LIST: „Za chwilę skończę 18 lat, a nic nie mogę! Moi rodzice to tyrani...”

Zuza twierdzi, że nie jest wychowywana, ale tresowana.
LIST: „Za chwilę skończę 18 lat, a nic nie mogę! Moi rodzice to tyrani...”
21.09.2014

Potrzebuję się wygadać, bo coraz trudniej mi się dogadać z rodzicami. Nie wiem... Albo oni zaczęli przesadzać, albo dopiero zaczęłam zwracać na to uwagę. Prawda jest taka, że traktują mnie jak małe dziecko, chociaż za kilka miesięcy (w grudniu) będę już pełnoletnia. Im się chyba wydaje, że wtedy wszystko się zmieni. Naglę przestanę być dziewczyną, a stanę się kobietą, której już wszystko będzie wolno. A nawet jeśli nie, to chyba nie będą mieli wyjścia. Ja już sobie dłużej na takie traktowanie nie pozwolę, bo dosyć mam bycia pośmiewiskiem.

Wśród znajomych mam kiepską opinię. Potrafię się dogadywać z rówieśnikami, niczego się nie boję, ale rodzice mnie przed wszystkim powstrzymują. Ich zdaniem na wszystko jestem za młoda. Czuję się jak pies trzymany na zbyt krótkiej smyczy. Najchętniej przywiązaliby mnie łańcuchem i nie wypuszczali dalej, niż do szkoły. Rozumiem troskę, ale to już jest obsesja. Oni wszędzie widzą jakieś niebezpieczeństwo. Wydaje im się, że tylko spuszczą mnie z oczu i zrobię coś złego.

To ma być zaufanie? Ja tego w ogóle nie czuję. Traktują mnie jak kretynkę, która nie zna konsekwencji i za dużo by chciała. Naprawdę miło. Nie ma to jak wsparcie najbliższych. Nie mówię, że powinni mnie puścić zupełnie wolno i niczym się nie przejmować, ale bez przesady. Chciałabym się poczuć normalnie, a nie jak więzień.

 

smutek

To na co oni mi pozwalają? Na wszystko, co im się podoba. Tylko, że zazwyczaj mnie już nie. Idealny plan dnia według nich wyglądałby pewnie tak:

Pobudka

Szkoła

Powrót do domu

Obiad

Nauka

 

Chwila przed TV/komputerem

Nauka

Do łóżka (na dobranoc przeczytać książki do szkoły)

Spać

smutek

W weekendy szkołę trzeba zamienić na sprzątanie domu z rodzicami, zakupy z rodzicami, wizytę u dziadków, albo coś równie ciekawego. Jeszcze to wytrzymuję, ale przyrzekam, że jak tylko skończę 18 lat, to zacznę im się stawiać. Inaczej nigdy będę miała ani trochę wolności. Męża pewnie też będą chcieli mi wybrać.

Widzicie, że to nie jest normalna rodzina. Nigdy nie zrobiłam niczego złego, nigdy nic mi się nie stało, a oni dalej swoje. Młodzież jest beznadziejna, a ja to już najbardziej. Nie dziwię się innym, że mnie z tego powodu wyśmiewają. Nie znam nikogo, kto by był tak traktowany. Znajomi ze szkoły wychodzą z domu, wracają wieczorem i nikogo nie interesuje, co robili. Są prawie dorośli, więc mają prawo podejmować decyzje. Żaden z nich od tego nie umarł.

smutek

Wiele razy słyszałam, że będę mogła, ale „jak będę pełnoletnia”. Ostatnio już tak nie mówią, bo wiedzą, że to już niedługo. Boję się, że to nic nie zmieni. Zaraz powiedzą, że mieszkam z nimi, oni mnie wychowują i biorą odpowiedzialność, więc mam ich słuchać. Tak naprawdę nie chcę się buntować, ale tylko poczuć się swobodnie. Nie musieć błagać i przepraszać, że chcę gdzieś wyjść, spędzić czas z innymi ludźmi, niż oni...

Nie ma nic gorszego, niż takie traktowanie. Czuję się jak ich własność i więzień w ich domu!

Zuza

smutek

To nie jest wychowanie, ale zwykłe tresowanie. To dzięki nim jestem taka niesamodzielna, straciłam też wielu znajomych, których jakimś cudem udało mi się zdobyć. Mieli dosyć tych ciągłych telefonów, gdzie jestem, z kim, kiedy wrócę. Kiedy przychodzili do naszego domu, to musieli się przedstawiać i opowiadać o sobie. Kim są rodzice, czym się zajmują itd. „Chcemy tylko wiedzieć z kim się zadajesz” - słyszę ciągle. Daliby mi wreszcie spokój, bo to nie jest normalne!

Jestem prawie pełnoletnia, a do domu muszę wracać przed północą. Najlepiej do 23, bo oni nie mają zamiaru czuwać i się denerwować. Mam być na miejscu zanim pójdą spać. Nawet jeśli idę na imprezę, którą sobie u nich dawno temu wyprosiłam. Podałam adres, kto ją organizuje, kto będzie. Nagle o tym zapominają i tego samego dnia muszę znowu błagać, żeby mnie puścili. Łaskawie się zgadzają, ale tylko po to żeby mi dyktować warunki. Patrzą nawet, w co się ubrałam, a jak jest zbyt wyzywająco, to matka zamyka drzwi i każe się przebrać.

Wszyscy w moim wieku piją alkohol, więc powinni się cieszyć, że ja nie. Ale czy to zbrodnia, że raz na jakiś czas wypiję jedno słabe piwo? Takie owocowe, 2 procent alkoholu? Ostatnio ojciec po mnie przyjechał, zobaczył mnie z butelką w ręce i miałam takie kazanie, że szok. Inni wracają narąbani do nieprzytomności i nic wielkiego się nie dzieje.

smutek

Kupiłam sobie e-papierosa, żeby się czasami odstresować. Przede wszystkim po to, żeby nie wyczuli ode mnie normalnych fajek. Czasami zdarzało mi się zapalić, bo wszyscy to robią. Jestem już wystarczająco źle postrzegana, żeby udawać świętą. Miałam pecha, bo po kilku dniach oni gdzieś wyjechali, mieli wrócić późno, a wpadli do domu dużo wcześniej. Siedziałam sobie na balkonie z tym papierosem i słuchawkami w uszach. Ojciec wyrwał mi go z ręki i już nigdy nie oddał. Powinni się cieszyć, że nie truję się prawdziwymi, ale oni nie widzą różnicy.

Przez chwilę miałam chłopaka, co i tak jest dla mnie cudem. Wszyscy wokół wiedzą, jakich mam rodziców, więc żaden nawet nie startuje. Rozleciało się oczywiście przez nich, bo bez przesady, żeby on nie mógł mnie odprowadzić do domu, bo zaraz po wyjściu z kina tatuś czeka już w samochodzie. Jeszcze by mnie pocałował albo złapał za rękę. Fe! Potem jeszcze kilka takich akcji, w tym zabronienie mi zostania u niego w domu na noc. Co z tego, że jego rodzice też tam byli.

Nie pozwolili mi nawet pojechać do koleżanki na działkę, bo na pewno będą tam też inni ludzie, a w ogóle to bym się upiła do nieprzytomności. Mieli nosa, bo to była planowana popijawa, ale ja znam siebie i zawsze jestem najbardziej trzeźwa ze wszystkich.

smutek

Moi rodzice są strasznie przewrażliwieni. Im się wydaje, że sami żyli we wspaniałych czasach, a teraz wszędzie czai się zagrożenie. Każda nastolatka, która wraca do domu po 22 na pewno zostanie zgwałcona, z każdej imprezy wróci pijana, a wyjazd poza dom zawsze skończy się ciążą. Trochę im się nie dziwię, bo tylko o takich historiach trąbią gazety i telewizja, ale chyba trochę mnie znają? Wydawało mi się, że przez prawie 18 lat swojego życia nigdy ich poważnie nie zawiodłam. Dla nich to nieważne.

Zawsze mnie przestrzegali i mieli jakieś „ale”, chociaż najgorzej zrobiło się zaraz przed liceum. To oni ustalili, do której mam iść szkoły. Miał być jak najwyższy poziom i oczywiście jak najbliższej. Żebym po drodze nie wpadła pod samochód. Przecież podróż autobusem przez pół miasta to straszne niebezpieczeństwo. Udało im się i chodzę do liceum na sąsiednim osiedlu. Okazało się, że z córką znajomej mamy. Chciały nas na siłę zaprzyjaźnić, ale wreszcie dały spokój.

Dopiero w tym roku wywalczyłam sobie jakieś luźniejsze traktowanie, ale dalej czuję się z tym beznadziejnie. Na wszystko mają cudowną radę, a spróbuj się nie posłuchać, to awantura gotowa.

Komentarze (148)

Ocena: 4.78 / 5
Rysiek (Ocena: 5) 23.04.2018 23:26
Jak skończysz 18 lat, to polecam sobie gdzieś wyjechac/wylecieć na tydzień może dwa. Oczywiście bez wiedzy rodziców- dostaną zdjęcia dopiero z Londynu czy gdzie tam sobie zaplanujesz. Po tych kilkunastu dniach nieobecności zobaczą jak to jest mieć dziecko i ile dla nich robisz, a Ty również się przekonasz że rodzice sà ważni, chyba, że to już kompletna tyrania, że lepiej jest mieszkać w namiocie na Sycylii ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.11.2015 19:22
Kiedy byłam w stresie wszystko mi się sypało. Nie miałam apetytu, nie potrafiłam się wyspać. Koleżanka poleciła mi oczyszczanie energetyczne na stronie moc-energii.pl . I rzeczywiście po odprawieniu rytuału problemy ze stresem ustały. Jestem pogodna i bardziej optymistyczna i co najważniejsze nabrałam więcej dystansu do wielu spraw, przez co już się nie denerwuje.
odpowiedz
123456789 (Ocena: 4) 01.10.2015 12:55
Ja mam prawie 16 lat a rodzice mnie nie puscili do szkoly ciagle jakies awantury.Mam mlodszego brata który jest przez rodziców strasznie wyróżniany. Ja jak siedze teraz w domu bo zacza sie rok szkolny to mama karze mi tylko robic i robic. juz mam dosyc bo ja chcialem isc do szkoly a mama nie bo w gimnazjum wagarowale. powiedzcie co mam zrobic w tej sytuacji.
zobacz odpowiedzi (1)
Ula (Ocena: 5) 26.09.2014 00:02
witaj, to przykre, że rodzice nie mają zaufania do własnej córki ... tym bardziej, że nigdy nie sprawiałaś problemów. Za chwilę skończysz 18 lat ... rozumiem, że w oczach rodziców wtedy powinno zacząć się życie, ale tak naprawdę nie jest tak .. przecież głupie wyjście ze znajomymi czy kino wcale nie zaszkodzi, trzeba się też troszkę zrelaksować, poznać ludzi :) Gorzej jeśli za kilka lat będą mieć do Ciebie pretensje czemu z nikim się nie spotykasz, nie masz chłopaka, czemu nie są jeszcze dziadkami ( bo inni w ich wieku już są) i inne bzdurne pytania. Sami trzymają Cię w "klatce" i robią Ci krzywdę. Patrzą na to jacy oni byli w twoim wieku i żebyś ty nie popełniła tych błędów co oni, taka prawda .. jednak jak czegoś nauczysz się w życiu skoro go nie masz ??? . próbowałaś rozmawiać z rodzicami ? nie chodzi mi, żeby się stawiać ... po prostu wypłakać się, powiedzieć jak ty to widzisz ... że wcale nie jest Ci z tym tak "dobrze" jak oni uważają .. niech będą świadomi tego, że w końcu nie wytrzymasz i zrobisz im coś na złość nie zupełnie świadomie (psychika wariuje) ... w każdej rodzinie tkwi jakiś problem, czasem po prostu nie potrafimy się go pozbyć albo po prostu nie chcemy .. jestem z Tobą, trzymaj się mała :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.09.2014 19:57
To tak jak u mnie.. tyle, że ja sobie po prostu "wolność" wywalczyłam... były awantury, było obrażanie, były wyzwiska... wszystko było... ale dzięki temu dzisiaj mogę normalnie gdzieś iść przykładowo: ostatnio byłam na grillu u przyjaciółki który trwał do następnego dnia. Wróciłam do domu i nikt nic nie mówił.... ale swoje wywalczyć musiałam łzami i awanturami bo moja mama uparcie twierdziła, że "ona w moim wieku tak nie robiła" ... tylko, że ja nigdy nie wróciłam do domu pijana, zawsze dobrze się uczyłam, godziłam dwie szkoły (zwykłą i muzyczną), zachowywałam się NORMALNIE... ale to i tak było za mało, bo jak tylko wróciłam do domu koło godziny 22 to była taka awantura, że chyba całe osiedle słyszało... Chyba nie masz wyjścia i musisz zacząć tresować ich. Z domu Cię nie wyrzucą... no bo co by ludzie powiedzieli? poza tym dopóki się uczysz mają obowiązek utrzymywania Cię
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo