LIST: `Zamieszkałam z moim chłopakiem. Jest okropnie - co robić? Boje się, że nasz związek się rozpadnie...`

Zerwać, przeczekać, czy się wyprowadzić – Klaudia ma spory dylemat
LIST: `Zamieszkałam z moim chłopakiem. Jest okropnie - co robić? Boje się, że nasz związek się rozpadnie...`
fot. The Coveteur
11.01.2013

To była trudna decyzja. Niby spotykaliśmy się ze sobą już od 5 lat, ale jakoś trudno było nam zrobić tak poważny krok, jakim jest wspólne zamieszkanie. Michał i ja pochodziliśmy z tego samego miasta. Ja mieszkałam z rodzicami, a on wynajmował pokój u kolegi. Mieliśmy do siebie jakieś pięć przystanków autobusem, albo z pół godziny piechotą.

Przez te wszystkie lata jakoś sobie radziliśmy. Zwykle to on przychodził do mnie, zamykaliśmy się w moim pokoju i „oglądaliśmy filmy”. Często też umawialiśmy się na mieście, chodziliśmy do kina, na jakieś jedzenie, a gdy było ciepło to szlajaliśmy się po parku.

Z racji tego, że oboje studiowaliśmy, widzieliśmy się jakieś dwa, trzy razy w tygodniu. Ja w weekendy często jeździłam z rodzicami do dziadków, więc też nie miałam za bardzo czasu na spotkania z Michałem, no ale jakoś dawaliśmy sobie radę.

buty kuchnia

fot. The Coveteur

Nie powiem, żebyśmy byli jakoś bardzo przywiązani do siebie, że nie widzieliśmy świata poza sobą. Mimo wszystko jednak było nam ze sobą dobrze. Akceptowałam fakt, że mój chłopak był takim trochę maminsynkiem i ciągle tylko opowiadał jaka to jego mamusia jest cudowna, jak świetnie mu gotuje i w ogóle na wszystkim zna się najlepiej. Brałam to nawet za dobrą monetę. Pomyślałam sobie, że skoro tak dobrze ją traktuje, to w przyszłości będzie tak samo zachowywał się wobec swojej partnerki życiowej. Pomyliłam się jednak bardzo...

Jakiś miesiąc temu postanowiliśmy ze sobą zamieszkać. Można powiedzieć, że to była taka spontaniczna decyzja. Ja na jesieni obroniłam wreszcie pracę magisterską, a Michałowi też zostało już tylko kilka miesięcy do końca studiów. Usiedliśmy więc któregoś wieczoru na kanapie i zaczęliśmy poważnie rozmawiać o przyszłości naszego związku.

On powiedział mi wtedy, że kilka razy zastanawiał się już, czy to wszystko ma sens, bo tak rzadko się przecież widzimy. Ja też przyznałam się mu, że chciałabym czegoś więcej. Nie czekaliśmy więc dłużej, tylko już na drugi dzień zaczęliśmy szukać mieszkania do wynajęcia.

buty kuchnia

fot. The Coveteur

Szybko udało nam się znaleźć przytulną kawalerkę. Wprowadzaliśmy się do niej z ogromnych entuzjazmem. Byłam taka szczęśliwa, że wreszcie naprawdę będziemy razem, że będziemy mogli kłaść się i budzić obok siebie, jeść wspólne śniadania, spędzać ze sobą mnóstwo czasu... Niestety, moje wyobrażenia okazały się nierealną mrzonką, a decyzja o wspólnym zamieszkaniu najgorszą jaką mogłam podjąć.

Zachowanie Michała już od drugiego dnia zaczęło mnie wkurzać. Bez słowa przyjęłam jednak fakt, że sprowadził do mieszkania mnóstwo swoich elektronicznych sprzętów – komputer stacjonarny, laptop, drukarka, olbrzymie gramofony, głośniki, jakaś klawiatura do grania i mnóstwo części do samochodu... Rozłożył to wszystko w salonie, bo nigdzie indziej nie było miejsca. Oczywiście jego ciuchy zajęły pół szafy, że ja ledwie wepchnęłam tam moje rzeczy.

No ale nic, pomyślałam sobie, że najważniejsze jest to, że będziemy razem. Wkurzyłam się jednak, jak Michał już podczas szykowania naszego pierwszego wspólnego obiadu zbił przykrywkę od patelni, a później wylał zupę na bufet i nawet nie posprzątał. Czekał aż ja to zrobię.

buty kuchnia

fot. The Coveteur

Jejku, odkąd zamieszkaliśmy razem on cały czas mnie wkurza. Normalnie aż mi się nie chce uwierzyć, że jesteśmy ze sobą od pięciu lat. Denerwują mnie jego brudne gacie porozwalane w łazience, włosy (łonowe?) zostawione na sedesie. Fujjj nie wiedziałam, że jest taki obrzydliwy.

Ostatnio, jak oglądaliśmy razem film, to bez żadnych oporów głośno puścił bąka i nawet nie przeprosił. A na moją oburzoną minę powiedział, że przecież teraz nie będzie się za każdym razem wstrzymywał... I jeszcze ciągłe telefony od jego mamusi. Dzwoni do niego codziennie i pyta, co robi, czy zjadł obiad, czy się wyspał, czy ma czyste ubrania. M-a-s-a-k-r-a!

Ten koszmar trwa już miesiąc, a ja nie wiem, co z tym wszystkim zrobić. Poważnie rozważam zerwanie z Michałem. Nie wiem, my chyba kompletnie do siebie nie pasujemy. Z drugie strony, skoro byliśmy ze sobą pięć lat i było ok, to co nagle się stało? Może powinnam to przetrzymać, bo później będzie lepiej? Jak myślicie?

Klaudia, 24 lata

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl

Polecane wideo

Komentarze (215)

Ocena: 5 / 5
lukh (Ocena: 5) 04.05.2015 10:21
No nie wiem kto tu jest maminsynkiem. Życie z drugim człowiekiem to przede wszystkim akceptacja jego wad.
odpowiedz
Milen (Ocena: 5) 10.02.2013 17:36
Życie z drugim człowiekiem to nie bajka. trzeba nauczyć sie żyć i być razem, podział obowiązków, dogadanie się po prostu. dopiero kiedy sie razem zamieszka okazuje sie czy da sie razem życ czy nie. czasem z czegos rezygnujesz ty czasem on. kwestia dogrania, nikt nie jest idealny, trzeba się dopasować...
odpowiedz
anonim (Ocena: 5) 30.01.2013 01:02
papilot znowu przegiales...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.01.2013 09:56
problem nie jest w tym, ze jej przeszkadza sposob zachowania faceta. problem jest w tym, ze ona go NIE kocha ! taka prawda. piszesz to juz na wstepie, ze nie szaleliscie jakos specjalnie za soba itd gdybys go kochala szalenczo nie przeszkadzaly by ci takie bzdety typu przykrywka itd.
odpowiedz
kkkk (Ocena: 5) 17.01.2013 22:30
właśnie ulotnił mi się bąk z dupy, obok leży chłopak, i generalnie oboje się z tego śmiejemy. zero wstydu, zero zahamowń, zero ograniczeń , luzik na pełnej pycie :D
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie