LIST: „Goście zrujnowali nasz film z wesela! Nikomu go nie pokażę, bo wstyd!”

Dominika zawiodła się na weselnikach. Kamera zarejestrowała ich skandaliczne zachowanie.
LIST: „Goście zrujnowali nasz film z wesela! Nikomu go nie pokażę, bo wstyd!”
14.06.2015

Chcę napisać o tej sprawie, bo coś mi się wydaje, że nie tylko ja najadłam się wstydu w tak ważny dzień. Przygotowywaliśmy się do wesela przez wiele miesięcy. Wszystko było zapięte na ostatnie guzik, dopracowane i ustalone, ale nie przewidzieliśmy jednego – że to goście dadzą plamę. Dziękuję wszystkim za przybycie, ciepłe słowa i prezenty, ale mówiąc zupełnie serio, żałuję że niektórych z nich zaprosiłam.

Myślałam, że stres towarzyszy tylko parze młodej i jej rodzicom, ale wychodzi na to, że inni też muszą się znieczulić. Zresztą, nie tylko o alkohol chodzi, bo byli też ludzie, którzy na trzeźwo narobili nam obciachu. Już w dzień ślubu widziałam niektóre ich wybryki, ale dopiero film z wesela pokazał wszystko. Wyszło jak na dłoni, kto się nie potrafi zachować. Po niektórych mogłam się tego spodziewać, ale było też kilka „niespodzianek”...

 

wesele

Efekt jest taki, że duża część filmu to tylko pojedyncze scenki, wymieszane ze sobą i z muzyką w tle. Widzieliśmy fragment oryginału i nie ma się co dziwić. Wielu gości zachowywało się tragicznie, a na widok kamery jeszcze bardziej głupieli. Wszędzie była wódka, kretyńskie odzywki, dziwne miny i popisywanie się. Zdawałam sobie sprawę, że niektórzy bawią się zbyt dobrze, ale w dniu wesela nie chciałam tego zauważyć. Wolałam się skupić na tym, co fajne, żeby mieć jak najlepsze wspomnienia. Ten film wszystko zrujnował.

Nie ma w tym żadnej winy kamerzysty, bo naprawdę robił, co mógł. To nasi goście powinni się wstydzić. Oczekiwałam, że wyjdzie z tego elegancki film, a wszystko przypomina bardziej popijawę w remizie. Zamroczeni faceci, bełkot do kamery, dziwne tańce po wypiciu zbyt dużej ilości wódki, same czerwone gęby, pomięte ubrania i ogólnie tragedia. Chciałam przesłać film chrzestnej, która nie dała rady przyjechać z Kanady, ale tego nie zrobię.

wesele

W niektórych ujęciach widać rozmazane kobiety, którym jest już wszystko jedno, facetów zasypiających z głowami na stołach, poprzewracane butelki, poplamione obrusy. Nie tak sobie wyobrażałam eleganckie przyjęcie.

Szczerze mówiąc, to dzisiaj żałuję, że pozwoliłam to w ogóle filmować. Przynajmniej miałabym nadal w głowie to, co chciałam zobaczyć, a nie to, co działo się tam naprawdę. Na ostatecznej wersji nagrania nie ma wielu „smaczków”, które kamerzysta i tak nam udostępnił na płycie bez żadnych cięć. Zachowanie i słowa niektórych są skandaliczne. Kogo ja tam zaprosiłam?!

wesele

Co ona sobie pomyśli? Dokładnie to samo, co ja. Że Polacy nadal nie potrafią się bawić z klasą. Jest dokładnie tak samo jak 20 lat temu.

W kościele pełne kultura, białe koszule i przyjmowanie komunii, a potem im odbija. Jak się mogą nażreć i opić, to zawsze wykorzystają sytuację.

Oczywiście nie mówię o wszystkich, bo przynajmniej połowa potrafiła się zachować. Reszta narobiła jednak takiego syfu, że to już nie ma znaczenia. Ogólnie wesele wygląda na tym filmie jak jakaś libacja.

 

wesele

Np. jest scena po oczepinach, jak już rzuciłam welonem i baby zaczynają się kłócić, która której go wyrwała. Jedna dziewczyna stoi zaraz obok kamery i mówi „znowu ta ci** złapała”. Nie widać jej, ale po głosie dobrze wiem, kto to. Nie mogła być trzeźwa. Z kolei sceny nagrane przed karczmą to już zupełny obraz nędzy i rozpaczy. Nie ma tam eleganckich gości, którzy wyszli się przewietrzyć i spokojnie porozmawiać. Zamiast tego jest tłum palaczy i gęsty dym nad nimi. Załapał się też znajomy mojego męża, który po pijaku próbował wejść nie do swojego samochodu.

Brzmi to wszystko jak dobra komedia, ale nam wcale nie jest do śmiechu. Spodziewaliśmy się 2-godzinnego filmu, na którym można coś obejrzeć i posłuchać, a udało się zmontować jakieś 40 minut. Czegoś takiego jeszcze w życiu nie widziałam. Jestem bardzo zła na tych gości, którzy się do tego przyczynili. Niektórzy pokazali swoją prawdziwą twarz. Bydło na eleganckim weselu...

Dominika

wesele

Zaręczyliśmy się w Walentynki 2013 roku, potem rok narzeczeństwa bez żadnych konkretnych planów i w 2014 roku stwierdziliśmy, że rok później się pobierzemy. Oboje dobiegaliśmy do trzydziestki, więc czas najwyższy. Byliśmy w tej komfortowej sytuacji, że pieniędzy nam nie brakowało. Własne oszczędności + wsparcie rodziców i mogliśmy marzyć o takiej ceremonii, jaka nam się podoba. Był mały drewniany kościółek, przeuroczy starszy ksiądz, a wesele w wielkiej karczmie.

Ja rozumiem, że klimat karczmy zobowiązuje, ale to było jednak eleganckie przyjęcie. Żadnych pieczonych prosiaków, hektolitrów wódki i tym podobnych rzeczy. Sakramentalne „tak” powiedzieliśmy sobie w majowy weekend tego roku i niedawno dostaliśmy ostateczną wersję nagrania z tego dnia. Trochę to trwało, bo kamerzysta, jak sam twierdzi, miał sporo do zrobienia. Nie mógł puścić wszystkiego, jak leci, bo to się nie nadawało do oglądania.

Komentarze (80)

Ocena: 4.79 / 5
Anonim (Ocena: 5) 17.06.2015 21:48
u panny młodej widzę wyraźny problem z potrzebą kontrolowania sytuacji. (DDA?) Współczuję przyszłym dzieciom.
odpowiedz
Natasza0o0 (Ocena: 5) 17.06.2015 15:08
Napisz komentarz...Zdarzyło mi się zapodziać paragon kiedy był najbardziej potrzebny...i nic z reklamacji :/ teraz jestem mądrzejsza!!! Korzystam z aplikacji gdzieparagon i wszystkie dowody zakupu mam w jednym miejscu, łatwe do odnalezienia :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 16.06.2015 13:57
Co to za kamerzysta? Wzięłaś tego samego, co był na ślubie Twoich rodziców? Miałam niedawno ślub, kamerzysta nie filmował ludzi "do kotleta", nagrywał głównie nas i zabawę gości (wejście, pierwszy taniec, trochę zabawy, oczepiny, tort, podziękowanie dla rodziców). Około 1 kończył pracę. Później mieliśmy plener i wszystko było razem pięknie zmontowane.
odpowiedz
:C (Ocena: 5) 16.06.2015 09:08
Zdecydowany brak dystansu. Może gdybyś mogła jeszcze raz zorganizować ślub to napisałabyś scenariusz i każdy z gości zachowywałby się w określony sposób? To był Twój dzień i najważniejsze jak Ty się bawiłaś///
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 16.06.2015 00:26
Jestem w ciezkim szoku, ze zachowywanie sie z klasa dla wiekszosci tu komentujacych jest.. snobizmem?! :D Hahahahhahah jakie to Zalosne. Ja jak wychodze na slub/urodziny to pije 2-3 lampki wina maksymalnie. Jesli sie ma klase to zawsze Czlowiek stara sie trzymac fason, prostaki tego nie zrozumieja! :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo