LIST: „Mój chłopak chyba mnie zgwałcił! A może przesadzam?”

Aldona nie jest pewna, co tak naprawdę się wydarzyło.
LIST: „Mój chłopak chyba mnie zgwałcił! A może przesadzam?”
13.04.2014

Jeszcze tydzień temu byłam szczęśliwie zakochana. Nadal kocham, ale ze szczęściem ma to niewiele wspólnego. Byłam gotowa skoczyć za nim w ogień, bo wiedziałam, że jest tego wart. Dzisiaj już nie jestem tego taka pewna. Zazwyczaj wiemy, czy ktoś nas skrzywdził i czy warto mu wybaczyć. Ja nie wiem, co tak naprawdę się wydarzyło. Stało się, powinnam zapomnieć, ale nie potrafię. Pierwszy raz ktoś doprowadził mnie do czegoś takiego.

Byliśmy ze sobą od kilku miesięcy, ale bardzo powoli się to rozwijało. Najpierw tylko spotkania w większym gronie znajomych, później randki we dwoje, kino, spacery. Dopiero od miesiąca odwiedzaliśmy się w domach, kiedy nikogo innego tam nie było. Siedziałam z nim na łóżku, rozmawiałam, mogłam położyć głowę na jego kolanach. I byłam pewna, że nic mi się nie stanie. Że jestem bezpieczna, jak nigdzie indziej.

To się zaczęło powoli zmieniać. Dalej mu ufałam, ale on oczekiwał od tego związku czegoś więcej. Oczywiście kiedyś musiało to nadejść i on zaproponował seks. Odmówiłam i dał spokój. Szybko wrócił do tematu.

 

para

Nie potrafię o tym sensownie myśleć, dlatego postanowiłam się podzielić swoją historią. Czuję, że wydarzyło się coś nie w porządku, ale mam wątpliwości, czy powinnam go oskarżać o gwałt. Związku chyba to nie uratuje, bo przez te moje rozmyślania bardzo się od siebie oddaliliśmy. Ale przynajmniej nie zniszczę mu życia, bo chyba nie ma powodu.

Wiem tylko jedno. Chyba minie wiele lat, zanim znowu tego spróbuję. Jeśli tak ma wyglądać intymność i miłość, to mnie coś takiego nie interesuje.

Aldona*

*Imię autorki listu na jej prośbę zostało zmienione.

para

Zaczęłam czytać na temat gwałtów. Wyobrażałam to sobie zawsze w ten sam sposób – kobieta idzie sobie ulicą, nagle wybiega jakiś zboczeniec, zaciąga ją w krzaki i brutalnie gwałci. U mnie sytuacja była przecież zupełnie inna. Chłopak, którego pokochałam i z którym czułam się bezpiecznie. Jego dom, do którego mnie zaprosił i do którego z własnej woli weszłam. Zaczęło się od bliskości, której nie odrzuciłam. Mogłam przecież wstać i powiedzieć, żeby mnie nie dotykał. Ale nie, bo na początku mi się to podobało.

Nie mogłam tylko przypuszczać, że od tego momentu nie będę mogła go już zatrzymać. On się tak strasznie nakręcił, że było mu już wszystko jedno. Chcę tego, czy nie chcę, krzyczę, czy płaczę. Po prostu zrobił swoje, bo musiał. Nie jestem pewna, czy on coś z tego pamięta. Pewnie zdaje sobie sprawę, że zrobił to ze mną, ale raczej nie to, że mnie zgwałcił.

 

para

No właśnie, teraz jestem już prawie pewna, że to był gwałt. Do tego nie jest potrzebny jakiś nieznajomy szaleniec i ciemny zaułek. Zrobiła to moja ukochana osoba w dziennym świetle. We własnym domu.

 Chyba, że to wcale tak nie było? W sumie, to jak można nazwać gwałtem seks z chłopakiem, którego samego się do tego prowokowało? Ja też go na początku dotykałam i szeptałam do ucha. Nie protestowałam, kiedy zaczął mnie rozbierać. Zaczęłam krzyczeć i wyrywać się dopiero wtedy, kiedy coś mi się nie spodobało. A czasami przecież trzeba zacisnąć zęby i nie myśleć tylko o sobie. Podobno seks to dawanie i odbieranie przyjemności. Mnie było dobrze na początku, jemu pod koniec. On nie czuje się winny.

 

para

Kiedy następnym razem byłam u niego w domu, jego rodzice mieli wrócić dopiero późnym wieczorem. Mieliśmy kilka godzin tylko dla siebie. Miałam w głowie jego ostatnie słowa, ale było mi już wszystko jedno. Jak znowu zacznie się dobierać, to zrobimy to wreszcie i będzie po sprawie. Nie wiem, czy robił to kiedyś z dziewicą, ale ktoś musi mnie do tego tematu wprowadzić. On był idealnym kandydatem, bo powoli się w nim zakochiwałam. Minęły 2-3 godziny i nic. Oglądamy film, on mnie głaszcze po głowie i cisza.

Potem zadzwonił telefon. Jego mama powiedziała, że nie wrócą jednak aż tak późno i powinni być w domu za jakieś 40 minut. Wtedy on się zerwał i powiedział prosto z mostu, czego chce. Myślał, że jakoś inaczej do tego dojdzie, ale on po prostu nie wytrzyma napięcia. Zapytał, czy chcę z nim to zrobić. Nawet nie czekał na odpowiedź, tylko zaczął mnie całować i szybko się rozbierać.

Prawda jest taka, że nie stawiałam żadnego oporu. Stwierdziłam, że raz się żyje i lepiej szybko to załatwić. Ale kiedy zrozumiałam, że to nie jest ten moment i za bardzo się boję, on już nie chciał słuchać moich tłumaczeń. Dalej robił swoje.

para

Ściskał mi nadgarstki z całej siły. Nie mogłam się w ogóle ruszyć, bo ręce przyciśnięte do łóżka, nogi zablokowane, bo na nich siedzi. Nie wiedziałam, co się dzieje. Próbuję wstać, szarpię się, krzyczę, a on w ogóle mnie nie słucha. Bardzo mnie bolało, a on naciskał coraz mocniej. Przez cały czas patrzył tylko na zegarek i szeptał, że za chwilę wrócą rodzice. Dopiero po wszystkim puścił mnie i mogłam wybiec do łazienki. Nie miałam z tego żadnej przyjemności.

Nie tak powinien wyglądać pierwszy raz. Nawet nie mogłam spojrzeć, czy krwawię, bo trzymał mnie tak mocno, że mogłam tylko patrzeć na sufit i czubek jego głowy. Czułam ból, słyszałam jego oddech i nic więcej. Jak się teraz nad tym zastanawiam, to nie wiem, czy na chwilę nie straciłam przytomności.

Spytałam go, dlaczego zrobił to w ten sposób. Dlaczego nie słyszał, że protestuję. Powiedział, że zawsze tak to wygląda. Narzekamy, wrzeszczymy, płaczemy, a i tak nam się to podoba. Jak na to odpowiedzieć? Przesiedzieliśmy w ciszy następne pół godziny, wrócili jego rodzice, a ojciec odwiózł mnie do domu.

para

Zwierzyłam się koleżance. Powiedziałam, że to zrobiliśmy, ale seks jest chyba przereklamowany. To wszystko było tak nieprzyjemne, że długo nie będę chciała tego powtarzać. Myślała, że mówię o chwilowym bólu, ale kiedy opowiedziałam jej dokładnie, co się wydarzyło, ona dosłownie zbladła. Powiedziała trzy słowa, które dudnią mi w głowie do teraz:

ON CIĘ ZGWAŁCIŁ.

O czym ona w ogóle mówi?! Własny chłopak miał mnie zgwałcić? Czy to w ogóle możliwe? Coś sobie ubzdurała i teraz próbuje zniszczyć mój szczęśliwy związek. Zazdrośnica pewnie nie może znieść tego, że ona nie ma chłopaka i nigdy tego nie robiła. Zaczęłam sama krzyczeć, ale wtedy złapała mnie za ramiona i powtórzyła: to się nie powinno zdarzyć.

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej przyznaję jej rację. To się naprawdę nie powinno zdarzyć. Na pewno nie w taki sposób.

Komentarze (99)

Ocena: 4.99 / 5
gość (Ocena: 5) 07.01.2017 22:18
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.09.2016 13:32
Mnie nie tak dawno spotkało to samo. Mam 42 lata i od stycznia ub. r. nowego partnera, którego bardzo kocham, niestety z grubym sprzętem, i penetracja nie sprawia mi przyjemności tylko duży ból. W niedzielę, gdy mój partner wyszedł z łazienki taki pachnący, to sama zaczęłam go całować, rozpinać mu koszulę i dobierać się do niego. Ostrzegał mnie żebym przestała, bo on nie będzie mógł się opanować. To jeszcze bardziej mnie zmotywowało do sprawiania mu przyjemności. W pewnym momencie Paweł przewrócił mnie na plecy i wszedł we mnie. Prosiłam go żeby przestał, żeby tego nie robił, próbowałam się bronić, ale on przytrzymał mi ręce i doszedł we mnie. A ja tylko czułam ból (jeszcze przez kilka dni), upokorzenie i płakałam. Gdy skończył zapytałam się dlaczego, zaczął mnie przepraszać. Obiecał, że już nigdy tego nie zrobi, jak na razie dotrzymuje słowa ( to już prawie 3 miesiące). Poszłam do kuchni wzięłam nóż, ale co ja głupia chcę zrobić, więc zawlokłam się do łazienki. Ze dwie godziny siedziałam pod prysznicem i płakałam. W końcu Paweł zaczął się dobijać, wyszłam z łazienki i przytulając się do niego szlochałam. A w środę zaczęłam tęsknic za nim, za dotykiem jego rąk i nie tylko. Niestety to wydarzenie zostawiło zostawiło ślad. Nigdy więcej już tak nie zrobiłam, choć bardzo tego chcę, boję się. Penetracja w moim przypadku jest nie możliwa, bo gdy Paweł, za moją namową, próbuje wejść (bardzo tego chcę), to w ciągu kilku sekund blokuję się, spinam, kurczę w sobie aż czuję ból. Partner mówi że odczuwa blokadę, jakbym go wypychała i nie chciała, a on czuje się jak gwałciciel. Sama nie wiem co robić, jak to możliwe że z jednej strony moje ciało tak bardzo go pragnie, a z drugiej odpycha. Dodam, że inne formy sexu (petting, oral) sprawiają mi bardzo dużo radości i przyjemności. . Partner namawia mnie na wspólną wizytę u psychologa lub seksuologa, ale sama nie wiem. Nie wiem, też czy obierać to jako gwałt czy nie. Paweł nigdy nie powiedział, że to się stało to moja wina,tylko wyłącznie jego. Ja nie czuję się też z tym dobrze, bo wiem że sama to sprowokowałam.
odpowiedz
Natalia (Ocena: 5) 18.06.2016 21:00
Mnie też to kiedyś spodkało...opiekowałam sie maleństwem sąsiadów i mój chłopak kupił lody wanilowe. Mieliśmy oglądać film...oni sami zaprponowali żeby ze mna posiedział...był silniejszy...bolało i płakałam....nienawidzę do dzisiaj smaku waniliowego...do tego mamy wspólne dziecko i od ośmiu lat muszę na tego dewianta patrzeć...zniszczył mi młodość i psychikę...modlę się żeby mojej córce nigdy się to nie przytrafiło...nigdy,NIGDY nie milczcie. NIGDY. Nie można sie bać.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.04.2016 13:10
Ja rowniez mialam takiego chlopaka , co prawda nie zgwalcil mnie , ale zmuszal mnie to seksu oralnego , dotykal mnie w miejscach intymnych kiedy mowilam mu ze tego niechce to oddalal sie odemnie gniewal sie ze niechce z nim tego robic ... Z tego zwiazku uwolnil mnie moj owczesny przyjaciel teraz chlopak , gdyby nie moj terazniejszy chlopak to pewnie nadal bylabym w tamtym toksycznym zwiazku az wkoncu zostalabym zgwalcona :( wiem co czuje autorka listu , trzymaj sie :* pozdrawiam.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.03.2016 17:22
To był gwałt
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo