LIST: „Chyba zaszłam w ciążę z kolegą mojego narzeczonego. Okłamuję przyszłego męża, że to jego dziecko!”

Magda znalazła się w trudnej sytuacji.
LIST: „Chyba zaszłam w ciążę z kolegą mojego narzeczonego. Okłamuję przyszłego męża, że to jego dziecko!”
05.07.2013

Złe decyzje to trochę przegadany temat, jednak ja postanowiłam napisać ten list nie zważając na to, iż może się pojawić dużo komentarzy potępiających moje zachowanie. Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia i nie mam pojęcia, co teraz zrobić. Wiem, że nie jestem idealna i że popełniłam wiele błędów, jednak zanim zdążycie mnie ocenić i zaszufladkować, przeczytajcie moją historię.

I tak się stało. Po 3 miesiącach harowania jak wół w restauracji dostałam wymarzoną posadę w korporacji! A. cieszył razem ze mną, zarezerwował stolik w przyjemnej knajpie i zaprosił mnie na kolację zaraz po pierwszym dniu pracy. Było bardzo przyjemnie, wypiliśmy trochę, pośmialiśmy się i pierwszy raz od dłuższego czasu rozmawialiśmy bez spiny. W pewnym momencie A. spoważniał, zapytał czy dobrze się czuję i… oświadczył się! Marzyłam o tym długo, a gdy przyszła ta chwila… miałam tysiąc wątpliwości! Jednak udałam, że się cieszę, powiedziałam TAK, a on z radości złapał mnie w ramiona i wyszeptał, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.

I tak mijały kolejnie tygodnie, miesiące. Wszyscy wokół piali na widok mojego pierścionka, a ja? Przestałam widzieć dobre strony, A. irytował mnie bardziej niż zwykle, więc uciekałam od niego w pracę i dodatkowe zajęcia, siłownie czy imprezy ze znajomymi. Pół roku po naszych zaręczynach siedzieliśmy w kuchni i zastanawialiśmy się nad datą ślubu. A. cały w skowronkach, ja - niekoniecznie. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Dobry przyjaciel mojego narzeczonego przyjechał na rozmowę o pracę i postanowił do nas zajrzeć. Kiedyś się do mnie przystawiał, zanim byłam z A. ale teraz wyglądał jakoś… lepiej. Wydoroślał, wyprzystojniał i miał takie umięśnione ramiona, nie to co sflaczałe barki mojego narzeczonego.

Przekonałam A. żeby zaprosił go do nas na kilka dni, że nie ma sensu, żeby wynajmował pokój w hotelu (mniejsze wydatki itp.). Pomieszkiwał u nas kilka dni, gdy A. dostał informację, że kolega z pracy się rozchorował i musi za niego pojechać w tygodniową delegację. Następnego dnia już go nie było… a napięcie między mną a P. wzrosło.. Prawił mi komplementy, pomagał mi w kuchni, niby przypadkiem kilka razy złapał mnie za udo. I… stało się. Przespaliśmy się ze sobą. Jeszcze tej samej nocy P. wyprowadził się, przeprosił za swoje zachowanie i odszedł. Miałam kaca moralnego i okrutne wyrzuty. Jak mogłam to zrobić?! Wysprzątałam mieszkanie, ugotowałam pyszny obiad na przyjazd narzeczonego i postanowiłam zachowywać się jak przykładna przyszła Pani domu.

Nie przyznałam się do tego, co się stało, sama też puściłam to w niepamięć i udawałam, że to głupia fantazja. Po niecałych 2 miesiącach podczas szczerej rozmowy A. opowiedział mi, że lubi P., ale nie bywa już w jego towarzystwie ze względu na brak szacunku P. do kobiet. Opowiedział o niezliczonej liczbie dziewczyn i… 4 dzieci z różnymi kobietami. Zemdliło mnie. Pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam. Mój narzeczony zaniepokojony zabrał mnie do lekarza następnego dnia, mimo moich oporów, gdzie okazało się… że jestem w 6 tygodniu ciąży. A. ucieszył się jak dziecko, a mnie wryło w ziemię… On chyba zapomniał, że od zaręczyn praktycznie nie sypialiśmy ze sobą, jedyny stosunek seksualny, jaki odbyłam w ostatnich tygodniach, to ten z P. plus noc po powrocie A. z delegacji… Ale uśmiechnęłam się i udawałam, że ta wiadomość zmieniła moje życie.

Jestem teraz w 5 miesiącu ciąży. Jeszcze 4 miesiące czekania na odpowiedź - czyje to dziecko? Wyda się już przy porodzie. A. i ja mamy włosy koloru blond, a P. jest szatynem. Jeśli dziecko urodzi się z ciemnymi włosami… to co ja mam wtedy zrobić? „Sorry, jak Ciebie nie było, zrobiłam sobie skok w bok?” Żałuję bardzo, bo nie był tego wart… ale stało się. A. cieszy się jak dziecko, codziennie wraca z nową zabawką, ubrankiem albo pomysłem na to, gdzie wstawimy łóżko i kojec. Nie widzę już żadnej drogi wyjścia, zastanawiam się nad ucieczką do rodziców albo wyjazdem za granicę, cokolwiek, by tylko nie zranić A., bo mimo wszystko bardzo go kocham, to po prostu były ciężkie miesiące, a ja jak zwykle wszystko zepsułam… PROSZĘ POMÓŻCIE!

Magda

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl

Rok temu skończyłam studia i wraz z chłopakiem przeprowadziłam się do innego miasta. Jesteśmy już razem 4 lata i oboje czuliśmy, że potrzebujemy czegoś nowego. Nie od razu udało mi się znaleźć taką pracę, jakiej pragnęłam - co innego A. Przez pierwsze 3 miesiące ja kelnerowałam w restauracji, a mój chłopak podjął pracę w małym biurze, gdzie szybko awansował. Czułam się niedoceniona i non stop byłam naburmuszona. A on ciągle mi powtarzał, że przyjdzie mój czas i że uda mi się na pewno coś znaleźć.

Komentarze (247)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 22.04.2017 12:59
Wiem ze to dziwne ale jesli jestes w ciazy, niewiesz z kim i chcialabys bym ja przyznal sie do ojcowstwa bys mogla ze mnie miec alimenty to chetnie poznam taka dziewczyne i na to pozwole. Kontakt ze mna gg 3552550
odpowiedz
olek (Ocena: 5) 06.02.2014 11:37
Dno, wodorosty i 5 metrów mułu.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.12.2013 21:23
Ok. 40% mężczyzn wychowuje nieświadomie nieswoje dziecko. Kobiety dziś to zwykłe dziwki puszczalskie i porządni mężczyźni wierzą im na słowo. Panowie obowiązkowo róbcie testy na ojcostwo zaraz po urodzeniu dziecka!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.07.2013 17:57
Za dużo udajesz i do zbyt wielu rzeczy się zmuszasz. Wystarczyłoby trochę szczerości w odpowiedzi na oświadczyny. Nie chcę podsuwać Ci sposobów na oszustwo, ale sprawdź swoje drzewo genealogiczne, i zobacz, czy nie ma w nim w prostej linii osób ciemnowłosych. Zawsze może się zdarzyć, że jakiś gen dojdzie do głosu.
odpowiedz
d-d-d-dupa (Ocena: 5) 10.07.2013 22:37
d z i w kaa. darmowa w dodatku
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo