wszyscy na ciebie krzywo patrzą. Pracodawcy, urzędnicy, obcy ludzie, politycy. To jest chore. Martwimy się, kto będzie płacił na nasze emerytury, ale nic z tym nie chcemy zrobić. Na co my liczymy? Chyba, że plan jest inny – przyjąć jak najwięcej imigrantów i czekać na rozwój sytuacji. Wiadomo, że muzułmanki rodzą często i dużo.

Uchodźcom pomagajmy, niech się tu rozmnażają i przejmą nasze państwo. Polskim rodzinom – broń Boże!

kobieta

Dla lemingów mam jedną radę – zajmijcie się tymi swoimi modnymi zainteresowaniami. Sztuką nowoczesną, niszowymi gazetkami, bulldogami francuskimi, wegańskim jedzeniem i sojowym latte. Na temat wielopokoleniowych rodzin lepiej się nie wypowiadajcie, bo tylko się ośmieszacie. Jeśli wsparcie finansowe dla dzieci uważacie za marnotrawienie pieniędzy, to naprawdę żal słuchać.

Żyjcie sobie w tych ogrodzonych gettach, spłacajcie przez 40 lat kredyty, wychowujcie zwierzaki, ale błagam – od nas się odczepcie. My Was nie pouczamy, więc Wy nam nie mówcie, ile powinniśmy mieć dzieci!

Kamila

kobieta

Może jestem młoda, bo mam dopiero 23 lata, ale nie uległam modzie na bezdzietność. Nikt mnie nie przekona, że najlepiej żyje się ludziom na wysokich stanowiskach, koniecznie mieszkającym na ogrodzonych osiedlach i z kotem zamiast dziecka. Tak to teraz mniej więcej wygląda. Wszyscy ci karierowicze udają tylko pewnych siebie, a tak naprawdę boją się odpowiedzialności. Jak zmienią zdanie, to się okaże, że są za starzy i nie nadrobią straconych lat.

Ja jestem dumna ze swoich rodziców, którzy zdecydowali się na dzieci. Mama pierwsze z nas urodziła w wieku 22 lat i potem kolejne mniej więcej co 2 lata. Ma nas piątkę i jakoś nie widzę tego, że jest nieszczęśliwa, zaniedbana i wyciąga ręce po pieniądze państwa. Zawsze nam powtarza, że w życiu bywało różnie, raz na wozie, raz pod wozem, ale i tak jest szczęściarą. Bo ma tyle dzieci.

To już dawno nie jest modne. Wmawia nam się, że lepiej mieć święty spokój i wychowywać zwierzaka, niż bandę głośnych i wiecznie głodnych dzieciaków.

Komentarze (57)

Ocena: 4.51 / 5
Anonim (Ocena: 5) 03.10.2015 17:03
Warto spojrzeć na ten temat z wielu stron. Osobiście jestem przeciwna większości rodzajów świadczeń socjalnych, ale przyznam, że już wolę jak pieniądze idą na dzieci niż na zdrowych dorosłych bezrobotnych. Wolę też gdy pieniądze idą na ludzi niż na zwierzątka. I wreszcie -wolę gdy pieniądze idą na polskie dzieci niż obce, zwłaszcza gdy ich rodzice reprezentują społeczeństwo wrogo do nas nastawione i otwarcie obnoszące się ze swoją agresją. Mimo to warto zauważyć, że rozdawanie pieniędzy za posiadanie dzieci faktycznie może doprowadzić do szerzenia się patologii. Nie każdy jest jak Twoi rodzice autorko listu. Niestety ta pomoc socjalna skłoni także do rozrodu najgłupszą część naszego społeczeństwa i wszelki margines typu narkomani, alkoholicy itd. Ludzie którzy nie mają ani oleju w głowie ani skrupułów nie pogardzą dodatkowym pieniądzem i będą się rozmnażać tylko p to a dzieci mieć gdzieś. Dzieci te będą i tak wychowane w koszmarnych warunkach i w koszmarny sposób bo nikt ich nie chciał tylko chciał pieniądze. Nie powinnaś się utożsamiać ze wszystkimi wielodzietnymi rodzinami tylko dlatego, że sama z takiej pochodzisz bo nie każdy jest porządny. Obawiam się wręcz, że tych porządnych jest mniej niż połowa. Co ciekawe badania z zakresu socjologii ewolucyjnej wykazują, że najbardziej popularną strategią rozrodu i powielania genów wśród przedstawicieli tzw. marginesu społecznego jest rozmnażanie się często i liczebnie a owa liczebność z ewolucyjnego punktu widzenia ma nadrabiać pewne braki jakościowe u tych osób. To oczywiście tylko statystyka. Jednak nawet w gronie ludzi których poznałam w ciągu całego życia widzę jej odzwierciedlenie, rzecz jasna z pewnymi wyjątkami jak to zwykle bywa. Niestety nie istnieje sensowna metoda weryfikacji pozwalająca na to by oddzielić patologię od normalnych ludzi którzy po prostu mają więcej dzieci, bo żeby to monitorować każda taka rodzina która otrzymuje socjal musiałaby być odwiedzana przez pracowników socjalnych a to by kosztowało pewnie więcej niż te zasiłki. Poza tym są inne metody na zapewnienie obywatelom środków do utrzymania potomstwa, niekoniecznie oparte na socjalach. Pragnę zauważyć, że w prawdziwym kapitalizmie (którego niestety obecnie nie ma a nazywa się kapitalizmem to co jest po prostu nową odmianą socjalizmu) nawet zwykłego robotnika było stać na utrzymanie w pojedynkę kilkorga dzieci i żony. Teraz oczywiście nie ma na to szans. Mamy błędne koło -dając socjale zwiększamy obciążenia podatkowe i inne każdemu człowiekowi więc pracodawców nie stać na dobre wypłaty a pracowników na to by samemu sobie zapewnić to czego potrzebują.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.09.2015 16:14
Jeszcze bardzo długo nie osiągniemy stopy życiowej takiej jaka jest za granica i to pod każdym aspektem .pewnych spraw ludzie nie zrozumieją nigdy ,bo przemawia przez nich zazdrość.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.09.2015 22:56
Nigdy w Polsce kobieto nie dostaniesz zasiłku na 1 dziecko1000zl nie mówimy tu o dorobieniu się kosztem dzieci ,tylko o normalnym zyciu ,które powinno stworzyć państwo,bo te 100zl rodzinnego(chyba nie wiem dokładnie) to sa cyrki.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.09.2015 21:19
Jedna rzecz mnie denerwuje w tym liście.Jest to przedstawianie rodziny wielodzietnej jako jedynego słusznego i prawidłowego modelu życia. A co jeśli ktoś nie chce mieć dzieci lub nie może? Wg autorki jest egoistą i człowiekiem nieodpowiedzialnym. Tak samo jeśli ma tylko jedno dziecko też jest nieodpowiedzialny? To nie sztuka urodzić 5 czy 6 dzieci. Tylko za co je potem utrzymać? Znam kilka takich rodzin, w których rodzice piją, a matka co roku w ciąży i co chwila dziecko im się rodzi.Nigdzie nie pracują tylko zasiłki z OPSU biorą na dzieci. Tylko narzekają, że oni biedni i tyle dzieci mają. Pytam się jak ich nie stać to po co na kolejne dzieci się decydują. Zauważyłam też, że im głębsza bieda i patologia tym słabsza lub zerowa wiedza o antykoncepcji. A dodatkowo Kościół brak wiedzy umacnia. Pójdzie taki biedny i niewykształcony człowiek do kościoła i czego się nasłucha? Że antykoncepcja to grzech i na dodatek jest nieskuteczna, aborcja też grzech i najlepiej rodzić dzieci na chwałę bożą. Skoro tak Kościół namawia do rodzenia dzieci to niech pomoże rodzinom wielodzietnym. Niech księża i biskupi przyjmą taką rodzinę pod swój dach, albo ufundują tym dzieciom stypendium. Stać ich na to. Nic nie robią a kupę forsy mają, wille, samochody.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.09.2015 21:09
powiem tak, w niemczech prawdziwych niemcow jest coraz mniej bo albo maja po jednym dziecku albo wogole, albo je abortuja, stad niemcy tak sciagaja imigrantow ale doprowadza do tego ze za dwadziescia lat rodowitych niemcow bedzie garstka ale za to duzo islamskich niemcow, moze chce tego pani kanclerz?? nie wiem, ale widac jakie sa tendencje w europie i co robia politycy zeby tak bylo.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo