Exclusive: Spowiedź dojrzałej sponsorki

„Stare pierniki mnie nie interesują, skoro mogę spędzić miło czas w towarzystwie świeżych i chrupiących ciasteczek” - twierdzi nasza bohaterka.
Exclusive: Spowiedź dojrzałej sponsorki
05.10.2013

Przyjęło się, że starszy mężczyzna w towarzystwie młodszej kobiety, to żadna sensacja. Skoro czuje się na siłach, by zająć się młodą kochanką, to nikt nie może mu tego zabronić. Najwyraźniej ma jej sporo do zaoferowania. O wiele więcej, niż jej mało doświadczeni rówieśnicy. Wydaje się, że mechanizm ten nie działa w drugą stronę. Dojrzała kobieta ze znacznie młodszym przyjacielem od razu jest wytykana palcami. Tak nie wypada. Okazuje się jednak, że są wśród nas także takie pary. Spora różnica wieku pociąga nie tylko starszych facetów. Bywają także panie, które sporo przeżyły oraz młodzi panowie, którzy liczą na wsparcie nieco starszych koleżanek...

Jadwiga wcale nie ukrywa, że lubi taki układ. Napisała do nas wiadomość, w której opisała swoje upodobania. Ma dosyć niesprawiedliwego traktowania w tej kwestii. Mężczyźnie w jej wieku wypada dosłownie wszystko, a ona wciąż musi się liczyć z przykrymi komentarzami. Twierdzi, że to typowe dla Polaków myślenie, z którym powinnyśmy walczyć dla naszego dobra. W końcu, kto powiedział, że my same nie będziemy kiedyś zainteresowanie taką relacją... Specjalnie dla nas zdradza kulisy swojej działalności. Dlaczego to robi? Czego oczekują w zamian jej młodzi przyjaciele? Na co może liczyć z ich strony? Oto jej historia.

bogactwo

Nasza bohaterka ma ponad 60 lat. Ile dokładnie? To podobno kwestia do ustalenia. Nie trzyma się kurczowo swojego wieku. Zdarza się, że podaje dokładnie ten, na który wskazuje jej dowód osobisty, ale zazwyczaj jej młodsi koledzy o to nie pytają. Jest po prostu dojrzałą, ale bardzo zadbaną i pewną siebie kobietą. Na pierwszy rzut oka widać, że nie urodziła się wczoraj, ale trudno nazwać ją staruszką. Zdecydowanie może się podobać mężczyznom. Jej niewątpliwym atutem są także dobra, które wokół siebie zgromadziła. Jest dom, samochód, wysoka emerytura i spore oszczędności. Podobno na większość zapracowała sama, ale jej dotychczasowi mężowie także przyłożyli do tego rękę.

- Nie mam zamiaru obrażać mężczyzn w wieku moich mężów, ale mam już dosyć dziadków. Stare pierniki mnie nie interesują, skoro mogę spędzić miło czas w towarzystwie świeżych i chrupiących ciasteczek. Kochałam swoich małżonków. Pierwszy zrobił mi świństwo i zmarł na dwa dni przed moją czterdziestką. Nie załamałam się, szybko znalazł się kolejny. Ten na szczęście wciąż żyje, ale musiałam się z nim rozwieść. Mnie wiek nie rusza. Mam dalej dużo siły i chęci do życia, a on strasznie zdziadział. Siedział w tym domu, oglądał teleturnieje, a w łóżku tylko sypiał. Nie chciałam skończyć w takim towarzystwie – twierdzi nasza rozmówczyni.

- Podobno jesteśmy słabsze i ogólnie gorsze, ale los i tak bardzo nas oszczędza. Faceci po 50. powoli szykują się do grobu, a my wciąż mamy chęć do życia. Jak tu się odnaleźć w takiej sytuacji? Przestrzegam wszystkie kobiety – nie wychodźcie za starszych lub swoich rówieśników. Na starość zobaczycie, że lepiej było wybrać młodszego przyjaciela. Wciąż oboje będziecie mieli siłę i życie was nie znudzi. Ja doszłam do tej mądrości dopiero niedawno, więc co mi pozostało? Przed ołtarz już się nie wybieram, a sama w domu siedzieć nie będę. No to wychodzę na łowy i poznaję 20-30-latków. Kto mi zabroni? Wiadomo, że już nie chodzi o seks. A na pewno nie tylko. Zwyczajnie chcę mieć przy sobie faceta, któremu się jeszcze chce. Cokolwiek – zdradza nam Jadwiga.

Nasza rozmówczyni aktualnie jest sama. Jej nowe związki nie trwają długo, bo jak sama twierdzi, nie szuka już miłości. Chodzi o towarzystwo, wspólny wypad na miasto, do restauracji, na kulturalną zabawę. Zdaje sobie sprawę, że niektórym może imponować doświadczeniem, manierami i radością, ale doskonale wie, że czasami najbardziej przekonujący jest jej portfel. - Ktoś mi powiedział, że to moi utrzymankowie. To bzdura. Sama mogę się nazwać sponsorką, bo sponsoruję im różne prezenty, ale na pewno ich nie utrzymuję. Żaden z nich u mnie nie mieszka, żadnemu nie opłacam czynszu i nie płacę innych rachunków. Czasami dostaną prezent i to wszystko – twierdzi.

- A co ja mam zrobić z tymi pieniędzmi? Położyć na stosie i umrzeć na nich? Moja córka jest już mocno dorosła, ma swoje życie w innym kraju, nie narzeka na biedę, więc nie czeka na spadek. Skoro mam, to chcę z tego skorzystać. Chociażby po to, żeby zobaczyć uśmiech na młodej twarzy – mówi Jadwiga. Swoich młodszych przyjaciół poznaje w eleganckich lokalach, gdzie potencjalnych kolegów jest wielu. To towarzystwo bardzo mieszane. Kobiety, mężczyźni, chłopcy, dziewczęta. Obowiązuje tu jednak niepisana zasada. Wszyscy są tutaj sami i szukają znajomości opierającej się na różnicy wieku. Zresztą, przystojni 20-latkowie zaczepiają ją także w innych miejscach. Skoro taka dama spaceruje samotnie, to być może potrzebuje towarzystwa. Ona nie protestuje.

- Jakie mam wymagania? Najlepiej czuję się z chłopcem w wieku 25-30 lat. Młodsi też są niczego sobie, ale to wciąż dzieci. Kiedyś się skusiłam, to cały wieczór opowiadał mi o swoich studiach i grach komputerowych. Poczułam się nawet nie jak jego matka, ale jak babcia. Fajnie, gdyby taki towarzysz coś robił w życiu, a nie polował wyłącznie na naiwne staruszki. A takich nie brakuję. Lubię, kiedy mówią o swoich zainteresowaniach, podróżach, ostatnio przeczytanej książce, obejrzanym filmie. Głupiutcy mnie nie kręcą. A przy tym czarują tymi swoimi dużymi oczami i białymi zębami. Uroda ma znaczenie, bo jestem estetką – mówi Jadwiga.

Nasza bohaterka opowiada o swoich spotkaniach dość ogólnie. Twierdzi, że cieszy ją samo towarzystwo młodego mężczyzny i rozmowa. Obiegowa opinia jest jednak nieco inna. Mówi się, że majętne kobiety sponsorują raczej swoich kochanków, niż rozmówców. - Pani pyta o seks? Damy o takie rzeczy się nie pyta, ale że dama ze mnie mocno przeterminowana, to powiem – uśmiecha się. - Czasami coś się zdarzy. Zwłaszcza wcześniej, kiedy jeszcze mnie to bawiło. Nie powiem, że nie. Bywały wieczory, kiedy czułam się bardzo samotnie i dzwoniłam po swojego aktualnego przyjaciela. Przyjeżdżał, pocieszał, przytulił się. Czasami trochę mocniej. Dzisiaj zdarza się to rzadziej, bo nie oszukujmy się – biologia robi swoje i nie jestem już taka skora do czułości – twierdzi.

- Dzisiaj bardziej interesuje mnie to, że mam z kim wyjść na kolację, że ma mi kto wymasować nogi przed telewizorem, przynieść zakupy, mam z kim się wybrać do kina, albo na wernisaż. Od razu czuję się młodsza i nabieram sił. W moim życiu dalej sporo się dzieje. Rówieśniczki siedzą z tymi swoimi schorowanymi mężami w domach i ciągle narzekają, a ja nie mam na to czasu i ochoty – przyznaje Jadwiga.

Ciekawi nas jednak, w jaki sposób wspiera swoich młodszych przyjaciół. Nasza rozmówczyni to kobieta z nieskrywaną klasą. Trudno sobie wyobrazić, by po spotkaniu wyciągała z portfela plik banknotów i w ten sposób odwdzięczała się za towarzystwo. - Nie traktuję ich jak prostytutki, jeśli o to chodzi. To jest bardziej spontaniczne. Nie oszukujmy się, to transakcja wiązana i nie robią tego bezinteresownie. Wielu z nich twierdzi, że bardzo ich inspiruję i wreszcie mogą porozmawiać z kimś na poziomie, ale prezentów nie odmawiają. Zwykła sytuacja – idziemy główną ulicą miasta, wypatrzę jakiś elegancki sklep i zapraszam go do środka. Wybieramy coś. Fajna koszula, spodnie, marynarka. On mierzy, a jak pasuje, to bierzemy. Jednemu z ostatnich zepsuł się telefon. Zresztą, to był jakiś antyk. Wzięłam go do salonu, kupiliśmy coś podobno najlepszego i tyle. Lubię robić prezenty – twierdzi.

- Nie czuję, że w ten sposób płacę im za towarzystwo. Pewnie niektórzy tak to traktują, ale dla mnie to nic takiego. Skoro młody człowiek poświęca mi swój czas i energię, to należy mu się coś od życia. Tak jak mówiłam, ja te pieniądze muszę wydawać, żeby nie umrzeć z pełnym kontem. Szkoda, żeby się zmarnowały. Lubię wręczać prezenty, lubię uśmiech obdarowanych. Zresztą, nie inwestuję tylko w moich młodszych przyjaciół. Ostatnio usłyszałam od przyjaciółki, której córka pracuje w pogotowiu opiekuńczym. Podobno straszna bieda, nic nie ma. Ufundowałam komplet mebli do jadalni, duży telewizor i kilka komputerów. Mówię o tym tylko dla przykładu, wcale się tym nie chwalę. Po prostu lubię pomagać. Nie rozgłaszam tego wszędzie – mówi Jadwiga.

Nasza bohaterka zaczęła spotykać się z młodszymi mężczyznami rok po rozwodzie z drugim mężem. Wybrała się z koleżanką do restauracji. Przy barze poznała swojego pierwszego przyjaciela. Dobrze im się rozmawiało, zabrała go do domu na kawę, a został aż do śniadania. - Pewnie, że mi się to spodobało. Zaimponowałam sama sobie. Jeszcze mogę normalnie żyć i czerpać przyjemność z różnych rzeczy, także z kontaktów z mężczyznami. Minęło już trochę lat, jestem babcią, ale dbam o siebie. Jestem w tym wieku, że mam swoje przyzwyczajenia i nie szukam lokatora na stałe. Małżeństwo z dojrzałym panem nie wchodzi w grę – twierdzi.

- Wiadomo, że ludzie gadają. Sąsiedzi pewnie nie mają wątpliwości, o co tu chodzi, ale nigdy bezpośrednio mnie nie skrytykowali. Młodzi panowie przychodzą do mnie raz na jakiś czas, trudno tego nie zauważyć. Nie wiem co sobie wszyscy wokół myślą i mało się tym przejmuję. Nie robię krzywdy sobie, moim przyjaciołom, ani nikomu innemu. Ja mam do kogo otworzyć buzię, chłopiec także miło spędza czas i tyle. Wiem, że dla większości to sytuacja nie do pomyślenia, ale niech każdy zajmuje się swoim życiem. Mnie jest dobrze, bo nie umrę jako zgorzkniała staruszka. Sama w domu, wpatrująca się całymi dniami w okno. Już nawet sobie wymyśliłam, jak chcę odejść... - Jadwiga kolejny raz zaskakuje.

- Widziałam kiedyś taką scenę w filmie, że kochankowie umierają razem w łóżku. W tym samym momencie. Z jednej strony rozkosz, a z drugiej definitywny koniec. Żartuję sobie, że tak właśnie ma to wyglądać. Ale mnie wystarczy, że będzie obok mnie przystojny, troskliwy mężczyzna, a ja zasnę na zawsze z uśmiechem na ustach. On niech się nigdzie nie wybiera, ma jeszcze przed sobą sporo czasu. Najważniejsze, że odprowadził mnie do wieczności. To chyba lepsza perspektywa, niż śmierć w smutnym domu starców? - pyta retorycznie.

Jadwiga jest bardzo bezpośrednia. Nie ma problemu, by opowiadać o swoim życiu. Ma własną filozofię i wizję szczęścia. Wielu chce ją oceniać, ale my nie mamy takiego zamiaru. Żyje tak jak chce. Trudno powiedzieć, czy sama nie ma wątpliwości. Stwarza jednak wrażenie osoby pogodzonej ze sobą. Zasmakowała w czymś, co nie mieści się w głowie większości, ale z tego powodu wcale nie planuje się zmieniać. Czy słusznie? Nie nam to oceniać.

Komentarze (29)

Ocena: 5 / 5
czarna (Ocena: 5) 20.11.2013 12:02
kazdy tak lubi oceniac innych,dajcie spokoj patrzcie na siebie,ona nikomu krzywdy nie robi,ja tam zycze jej powdzenia
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.10.2013 19:26
kobieta bez uczuć no i ma pustą głowę
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.10.2013 23:49
Osoba poniżej ma racje red akt orki wymyśliły list
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.10.2013 23:47
Podobno pani napisała list a z tekstu wynika że był to wywiad - ktoś kto pisał chyba sie pogubił...
odpowiedz
L. (Ocena: 5) 06.10.2013 16:23
Brawo dla babci! :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo