LIST: „Nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy, ale ktoś RZUCIŁ UROK na moje dziecko! To ewidentne!”

Ewelina podejrzewa bezdzietną sąsiadkę. Nie wie, jak odczarować swojego syna.
LIST: „Nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy, ale ktoś RZUCIŁ UROK na moje dziecko! To ewidentne!”
23.08.2015

Witajcie!

Jestem młodą mamą, prawie rok temu urodziłam swoje pierwsze dziecko. Od tego czasu nic nie układa się po mojej myśli. Wszystko wskazywało na to, że mały urodzi się silny i zdrowy, ale z miesiąca na miesiąc pojawiają się kolejne problemy. Zawsze uważałam się za osobą rozsądną. Nie wierzyłam w żadne ciemne moce i tym podobne opowieści. Ale wiecie co? Jestem prawie pewna, że właśnie nas to dotknęło...

To niemożliwe, że najpierw ma być wszystko super, a potem bez powodu zaczyna się psuć. I to dokładnie po pewnym nieprzyjemnym zajściu. Uważam, że ktoś zauroczył moje dziecko i wiem nawet kto mógł to zrobić. Bajka dla naiwnych? Całe życie tak myślałam i wyśmiewałam mamy, które wiązały jakieś wstążeczki na wózkach i bawiły się w podobne amulety.

Do czasu, aż spotkało to mnie. Sprawa wygląda ewidentnie!

 

x

Przez całą ciążę idealne wyniki badań, na USG wszystko w porządku, poród odbył się bez większych problemów. Trafiłam do szpitala i 3 godziny później syn był już z nami. 10 na 10 punktów, silny i zdrowy chłopak. I potem równie dobrze – przesypiał całe noce, miał apetyt, żadnych kolek i problemów żołądkowych. Żartowałam, że to najłatwiejsze w obsłudze dziecko na świecie.

I tak przez jakieś 4 miesiące. Wtedy do naszego bloku wprowadziła się nowa lokatorka, która (wierzcie lub nie) zmieniła wszystko. To kobieta starsza o jakieś 10 lat ode mnie. Ja mam 29, ona gdzieś w okolicach czterdziestki. Zamieszkała po sąsiedzku, więc wypadało nawiązać kontakt. Nawet się ucieszyłam z towarzystwa kogoś takiego, bo wydawała się bardzo fajna, grzeczna, pomocna.

Mąż nawet jej pomagał z wieszaniem szafek, ona odwdzięczała się swoimi wypiekami. Sielanka. Ale potem coś w nią wstąpiło...

x

Zawsze bardzo przyglądała się mojemu synowi. Miała mnóstwo pytań na jego temat. Chciała wiedzieć, jak przeżyłam ciążę, jak wyglądał poród, co mały je, czy dobrze sypia. Myślałam, że to zwykła ludzka ciekawość i troska, ale musi być w tym coś więcej. O sobie nie mówiła zbyt wiele, a nie będę udawała, że nie dziwiła mnie jej samotność. Całkiem młoda babka, bez męża, bez dzieci. Potem dowiedziałam się, jaka jest tego przyczyna.

Czasami dobrze mieć w bloku plotkarę, która wie wszystko. Ona dowiedziała się, że nowa sąsiadka była mężatką i planowała dzieci, ale nic z tego nie wyszło. Lekarze stwierdzili bezpłodność. Chwilę walczyła, ale potem mąż od niej odszedł i została już sama. Frustracja musiała w niej narastać.

Popełniłam błąd, bo poruszyłam kiedyś ten temat. Chciałam, żeby mi się zwierzyła. Zareagowała bardzo agresywnie. Chciałam się z tego wycofać, powiedziałam, że to nie moja sprawa. A ona wtedy rzuciła w moją stronę tekst: „lepiej zajmij się swoim dzieckiem, bo nigdy nic nie wiadomo”.

x

Bezczelna groźba, nie? Głupia baba, nie ma się czym przejmować. W złości nie takie rzeczy się wygaduje. Ale szybko się przekonałam, co to może oznaczać. Od tego momentu nic nam się nie układa, a syn sprawia coraz większe problemy. Nie wymyśliłam sobie tego – zaraz po wypowiedzeniu tych snów położyłam dziecko spać. Pierwszy raz w życiu nie spał W OGÓLE! Co to była za męczarnia... Dyżurowaliśmy przy nim z mężem na zmianę. Myślałam, że to jakaś choroba się rozwija.

Ale nie – kolejnego dnia było już normalnie i nic nie wskazywało na żadne przeziębienie. Gorączki nie było. Syn od tego momentu stał się bardzo płaczliwy, co też mu się raczej nie zdarzało. Co noc przeżywaliśmy koszmar. Mijały tygodnie, poszłam z nim na badania kontrolne i okazało się, że coś jest nie tak. Lekarz stwierdził, że może mieć krótszą nogę. Nie wie jakim cudem, bo powinni to zauważyć.

Prawda jest taka, że syn ma rok i nawet nie próbuje chodzić.

x

Popsuły mu się zęby, chociaż bardzo o nie zawsze dbałam. Pojawiły się alergie. Za dużo tego wszystkiego jak na przypadek. Zdrowie człowieka nie sypie się tak w jednym momencie bez żadnych zapowiedzi. A to wszystko zaczęło się naprawdę po tej jednej rozmowie z sąsiadką. Jak ją mijam na klatce, to aż mnie dreszcze przechodzą. Kiedy patrzy na mojego syna, to mam ochotę uciekać.

On sam na nią dziwnie reaguje. Czasami się śmieje, czasami płacze, próbuje coś mówić, jest nadpobudliwy – ale jak tylko ona jest obok, to on staje się nieruchomy. Patrzy tylko przed siebie z przerażeniem. Myślę, że on wyczuwa, że ona jest złym człowiekiem i chce mu zrobić krzywdę. Najgorsze jest to, że sąsiadka ciągle jest gdzieś w pobliżu. Nie możemy od niej uciec.

Wyjechaliśmy na tydzień nad może i ona była daleko. Syn nagle zaczął dobrze spać...

x

Nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy, ale to wygląda ewidentnie. Sama nie mogła mieć dzieci, ktoś jej nadepnął na odcisk, to się teraz mści. Nie wiem już, gdzie mam szukać pomocy. Przecież lekarzom o tym nie powiem, bo mnie wyśmieją. Ale sytuacje trzeba jakoś rozwiązać, bo boję się, że ta klątwa doprowadzi do czegoś jeszcze gorszego. Szkoda, że nie potrafiłam uchronić syna przed takimi nieczystymi siłami.

Ale jak miałam to zrobić, skoro w nie nie wierzyłam? Naprawdę, nie można udawać, że coś takiego nie może się zdarzyć. Ja już jestem kłębkiem nerwów i nie wiem co dalej!

Ewelina

Komentarze (140)

Ocena: 4.84 / 5
Kasik (Ocena: 5) 31.08.2015 15:36
Do Szeptuchy na Podlasie, kobieta Ci ogarnie wszelkie klątwy :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 28.08.2015 12:52
ludzie co wy piszecie. takie wielce wierzące , a piszą o czarach i zabobonach. jakie czerwone wstążki na wózek itd radze zagłębić się w wiarę, a nie wierzyć w wróżki i inne zabobońskie czary.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 26.08.2015 20:09
A widzialyscie czarownice na miotle
odpowiedz
baba jaga (Ocena: 5) 25.08.2015 11:39
teraz to tylko czekac na list z Hogwartu...
odpowiedz
Kasia (Ocena: 5) 25.08.2015 10:49
Może inni mnie wyśmieją, ale znam na to sposób. Sama zostałam zauroczona jako dziecko, też przez sąsiadkę. Babcia ściągnęła ze mnie urok. Weź noszone czerwone majtki, przetrzyj dziecku czoło od lewej do prawej 3 razy; za każdym razem po przetarciu czoła spluń 3 razy przez lewe ramię. U mnie następnego dnia było jak ręką odjął! Powodzenia!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo