LIST: „Mój tata zmarł i zniknął z naszego życia. Wreszcie się tego doczekałam!”

„Na cmentarzu powinnam się wzruszyć, a uśmiecham się, jak jakaś głupia” - wyznaje Sandra.
LIST: „Mój tata zmarł i zniknął z naszego życia. Wreszcie się tego doczekałam!”
07.09.2014

Witajcie...

Nie piszę tego listu, by kogoś zszokować. Wiem, jak mogę zostać potraktowana. Ale wierzę w to, że uda mi się komuś otworzyć oczy. Przecież takie dramaty rozgrywają się wszędzie, a świadkowie zazwyczaj milczą. Tak było z nami – każdy wiedział, co się dzieje w naszym domu, ale nikt nie zareagował, tak jak powinien. Nasłanie policji na mojego ojca, który zataczał się po mieście to żaden ratunek, bo trzeźwiał i wracał. Trzeba było coś zrobić, kiedy robił burdy w domu, na gorącym uczynku. Ja nie miałam siły i odwagi. Od mojej mamy nie mogłam tego oczekiwać, bo była strasznie nieszczęśliwa i uzależniona razem z nim.

Nie piła, nie stosowała przemocy, ale miała to wszystko na co dzień. Patrzyła, jak człowiek, którego kiedyś kochała, z dnia na dzień staje się coraz bardziej nieprzewidywalny. Wreszcie się do tego przyzwyczaiła i przestała marzyć o normalnym życiu. Szkoda, bo gdyby zakończyła ten koszmar kilka lat wcześniej, może ja i moja siostra byłybyśmy normalniejsze. On niszczył wszystkich, którzy byli obok niego. Teraz, kiedy go nie ma, możemy rozpocząć normalne życie. Trochę późno, ale musimy spróbować.

Miesiąc temu zmarł mój ojciec. Człowiek, któremu zawdzięczam życie i to, że życie przemieniło się w koszmar. Kiedy się o tym dowiedziałam, nie uroniłam nawet jednej łzy. Odetchnęłam, bo zrozumiałam, że dopiero teraz jestem wolna.

 

kobiece dłonie

Coraz częściej zaczął przesiadywać przed blokiem z kolegami, innymi bezrobotnymi. Miał z kim pogadać, ale też się napić. Kiedyś nimi pogardzał, a teraz stali się dla niego najlepszymi przyjaciółmi. W końcu przeżyli to samo, co on. Zaczęły się pierwsze powroty do domu na bani i jeszcze gorsze awantury. Próbowałyśmy schodzić mu z drogi, ale wcale tego nie doceniał. Krzyczał, że zachowujemy się jak tchórzliwe szczury i on nas dopadnie. Wiele razy mu się udało, a wtedy mama musiała zamalowywać siniaki na twarzy makijażem, a ja i siostra ćwiczyłyśmy na WF-ie w długich dresach. Żeby nikt nie zauważył, bo to przecież straszny wstyd. Bardziej bolało nas to, że ktoś może sobie o nas pomyśleć, jak o patologicznej rodzinie, niż to, że naprawdę się nią staliśmy.

Nigdy nie znalazł sobie nowej pracy. Zaczął przepijać pensję mamy. Stał się coraz bardziej agresywny. Kiedy tylko mogłam, spędzałam czas poza domem. Udawałam szczęśliwą, bo musiałam się dopasować do reszty. Nikogo nigdy nie przyprowadziłam do mieszkania, bo sama brzydziłam się tym miejscem. Siostra wreszcie się stąd wyrwała, ale ja zostałam. Tak uzależnił od siebie mamę, że nie potrafiła nic z tym zrobić. Strach i wstyd to były jedyne uczucia, które trzymały naszą rodzinę razem.

 

kobiece dłonie

Jeśli nie dla siebie, to dla innych. Ofiar przemocy psychicznej i fizycznej oraz świadków, którzy nie reagują. Rodzin, takich jak moja, są w Polsce tysiące. Nielicznym udaje się z tego wyjść i doczekać pomocy. Reszta męczy się przez całe życie, ale tyle dobrego, że my już nie musimy. Rozdział zamknięty. Czy aby na pewno? Tak tylko mówię, ale wiem, że wspomnienia pozostaną na zawsze. Strach, upokorzenie i niepewność jutra też. Ostatnio miałam straszny sen i następnego dnia pobiegłam na cmentarz, żeby się upewnić, czy na pewno jestem bezpieczna. Jego grób jest gwarancją tego, że tak.

Odwiedzanie go na cmentarzu jest dziwnym przeżyciem. W końcu mam świadomość, że zmarł i leży gdzieś tam pod ziemią. Powinnam się wzruszyć, a uśmiecham się, jak jakaś głupia. Może kiedyś spróbuję mu wybaczyć, bo nie warto mieć wrogów po tamtej stronie. Na razie jest na to zdecydowanie za wcześnie. Niektórzy składali mi kondolencje, a ja potrafiłam odpowiedzieć „daj spokój, nic się nie stało”. Dziwnie na mnie patrzyli.

Teraz też dziwnie patrzą, kiedy widzą, jak z dnia na dzień nabieram pewności siebie, staję się coraz bardziej otwarta, potrafię się cieszyć, mam plany na przyszłość. Moja mama też kwitnie. Tego nikt nam już nie odbierze!

kobiece dłonie

Ojciec zawsze miał w sobie coś groźnego. Pierwszych 10 lat mojego życia to dziwny czas. Niby normalna rodzina, pracujący rodzice, beztroskie dzieci, ale coś tu nie grało. Bardzo łatwo się denerwował. Potrafił obudzić nas wrzaskiem, bo podłoga w kuchni była niedomyta, bo ptak mu narobił na samochód, bo zaspał i nikt go nie obudził. Byłam jeszcze mała, a wymagał, żebym zachowywała się tak poważnie, jak mama. Żadnych głupich śmiechów i zabaw, bo on nie ma ochoty tego słuchać. Rzeczywiście, mama mogła być dla mnie wzorem, bo nie pamiętam, żeby kiedykolwiek była rozluźniona i radosna.

Wiele razy mnie uderzył, ale tłumaczył, że to tylko wychowawczy klaps. Nie wiem, czy można tak nazwać uderzanie po nerkach z otwartej pięści albo szarpanie za włosy. Kiedy się zdenerwował, nikt nie był w stanie go zatrzymać. Nie przejmował się nawet tym, że dostawałam histerii i przestawałam na chwilę oddychać. Przebłyski z dzieciństwa to też kopanie mojej mamy, rzucanie w nią czym popadnie i straszne obelgi w kierunku mojej siostry. W domu nigdy nie było spokojnie.

Pamiętam też dzień, kiedy wrócił z pracy i okazało się, że nie ma już gdzie wracać. To była oczywiście nasza wina. Przez nas chodzi znerwicowany i dlatego zawalił kilka rzeczy. Trafił na bezrobocie i nie zmienił tego aż do swojej śmierci.

kobiece dłonie

Wiele razy słyszałam pocieszenia typu „ciesz się, że przynajmniej masz ojca, bo niektórzy wychowują się w niepełnych rodzinach”. Coś takiego może powiedzieć tylko osoba, która nie ma pojęcia o tym, co dzieje się w czterech ścianach. To nie był tatuś, który słuchał i wspierał. To nie ktoś, kto wychowuje i daje wsparcie. To coraz bardziej nabrzmiały wrzód, który trzeba było wyciąć, ale nikt nie miał na to odwagi. Wreszcie sprawa rozwiązała się sama i uznaję to za jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Koniec tej strasznej niepewności, co złego wydarzy się jutro. Dzisiaj mnie, mojej mamie i siostrze nie grozi już nic.

Mogę sobie wyobrazić, jak inni mogą na to zareagować. Przecież to twój ojciec, a już na pewno człowiek. Każdy musi mieć szansę się zmienić i każdy zasługuje na życie. Kiedyś też w to wierzyłam, ale nasza rodzinna tragedia trwała już zbyt długo. Nie było możliwości przemiany. Nie w jego w przypadku. Chociaż uważam się za osobę wierzącą, jestem zdania że należała mu się śmierć. Po to, by nie krzywdził nas i sam przestał się z tym wszystkim męczyć. To było dla nas i dla niego wybawienie. Najlepsza rzecz, jaką mógł zrobić.

Samo mówienie o nim „mój ojciec”, to dla mnie problem. Jeśli uznać, że ojcem jest mąż matki i dawca nasienia, dzięki któremu powstały dzieci, to może tak. Ale dla mnie to ktoś więcej. Widzę rodziny moich znajomych i wiem, jak może to wyglądać. Niestety, mnie spotkało coś zupełnie innego. Czułam i dalej czuję do niego taką niechęć, że nawet w tym momencie się wkurzam. W końcu marnuję czas i energię na rozpisywanie się o tym człowieku. Tylko mam nadzieję, że warto to zrobić.

kobiece dłonie

Cieszę się, że go nie ma. Żałuję, że był tak długo obok nas. Wolałabym, żeby żył sobie gdzieś daleko na własnych zasadach, ale skoro tak się nie dało, to lepiej, że tak to się skończyło. Śmierć jest zawsze tragedią, ale same widzicie, że czasami daje też nadzieję.

Dziwnie się czuję z takimi myślami, ale mam nadzieję, że nikt mnie nie będzie próbował osądzać. Tylko ja wiem, jakim on był człowiekiem i jak wyglądało nasze całe dotychczasowe życie. Żegnaj tato, mam nadzieję, że do czasu kolejnego spotkania wyzdrowiejesz i będziesz miał odwagę nas przeprosić.

Sandra

kobiece dłonie

Oszczędzę szczegółów, ale dużo się wycierpiałyśmy. Mniejsza z tym, że zniszczył życie sobie. Skrzywdził też nas. Jego nie ma, a my musimy nauczyć się żyć w nowych okolicznościach. To nie jest łatwe, ale nareszcie uwierzyłam, że coś może z tego wyjść.

Ojciec zginął w najgłupszy możliwy sposób. Nie z przepicia, ale bardziej tragicznie. Sam jest sobie winien. Nigdy nie pozwolę na obarczenie winą mojej mamy, bo to ona była największą jego ofiarą. Kiedy siostra się dowiedziała, przyszła do nas. W normalnej rodzinie byłby płacz i wspominanie, a ona objęła nas w inny sposób. Jakoś tak radośnie. Ten jeden uścisk dał mi nadzieję, że będzie lepiej, bo gorzej już nie może.

 

Komentarze (95)

Ocena: 4.92 / 5
Anonim (Ocena: 5) 16.08.2015 20:40
dla takich osób powinna być jedna terapia KRZESŁO ELEKTRYCZNE,! nie ma co liczyć, że się zmienią. mnie w cale nie ruszyła by pewnie śmierć ojca, jest dwulicowcem. Szkoda że pokazuje w kościele jaki on to pobożny, zna wszystkie pieśni religijne, co z tego że ogląda w telewizji patologię o której piszą i mówią media. Jak on u siebie nie widzi tego problemu. Może powinien dostać jakąś nauczkę tzw żeby go Bozia pokarała tak dla opamiętania. No cóż jest tyle zła na tym świecie, a my jesteśmy częścią tej gry widocznie BÓG TAK CHCE.... -bo nie znam innego wyjaśnienia o ile On istnieje ;((
odpowiedz
madois (Ocena: 5) 27.02.2015 22:10
Doskonale rozumiem Cię Kochanie. Polecam film pt Dolores Claiborne. Wypadek to największy przyjaciel nieszczęśliwej kobiety. Ja niestety ciągle czekam na moment, w którym człowiek który molestował mnie kiedy byłam dzieckiem umrze. Marzę o tym, by uśmiechnąć się nad jego grobem, aczkolwiek ni powinien go nawet mieć.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 17.09.2014 10:55
Alkoholizm to choroba?! Nie rozśmieszajcie mnie ludzie... angina, grypa, ospa - to są choroby, nie mamy ich na własne życzenie, a alkoholizm tak. Jesteście żałośni mówiąc że to jest chorobą. Grypę doatajesz przypadkiem i marzysz i robisz wszystko by ją wyleczyć. W alkoholizm wpadasz na życzenie i noe chcesz z niego wyjść. Uzależnienie od papierosów jest chorobą? Ćpuni to chorzy ludzie? Oszczędźcie sobie kompromitacji stwierdzając takie rzeczy. Właśnie ze Ty się kompromitujesz pisząc takie rzeczy. Poczytaj sobie książki o uzależnieniach. Zdrowi ludzie w uzależnienia nie wpadają, tylko ludzie, którzy mają problemy ze zdrowiem. To wszystko zaczyna się od zaniku równowagi mineralów w organiźmie, co pochodzi z niewłaściwego odżywiania się.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.09.2014 22:25
To moze teraz ja cos dorzuce od siebie :) mnie tylko zastanawia dlaczego najczesciej ojcowie sa zdrodlem takich problemow? Nie posiadaja zadnego instynktu? Albo ten macierzynski jest zbyt wypuklony, a ojcowski splycony? Z moim ojcem tez nie mam dobrych relacji, aczkolwiek nie bylo az tak strasznie jak w liscie i komentarzach ponizej. Po prostu rozwod w odpowiednim czasie, zanim zaczal rujnowac zycie mojej mamy i moje. Tu glownie chyle czolo przed moja mama, ktora nigdy nie pozwolila na siebie reki podniesc, mimo prob ojca. Znam wiele facetow, ktorzy ze swojej winy, kochanek, dlugow rozwalili malzenstwa. Wlasciwie to zaden nie utrzymuje dobrych stosunkow ze swoimi rodzonymi dzecmi. Co ciekawe doskonale dogaduja sie z dziecmi swoich kochanek... Nie chce tutaj hejtowac w ogole mezczyzn, ale uwazam ze niektorzy ludzie po prostu nie powinni zakladac rodzin....
odpowiedz
ana (Ocena: 5) 13.09.2014 01:39
a wiecie co? mam to samo ja i moja rodzina. Tyle ze moj ojciec nie pije- jest agresywny z natury. Od dziecka pamietam awantury, bijatyki. Przemoc fizyczna była niemal każdego dnia- teraz się uspokoił (ze strachu-brat notariusz mama pracuje w prokuraturze) i stosuje głownie przemoc psychiczną która bywa gorsza od tej drugiej.. Pamietam jak noce przesypalam na schodach nasłuchując czy czasem ojsciec nie bije mamy. Wiele razy budziłam się w środku nocy zbudzona krzykiem i placzem mamy gdy ten ją bił. Dziś mam 22 lata i potrafię mu się sprzeciwic, wygarnąc co o nim myśle i przez te wszyskie lata tyle mi się nazbierało że nie potrafie zapannować nad swoimi emocjami- i co z tego mam? 3 dni temu mnie pobił -darł za włosy kopał wyrzucał z domu... Zwykle po takiej awanturze tydzien jesat spokoju udaje aniołka, a tak naprawde każdy wie jakim jest paskudnym człowiekiem.. Mimo że przez całe zycie mieszka za granicą i przyjeżdża raz na jakiś czas potrafi tak zrujnować życie mi i mojej rodzinie. Ten człowiek nie ma żadnego ŻADNEGO honoru! Jego kochanki a ma z ich conajmniej 3 wysyłają do nas zdjecia pornograficzne z jego udziałem wydzaniają ze i je pobił a i tak potrafi przyjeżdzac tu do nas i robic takie rzeczy. Dziś mam te 22lata jestem mega zamknieta w sobie nie lubie poznawac nowych ludzi czesto placze, czeste stany lękowe i to wszystko przez tego jednego człowieka do którego czuję taka nienawiść.. szczerze? nie ma gorszego typu człowieka od niego , no może oprócz ludzi którzy potrafią zabic..
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo