EXCLUSIVE: Spowiedź tancerki go-go

Historie dziewczyn, które zabawiają naszych mężczyzn na wieczorach kawalerskich. Na co sobie pozwalają?
EXCLUSIVE: Spowiedź tancerki go-go
27.07.2013

Tancerki erotyczne nie muszą się ukrywać, tak jak prostytutki. Na stronach internetowych bez skrępowania pokazują swoją twarz, bardzo często także prawdziwe imię. Nie uprawiają przecież nierządu, a swój fach mogą wykonywać niemal całkiem oficjalnie. Wiele z nich uważa się wręcz za artystki, które z seksbiznesem nie mają nic wspólnego. Twierdzą, że przetrwają tylko prawdziwe profesjonalistki, które dbają o swoje ciało i kondycję. A także takie, które jasno wyznaczają granice. Pokaz tańca erotycznego ma być sztuką. Czy wszystkie przedstawicielki tego zawodu tak podchodzą do swojej pracy? Kim są i jak reaguje na nie męska publiczność?

Spotkaliśmy się z dwiema tancerkami erotycznymi, które ogłaszają się w sieci. Na ich profilach znaleźliśmy zdjęcia studyjne prezentujące ich piękne ciała, a także fotografie przedstawiające je „w akcji”. Na rurze czują się świetnie, ale radzą sobie także ze zwykłym krzesłem w domu klienta. Łączy je jedno – obydwie zarabiają przede wszystkim na wieczorach kawalerskich. Dzieli podejście – jedna z naszych bohaterek potrafi wyznaczyć granice, druga za dodatkową opłatą jest w stanie zrobić o wiele więcej. Nie wstydzą się tego, że zarabiają swoim ciałem, o które tak bardzo dbają. Poznajcie ich historie.

- To przez to, że kiedyś nie zwracałam na to uwagi i później wydzwaniały do mnie jakieś wściekłe baby. Ktoś pokazał im fotki ze mną i ich facetem w akcji, oni się wygadali kim jestem i postanowiły rozprawić się ze mną. To jakieś nieporozumienie. Powinny trzymać swoich facetów na smyczy, a nie płakać, kiedy się z niej zerwą. Widocznie nie nadają się do związku – mówi Julia. Skąd wzięła się w tej coraz popularniejszej branży? Uczciwie przyznaje, że pracowała w domu publicznym, w którym organizowano tzw. wystawki. Dziewczyny tańczyły na parterze, a kiedy któraś spodobała się klientowi, mógł ją wziąć na górę. Na coś więcej.

Nasza rozmówczyni twierdzi, że tańczy całkiem nieźle, ale to nie jest warunek. W większości przypadków taka dziewczyna jest atrakcją wieczoru i wkracza do akcji pod koniec imprezy. Goście są już mocno wstawieni i cieszy ich sam fakt roznegliżowanej kobiety. - Moja koleżanka ma wyraźnie kilka centymetrów w pasie za dużo, ledwo się rusza, a jednak dalej tańczy na kawalerskich. Wystarczy pokazać cyca lub całą resztę i są zadowoleni. Przecieżtu nie chodzi o sztukę! Może ktoś szuka tylko tancerki, ale ja mam terminy zajęte na przynajmniej 2 miesiące do przodu. To chyba o czymś świadczy? Wolą dziewczynę, która pozwoli im na więcej, niż jakąś niewydymkę udającą artystkę – twierdzi z rozbrajającą szczerością.

- Zdarza się, że seks ze mną jest wliczony do kosztów kawalerskiego. Organizator zapewnia alkohol, jedzenie i mnie. Każdy chętny może potem ze mną zaszaleć. Najczęściej jednak poszczególni panowie płacą z własnej kieszeni. Po pijaku jest im wszystko jedno, więc czasami dostaję nawet 500 zł za 5 minut roboty. Są tak zmęczeni, że zasypiają. Potem nie wiedzą, czy zaliczyli, czy może nie. Ale mnie jest to na rękę, bo nie muszę mieć kolejnego na sumieniu, a kasa się zgadza – śmieje się Julia.

Z opowieści naszej bohaterki wynika więc, że nie jest tradycyjną tancerką erotyczną, ale bardziej prostytutką. Czy sama się tak postrzega? - Nie bawię się w terminologię. Jestem po prostu fajną dziewczyną, która zarabia tak, a nie inaczej. Czy to się komuś podoba, czy nie. To nie moja wina, że faceci myślą zazwyczaj przyrodzeniem i zapewniają mi godziwe życie. Skoro szukają rozkoszy w moich ramionach, to znaczy że ich partnerka jest po prostu beznadziejna. Gdybym była w szczęśliwym związki, to nie szukałabym okazji do skoku w bok. Czy z kimś jestem? Aktualnie nie, bo facetowi trudno znieść taką sytuację. Sami zaliczają wszystko, co się rusza, ale kobieta ma być wierna. No cóż, ja bym nie mogła. W końcu jestem profesjonalistką i muszę wypełniać swoje obowiązki zawodowe – mruga okiem.

Na to samo pytanie wcześniej odpowiedziała Cynthia. - Tak, jestem w związku. Od 3 lat jestem szczęśliwą dziewczyną świetnego chłopaka, który mnie rozumie. Wie, że nie pozwalam sobie na więcej, niż taniec o lekkim zabarwieniu erotycznym. No, może trochę większym. Nie chodzi o to, że tylko tak mówi i zaciska zęby. Gdyby tego nie wytrzymywał, to nie bylibyśmy razem. I raczej by się nie oświadczył. Oczywiście po ślubie mam sobie znaleźć jakąś normalną pracę i być tradycyjną matką i żoną. Ja też tego chce – twierdzi.

Jak swoją pracę opisują nasze bohaterki? - Jestem profesjonalną tancerką, tyle że występującą w bieliźnie. Wiem, z kim mam do czynienia, ale mam swoje zasady. Dbam o ciało i zawsze daję z siebie wszystko. Dla mnie to w pewnym sensie sztuka – mówi Cynthia. - Jestem striptizerką świadczącą także inne usługi. Wiem, czego chcą faceci i im to daje. Nie mam z tym żadnego problemu. Śmieszą mnie te wielkie artystki wypinające tyłki w towarzystwie zalanych facetów. Ja też to robię, ale nie dorabiam do tego ideologii – twierdzi za to Julia.

Okazuje się więc, że nie jest to fach z ustalonymi granicami. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Pozwalając partnerowi na udział w takiej imprezie nigdy nie możemy być pewne, co tak naprawdę będzie się tam działo. Czy mamy więc zaakceptować zasadę, że „to co dzieje się na kawalerskim, zostaje na kawalerskim? To już zależy od naszego zaufania.

pole dance

Cynthia nie ujawnia swojego prawdziwego imienia, bo mówi, że nie ma ono żadnego znaczenia. O wiele bardziej podoba jej się pseudonim artystyczny, którego używa. Pochodzi z niewielkiej miejscowości pod Warszawą. Przeprowadzka do stolicy wiązała się z koniecznością podjęcia pracy. - Zaczynałam od pracy w sklepie i w restauracji. Pieniądze były z tego prawie żadne, a zależało mi na jakimś tam standardzie. Tutaj nie wypada żyć biednie. Do branży wkręciła mnie koleżanka, która od kilku lat wywija tyłkiem na takich imprezach. Nigdy nie pracowałam w żadnym klubie nocnym. Zwyczajnie, pewnego wieczoru miałam pierwsze zamówienie, pojechałam i zrobiłam swoje – zaczyna Cynthia.

- Żebyśmy się zrozumieli, chodziło tylko o rozebranie się w rytm muzyki, taniec w bliskiej odległości od faceta, a na koniec finał czyli zdjęcie stanika. Oczywiście piersi zakryłam ręcznikiem, bo nie jestem dziwką. To było w domu na wieczorze kawalerskim. Byłam trochę głupia, że nie miałam żadnej obstawy, bo pijani faceci mogli mi coś zrobić, ale skończyło się dobrze. W sumie to było im chyba wszystko jedno. Wystarczyło pokazać udo i wypiąć tyłek, żeby byli zadowoleni – zdradza początki swojej kariery.

Jak często występuje i ile można na tym zarobić? Cynthia uśmiecha się, ale twierdzi, że nie może podawać stawek. Nie chce psuć rynku. Tak jak zwykłe prostytutki podające się za tancerki. - Wiem, że tak się zdarza bardzo często. Dziewczyny do towarzystwa dorabiają sobie na wieczorach kawalerskich i oferują coś innego, niż prawdziwe profesjonalistki. One nie mają oporów, żeby się rozebrać do naga i pokazywać wszystko. Po pokazie przechodzą do drugiego pokoju i za drobną opłatą każdy gość może zostać obsłużony indywidualnie. Dlatego żadna dziewczyna nie może być pewna, co robił jej facet w czasie takiej imprezy – alarmuje.

- Jeśli zamówią na kawalerski prawdziwą tancerkę, taką jak ja, to spokojnie. Najwyżej chłop sobie popatrzy. Jeśli przyjdzie taka szmata, to może się skończyć na posuwaniu jej w łazience. One naprawdę psują rynek, bo branża kojarzy się ze zwykłą prostytucją. Na dodatek zupełnie nic nie potrafią. Trudno mówić o tańcu, bo jedyne co mają do zaoferowania, to ich narządy. Chyba założę jakiś związek zawodowy, żeby uregulować ten piękny fach – śmieje się Cynthia.

Pytamy więc wprost naszą rozmówczynię, czy zdarzyło jej się coś niemiłego. Skoro mężczyźni chętnie przyjmują do domów zwykłe kobiety do towarzystwa, to sam taniec profesjonalistki czasami może im nie wystarczyć. - Czy się zdarzyło? To się dzieje non stop, ale właśnie po to mam obstawę. Mam przy sobie takie malutkie coś. Wystarczy wcisnąć guzik i kolega wkracza z pomocą. Faceci też mylą pojęcia. Myślą, że jak się rozbieram, to można mi bez krępacji wsadzić rękę w majtki albo pobawić się moimi cyckami. A to nie tak ma działać. Mogą patrzeć, a na więcej pozwolić mogę tylko ja - twierdzi.

- Czy pozwalam? Zdecydowanie nie. Kiedy widzę, że pan młody bardzo się nakręcił, to sama chwytam jego dłonie i przesuwam nimi po swoim ciele. To tylko dotyk, na nic więcej nie może liczyć. Ostatnio jednak zgłupiałam, bo chłopcy po kilku głębszych wyraźnie mieli ochotę rozładować napięcie, a wiedzieli, że ja tu tylko tańczę. No to się wyginałam, a oni wszyscy wyciągnęli interesy. Nawet nie mogłam się pożegnać, bo każdy miał lepkie ręce. Postanowiłam im nie przeszkadzać, bo mnie nie działa się krzywda, a oni chcieli się tylko rozluźnić – Cynthia nie kryje uśmiechu, kiedy opowiada tę historię.

Zapytaliśmy ją, czy nie wstyd jej przed przyszłą panną młodą i partnerkami pozostałych gości obecnych na takiej imprezie. Mężczyzna ma zaraz się ożenić i przysięgać wierność do końca życia, a jakaś obca kobieta kusi go niemal nagim ciałem. - Pewnie byłoby mi głupio, gdybym nie wiedziała, do czego są zdolne laski. Na panieńskich coraz częściej jest striptizer, albo nawet kilku naraz. To tylko zabawa, może nawet test. Jeśli facet się powstrzyma i zachowa się w tej sytuacji godnie, to znaczy, że może być go pewna – dodaje.

Julia jest tancerką erotyczną, którą Cynthia określiła jako psującą rynek. Ona także uważa się za profesjonalistkę, ale jeszcze bardziej wszechstronną. Jak pisze na swojej stronie internetowej – oferuje full serwis. Chętnie zatańczy, ale to nie jej jedyna specjalność. Jeśli panowie będą mieli ochotę na coś więcej, to zawsze mogą na nią liczyć. Jest jeden warunek – seks grupowy nie wchodzi w grę. Należy zapewnić intymne pomieszczenie. Obowiązuje całkowity zakaz robienia zdjęć. Nie chce mieć na sumieniu rozbitych związków.

Komentarze (31)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 30.07.2013 23:24
Cynthia nazywa się profesjonalistką a nie dziewczyną krecaca tylkiem przed kazdym facetem. Tak? To jaki byl jej poczatek? Taki profesjonalny....
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.07.2013 12:30
spowiedz prostytutki, galerianki, sponsorowanej a teraz tancerki go go.... dlaczego tylko akie temty!! moze napiszecie "spowiedz" kogos kto zajmowal sie czyms dobrym i fajnym! no ale to nie bedzie takie ciekawe...
zobacz odpowiedzi (2)
Carmen (Ocena: 5) 28.07.2013 19:26
nie rozumiem jak można być dumnym z tego że obcym facetom pokazuje sie dupe ? Ta " Cynthia " to powiedzmy jeszcze rozgarnięta w miarę bo ma granice ale ta druga to zwykła dzi.wka która nie ma żadnej moralności i wali się na potęgę z każdym kto pomacha jej przed nosem kilkoma papierkami. Profesjonalistki ? Hahaha. Dobre sobie. Wiele kobiet wstydzi się spełniać swoje fantazje seksualne ze swoim partnerem a te mają to po prostu we krwi. Czyli jeśli zatańczę dla swojego faceta raz to już będę profesjonalistką ? Boże co za żałosne laski, nie życzę żadnemu facetowi by się spotykał z takim ścierwem roznoszącym HIV i inne dodatki.
zobacz odpowiedzi (1)
xx (Ocena: 5) 28.07.2013 14:32
i że wy w to wierzycie
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 28.07.2013 13:11
Trzeba mieć naturę szmaty by zajmować się czymś takim. "Jestem profesjonalistką" - dooobre sobie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo