LIST: „Mam 34 lata i zadurzyłem się w licealistce. Czy taki związek ma sens?”

Jarek zastanawia się, czy powinien rozwijać tę znajomość.
LIST: „Mam 34 lata i zadurzyłem się w licealistce. Czy taki związek ma sens?”
01.03.2015

Cześć,

pewnie się zdziwicie, że pisze do Was facet, ale mam ważną sprawę. Nie będę udawał, że jestem stałym czytelnikiem i nie mogę żyć bez Waszych porad, ale naprawdę bardzo mi zależy. O ile dobrze widzę, to wśród Czytelniczek jest sporo młodych dziewczyn, które mogłoby mi coś doradzić. Bo ja sam jestem już w średnim wieku, a pewna młoda dziewczyna zawróciła mi w głowie. To się zdarza pierwszy raz, więc proszę bez nieprzemyślanych komentarzy, że powinienem się leczyć.

Z tym średnim wiekiem, to tak nie do końca, bo jeszcze trochę zostało. Mam 34 lata. Z jednej strony nadal jestem młody, z drugiej – na licealistę raczej nie wyglądam. Chociaż muszę powiedzieć, że wizualnie to naprawdę trudno stwierdzić, czy jestem przed czy po trzydziestce. Trzymam się nieźle, zdrowe jedzenie, sport i te sprawy. Pod tym względem nie rzucam się w oczy. Chyba, że na plus.

Tyle mojej skromności, a teraz przejdźmy do faktów. Jest dziewczyna, znacznie młodsza i nie wiem czy coś w tym kierunku robić.

 

związek

Jej rodzice płacą za kurs, ja z tego żyję i zamiast się skupić na pracy, to rozmyślam o pewnej licealistce. Zdaję sobie sprawę z tej niezręczności. Tylko co zrobić? Przez całe życie gustowałem w kobietach w podobnym wieku. Długo byłem w związku z dziewczyną wręcz starszą ode mnie i nagle pozwalam sobie na coś takiego. Nie widzę w tym większego sensu, a jednak na zajęcia z nią chodzę wyjątkowo chętnie. I coraz częściej zastanawiam się, co by było, gdybym mógł porozmawiać z nią bardziej prywatnie.

Sam zaczynam się zachowywać jak licealista, który widzi fajną dziewczynę, ale nie wie jak zagadać. Ja może i wiem jak, ale nie mam pojęcia, czy mi wolno. Nawet jeśli przekażę jej grupę pod opiekę innego wykładowcy i przestanie nas łączyć ta krępująca zależność.

Co ona by sobie pomyślała? Mogłaby się ucieszyć, gdybym okazał zainteresowanie. Te spojrzenia nie są przypadkowe. Ale może się przestraszyć i wtedy będę miał ogromne problemy. Ludzie takich rzeczy nie wybaczają.

związek

Przecież dla postronnych osób sytuacja jest jasna – dorosły facet szuka naiwnej panienki. Uwierzcie mi, że nie jestem tego typu człowiekiem. Nie myślę nawet o niej w charakterze seksualnym. Ona mnie bardziej interesuje, niż fizycznie pociąga. Chciałbym z nią porozmawiać, spędzić czas w fajnym miejscu, poznać się. Bez podtekstów i zapominając o różnicy wieku.

Czy to w ogóle możliwe? Nawet jeśli ona nie miałaby nic przeciwko, to wiadomo, jak się na to patrzy. Może i jest pełnoletnia, ale ja sporo starszy, więc pewnie mam zapędy pedofilskie. Co z tego, że ona wygląda i zachowuje się bardziej kobieco od dziewczyn na studiach.

Wpadłem po uszy i nie wiem co dalej. Coraz częściej myślę, żeby oddać jej grupę komuś innemu i nie musieć jej widywać. Żeby nie robić kłopotów jej i sobie samemu. Tylko przed czym ja uciekam? Nie mam zamiaru jej krzywdzić. Chcę porozmawiać, poznać się. Jeśli ona, teoretycznie i praktycznie dorosła, wyraziłaby zainteresowanie – to co w tym złego?

związek

Ano wszystko... Sam odczuwam niezręczność, dlatego chcę zapytać o zdanie Was. Być może jesteście w podobnym wieku i możecie mi powiedzieć, co z tym zrobić. Czy powinienem o niej raz na zawsze zapomnieć i nie robić sobie problemów? Tylko myśl, że ona jest kimś szczególnym, nie daje mi spokoju. Znam ją tylko z oficjalnych sytuacji, ale jestem prawie pewien, że mogłoby coś z tego wyjść.

Czasami myślę o sobie jak o żenującym facecie w średnim wieku, któremu odbiło. Tylko tak chyba działają uczucia, bez względu na okoliczności.

Potraktujcie tę sprawę jak najbardziej poważnie i postarajcie mi się pomóc. Będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi, bo chociaż mam swoje lata, to stan emocjonalny, w którym się znalazłem, wskazuje na znacznie mniej...

Jarek

związek

Nie siedzi, jak cielak z wlepionymi we mnie oczami, ale dyskretnie zerka. Ja to wyłapuję i czuję. To jest inny wzrok, niż gdyby patrzyła na kolejnego nauczyciela. To taki półuśmieszek. Peszy się, kiedy ją na tym „nakryję”, a potem znowu to robi. Dla mnie to oczywiście miłe i daje nadzieję, że nie tylko ona mi przypadła do gustu, ale ja też wydaję się jej w porządku. Kiedy podchodzę bliżej do ławki, gdzie siedzi z koleżanką, czuję jej niepewność. Kiedy wymieniamy słowa na dystans – jest normalnie. Kiedy jestem bliżej, ona zapomina jak się sensownie wypowiedzieć. To chyba też o czymś świadczy.

Dziwnie się czuję analizując tę sytuację. Nie jestem już nastolatkiem, a przejmuję się tym, jak odbiera mnie znacznie młodsza dziewczyna. Trudno powiedzieć, żebym się w niej na zabój zakochał, ale naprawdę jestem jej ciekawy. Chciałbym ją poznać też z innej strony. Poza kursem, gronem jej rówieśników. W innej sytuacji, niż wtedy, kiedy ja jestem jej nauczycielem, a ona moją uczennicą. Odbieram wiele sygnałów, że to by było możliwe.

Ale czy tak wypada? Mam wątpliwości. Różnica wieku może nie jest jakaś ogromna, ale jednak. A na dodatek ona mnie w pewnym sensie utrzymuje.

związek

Poznałem ją na kursach przygotowawczych do matury, które prowadzę na uczelni. Widać, że dziewczyna ambitna, bo inni zaczynają naukę na miesiąc przed egzaminem, a ona zaczęła rok wcześniej. Ma skończone 18 lat i w maju 2016 ma zdawać. Dla mnie to żadna nowość, bo takich dziewczyn jest na kursie wiele. Jedne przychodzą, inne znikają i ciągle mam kontakt z młodzieżą. Wydaje mi się, że dobrze się dogadujemy. Nikt nie narzeka, polecają nasz kurs znajomym i jakoś to idzie. Przy niej nie mogę się skupić. Kiedy tylko weszła do sali, poczułem że mogą być z tego problemy.

Jest ładna, nie przeczę. Ale czy jedyna taka? Nie. Tu chodzi o ten błysk w oku i jak ja to nazywam „mądrą twarz”. Nie wygląda na głupią nastolatkę, która nie wie o co chodzi. Sposób w jaki się wysławia najlepiej o tym świadczy. Nie brzmi jak jej koleżanki, które ciągle wrzucają do wypowiedzi jakieś absurdalne słowa. Jest kulturalna i inteligentna. Właściwie to nie wiem, czego u nas szuka, ale miło, że się pojawiła...

Zwróciłem na nią uwagę także z innego powodu. Wydaje mi się, że mnie lubi, bo praktycznie nie spuszcza mnie z oczu przez całe zajęcia.

Komentarze (107)

Ocena: 4.94 / 5
ola (Ocena: 5) 17.09.2015 01:21
Otwórz się na tę dziewczynę ! Znam podobną sytuację, ona była dużo młodsza, a on był nauczycielem w jej LO. Po skończeniu szkoły wzięli ślub i obecnie są szczęśliwym małżeństwem z 2 dzieciaczków.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.05.2015 20:54
Jestem w podobnej sytuacji mam 19 lat i zakochałam się w 32 letnim mężczyźnie. Nie szukam przygody bo juz w swoim życiu szybciej dojrzalam. Próbować myślę że zawsze warto o ile druga połowa myśli również o związku poważnie, a nie o zabawieniu się.
odpowiedz
Zoo (Ocena: 5) 25.04.2015 09:22
Tak.
odpowiedz
Podpis...k (Ocena: 5) 05.03.2015 15:46
hahhha
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2015 10:54
Mam 22 lata (w grudniu 23) i 25 letniego narzeczonego z którym jestem szczęśliwa. Mimo to strasznie pociąga mnie 44 latek. Zastanawiam się jak to by było być z takim mężczyzną. Piękna fantazja ale pewnie tylko na chwilę.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo