LIST: „Kasiu, chciałbym Ci dzisiaj zadać bardzo ważne pytanie…”

Kasiu W., ten list jest skierowany do Ciebie. Paweł N. chce Ci coś powiedzieć...
LIST: „Kasiu, chciałbym Ci dzisiaj zadać bardzo ważne pytanie…”
14.02.2014

Kasiu W.,

wiem, że tutaj zaglądasz. A nawet jeśli dzisiaj o tym zapomnisz, i tak zrobię wszystko by Ci przypomnieć. To ja, Twój Paweł N., którego dobrze znasz, ale który miewa kłopoty z otwartością. Wiele razy mówiłem Ci, co czuję, jak wyobrażam sobie naszą przyszłość, ale czasami się z tego wycofywałem. Próbowałaś wyciągnąć ze mnie jeszcze więcej, ale ja się nie dałem. Wiesz dlaczego? Tu nie chodzi o wątpliwości, które rzekomo mam. Niczego nie byłem, nie jestem i nie będę w życiu tak pewien. Zwyczajnie nie dowierzam, że trafiłem na kogoś takiego jak Ty. Nie dawałem naszemu związkowi żadnych szans, bo nie podejrzewałem, że mogę się komuś spodobać. Tym bardziej Tobie.

Pamiętam nasze początki, które wyglądały z mojej strony po prostu żałośnie. To była chyba druga klasa liceum i pamiętny wyjazd klasowy. Dzisiaj trochę się tego wstydzę, ale dziękuję Bogu, że skoro nie dał mi wystarczającej odwagi, to przynajmniej pozwolił zrobić z siebie głupka. Dzięki temu mnie zapamiętałaś. Chciałem się do Ciebie zbliżyć, ale nie jak do kolejnej koleżanki ze szkoły. Wyobrażałem sobie, że łączy nas coś więcej, potrafimy ze sobą otwarcie rozmawiać, jesteśmy razem... Za chwilę miałem odebrać dowód osobisty, a w głowie miałem umysł 10-latka. Tym bardziej jestem wdzięczny, że przymknęłaś na to oko i dzisiaj mogę z dumą wszystkim mówić, że jesteś moją dziewczyną.

love

Przetrwaliśmy wiele różnych chwil. Dzisiaj wspominam te najfajniejsze, ale sami dobrze wiemy, że życie to nie tylko radosne momenty. Przez ostatnich kilka lat byłaś przy mnie, a ja przy Tobie, nawet w tych najgorszych. I jestem dumny, że daliśmy radę. Zapomnieliśmy o nich, albo wyciągnęliśmy lekcję. Myślę, że mamy silne fundamenty i  jestem gotowy na nowy rozdział w naszym życiu.

Wiesz o czym jeszcze marzę, a co równocześnie nie daje mi spokoju? To jedno pytanie, które wiele razy słyszeliśmy w filmach, które razem oglądaliśmy...

love

Nigdy Ci tego nie mówiłem, ale plotki, które pojawiły się na wycieczce, to wcale nie był efekt zbyt długiego języka mojego kolegi. To ja go o to błagałem, bo sam prędzej zapadłbym się pod ziemię, niż zrobił jakikolwiek krok. Wiem, że któregoś wieczoru poprosił Cię o rozmowę, której tematem byłem właśnie ja. Miał Ci dać do zrozumienia, że zakochałem się na amen, ale nie potrafię z tego wybrnąć. Być może pomyślałaś, że masz do czynienia z ofiarą losu, która nie potrafi nic sama załatwić, ale to była część mojego planu. Na wyjeździe nic z tego nie wyszło, pewnie sama biłaś się z myślami, ale nigdy nie zapomnę, jak dotarliśmy pod szkołę, wsiadłem do samochodu ojca, a Ty odwróciłaś się i z uśmiechem do mnie pomachałaś.

To naprawdę był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Rodzice wypytywali mnie, jak było, co robiliśmy, a ja nie potrafiłem wydusić z siebie słowa. Przed oczami miałem Twój uśmiech i gest, którego nigdy bym się nie spodziewał. Pamiętam też, kiedy doszły do mnie plotki, że już kogoś masz, a ja niepotrzebnie się wygłupiam. Wtedy pierwszy raz tak strasznie płakałem i było mi wszystko jedno, co sobie o mnie pomyślą w domu. Cierpiałem, dzisiaj wiem, że niepotrzebnie, ale wtedy sobie uświadomiłem, jak bardzo jesteś mi bliska. Zaprosiłaś mnie do siebie na osiemnastkę, a ja bałem się tego bardziej, niż matury, która była coraz bliżej.

love

Tego pewnie też nie wiesz, ale przez 3 noce praktycznie nie spałem. Zastanawiałem się, co mógłbym powiedzieć, jakie życzenia Ci złożyć, jak się zachować. I co zrobić, jeśli naprawdę z kimś się tam pojawisz... Mało brakowało, a w ogóle bym nie przyszedł. Kosztowało mnie to strasznie dużo nerwów, ale wreszcie stwierdziłem, że jak nie teraz, to nigdy. Już nie wysyłałem w swoim imieniu kolegów, jak jakiś dzieciak. Znajomi nam w tym pomogli, bo większość skończyła zabawę przed czasem. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy, że wszyscy wokół są pijani i w ogóle nie kontaktują. My na szczęście mieliśmy jeszcze siłę, by ze sobą normalnie porozmawiać. To było dla mnie bardzo ważne. To wtedy połączyło nas coś więcej, niż tylko spojrzenie. Złapałem Cię za rękę i trzymałem do rana.

Gdyby nie to, pewnie nie odważyłbym się na kolejne kroki. Nie zaprosiłbym Cię do kina, nie mógłbym później iść obok Ciebie i reagować uśmiechem na wszystko, co mówisz. Wreszcie bym Cię nie pocałował, o czym marzyłem od momentu, kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem. Wiem, to stare dzieje, ale przy Tobie często zachowuję się jak mały, niepewny chłopiec. Wciąż nie mogę uwierzyć, że zaledwie kilka lat temu byłem smarkaczem, który modlił się o jakikolwiek gest z Twojej strony, a dzisiaj już prawie nie pamiętam, jak wyglądało moje życie bez Ciebie. Dziękuję Ci za to.

love

Marzę o tym, by takich chwil było jak najwięcej. Jeśli tylko na to pozwolisz, na pewno tak będzie. Nie umiem bez Ciebie żyć, bo to Ty mobilizujesz mnie do wszystkiego.

I wiesz czego najbardziej teraz chcę? Żebyś mobilizowała mnie nadal. Całkiem nieźle Ci to wychodzi, bo to dzięki Tobie odzyskałem wiarę w siebie. Inaczej się po prostu nie da. Z taką cudowną kobietą u boku trudno być skrytym i niepewnym facetem. Każdy na moim miejscu chodziłby z wysoko podniesioną głową.

 

love

Kiedy pierwszy raz mi się to udało, byłem z siebie naprawdę dumny. Mam nadzieję, że uda mi się to jeszcze wiele razy. Wtedy jestem pewien, że to wszystko ma sens i chyba nie jestem taki okropny.

Pamiętam nasze pierwsze wspólne spotkanie z moimi rodzicami. Byłaś trochę spięta, bo kto by nie był. Wiesz co się stało, kiedy na chwilę odszedłem od stołu? Musiałem ochłonąć, bo myślałem, że zaraz wybuchnę płaczem. Naprawdę niewiele brakowało. Trzy najważniejsze osoby w moim życiu. W jednym miejscu, przy jednym stole. Uśmiechnięte, rozmawiające ze sobą jak dobrzy znajomi. To wiele dla mnie znaczyło.

 

miłość

Kasiu, czy zostaniesz moją Żoną?

Paweł N.

PS. Słyszałem kiedyś Twoją rozmowę z koleżankami. Opowiadałyście sobie, o jakich zaręczynach marzycie. One wspominały o pięknej scenerii, plaży, domku na drzewie, szczycie góry, a nawet o balonie unoszącym się w powietrzu. Ty powiedziałaś jedno – nie ważne jak, ważne kto przede mną klęknie. Mam nadzieję, że jestem tym odpowiednim. 

PS. 2. Planowałem wysłać z tym pytaniem kolegę, bo wiesz, jak kiedyś załatwiałem najważniejsze sprawy, ale chyba taka forma bardziej Cię zaskoczy? :-) Dzisiaj o 17 będę czekał przed Twoim biurem. Mam nadzieję, że wsiądziesz do samochodu...

love

Niektórzy twierdzili, że do siebie nie pasujemy, że to tylko szkolne zauroczenie i nic poważnego. Może byłem przestraszonym chłopcem, ale już wtedy wiedziałem, że z mojej strony trudno o coś poważniejszego. Czasami ten mój strach powraca, kiedy nachodzą mnie dziwne myśli. Kiedy wyobrażam sobie, że mogłabyś mieć mnie dość i zakończyć to wszystko. Ale chyba nie jest tak źle, prawda? :-)

Wczoraj przeglądałem nasze zdjęcia. Znalazły się też takie z początku naszej znajomości, kiedy byliśmy tylko znajomymi z klasy. Nawet jeśli było nas ponad 20 osób, zawsze patrzyłem w Twoim kierunku. Patrzyłem jak się uśmiechasz i marzyłem o tym, że móc kiedyś wywołać podobny uśmiech swoim zachowaniem.

 

Komentarze (137)

Ocena: 5 / 5
jołjoł (Ocena: 5) 20.02.2014 19:25
dziewczyny z redakcji ostro pojechały :-)
odpowiedz
Malina (Ocena: 5) 17.02.2014 21:36
Piękny list ale myślę że oświadczyny na papilocie są trochę żenujące. Tym niemniej życzę wam szczęścia ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 17.02.2014 10:36
hahahahaha żenujące.....
odpowiedz
Podpis... (Ocena: 5) 16.02.2014 20:14
Napisz komentarz...
odpowiedz
mieczowa (Ocena: 5) 16.02.2014 10:23
o rany. nie wierzę, że to napisał facet, który przyznaje się, że ryczał. znam mnóstwo ludzi. facetów. ciamajdy, cwaniaczków, normalnych i żaden nigdy nie przyznałby się publicznie do tego że płakał. a co do oświadczyn, no cóż ja bym się rozpłakała. potem na papilocie może dowiedziałabym się kiedy jest data ślubu, kiedy zaplanujemy dziecko itp. No Paweł RZEŹNIA :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo