LIST: „Rodzice są wściekli, że podchodzę do matury! Ucieszą się, jeśli jej nie zdam...”

Ewa nie ma wsparcia najbliższych. Ich zdaniem wykształcenie do niczego jej się nie przyda.
LIST: „Rodzice są wściekli, że podchodzę do matury! Ucieszą się, jeśli jej nie zdam...”
29.04.2015

Witajcie...

Mam 19 lat i jestem tegoroczną maturzystką. Różnię się trochę od większości ludzi w moim wieku, bo dla mnie to wcale nie żaden koszmar. Nie jestem przerażona i naprawdę chcę zdać ten egzamin. Mam nadzieję, że pójdzie mi dobrze, chociaż moja rodzina robiła wszystko, żeby tak nie było. Dla nich matura to niepotrzebny świstek papieru. Mają już inny plan co do mnie.

Mogłam się tego spodziewać, bo już jak wybierałam liceum, zamiast jakiejś zawodówki albo technikum, rodzice byli bardzo niezadowoleni. Według nich to strata czasu, do niczego mi to nie jest potrzebne i tak dalej. Trzeba mieć fach w ręku, a nie bawić się w takie głupoty. Tak, dla nich nauka to jest głupota i często to od nich słyszę.

Nie potrzeba żadnej szkoły, o studiach w ogóle nie wspominając. Dobrze wiem, dlaczego mnie tak zniechęcają...

 

schoolgirl

Pochodzę z niewielkiej miejscowości, gdzie większość ludzi zajmuje się gospodarstwem. Każdy ma chociaż skrawek pola, jakieś zwierzęta i z tego żyją. A jak nie starcza, to zawsze można dostać zasiłek. Tak jest w moim domu. Wszyscy harują przy polu i trzodzie, mama ma rentę i są szczęśliwi. Wstyd mi o tym pisać, ale oboje skończyli tylko szkołę podstawową.

Skoro im się powodzi (według mnie to za dużo powiedziane), to powinnam pójść w ich ślady. Oni sobie wreszcie odpoczną, ja znajdę męża i przejmiemy gospodarstwo. Taki mają na mnie plan, a ja się zbuntowałam i nie chcę. Dziwicie się? To już nie są czasy, żeby w ten sposób żyć. Chcę czegoś więcej i marzę o wyjeździe do miasta.

Za kilka dni zdaję maturę i nawet nie mogę liczyć na to, żeby mi życzyli powodzenia. Są na mnie źli!

schoolgirl

Wyobrażacie sobie coś takiego? W miastach rodzice wypruwają flaki, żeby ich dzieci były najzdolniejsze, a moi ciągną mnie w dół... Nigdy we mnie nie inwestowali. Nie mieli z czego, a tak w ogóle to po co? Przecież mój los jest już przesądzony. Zostaję na wsi, przejmuję ich pracę i opiekuję się nimi na starość. Ten, kto twierdzi, że niewolnictwa już nie ma, niech się przejedzie na wieś.

Bo jak inaczej mam to nazwać? Przez całe życie wmawia mi się, że nie warto się uczyć. Wiele razy słyszałam, żebym odstawiła wreszcie te książki, bo trzeba coś zrobić w polu albo oborze. Kiedy odmawiam, bo naprawdę muszę się czegoś nauczyć, to słyszę, że jestem niewdzięczna. Oni w ogóle nie myślą!

Naprawdę chcą dalej klepać biedę? Nie myślą o tym, że po studiach mogłabym znaleźć dobrą pracę i jeszcze bardziej im pomóc?

schoolgirl

Może gdybym żyła w normalnych warunkach i z rodzicami, którym zależy, to bym sobie odpuściła. Znam takich. Np. moja kuzynka z dużego miasta. Ma wszystko, wystarczyło się uczyć. Od nadmiaru przewróciło jej się w głowie i w tym roku powtarza maturę. Poprzedniej nie zdała, a to jest naprawdę wyczyn. Ja na złość swoim rodzicom uczę się bardzo dużo i jestem spokojna o wynik.

Chciałabym chociaż raz usłyszeć, że są ze mnie dumni, ale wiem jak to się skończy. Zdam ten egzamin, nawet bardzo dobrze, i będą mi mieli to za złe. Wszystko ze strachu, że teraz spokojnie dostanę się na studia i ich zostawię w tej zapyziałej dziurze... Ale czy ja mam obowiązek być taka sama jak oni?

Chcę się stąd wyrwać i poznać inne życie. Normalne, takie jak ma większość z Was!

schoolgirl

Oni są tacy, że nigdy nie pomogą i nic dobrego nie powiedzą. Prosiłam o dodatkową książkę, żebym mogła się przygotować do matury. „Szkoda pieniędzy na takie rzeczy”. Na wywiadówki chodzili jak chcieli, czyli zazwyczaj raz na rok. Mieli ważniejsze sprawy na głowie, niż edukacja córki. Chciała iść do liceum, to niech się sama męczy. Najbardziej dumni to są z mojego brata.

Co takiego osiągnął? W ogóle się nie uczy i pewnie będzie powtarzał drugą klasę gimnazjum. Według nich dobrze rokuje, bo nie będzie myślał o żadnych studiach, wyjazdach, mieście itd. Przynajmniej on się do czegoś nadaje, bo co będą mieli ze mnie? Prawdziwa praca to taka, którą wykonuje się rękoma, a nie głową. Trzeba być mądrym życiowo, a nie niepotrzebnymi rzeczami z książek.

Według mnie takie myślenie jest patologiczne. Coraz bardziej boję się tego, co będzie potem.

schoolgirl

Już widzę ich wściekłość, kiedy się okaże, że zdałam bardzo dobrze i mam zamiar składać papiery na studia. Oni mi tego chyba nigdy nie wybaczą. Dla nich świat kończy się za furtką naszego domu. Jak nie czuć świńskich i kurzych odchodów, to sobie nie radzą. Do matury podejdę, bo nie po to się tyle uczyłam, żeby zrezygnować. Ale co dalej?

Może dla świętego spokoju powinnam na tym skończyć i ich więcej nie denerwować? Dostanę pół gospodarstwa, wezmę jakiegoś chłopaka ze wsi, urodzę dzieci i będę szczęśliwa. Dla nich to takie proste, a ja w to nie wierzę. To już nie te czasy.

I jak tu być normalną, kiedy nawet najbliżsi cię nie wspierają?

Ewa

Komentarze (47)

Ocena: 4.91 / 5
Blaugran (Ocena: 5) 17.06.2015 15:03
Droga redakcjo. Bo niestety, ale to ktoś z redakcji popełnia te listy. Proszę się przejechać na wieś, pooglądać domy o przy których wasze mieszkania z wielkiej płyty to nic. Popytać ludzi o wykształcenie, nawet jeśli są rolnikami (małych gospodarstw już nie ma, a jak już to są kierowane przez ludzi w podeszłym wieku) większość ma maturę bądź studia. Ale nie. Lepiej opisać stereotyp wsi jako sypiących się chatek, zapachu gnoju i zacofanych ludzi z podstawowym wykształceniem.
odpowiedz
nika (Ocena: 5) 18.05.2015 01:00
Parę stron dalej jest list od kobiety, której córka wbrew jej woli, nie chce pójść na studia, tylko wyjść za mąż i założyć rodzinę. I tamta dziewczyna jest w komentarzach krytykowana. A ta nie. Tak tylko piszę. Ciekawe zjawisko.
odpowiedz
Ania S (Ocena: 5) 03.05.2015 21:23
Uciekaj jak ja to zrobiłam. Dla mnie moi wymyślili taką samą przyszłość i jeszcze opiekę nad wujkiem alkoholikiem (bratem mamy). W końcu wiem, że żyję jak człowiek, a nasze kontakty są sporadyczne. A może to i dobrze...
odpowiedz
Marta (Ocena: 5) 30.04.2015 23:07
Jak to czytam...to mam wrażenie jakby moja mama opowiadała mi o sobie, też rodzice mieli obiekcje do jej edukacji...tylko moja mama ma dziś 58 lat, zdała mature, poszła na studia, było jej ciężko. ..ale dała rade, osiągnęła wiele, byla dzielna, uparta, ambitna tak jak Ty!. Trzymam kciuki za Ciebie, walcz o siebie!, wytrwałości Ci życzę! :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.04.2015 15:09
no to ja Ci życze powodzenia :) ! na pewno zdasz i trzymaj się swojego planu na zycie bo to Twoje zycie a nie Twoich rodziców. Poradzisz sobie, wierze w Ciebie :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo