LIST: „Zaszłam w ciążę jako 16-latka. Wszyscy traktowali mnie jak trędowatą!”

Zdaniem Karoliny młodym mamom należy się wsparcie, a nie wyzwiska.
LIST: „Zaszłam w ciążę jako 16-latka. Wszyscy traktowali mnie jak trędowatą!”
29.01.2014

Mój list jest nie tylko sposobem na opowiedzenie mojej historii, ale jest skierowany przede wszystkim do Was. Wiem, że nie powinnam się aż tak przejmować, ale w jakimś sensie jestem obrażana na każdym kroku. Nawet tutaj przy artykule o programie „Teen Mom” padły z Waszej strony paskudne słowa, których powinnyście się wstydzić. Tak, wiem, że kilkanaście lat to nie jest najlepszy moment na zostanie matką. Tak, wiem, że lepiej zaczekać z seksem, zamiast pakować się w kłopoty. Wiem też, że różnie to bywa. Nazywacie nas patologią, ale lepiej się nad tym zastanówcie. Co jest prawdziwą patologią? Czy nastolatka, która urodziła i stara się być najlepszą matką, czy może dorosła kobieta, która znęca się, morduje i nie wiem co jeszcze?

Rozumiem emocje, bo pewnie same miałyście do czynienia z różnymi ludźmi. Każdy w takiej trudnej sytuacji zachowa się zupełnie inaczej. Jedni dadzą radę, inni się poddadzą i stoczą. Nie wkładajcie jednak wszystkich do jednego worka. Nie każda młoda mama to głupia puszczalska, która marnuje życie sobie i dziecku. Nie każda woli imprezować niż opiekować się maleństwem. Nie każda kończy na zasiłku i klepie biedę do końca życia. Sama bardzo wcześnie wpadłam, ale jestem z siebie dumna. Nie usunęłam ciąży, nie wyładowuję frustracji na niewinnym maluszku i widzę przed nami przyszłość.

 

dziecko

Niektóre młode mamy nie mają takiego wsparcia rodziny i siły przetrwania. Im trzeba pomóc, a nie obrażać. Czy z powodu moich błędnych decyzji kilka lat temu, dzisiaj mam się wstydzić tego, do czego doszło? A może jednak powinnam być dumna, że jestem kochającą mamą?

Spróbujcie nie oceniać dziewczyn w podobnej sytuacji. Przynajmniej nie tak strasznie krytycznie. Stało się. Albo będą wiedziały, że nikt ich nie przekreśla i warto walczyć o dobre życie, albo zupełnie się załamią. Takie niedobre komentarze do tego prowadzą. To nie jest patologia, ale uroki życia, które jest nieprzewidywalne.

Karolina

bliźniaki

Jestem pełna podziwu dla wszystkich dziewczyn, które znalazły się w takiej sytuacji i wytrwały. Wiadomo, jak to się może skończyć... Trudno dokończyć szkołę, młody tatuś zazwyczaj się gdzieś zmywa, rodzice są zawiedzeni, przyszłość jest bardzo niepewna. Często brakuje pieniędzy, a nerwowa atmosfera zastępuje prawdziwą miłość. Nastolatka jest na skraju załamania nerwowego, w każdej chwili może zrobić coś głupiego. A jednak, wielu z nas się udaje. Nie załamujemy rąk, tylko staramy się zrobić wszystko, by zapewnić dzieciom jak najlepsze życie. To powinno się docenić, zamiast od razu obrażać. To nie jest istotne, że urodziłam w wieku 14, 16 czy 28 lat. Najważniejsze jest to, czy podołałam.

Mam na imię Karolina i zaszłam w ciążę przed 16. urodzinami. Mój syn przyszedł na świat, kiedy byłam w pierwszej klasie liceum. Zaczęło się niewinnie... Miałam chłopaka i wiadomo jak to bywa. Mnóstwo emocji, nieodpowiedzialne decyzje, chciałam wszystkiego spróbować. I tak spróbowałam, że jako nastolatka chodziłam z wielkim brzuchem, a ukochany nie chciał mnie już dłużej znać. Stwierdził chyba, że ciąża to tylko i wyłącznie moja sprawa, bo on przecież tego nie chciał. Ja też, nie wtedy, ale co miałam zrobić?

bliźniaki

Pamiętam, jak opowiedziałam o tym rodzicom... Chwilę wcześniej rozmawialiśmy o mojej szkole, mama wywodziła się na temat tego, jak ważna jest nauka, że powinnam przysiąść. Chyba coś podświadomie czuła, bo mówiła, że to czas, kiedy muszę się skupić na obowiązkach, żeby zapewnić sobie lepszą przyszłość. Chłopak może poczekać. Za chwilę usłyszała, że to już nieaktualne, bo córka, w której pokładała swoje nadzieje, już zdążyła zbłądzić. Pewnie nawet nie zdawali sobie sprawy, że robimy coś więcej, niż trzymanie się za ręce. A tu ciąża. Niedojrzała i zupełnie niesamodzielna dziewczyna, obok chłopak w takiej samej sytuacji. Jak to się stało? Akurat o seksie wiedziałam dużo ze szkoły. Zabezpieczaliśmy się. Tym razem coś nie wyszło.

Przez długi czas czułam się jak trędowata. To nie jest duża miejscowość, więc wszyscy wiedzieli, co się dzieje. Później brzucha większego od całej reszty mnie nie dało się już ukryć. Chodziłam na lekcje praktycznie do samego końca. Codziennie mijałam na korytarzu przyszłego tatusia, który już wtedy dał mi do zrozumienia, że nie mogę na niego liczyć. Rodzice próbowali to jakoś ratować, tata poszedł nawet do jego domu, ale nic z tego. Usłyszał tylko, że mógł mnie bardziej pilnować, to nie byłoby tego „nieszczęścia”.

dziecko

Dostaję od byłego chłopaka jakieś pieniądze, ale nie za dużo. On zupełnie umył ręce i nie chce się spotykać z synem. Widział go wiele razy, bo mieszkamy w końcu niedaleko siebie, ale nie przyszło mu do głowy, żeby się odezwać. To już dorosły mężczyzna i skoro nie potrafi, to jego sprawa. Mam nadzieję, że ma wyrzuty sumienia. Syn wspaniale się rozwija, jest bardzo mądry, jak na swój wiek. Udało mi się skończyć liceum wieczorowe, zrobiłam maturę. Wygrałam.

Nie będę oszukiwała, że to nic takiego. Mogę zapomnieć o studiach, nie pamiętam, kiedy ostatnio bawiłam się z rówieśnikami i miałam chwilę czasu dla siebie. Nie stać mnie na żadne przyjemności. Codziennie boję się, co będzie dalej. Wiem, co o mnie mówią. Nie dość, że dziecko urodziło dziecko, to na dodatek jestem samotna i pewnie to się długo nie zmieni. Ale wiecie co? Potrafię spokojnie spojrzeć w lustro. Żałuję wielu rzeczy, ale na pewno nie tego, że dałam radę.

 

dziecko

Poród nie był spełnieniem moich marzeń. W filmach widziałam kochających ojców czekających na swoje potomstwo. Zawsze stali blisko matki swojego dziecka... To było takie słodkie. Przy mnie była tylko mama. Kiedy zobaczyłam syna, wcale się nie ucieszyłam. Myślałam, że będę płakała z radości, ale było zupełnie inaczej. Dopiero w tym momencie zrozumiałam, że teraz muszę sama o niego walczyć. Załamałam się. Krzyczałam, że nie chcę go dotykać, bo nie jestem na to gotowa. Okazało się, że jednak byłam, bo od tego momentu nie spuszczam z niego swojego wzroku. Dzisiaj ma już 6 lat i chodzi do zerówki.

Było bardzo ciężko. Stresowałam się, że robię coś źle. Bałam się, że mama będzie mnie pouczała i nie myliłam się. Dzisiaj wiem, że robiła to z troski o nas. Finansowo nie było łatwo.

 

bliźniaki

W komentarzach najczęściej pojawiały się słowa, że „przecież nie ma się czym chwalić”. Zdaniem wielu z Was młode matki powinny schować się do nory i przepraszać za to, że żyją. Nie ma sensu ich pokazywać, tracić nerwy i czas na idiotki, które nie potrafiły przewidzieć konsekwencji swoich czynów. OK, przyznam szczerze, że sama czułam się kiedyś w podobny sposób. Byłam załamana swoją bezmyślnością i przerażona, że przez własną głupotę pozbawiłam się młodości i najprawdopodobniej marnie skończę. Ale wtedy mogłam liczyć na swoich rodziców, przyjaciół, a nawet nieznajomych. Nikt mnie nie wytykał palcami, przynajmniej tego nie zauważyłam. Miałam wsparcie i tego potrzebuje dziewczyna w takim momencie. Na pewno nie mieszania z błotem.

Wiele przez ten czas przeżyłam i pewnie dlatego daleko mi jest do pogardy, jaką widać w Waszych wypowiedziach. Nie jestem w stanie tak bezpodstawnie oczerniać ludzi, którzy i tak nie mają łatwo. To jest typowe zakłamanie niektórych... Na co dzień mówicie, że dzieci są najważniejsze, to nasz skarb i radość życia, aborcja to zło, dziecko powinno wychowywać się w kochającym domu itd. A kiedy przychodzi co do czego, to mnie odebrałybyście synka, a najlepiej, gdybym go usunęła jeszcze przed narodzinami. Waszym zdaniem nie nadaję się na matkę. No to bronicie dzieci, czy na odwrót?

Komentarze (209)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 21.05.2014 00:10
Moja mama urodziła mnie, gdy miała ledwo 17 lat. Mam teraz 22 lata i nie narzekam - mama bardzo się starała, tata też - mimo, że są po rozwodzie. Studiuję, z seksem czekam do slubu, nigdy nie sprawiałam poważnych problemów, zawsze byłam poważniejsza i dojrzalsza niż rówieśnicy. Młoda mama to nie tragedia, ja tam bardzo się cieszę że moja mama ma obecnie 39 lat i bardzo łatwo się z nią dogaduję w wielu kewstiach
odpowiedz
6 (Ocena: 5) 27.03.2014 16:25
Gratulacje Pani Karolino.
odpowiedz
Lura (Ocena: 5) 12.03.2014 22:46
najważniejsze to żeby urodzić , bo aborcja będzie miała skutki o wiele gorsze będzie się to ciągnęło latami a taka dziewczyna może sobie nigdy tego potem nie wybaczyć . To wspaniale , że mimo wszystko się nie poddajecie i stawiacie czoła codzienności . Dziewczyny potem mają wiele obowiązków a chłopaki idą grać w piłkę. Prawda jest tez taka , że kto ma zajść w ciążę to w nią zajdzie a kto nie to nie. Moja koleżanka jak skończyła pierwszą klasę średniej czyli miała niespełna 17 lat poszła do łóżka ze swoim chłopakiem bez żadnego zabezpieczenia i co i nie zaszła w ciążę , więc może trochę farta trzeba mieć . z drugiej strony faszerowanie się tabletkami już w wieku 16 lat to trochę przesada. tak naprawdę to kiedy nasze matki miały 25 lat to my już szłysmy do 1 klasy a dzis dopiero sie w ciaze zachodzi w tym wieku albo pozniej . ale co w tym dziwnego ze dziewczyna 16 letnia czy 18 letnia uprawia seks ? przeciez wszyscy jestesmy tylko ludzmi i potrzebujemy seksu jak wody powietrza . osobiscie znam tylko jedna dziewczyne juz kobiete po 30 ktora w czasie kiedy wszyscy uprawiaj seks ona byla wyjatkiem ale jak ona sobie radzila nawet nie chodzi o seks ale o pzytulenie to ja nie wiem
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.02.2014 16:58
W tym kraju bardzo mała część osób pomyśli o takiej młodej matce jak autorka listu jako młodej dziewczynie, która popełniła błąd w swoim życiu. Każdy popełnia błędy i zasługuje na drugą szansę. Chociaż moim zdaniem dar życia jaki dostało to dziecko nie powinnam nazywać ani ja, ani inni błędem. Jakbyś ty dorosła kobieto, która nazywa takie dziewczyny puszczalskimi ku*wami poczuła się mając np. 8 lat gdybyś usłyszała nawet przez przypadek, że jesteś błędem swojej ukochanej matki? Wypowiadając się na temat takich osób trzeba pamiętać nie tylko o tych dziewczynach, ale również o tych dzieciach. Sama mam tylko 15lat i nie mam w życiu lekko. Nie mam na myśli tutaj jakiś głupot (kłótnia z rodzicami o dyskotekę, koniec oszczędności, zła ocena, zerwanie z chłopakiem czy jakieś inne tego typu problemy nastolatek). Wielu z was wydaje się, że (przepraszam za wyrażenie czytających) gówno wiem o życiu, bo co taka 15 latka mogła przeżyć? Moja siostra mówi, że przeżyłam więcej niż nie jeden już dorosły. Oczywiście nie uważam się za dorosłą. Macie racje i w pełni się z wami zgadzam mam tylko 15lat, ale czasami jak patrzę na niektóre dziewczyny to czuje się o wiele mądrzejsza od nich. Mam chłopaka, ale szczerze mówiąc ani ja, ani on nie wyobrażamy sobie w tym wieku uprawiać sexu. My nawet o tym nie rozmawiamy. (Pewnie nie jedna pomyślała, że jestem naiwna, bo chłopak w tym wieku to o tym myśli już i skąd ja mam taka pewność jeśli niby z nim o tym nie rozmawiam? Więc zapewniam was, że mam pewność, bo słyszałam jego rozmowę z kolegą.) Ja nawet nie wyobrażam sobie powiedzieć mamie, że mam chłopaka, a co myśleć w tym wieku o takich sprawach? To nie dla mnie w tym wieku. Szacunek dla tych, które mimo przeciwności losu, braku jakiegokolwiek wsparcia ze strony ojca dziecka, problemów z rodziną, problemów finansowych i problemów z dzieckiem, bo wiadome, że takie maleństwo co chwilę choruje, płacze, wymaga cały czas opieki dały sobie radę. Wychowały to dziecko, a nawet dały radę skończyć szkołę będąc matką. Szacunek też dla młodych tatusiów, którzy zachowali się jak prawdziwi mężczyźni i nie zostawili swoich dzieci i ich matek samych. Wielki szacunek przede wszystkich dla tych rodziców, którzy nie odwrócili się od swojego dziecka i dawali mu siłę. Gratuluję, że mimo młodego wieku nie poddałaś się.
odpowiedz
cccccchuj (Ocena: 5) 05.02.2014 18:52
16-latce można dać wsparcie podczas wyboru nowej szkoły, nie podczas wychowywania dziecka.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo