LIST: „Wydaliśmy 5 tys. na ślub, a w kopertach dostaliśmy 13! To było wesele roku!”

Jolanta cieszy się, że na własnym weselu udało jej się jeszcze zarobić.
LIST: „Wydaliśmy 5 tys. na ślub, a w kopertach dostaliśmy 13! To było wesele roku!”
22.06.2014

Witajcie!

Jako doświadczona panna młoda chciałabym napisać kilka słów o ślubie i weselu. Kiedy planowałam ten dzień, byłam mocno zdenerwowana. Nie wiedziałam od czego zacząć, a co najważniejsze, czy udźwigniemy to finansowo. Sala, jedzenie, zespół, fotograf, stroje – można tak wyliczać i wyliczać, a każda kolejna pozycja to kolejne tysiące złotych. My mogliśmy liczyć tylko w połowie na rodziców, a reszta była na naszej głowie. Zapowiadało się na to, że wejdziemy na nową drogę życia z długami.

Pierwsze rozmowy nie nastrajały zbyt optymistycznie. Właściciele sali, kucharki, muzycy i inni chcieli od nas wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy. To śmieszne, że sam wynajem parkietu z kilkoma stołami kosztuje taki majątek. Gdybym nie powiedziała, że chodzi o ślub, a spotkanie rodzinne, to pewnie byłoby o połowę taniej. I tak na każdym kroku, bo para młoda nie ma wyjścia – musi przepłacać za wszystko, tylko dlatego, że chodzi o wesele. Wstrzymaliśmy się z większością rzeczy. Na szczęście.

Wtedy postanowiliśmy, że nie damy się wykorzystać. Niech sobie nie myślą, że można nas z tej okazji okradać. Bardzo dobrze na tym wyszliśmy.

 

love

Łatwo nie było z naszymi ubraniami. Skoro już postanowiliśmy maksymalnie oszczędzać i nie pakować się w pożyczki, to niewiele nam zostało. Budżet miał się zamknąć w maksymalnie 8 tysiącach. Wtedy pojawiła się mama ze swoją suknią i o dziwo, pasowała. Na dodatek to wspaniała sprawa, bo kolejne pokolenie w tej samej kreacji. Jestem z tego pomysłu bardzo zadowolona. Niektórzy płakali ze wzruszenia, bo kiedyś widzieli w niej moją mamę. Niestety, teść nie zostawił sobie garnituru po swoim ślubie.

Dlatego dla męża trzeba było coś kupić. Miał garnitur, który nie był starszy, niż kilka miesięcy, ale nie wyglądał na ślubny. Zastanawialiśmy się, czy pójść do wypasionego salonu, czy może uderzyć w coś tańszego... Wylądowaliśmy na targowisku i tam kupiliśmy świetny zestaw za 300 zł! A nie za 3 tysiące, jak niektóry płacą w znanych firmach. Ja potrzebowałam tylko buty i bieliznę... Razem wydaliśmy na kreacje ślubne 450 zł, w tym on 300.

 

love

5 tysięcy!!! To nie jest żart. Za wszystko nie zapłaciliśmy więcej, niż 5 tysięcy. Wesele wyszło wspaniale. Okazuje się, że muzyka z taśmy może rozruszać ludzi, a do wykwintnej kolacji nie trzeba wynajmować wybitnych szefów kuchni. Im starsza pani, tym lepszy smak. Przysięgam, że nie było tego widać.

Goście byli przekonani, że to droga impreza. Jedyne, czego mogę żałować, to brak profesjonalnej sesji zdjęciowej, ale to nadrobimy, jak jeszcze trochę zaoszczędzimy. Ciuchy mamy, więc wystarczy się przebrać i będzie.

Może to dziwnie zabrzmieć, ale nie liczyliśmy na to, że wesele nawet się zwróci, a co dopiero, że na nim zarobimy.

love

Oczywiście nie chodzi o to, żeby zarabiać na własnym ślubie, ale tak to właśnie wyszło. Wydaliśmy 5 tysięcy, w kopertach otrzymaliśmy 13 i jesteśmy do przodu. Nie dość, że nie zostaliśmy z długami, to możemy sobie jeszcze pozwolić na fajną podróż poślubną. Zachęcam wszystkich do takiej oszczędności. Tego naprawdę nie musi być widać. Moi goście byli przekonani, że wydaliśmy tyle, co wszyscy. Nie widzieli większej różnicy.

Lepiej za pieniądze które dostaje się w prezencie, spełniać swoje marzenia, a nie pokrywać długi! Jesteśmy dobrym przykładem na to, że da się. I wcale nie ma wstydu. Było pięknie.

Jolanta

love

Przysięgam – nie wyglądaliśmy źle. Wszystko wyszło bardzo elegancko. Nie zamieniłabym sukni mamy nawet na najdroższą kieckę prosto od projektanta.

Z wydatków został jeszcze ksiądz. Nie widzieliśmy, ile się daje, więc zapytaliśmy prosto z mostu. On powiedział, że jeśli spróbujemy mu cokolwiek wcisnąć, to on sprowadzi na nas klątwę. Taki dowcipniś. Faktycznie nie wziął ani grosza. A tyle złego mówi się o duchownych! Organiście wystarczyło 100 zł. Drugie tyle na kwiaty i jakieś tam ozdoby w kościele. Wszystko wskazywało na to, że wydamy minimum 20 tysięcy, a wiecie ile tego wyszło?

 

love

Mój mąż z minuty na minuty zmienił nastawienie. Poinformował właścicieli sali, że nie jesteśmy zainteresowani. Szczęki im opadły, bo potrzebowali tylko tego terminu, żeby interes się kręcił tydzień w tydzień przez całe wakacje. A tu znowu trzeba będzie kogoś szukać i go naciągać... Ale nie było dyskusji – za takie pieniądze to rozbój w biały dzień. Nie trzeba było długo czekać, bo po chwili właściciel zadzwonił i zaproponował bardzo niską cenę. Na to już mogliśmy już sobie pozwolić.

To jest nowy obiekt wybudowany niedaleko ogrodu miejskiego. Jest kuchnia, parkiet, stoły i tyle. Wystarczy. Wstyd mi o tym mówić, ale za trzy dni (od piątku do niedzieli) zapłaciliśmy 700 zł. Chyba drożej wyszły wszystkie media, które zużyliśmy przy gotowaniu, oświetleniu itd. No, ale dla nas lepiej. Z gotowaniem był największy problem, bo zawsze najdroższa sprawa. Wynajęcie ludzi i zakup towaru może kosztować bardzo dużo.

Wtedy jak z nieba spadła nam przyjaciółka mojej babci. Starsza, ale żwawa kobieta. Zaprosiła do współpracy swoje koleżanki i zrobiły przyjęcie roku!

love

Nie żartuję. Wszyscy dopytywali się, którą restaurację zaangażowaliśmy. A to proste panie, które nie chciały wziąć więcej, niż 500 zł... Towar to już ok. 3 tysięcy, ale wliczam w to alkohol. Zresztą, udało mi się kupić sporo rzeczy w hurtowych cenach, bo siostra pracuje w takim miejscu. Bałam się, że nie wystarczy dla 80 osób, ale jeszcze zostało. Na odchodne każdy dostał jeszcze upominek. Jedzenia i picia było naprawdę powyżej czoła. No, ale inaczej się nie da i na szczęście nic się nie zmarnowało.

Nie zdecydowaliśmy się na zespół, bo muzycy strasznie się cenią. Zespół, o którym nikt wcześniej nie słyszał, wymaga nawet 3 tysięcy za występ. To by prawie podwoiło koszty wesela. Wynajęłam do tego młodszych kuzynów, którzy przynieśli sprzęt i sami zajęli się puszczaniem muzyki. Ludzie prosili, co chcą usłyszeć i zabawa była bardzo fajna.

Nic nie kosztowała mnie też obsługa na sali, bo tym zajmowała się moja siostra z mamą i teściową. Nie przemęczały się. Wystarczyło raz na jakiś czas przejść i zapytać, co kto potrzebuje..

Komentarze (208)

Ocena: 4.51 / 5
gość (Ocena: 5) 25.08.2017 12:44
Ja naprawdę rozumiem takie czasy że oszczędzać trzeba. Ale dobry DJ czy orkiestra to podstawa dobrego wesela. Druga sprawa to obsługa musi być. Przy 80 osobach nie wierzę że matka co jakiś czas coś dokładała. Ja miałam 76 osób na weselu i moje trzy kelnerki cały czas latały nie miały chwili spokoju. Przynajmniej do 22 jak tort wyszedł. Mi to wasze "wesele" zajeżdża wiejską potańcówką wiadomo takie najlepsze ale mimo wszystko goście muszą czuć że to wesele a nie jakieś " u cioci na imieninach"
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.08.2017 12:35
Dokładnie. Żałosne!! Skoro udało się tyle zaoszczędzić to już mogliście wynająć za niewielkie pieniądze trzy młode dziewczyny na kelnerki. Jak można pozwolić żeby matka ślubna podawała do stołu. Wszystko wszystkim. Ale kuzyni za konsolą ani trochę nie wygląda to elegancko wiadomo jeżeli idzie zaoszczędzić to się oszczędza ale niektóre rzeczy nie wypada. Ja tez miałam sale po kosztach ubrania wystrój sali też. I też poprosiłam o współpracę dwie panie znajome do gotowania. I wynajęłam trzy dziewczyny młode licealistki. Nie wyobrażam sobie żeby moi goście podawali do stołu.
odpowiedz
Karolajna (Ocena: 5) 25.08.2017 10:29
Z założenia ślub i wesele jest raz w życiu. Ja chciałam by było takie jak sobie wymarzyłam. Goście sie super bawili, jedzenie było przepyszne, zostało tego jeszcze tyle że goście zostali obdarowani i z uśmiechem wracali do domu. Z racji tego że moja rodzina jest duża to tez dużo już wesel w rodzinie było. I moi goście doskonale wiedzieli że organizacja wesela to nie jest tania sprawa, wręcz nawet się dopytywali mojej mamy ile płacimy za talerzyk żeby wiedzieć ile włożyć do koperty. Nie przybliżę wam kosztów wesela bo już ich nie pamiętam, ale też pewnie gdzieś 40 tysięcy by się nazbierało, a może i więcej nieco. A w kopertach dostaliśmy tyle że zwróciły się talerzyki i jeszcze zostało. A ponadto mamy wspaniałe pamiątki mianowicie zdjęcia i książki z dedykacją od każdego gościa. To co było naszymi zachciankami nie zwróciło się, ale tez nie miało się zwracać. Wiedzieliśmy co chcemy i odkładaliśmy na to pieniądze. I nie wyobrażam sobie żebym miała zmuszać moją mamę czy teściową żeby obsługiwały gości weselnych. Owszem może i są rzeczy na których można zaoszczędzić ale nie za wszelką cenę. Moja mama była mega zadowolona bo poszła i wyszła z torebką i niczym ni musiała się przejmować. W przeciwieństwie do wesela mojego brata gdzie były panie kucharki i obsługa ale mam i tak jeszcze jeździła i pomagała w przygotowaniach. Po to są lokale i profesjonalni kucharze i obsługa żeby rodzina krótko mówiąc nie zaharowała się przez te kilka godzin wesela. A jak kogoś nie stać to niech robi wesele malutkie w kameralnym gronie na które będzie składać się tylko obiad.
odpowiedz
przyszlapannamloda (Ocena: 5) 28.02.2017 19:45
Nie wierzę w ani jedno słowo w tym artykule. To po prostu nierealne. Może wyjdę na snobkę ale mam to gdzieś. Nie wyobrażam sobie by prosić mamę i teściową o donoszenie na stoły. Żenada!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.02.2017 11:50
Są tacy ludzie, którzy robią imprezy, różne, po najmniejszej linii oporu aby było jak najtaniej a gdy sami są zapraszani na jakąś uroczystość to krytykują wszystko co się da. Nie robię wystawnych przyjęć bo mnie nie stać na to ale jak mam robić z siebie dziada to nie robię w ogóle.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo