LIST: „Bogacze nic nie wiedzą o prawdziwym życiu! Biedniejsi mają nad nimi przewagę!”

Ciekawe spostrzeżenia naszej Czytelniczki, która pracowała u bardzo bogatych ludzi. Poznała ich zwyczaje i sposób patrzenia na świat...
LIST: „Bogacze nic nie wiedzą o prawdziwym życiu! Biedniejsi mają nad nimi przewagę!”
14.08.2013

Drogie Czytelniczki!

Podróże, moda, luksusowe samochody, piękne wille, pieniądze. Każda z nas marzy o bezstresowym życiu w dostatku. Będąc jeszcze małą dziewczynką lubiłam oglądać latynoamerykańskie telenowele, jednakże już wtedy wszystko wydawało mi się takie sztuczne - zmartwienia bogaczy, ich pożądania, intrygi i romanse. Nie wierzyłam, że takie coś może mieć miejsce na Ziemi, myślałam, że to tylko rozbudowana wyobraźnia scenarzysty. 

W 2011 roku zaistniała okazja, by pojechać do pracy na wakacje. Gotowanie i sprzątanie dla francuskiej rodziny, która lato spędzała w swojej wakacyjnej posiadłości położonej nad brzegiem Morza Śródziemnego na prywatnym, chronionym osiedlu. Gotowanie to moje hobby, w którym nieskromnie mówiąc dość dobrze się sprawdzam, więc praca przebiegała mi przyjemnie, a pracodawcy docenili moje umiejętności i pracowitość. W roku 2012 rodzina zaproponowała mi tę samą pracę, w bieżącym roku również. Oto jak widzę ten świat...

 

Kolejną postawą godną naśladowania jest stosunek tutejszych do dzieci. Niestety w przeciętnej polskiej rodzinie dziecko siedzące przy stole z dorosłymi, z ciociami, wujkami i innymi członkami rodziny, nadal nie ma prawa dojść do głosu. Pokuszę się o stwierdzenie, że traktowane jest jak powietrze, jak półczłowiek. Tutaj dzieci od małego uczone są pewności siebie i nie walki, ale współpracy. Młody jest takim samym człowiekiem, jak jego siedemdziesięcioletni krewny. 

Pobyt tutaj, w malowniczym nadmorskim miasteczku, w olbrzymiej willi, wśród pięknych i piekielnie bogatych ludzi naświetlił mi jedną sprawę: pieniądze to nie wszystko! Nie sugeruję, że są złe, że lepiej klepać przysłowiową biedę, jednakże często przysłaniają one cały świat! Możliwe, że nawet nie doceniacie satysfakcji, jaką może dać świadomość, że doszłyście do czegoś same, że potraficie sobie poradzić z mniej zasobnym portfelem i żyć szczęśliwie. A szkoda, bo to naprawdę piękne uczucie! Coś, czego dokonało się własnymi rękami jest dużo więcej warte, niż to samo, ale otrzymane w kolejnym prezencie bez okazji, które z czasem zwyczajnie przestają cieszyć.

Pozdrawiam,

A.

pieniądze

Moi pracodawcy to bogate małżeństwo w wieku wczesnoemerytalnym, posiadające dwójkę dorosłych już dzieci, które również pozakładały już rodziny.  Dodatkowo, częstymi gośćmi jest rodzeństwo mojej pracodawczyni, również ze swoimi rozbudowanymi rodzinami. Prawnicy, sędziowie, biznesmeni, wysoko postawieni ludzie z branży medycznej, ekonomiści, prezesi firm - same prestiżowe zawody, posady. Ludzie obyci w świecie, idący z duchem postępu. 

Wspólny posiłek - rozmowa na temat filozofii, komentarze dotyczące obecnej sytuacji politycznej, zachwyty nad dziełami Salvadora Dali, rozważania na temat religii, diety, urody, podróży. Niestety, przy tak bogato rozwiniętej duchowości i poczuciu piękna, nie ma w ich życiu miejsca na problemy niższej rangi. Rangi ludzi zwykłych. Nie uskarżam się na poniżanie czy też gorsze traktowanie. Ludzie ci są mili, przyjaźni. Co jednak kłuje mnie w oczy - w ogóle niepraktyczni, wręcz nieporadni życiowo. Potrafią pięknie mówić, lecz wykonanie przez nich jakiejkolwiek fizycznej pracy graniczy z cudem.

55-letnia kobieta prosi mnie o odkręcenie mleka w kartonowym opakowaniu, bo sama jest za słaba. Niewiele starszy od niej mąż 8 godzin skręca szafkę z IKEI. Jako osoba pochodząca z biednej rodziny ze wsi byłam, delikatnie ujmując, zdziwiona, jak bardzo schematycznie potrafią ludzie postępować. Najlepszym przykładem jest gotowanie. Zmieszać coś + coś, dodać przyprawy, podawać w miseczce, udekorować listkiem mięty. Ups! Nie mamy mięty w domu. I co teraz?! No to trzeba jechać do sklepu! I obiad przesunięty o pół godziny, bo zabrakło mięty do dekoracji, którą i tak odkładają na bok nie jedząc. 

Albo: do mięsa dolać kieliszek czerwonego wina wytrawnego z gatunku X. I co teraz, skoro mamy w domu otwarte czerwone wino wytrawne A, B i C, ale nie mamy akurat X? No to do sklepu! To tak, jakby mieć w domu kostki bulionowe Kucharek i Winiary, ale w przepisie jest Knorr, więc musimy biec do sklepu, bo przecież wyraźnie napisane jest Knorr. 

Dwudziestoletni chłopak nie jest w stanie pozamiatać igieł spadających z drzew, bo za bardzo się męczy. Za to gra w tenisa 2 godziny i bez problemu daje rady. Czterdziestoparolatek przywozi zakupy, bierze do ręki bagietkę i gazetę, a resztę zostawia w samochodzie. No więc przynoszę 3 skrzynki z melonami, arbuzami, kilogramami mięsa... Zadanie na dziś: wyprasować piżamę, bo przecież w pomiętej wstyd spać! Takie sytuacje to tutaj codzienność. No cóż, przynajmniej ja na tym korzystam, bo mogę na tym zarobić!

Dzieci dostają wszystko do ręki. Nie wiedzą, jaką satysfakcję może sprawiać odkładanie na coś, myśl, że samemu się tego dorobiło. Po co, skoro wszystko dostaną? Tata zabiera dzieci (pełnoletnie już) na wycieczkę do Wietnamu, by pokazać im jak żyją ludzie w biednych krajach. Śpią w pięciogwiazdkowym hotelu, czas spędzają w turystycznych miejscowościach na wybrzeżu. A dzieci wychowywane w takim świecie, szybko się do niego przyzwyczajają i nie widzą nic poza nim.

Jedynym celem jest spełnianie marzeń. Nie ma pytania - za co? Jak? Jest tylko: kiedy? Pozostałe kwestie są automatycznie rozstrzygnięte. „Jak to nie byłaś nigdy w USA? Przecież bilety lotnicze są teraz tak tanie i łatwo dostępne!”. Do nich nie trafia wiadomość, że wielu ludzi w Polsce zarabia ~300 euro miesięcznie, o ile w ogóle ma pracę. Nawet jeśli trafią, to i tak nie biorą pod uwagę, że tą kwotą trzeba opłacić wszystko - rachunki, jedzenie, małe przyjemności. Dzięki tej pracy już zupełnie nie dziwię się, dlaczego chociażby polscy politycy nie potrafią zrozumieć problemów ludzi. Bo sami ich nie mają, a jeśli równie ciężko jest im wczuć się w sytuację, to jest to praktycznie niemożliwe. Bo jak łatać spodnie, skoro nie ma dziury? 

Wspominam, że drugi stopień studiów chciałabym zrobić za granicą, więc zbieram pieniądze, by być w stanie samodzielnie się utrzymać, gdyż moich rodziców nie stać na opłacenie mi akomodacji w jakimkolwiek zachodnioeuropejskim kraju. Dla dzieci moich pracodawców to tylko kwestia złożenia podania i zdziwienie: „Jak to nie stać? Przecież teraz w Paryżu dwupokojowe mieszkanko z klimatyzacją nawet za 1400 euro/mc można wynająć, a to przecież grosze!”. Porozsyłani po całym świecie - Singapur, Chicago, Seul, Londyn - gdzie tylko zamarzą. 

Wśród miejscowych panuje dziwny trend, a mianowicie zdecydowana większość par to dobrze wykształcony mężczyzna, a u jego boku piękna, uśmiechnięta i… niezmiernie głupiutka kobieta. Chichocząca się, nie umiejąca powiedzieć po angielsku nic więcej oprócz „Sorry”. Poza tym grupy są tu bardzo zamknięte. Nie posądzam tych ludzi o rasizm, ale zauważyłam, że kurczowo trzymają się ludzi swojego pochodzenia i adaptacja kogokolwiek nowego nie przychodzi im ze zbyt wielką łatwością. Owszem, uprzejmi na każdym kroku, jednak dla mnie nie jest to do końca szczere. 

Są jednak też takie zachowania, których powinniśmy się od nich uczyć. Mianowice ludzie z „tych sfer” bardzo często mówią swoim bliskim komplementy. To cieszy, bo czuć, że mówią to z serca. Ładnie dziś wyglądasz, fajnie Ci się włosy ułożyły, dobrze przyprawiona sałatka itd. Nie oszczędzają takich sformułowań najbliższym, co sprawia, że się po prostu lubią. Nasza nacja wydaje się być dużo bardziej zawistna i złośliwa. 

Polecane wideo

Komentarze (113)

Ocena: 4.96 / 5
Anonim (Ocena: 1) 18.08.2014 23:43
Nie jestem przerażająco bogata, ale przy stole wolę pogadać o literaturze i sztuce, niż o codziennych problemach... :P
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.11.2013 15:46
wiadomo ze bogaci ludzie maja w zyciu lepiej a biedni musza sobie sami w zyciu radzic bo nikt im nie pomoze wiem to po prostu z wlasnego doswiadczenia i nie rozumiem nad czym tak rozmyslac
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 08.09.2013 05:17
Co za bzdury. Po pierwsze to zależy jacy bogacze. Tacy którzy sami kiedyś byli biedni wiedzą o życiu z pewnością więcej zarówno od typowych biednych i typowych bogatych. Co z tego, że nie są praktyczni w wykonywaniu fizycznej roboty? To nie jest najważniejsze. Jeśli potrafią robić coś pożytecznego w innych dziedzinach to należy im się szacunek. Dawniej ubrania prało się w rzece, dziś robią to maszyny. Po co się przejmować brakiem sprawności manualnej skoro i tak jest ludziom coraz mniej potrzebna? Chyba nie uważacie, że lepiej by się wszystkim żyło w świecie gdzie trzeba mieć jak to nazwała autorka listu "praktyczne umiejętności" i nie byłoby czasu i warunków na rozwój intelektualny? Dla mnie praktyczna umiejętność to taka z której wynika coś konstruktywnego, pożytecznego, która się przydaje -i niekoniecznie musi to być krojenie ziemniaków.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.08.2013 17:30
Sztuczny ten list. Ludzie na prawdę sądzicie, że napisała je jakaś kobieta pracująca u bogacza? Stek bzdur! To wynik 5- cio min pracy dziennikarki. To się czyje podczas czytania
odpowiedz
Nina Sayers (Ocena: 5) 16.08.2013 08:53
Ja tam o życiu nie chcę nic wiedzieć, moze własnie dlatego że widze jakie jest!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie