LIST: „Jestem ateistką i uważam, że seks tylko po ślubie! Dziwne?”

Gabriela nie potrzebowała religijnych zakazów, by dojść do tego wniosku.
LIST: „Jestem ateistką i uważam, że seks tylko po ślubie! Dziwne?”
18.06.2014

Szanowna Redakcjo...

Nie wiem, czy zależy mi na tym, żeby kogoś przekonywać do moich racji. Jeśli moje myślenie niektórych zainspiruje, to dobrze, ale to nie jest mój cel. Bardziej chodzi mi to, jaka sama jestem traktowana ze względu na moje przekonania. Kiedy tylko pojawia się temat czystości przed ślubem, wtedy od razu wychodzę na strasznego katola i oszołoma. Już raz usłyszałam, że Kościół zaczadził mi głowę, bredzę i stawiam religijne zabobony ponad zdrowy rozsądek. Przyzwyczaiłam się do tego, ale nigdy dość wyjaśnień.

W moim przypadku sprawa wygląda trochę inaczej. To nie jest tak, że zostałam tego nauczona i teraz się tego trzymam. Nikt mnie niczego nie uczył, bo z wiarą nigdy nie miałam nic wspólnego. To są tylko i wyłącznie moje wnioski, w oderwaniu od Biblii, księży i tym podobnych rzeczy. Mogę być z tego powodu nazywana katolickim betonem, to mnie nie rusza, ale prawda jest taka, że jestem 100-procentową i zadeklarowaną ateistką.

I wiecie co? Nawet ateistka może dojść do wniosku, że z seksem nikomu nie powinno się spieszyć. Wbrew pozorom, wcale nie głoszę haseł wolnej miłości dla wszystkich, zawsze i wszędzie.

 

zakochana para

Nie zgadzam się z takim podejściem. Zupełnie nie rozumiem katolików, którzy uważają, że stosunek seksualny to nie tylko akt ludzki, ale w jakimś sensie boski. Był sobie starszy pan, który stworzył świat i stwierdził, że jeśli jego owieczki będą ze sobą blisko, to tylko w celu przedłużenia gatunku. W przeciwnym wypadku to obrzydliwość. Nie rozumiem też zamroczonych ateistów, którzy nie przywiązują do tego większej wagi. Większość niewierzących uważa, że kochać można się z każdym, jeśli tylko obie strony tego chcą.

Twierdzą, że ta przyjemność nie jest zarezerwowana tylko dla małżeństwa, czy chociaż zakochanych. Jak się chce, organizm domaga się rozładowania napięcia, to można kopulować z byle kim. Jedna noc tu, druga tam i wszyscy szczęśliwi. Pomijam, że to brak szacunku dla drugiej strony, ale przede wszystkim do siebie! Jeśli kobieta nie widzi nic przeciwko, żeby byle facet był z nią tak blisko, a potem może być kolejny, to nie najlepiej to o niej świadczy. Dlatego śmiem twierdzić, że lepiej w ogóle nie próbować i zaczekać do ślubu.

Wtedy przynajmniej możesz mieć jakąś pewność, że jesteś aktualnie jedyna i najważniejsza, a facet za chwilę nie wskoczy do łóżka innej. To mnie to by było po prostu upokarzające.

zakochana para

Ludzie, którzy zaczynają uprawiać seks za wcześnie, szybko przestają postrzegać ten akt, jako coś ważnego. Przespałam się z tym, tym i tym, mam na koncie całą brygadę napalonych samców, robię to od lat, więc co za różnica, czy nie prześpię się z kolejnym. To raczej nie sprzyja szacunkowi dla samej siebie i przy okazji partnera. Jeśli musielibyśmy czekać, a nasz związek mógłby się najpierw opierać wyłącznie na emocjach, wtedy byłoby lepiej. Zazdroszczę niektórym katolikom twardych zasad, których boją się złamać. Niektórym takie nakazy i zakazy mogą się wydawać dziwne, ale ja wreszcie je zrozumiałam.

Wiadomo, że ja, ateistka, i oni, wierzący, inaczej to sobie tłumaczymy, ale w gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do jednego – im później zaczniesz, tym większą uwagę będziesz zwracać na wnętrze drugiej osoby. Zapomnisz o jego organach i szybkiej przyjemności, a skupisz się na osobowości. Znam taką parę. Nie wiem, czy tak wyszło przez przypadek, ale pomimo braku wiary w Boga, udało im się dotrwać do ślubu. Dzisiaj są wspaniałym małżeństwem i potwierdzają, że warto czekać.

Jak mi powiedzieli, gdyby wcześniej seks był na każde ich zawołanie, to nie byłoby już tak niezwykłe, ważne i znaczące.

zakochana para

Małżeństwo nie jest już może tak trwałe, jak kiedyś, ale zawsze w jakimś stopniu nas ogranicza. Przynajmniej przez chwilę możemy mieć pewność, że drugiej stronie zależy i na pewno nas nie zdradza. To jest logiczna kolejność według mnie i sama mam zamiar czekać. Na razie chłopak się buntuje, ale wreszcie zrozumie. To dla naszego dobra.

Jeśli potrzebujesz seksu, żeby dobrze się czuć w związku, to znaczy, że zależy Ci tylko na jego organie, a nie jego bogatym wnętrzu.

Gabriela

zakochana para

Zdaję sobie sprawę, że w swoim myśleniu jestem trochę staroświecka. A nawet bardzo. Znam wielu ludzi, którzy odsunęli się od Kościoła i kiedy tylko poczuli trochę wolności, to palma im odbiła. Już nie będą szanować siebie i innych, bo skoro Boga i piekła nie ma, to czym tu się przyjmować? Trzeba korzystać z przyjemności życia, bo jest tak krótkie... Powiem to wprost – szacunek do ukochanej osoby i jej ciała, to coś uniwersalnego i każdy powinien się do tego dostosować.

Ateistów nazywa się racjonalistami i sama bardzo lubię to określenie. Chodzi o to, że kierujemy się zdrowym rozsądkiem i racjonalnymi przesłankami. Analizujemy, co będzie dobre dla nas, a przy okazji nie skrzywdzi innych. Taki światopogląd zaprowadził mnie do wniosków na temat damsko-męskiej bliskości. Można wciskać kit, że to katolicki wymysł religijnych fanatyków, ale czystość przed ślubem jest uzasadniona nie tylko przez wiarę, ale właśnie racjonalizm!

Za dużo się w życiu naoglądałam, żeby myśleć inaczej. Spadliśmy z deszczu pod rynnę. Z jednej strony seks jako świętość, bo Bóg dał nam organy niezbędne do współżycia, a z drugiej – róbta co chceta, seks to tylko fun.

zakochana para

Luźny związek i luźny seks to gwarancja, że kiedyś się to wszystko rozleci.

Jeśli ktoś nie zrozumiał – uważam, ze seks w małżeństwie jest dopełnieniem związku kobiety i mężczyzny. Wcześniej mamy czas się naprawdę dobrze poznać. Po wykonaniu tej ciężkiej pracy, czas na przyjemności.

Jeśli zaczynamy od sypialni, wtedy już nie znajdziemy motywacji, żeby się poznawać. Zawsze na horyzoncie będzie łóżko.

 

zakochana para

Wystarczy przez chwilę pomyśleć. Jak wygląda statystyczny związek kobiety i mężczyźni, którzy już na początku znajomości mają wspólne życie intymne? Powoli wszystko zaczyna zmierzać do łóżka. Porozmawiam z nim, bo jeszcze mi odmówi... Zgodzę się na jej warunki, bo inaczej mnie do siebie nie dopuści... Nie chce mi się gadać, ale możemy iść do łóżka... Same widzicie, jak słabo to brzmi. To się nie zdarza? W gruncie rzeczy cały późniejszy „związek” ogranicza się do tego, jak namówić na seks drugą stronę. Gdzie czas na głębsze przemyślenia i poznawanie prawdziwych siebie? Nie wiem.

Nie kochaliśmy się przez 3 dni – no tak, mamy kryzys... On nie zabiega o bliskość ze mną, więc pewnie ma inną... Już pomiędzy nami tak nie iskrzy, więc chyba nie jesteśmy dla siebie stworzeni... Takie dylematy powoli zabijają ten związek. Co innego jest wtedy, kiedy jest już po ślubie. Może małżeństwo nie jest już tak trwałe, jak kiedyś, ale na pewno trwalsze od luźnej znajomości. Wtedy też mogą pojawiać się problemy, ale przynajmniej nie świadczą natychmiast o zdradzie i znudzeniu.

 

Komentarze (97)

Ocena: 4.75 / 5
Anonim (Ocena: 5) 18.08.2014 20:46
Mam podobnie. Nie będąc chrześcijanką nie wyobrażam sobie mieszkania przed ślubem z facetem. Ani w ogóle nie spieszy mi się do seksu.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.06.2014 22:39
jak fala krytyki poleciala...widze ze wiekszosc ulega modzie przed slubem...seks to nie wszystko, moze wlasnie jak druga osoba czeka do slubu to bardziej okazuje swoja milosc, ze jest w stanie dla drugiej poczekac...(nie liczac oczywiscie przypdakow pojedynczych gdzie ta druga osoba nie wytrzynuje) :P jak wasz facet ulegnie wypadkowi czy zachoruje i nie bedzie mogl sie z wami kochac to tez go zostawicie bo seks jest taki wazny???
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 19.06.2014 22:27
no tak bo seks - 5 min przyjemnosci - jest wazniejszy niz cokolwiek innego? szkoda gadac. Wszystko co sie napisze odnosnie czystosci to odbierane jest tu jako cos strasznego. Za duzo sie naogladalam samotnych panien z brzuchami, ktore mialy normalnych facetow. Uwazam dlatego ze powinnysmy tez po czesci brac pod uwage ewentualna wpadke, roznie to bywa...a potem placz bo zostawil...
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 19.06.2014 22:26
Ja mam 22 lata i od roku mieszkam ze swoim o 5 lat starszym facetem, był moim pierwszym, i widzisz droga autorko listu, jesteśmy ze sobą 3 lata a mieszkanie z sobą tylko nas utwierdziło że pasujemy do siebie ŚWIETNIE, niestety teraz musimy wrócić do swoich miescowosci, ale za rok planujemy cywilny i już na pełen etat własne życie ;-) a znam nie jedną parę która po wspólnym zamieszkaniu po ślubie się znienawidziła, bo na przykład facet nie sprzątał, nie umiał nic zrobić bo takie zwyczaje wyniósł z domu, albo dziewczyna okazywała się wielką bałaganiarą, albo nie umiałagotować. albo moja kuzynka która też święta do ślubu trzymała wianuszek, po 2 latach ślubu się rozstała, bo jej facet okazał się impotentem, stąd też ta jego chęć pierwszego razu po ślubie. Ja nie krzywdzę nikogo tym że się kochamy ze swoim facetem, wiec nie widzę powodu żeby ktoś nazywał mnie łatwą .... itd.
odpowiedz
Marysia (Ocena: 5) 19.06.2014 15:55
Jestem przerażona waszym podejściem do życia. Jak można dawać jako argument za przedmałżeńskim seksem to, że ktoś może mieć inne preferencje itp? Czyli co, jak to wyjdzie przed ślubem to go rzucicie? A co z rozmowami, dopasowywaniem się, chęcią zaspokojenia partnera i kompromisami? Czy najważniejsze są dokładnie takie same potrzeby co do częstotliwości i pozycji? A jak ktoś tego nie spełnia ale poza tym jest cudownym człowiekiem? To co, będziecie szukać dalej i np zwiążecie się z kimś kto np ma wiele wad ale macie ten sam temperament? Ludzie, którzy czekają do ślubu przynajmniej dają sobie komunikat: biorę z tobą ślub, ponieważ cię kocham i chcę z tobą być bez względu na to jaki/jaka okażesz się w łóżku. A jak coś będzie nie tak, zawsze to rozwiążemy ponieważ sie kochamy i to wystarczy, żeby nasz seks był udany. A jak ktoś ma jakieś deformacje itp to chyba jak się bierze z kimś ślub to ta osoba o tym wie.
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo