LIST: `Dziecko uratowało nasze małżeństwo` - o tym, jak ciąża scementowała związek Darii i Maćka

Daria twierdzi, że gdyby nie Miłosz, dziś być może byliby z mężem już po rozwodzie...
LIST: `Dziecko uratowało nasze małżeństwo` - o tym, jak ciąża scementowała związek Darii i Maćka
22.04.2013

źródło: SuperMamy.pl

Droga SuperMamo, drogie SuperMamy,

Po pierwsze chciałabym bardzo, bardzo serdecznie podziękować za tę stronę. Wreszcie jakiś miły, pełen ciepła portal dla mam - czekałam na to od dawna, a konkretnie od dnia, w którym dowiedziałam się, że jestem w ciąży.

To nie był dobry okres dla mojego małżeństwa. Byliśmy z Maciejem parą już od sześciu lat, w tym trzy lata po ślubie. Po dwóch latach od złożenia przysięgi coś zaczęło się psuć - wiadomo, codzienność bywa ciężka - praca, dom, praca, dom, zakupy, sprzątanie, praca. Oddaliliśmy się od siebie. Gdzieś w otchłani kolejnychn tygodni kieratu zapodziały się nasze wspólne wieczory przy winie, wyjścia do teatru, kina. Nagle zaczeliśmy traktować siebie jak współlokatorów, którzy czasem uprawiają seks. W łóżku było nam dobrze, bo oboje wiedzieliśmy, co lubimy, ale duchowo trochę się rozeszliśmy. Było coraz gorzej, a ja czułam przygnębienie, oglądając romantyczne filmy, czytając książki. Zazdrościłam tym szczęśliwym, kwitnącym w związkach kobietom. Miałam 28 lat, niezłą pracę, jakieś tam pieniądze, ale czułam się samotna w małżeństwie.

Nasze rodziny pochodzą z dwóch krańców Polski, więc i na weekendy zdarzało nam się rozstawać. Ja musiałam coś pilnie załatwić w swoim mieście, on musiał koniecznie jechać na urodziny kuzyna. Tak to wyglądało... Po głowie zaczęły mi wtedy krążyć głupie myśli. Może to jednak nie jest ten jedyny? Może czeka na mnie ktoś inny? Ktoś taki, jak w książkach? Wiecie, po prostu brakowało mi tych porywów serca, tych motyli w brzuchu. Jestem romantyczką, potrzebuję takich wrażeń, a w rzeczywistości dostawałam tylko `dziękuję` za smaczne śniadanie i `było mi dobrze`za niezły seks. A przecież małżeństwo to coś więcej!

I kiedy byłam już na skraju, kiedy znów zaczynałam myśleć o innych mężczyznach w kategoriach... same wiecie, jakich... miałam rutynową wizytę u ginekologa - chodziło o pigułki. `Oj, chyba nie będzie recepty, pani Dario, gratuluję, będzie pani miała dziecko`. Myślałam, że padnę! `Co? Dziecko? Jakie dziecko?`. To był początek drugiego miesiąca.

Spisał się tak dzielnie, że do dziś nie umiem wyjść z podziwu. I wtedy, leżąc taka zmęczona, pozbawiona sił, pomyślałam, że jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie - mam swoich dwóch mężczyzn, małego i dużego, i już naprawdę niczego mi więcej nie trzeba. A motyle w brzuchu? Nie ma milszych niż te zrywające się do lotu po uderzeniu małą, dziecięcą nóżką!

Serdeczne pozdrowienia,

Daria

Na Wasze Listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl.

Maciek był w takim samym szoku. Przecież się zabezpieczaliśmy, nie planowaliśmy jeszcze dziecka. Miało być po trzydzistce. Poza tym czuję, że tak jak ja, bał się, że nasz związek się rozpadnie, że nie przetrwamy próby czasu i nie zdamy egzaminu z codzienności, a tu taka niespodzianka...

Mimo to stanął na wysokości zadania. Teraz to on był autorem tych pysznych śniadań, co piątek zabierał mnie do kina, w sobotę na kolację do nowej knajpki, w niedzielę na spacer. Zasugerował bym nie pracowała, zatrudnił pomoc domową. Czułam się jak księżniczka. Widziałam, że misja: CIĄŻA bardzo mu się podoba, a w roli dowódcy odnalazł się znakomicie. Dbał o mnie, a ja nagle przestałam widzieć świat poza nim. Kiedy okazało się, że będzie chłopak, wydawało mi się, że uszczęśliwiłam go bardziej niż nawet najlepszym seksem kiedyś. Skakał z radości!

Potem było wybieranie imienia, kompletowanie wyprawki, wszystkie te przyjemne rzeczy podszyte lekkim strachem przed zbliżającym się porodem. Oj, bałam się, bardzo! Maciek uparł się, że chce być wtedy przy mnie, trzymać mnie za rękę. Na początku miałam opory, bo naczytałam się dziwnych historii, jak to mężczyźnie tracili ochotę na żony po ujrzeniu ich rozerwanego krocza, ale co tam, skoro chce to przecież mu nie zabrobię. Tak dzielnie się mną opiekował, że byłoby nikczemne odbierać mu przywielej uczestniczenia w narodzinach synka.

Polecane wideo

Komentarze (39)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 08.06.2013 16:45
Może coś ze mną nie tak, ale nie wzrusza mnie to
odpowiedz
Paulina (Ocena: 5) 13.05.2013 05:32
Stukniete jestesta. Ciąża jest przyjemna, idealni istnieją tylko trzeba ich se wychować i dziecko w szczególności chłopiec to po prostu szczęście do potęgi. Trza tylko wiecej z siebie dawać!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 11.05.2013 20:54
I banka prysnie po narodzinach, bo on te cala opieke przeniesie na dziecko, Ty juz jej nie bedziesz potrzebowala ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.04.2013 14:16
Czytaj ze zrozumieniem, była na wizycie kontrolnej, czyli brała tabletki, poza tym, napisała, że się zabezpieczali, więc dalej nie wiem, skąd dziecko? A teksty, że tabletki nie dają 100% pewności mnie rozwalają... Jasne, jak masz 14 lat i bierzesz raz na 3 dni, to nie dają. -.-
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.04.2013 11:49
Dokładnie. Ja jak słyszę że ktoś wpadł a potem nagle że ani gumki ani tabletek, to żadna to wpadka tylko zwykły debilizm. A do anonima powyżej...Jeżeli bierzesz tabletki prawidłowo to nie zajdziesz w ciążę, więc tak...tabletki dają 100% pewność. Prezerwatywy nie koniecznie ale tabletki tak.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie