LIST NAUCZYCIELKI: „Polskie uczennice wyglądają identycznie i są tak samo bezmyślne! Nikogo nie szanują”

Katarzyna jest nauczycielką w gimnazjum. Przeraża ją współczesna młodzież.
LIST NAUCZYCIELKI: „Polskie uczennice wyglądają identycznie i są tak samo bezmyślne! Nikogo nie szanują”
28.08.2013

Szanowna Redakcjo, a przede wszystkim Czytelniczki,

nie wiem czy w ogóle jest sens, aby poruszyć to zagadnienie, ale chyba warto spróbować. Jestem nauczycielką. Mój staż nie jest bardzo długi, ale mam wystarczające doświadczenie, by móc ocenić sytuację. Na początku mojej kariery pracowałam w szkole podstawowej, a od jakiegoś czasu uczę w gimnazjum. Niektórzy twierdzą, że etap pomiędzy podstawówką, a szkołą średnią jest najgorszy, ale ja nie widzę specjalnej różnicy. Już od najmłodszych lat uczniowie starają się kombinować, z ich ust padają niewybredne komentarze i robią wszystko, by nauczyciel poczuł się jak śmieć. Szacunek do kogoś, dzięki komu zawdzięczamy wiedzę? Może przynajmniej do starszego? Nie w Polsce.

Jestem mocno oburzona tym, jaka jest dzisiejsza młodzież oraz młodsze dzieci. Możecie powiedzieć, że to typowe zrzędzenie, bo wszyscy na Was narzekają. Niestety, są ku temu mocne podstawy, które trudno pominąć. Największy wpływ mają na Was rówieśnicy, bo w szkole czujecie się wyłącznie jak więźniowie. Zapominacie, że po drugiej stronie stoi także człowiek, który ma uczucia. Macie przewagę liczebną, więc wydaje Wam się, że więcej możecie. Tak oczywiście jest, ale na krótką metę. Z taką niechęcią i chamstwem daleko nie zajdziecie.

 

szkoła

Jeszcze kilkanaście lat temu, jak opowiadają mi koledzy po fachu, z młodymi można było porozmawiać. Na początku roku szkolnego ustalało się zasady, które były traktowane jak święte. Obustronny szacunek, reguły zaliczenia przedmiotu i tym podobne szczegóły ułatwiały komunikację. Dzisiaj, kiedy opowiadam, czym będziemy się zajmować na zajęciach, nie słyszę zadowolenia, ani nawet głuchej ciszy. Z Waszych ust wydobywa się buczenie. Boję się, że tylko tak potraficie współcześnie rozmawiać. Lepiej wybuczeć, niż przejawić jakąkolwiek dobrą wolę.

Uważacie się za najmądrzejszych na świecie. To jestem w stanie zrozumieć, bo młodość ma swoje prawa i niedoskonałości. Problem w tym, że nie dajecie się wyprowadzić z tego błędu. Wychodzicie z założenia, że wiem najlepiej, więc niech jakaś nauczycielka mnie przypadkiem nie poucza. Jak podniesie głos, to złożę donos i wywalą ją na zbitą twarz. To jednak nie spryt, ale zupełna nieodpowiedzialność z Waszej strony. Zresztą, nie wyłącznie o traktowaniu nauczycieli chciałam tu wspomnieć, bo do tego jakoś się przyzwyczaiłam. Bardziej boli mnie Wasze podejście do życia i częsta bezmyślność.

Wydaje Wam się, że jesteście bardzo dorośli i wiecie więcej o życiu, niż baba mądrząca się przy tablicy. W końcu to Wy nosicie na sobie te modne ubrania, a w rękach przez całą dobę trzymacie smartfony podłączone do Internetu. Pal licho, czego oczekują ode mnie w szkole. Najważniejsze jest to, by być na bieżąco w sieci. Już nawet nie mam siły wprowadzać całkowitego zakazu korzystania z telefonów, bo wiem, że to się nie uda. Bez tego wibrującego urządzenia nie potraficie już normalnie żyć i skupić się na sprawach ważniejszych. Liczy się Facebook, SMS-y, wymiana zdjęć, muzyki.

Najważniejsza jest rozrywka i fun, jak zwykliście mawiać. Wszystko ma Wam dawać fun. Fun ze znajomymi, fun na imprezie, na wycieczce, szkolnej przerwie. Oczekujecie także funu na lekcjach, a kiedy okazuje się, że nie działa to w ten sposób, najczęściej sobie odpuszczacie. Skoro nie daje Wam to przyjemności, to lepiej dać sobie spokój, jakoś przesiedzieć te 45 minut i zapomnieć. Nauczycielka jednak czegoś wymaga? Może sobie gadać, przecież nie jest moją matką. Zapominacie, że bez podstawowej wiedzy nie będziecie znaczyć dosłownie nic.

To dobrze, że jesteście tacy lotni w nowych technologiach, ale to nie wystarczy. Musicie zdać sobie sprawę z tego, że komputer, smartfon czy tablet to urządzenia na porządku dziennym większości Waszych rówieśników. To, że opanowaliście do perfekcji obsługę Facebooka i obróbki zdjęć z imprez, wcale nie oznacza, że nabyliście jakieś niesamowite umiejętności. To w przyszłości na nic się zda. Gdyby tą łatwość obsługi urządzeń elektronicznych połączyć z wiedzą, to coś by z tego było. Problem w tym, że wiedza raczej Was nie interesuje. Nauka jest wyłącznie dla „lamusów”. Jeśli ktoś się wychyli, to od razu jest piętnowany jako „kujon”. Niech siedzi w tych swoich książkach, my nie chcemy mieć z nim nic wspólnego.

Kiedy zwraca Wam się uwagę, że w życiu trzeba na wszystko zapracować i powinniście wykazać większą inicjatywę i chęci, od razu stwierdzacie, że starsi tylko się czepiają. Czepiają się, ale nie tylko. Zwyczajnie zdajemy sobie sprawę z tego, że tylko człowiek na pewnym poziomie wiedzy ogólnej i specjalistycznej znajdzie kiedyś dobrą pracę. Wy nie jesteście tym zainteresowani. Uważacie, że jakoś to będzie. Teraz jesteście młodzi, więc trzeba się bawić i wyszumieć. Oczywiście, tak bywa, ale dlaczego dotyczy to 99 proc. uczniów? Nie życzę Wam tego, ale kiedyś obudzicie się z ręką w nocniku. Pozostanie tylko klikanie w Internecie, pewnie na zasiłku.

Co chcę przekazać? Może to naiwnie zabrzmi, ale nie bójcie się wiedzy. Może modny kolega i śliczna koleżanka stwierdzą, że za bardzo się przejmujecie, że jesteście wspomnianymi „lamusami”, ale kiedyś role się odwrócą. Ty, jeśli przyłożyłaś się do nauki i chciałaś wiedzieć więcej, kiedyś będziesz wyżej od nich. Wtedy oni też zdadzą sobie sprawę, że mogli lepiej wykorzystać swoje życie, ale będzie już za późno. Bądźcie lepsi od innych, równajcie w górę. Zasługujecie na to i na pewno Was na to stać. Wystarczy odrzucić głupią logikę, że wysiłek i wiedza są dla przegranych. Jest wręcz przeciwnie.

Kolejna istotna kwestia, którą trudno pominąć. Macie do siebie coraz mniejszy szacunek. Nie mówię nawet o tym, jak odnosicie się do rówieśników. Animozje, różnice zdań i zwykłe sprzeczki zdarzały się także „w moich czasach”. Nie szanujecie samych siebie. Wystarczy spojrzeć na dziewczęta, najczęściej na etapie gimnazjum. Czy rodzice naprawdę akceptują to, w jaki sposób wyglądacie i jak się zachowujecie? Czy w domu zabrakło lustra? Mam wrażenie, że patrzycie na siebie, ale chyba w krzywym zwierciadle. Umalowana nastolatka z pupą na wierzchumoże zrobić karierę, ale chyba w innej branży.

Trudno nazwać to buntem. O ile wiem, to buntownik ma dosyć przyjętego ładu i stara się wyróżnić. Wy tak samo wyglądacie, podobnie podchodzicie do swoich obowiązków, pokazujecie wszystko jak na tacy, popadacie w nałogi, nie szanujecie starszych, nie lubicie się przemęczać. Może którąś z Was to wstrząśnie, ale to nie żaden styl, indywidualność i klasa. To zwyczajna czarna masa, której nikt normalny nie jest w stanie rozróżnić. Z takim nastawieniem rzeczywiście niewiele osiągnięcie. Świat nie opiera się na ludziach udających innych, ale na oryginałach. Wy jesteście wyłącznie kopiami samych siebie. Warto zdać sobie z tego sprawę, zanim sprawy zajdą za daleko.

To przykre, że dzisiejsza młodzież tak bardzo się marnuje. Zdarzają się szkoły i klasy, w których zaangażowanie jest w cenie, ale o nich słyszałam wyłącznie od znajomych po fachu. Sama tego nie doświadczyłam. Uczę w kolejnej placówce i mam coraz gorszy obraz tego wszystkiego. Wcale nie chodzi o to, że tylko się czepiam. Mam tylko cichą nadzieję, że do kogoś moje zarzuty przemówią na tyle mocno, że sprzeciwi się terrorowi bezmyślnej większości. Nie bądź jak wszyscy inni, bo to nie im będziesz zawdzięczała wykształcenie, pracę, pozycję społeczną, w efekcie także zarobki. Nie marnuj czasu na przejmowanie się ludźmi, którzy i tak nie widzą nic, poza czubkiem własnego nosa.

Szkoda, że za gwiazdę szkoły uchodzi zazwyczaj wulgarna nastolatka z grzywką zaczesaną na bok, mocno podkreślonymi oczami, papierosem w jednej, a smartfonem w drugiej dłoni i która nie potrafi ułożyć zdania bez wtrącenia przynajmniej dwóch kur***. To jest dla Was autorytet? Zastanówcie się nad sobą. Nie może być z Wami aż tak źle. Ulegacie złudzeniu, że takie powinnyście być i lepiej się upodobnić, niż narazić na odrzucenie. Wiem jednak, że ci odrzuceni zazwyczaj zachodzą znacznie dalej. Nie równajcie w dół, bo to nieprawda, że nie macie potencjału. Macie wszelkie predyspozycje, by reprezentować sobą coś więcej.

Za chwilę wrócicie do swoich szkół, więc pamiętajcie, że to od Was zależy, jakie będziecie. Możecie dalej trwać w złudzeniu, że nie warto się przemęczać, nauczyciel zasługuje co najwyżej na uderzenie w twarz, a całą prawdę o życiu objawi Wam w rzeczywistości zakompleksiona i bezmyślna koleżanka. Ona tylko pozuje na silną i bezkompromisową, nie mając ku temu żadnych podstaw. Wciąż wierzę w młodzież i mam nadzieję, że się nie przeliczę.

Katarzyna

Kiedyś skromność była cnotą, dzisiaj uchodzi za totalny „obciach”. Moje uczennice o wiele bardziej przejmują się swoimi lusterkami, niż książkami. Spokojnie mogą przyjść do szkoły bez długopisu, zeszytów i podręczników, ale jeśli nie daj Boże zapomną o tuszu do rzęs, mocnym pudrze i odpowiedniej dawce lakieru na włosach, wtedy nie są sobie w stanie poradzić. Wizerunek zajmuje absolutnie pierwsze miejsce w Waszej hierarchii wartości. Co pomyślą inni, jak mnie postrzegają, czy nie jestem mniej modna od koleżanek... Wiecie skąd to się bierze? Może to banał, ale wszystko przez niskie poczucie własnej wartości.

Może się wydawać, że warto być oryginalną i ciekawą osobą, także jeśli chodzi o autoprezentację. Nie dzisiaj. Teraz każda z Was musi wyglądać dokładnie tak samo. Jeśli któraś się wyróżnia, jest wyrzucana poza grupę. Nie chcę nawet przytaczać przykładów, ale kiedy spoglądam na klasę, czasami nie wiem z kim mam do czynienia. Takie same fryzury, podobny makijaż, identyczne ubrania. Najlepiej czujecie się z niezidentyfikowanej masie. To przykre, że dopiero wtedy czujecie się bezpiecznie. O błyśnięciu wiedzą, obyciem, manierami czy własnym zdaniem nie ma mowy. W końcu, co powiedzą inni...

Komentarze (277)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 26.04.2015 18:08
Chciałabym mieć taką nauczycielkę. Piękne słowa.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.09.2013 18:25
Przynajmniej garstka normalnych, nawet nie wybitnych osób, za kilka lat nie będzie miała konkurencji na rynku pracy :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.09.2013 19:51
wiem jakie sa warunki w szkolach, i wiem ze uczniwie faktycznie maja gdzies co pani mowi, dla pocieszenia powiem pani ze w innych krajach jest tak samo lub gorzej. w angli jest nawet jeszcze gorzej, tak czy owak, sa lekcje na ktorych uczniowie naprawde sluchaja, na takich gdzie nauczyciel ciekawie mowi lub opowiada- to jest klucz do wszystkiego
odpowiedz
p. (Ocena: 5) 30.08.2013 15:14
już po przeczytaniu pierwszej strony powiem - nauczycielka nie napisałaby "Szacunek do kogoś, dzięki komu zawdzięczamy wiedzę", bo wiedziałaby, że to niepoprawne. "Dzięki" jest w tym zdaniu zbędne, a jeśli ktoś chce krytykować kogokolwiek, to niech najpierw sam nauczy się poprawnie pisać. Poza tym 9 stron listu to chyba żart. Zostawiam to bez czytania.
zobacz odpowiedzi (3)
inlovewithfood (Ocena: 5) 30.08.2013 15:00
Nie w każdej szkole dzieciaki reprezentują takie cechy, o jakich wspominasz. Ukończyłam Salezjańskie Gimnazjum, bylo troche kwasu, narzekało się na wiele rzeczy, ale gdybym miala drugi raz wybierac - wybralabym znowu tą szkołę. Uczniowie szanowali nauczycieli, nosilismy mundurki (co wbrew pozorom nie jest wcale udręką - wstajesz rano i ubierasz sie z zamknietymi oczami, bo do wyboru masz błekitną polówkę i...błękitną polówkę), cisneli nas z nauką do tego stopnia, ze na koniec szkoly ludzie byli dobrze powyżej średniej krajowej. W pierwszej lepszej szkole ciezko oczekiwac, ze dzieciaki będą poukładane i spragnione wiedzy, bo to wynosi sie z domu.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo