LIST: `Mam 32 lata. Rodzice nie pozwalają mi zamieszkać z chłopakiem bez ślubu - chore!`

Monika chciałaby móc wreszcie podejmować samodzielne decyzje.
LIST: `Mam 32 lata. Rodzice nie pozwalają mi zamieszkać z chłopakiem bez ślubu - chore!`
20.11.2012

Jak te lata szybko zleciały... Wydaje mi się, że dopiero co zdawałam maturę, a tu już jestem po trzydziestce! Szok! Wcale nie czuję się na swoje lata. Zwłaszcza że tak naprawdę to jeszcze do niczego nie doszłam w życiu.

Nie wiem, jakoś tak wyszło, że wciąż mieszkam z rodzicami. Pochodzę z małej miejscowości, to nawet nie jest miasto, tylko taka osada. Studiowałam zaocznie, później rodzice załatwili mi po znajomości pracę w przedszkolu w administracji.

Nie podobało mi się tam. Kompletnie nie mogłam dogadać się z dyrektorką, koleżanki też nie były rewelacyjne. Wytrzymałam 5 lat no i zwolniłam się na własne życzenie. Niestety, od tamtego czasu nie mogę znaleźć pracy. Tak to jest w małej miejscowości, żadnych perspektyw. Może znalazłabym zatrudnienie w Biedronce, bo tam jest straszna rotacja, ale to byłaby już ostateczność.

Cały czas szukam czegoś porządniejszego. Najlepiej zahaczyłabym się gdzieś w urzędzie. Na szczęście, mam co jeść, bo mieszkam przecież z rodzicami, nie muszę też płacić za rachunki. Zresztą nie miałabym z czego...

list

Otóż, moi rodzice kompletnie nie chcą słyszeć, żebym się od nich wyprowadziła i wynajęła z Bartkiem jakieś mieszkanie. Mama karze nam najpierw wziąć ślub, a tata nie wyobraża sobie sytuacji, żebym była na utrzymaniu obcego człowieka.

My oczywiście myślimy o tym, żeby pobrać się w przyszłości, ale na pewno nie teraz, kiedy ja nie mam pracy. Przecież wtedy to już kompletnie byłabym skreślona w moim mieście. Pracodawcy niechętnie zatrudniają młode mężatki. Zwłaszcza takie po trzydziestce, dla których zbliża się ostatni dzwonek na urodzenie dziecka.

Moi rodzice nie chcą jednak słuchać takiego tłumaczenia. Twierdzą, że przesadzam i każą jak najszybciej brać ślub. Ja już nie mogę znieść tej presji. Jestem między młotem a kowadłem. Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że wyprowadzka zniszczyłaby moje relacje z rodzicami, z drugiej strony jednak, żal mi Bartka, który staje się coraz bardziej niecierpliwy. Boję się, że w końcu mnie rzuci.

Powiedzcie, czy to ze mną jest coś nie tak? Czy po prostu to moim rodzice są tutaj problemem? Jak ja w ogóle mam z nimi rozmawiać?

Monika, 32 lata

list

Nie znaczy to jednak, że mi taka sytuacja odpowiada. Zwłaszcza od kiedy poznałam Bartka. To było ponad rok temu, w dniu, w którym odbywały się wybory do sejmu. Siedzieliśmy razem w tej samej komisji (za pilnowanie porządku i liczenie głosów dostaliśmy 160 zł dniówki).

Od razu między nami zaiskrzyło. Wcześniej znałam go tylko z widzenia, bo przez całe liceum i studia mieszkał daleko od domu. Później wyjechał na kilka lat za granicę, wrócił, gdy tam nie wypalił jakiś biznes i teraz pracuje jako przedstawiciel handlowy.

Kocham Bartka i chciałabym z nim być. On odwiedza mnie oczywiście codziennie, ale to mi już nie wystarczy. Jemu zresztą też... Zakochaliśmy się w sobie po uszy. W moim przypadku to tak naprawdę taka pierwsza prawdziwa miłość. Bartek miał przez 5 lat jedną dziewczynę, ale zostawiła go dla innego. Teraz ma 33 lat i też chciałby ułożyć sobie życie. Tu jednak pojawiają się schody...

Komentarze (153)

Ocena: 5 / 5
marilyn.. (Ocena: 5) 16.01.2013 16:40
Hej, na twoim miejscu wyprowadzilabym sie z tej osady..przenies sie do wiekszego miasteczka/miasta .. razem z chlopakiem. Znajdzcie mieszkanko i prace- a rodzicow odwiedzaj co jakis czas-albo niech oni od czasu do czasu wpadają do was.Powiedz im ze jestes juz dorosła i sama decydujesz o swoim zyciu i nie chcesz zeby mieszali sie w twoje decyzje i twoje zycie. Chcesz skonczyc pracujac w biedronce??..Przestan nawet tak myslec, bierz sie w garsc i nie ma czego sie bac ,zadecyduj i postaw na swoim-wyjedz ,poznaj inne miejsca a tam gdzie ci sie spodoba zacznij probowac zbudowac z chlopakiem swoja nową,małą rodzinę.
odpowiedz
juliett (Ocena: 5) 07.01.2013 17:47
dziewczynko,bo ciebie nawet nie mozna nazwac kobieta mimo 32 lat- wez sie w koncu w garsc i postaw sie rodzicom,ktorzy od 32 lat maja wladze nad toba... rozumiem,ze do 18 roku zycia trzeba sie im podporzadkowac,ale potem to sama o sobie decydujesz i ponosisz za to konsekwencje... mysle tez ze twoi rodzice wymyslaja coraz wieksze preteksty zebys tylko nie byla ze swoim chlopakiem a slub to tylko taka ich zagrywka,bo pewnie wiedza ze nie stac was na wesele wiec logiczne,ze nie zamieszkasz z nim jeszcze dlugo- logiczne dla nich, ale ty mozesz juz dzis spakowac walizki i jechac do chlopaka
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.12.2012 22:07
Czy ty widzisz, o czym ty piszesz?!!! Masz 32 lata i nadal sluchasz sie rodzicow? Ja mam 20 lat i mieszkam ze swoim chlopakiem, moi rodzice sie z tego ciesza, chociaz tesknia za mna, ale kiedy tylko moge ich odwiedzam... Strasznie dziwna z ciebie kobieta... Wez swoje zycie we wlasne rece i zrob to, co chcesz!!!!
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 11.12.2012 09:16
Rodzice są od tego by wybaczać. Wyjedź z miasteczka, zamieszkaj z nim jeśli uważasz że to pewny związek. A jeśli coś się posypie to wtedy cóż... coro marnotrawna wróć do rodziców i proś o wybaczenie. Za wiele jednak jest do zyskania a mało do stracenia. Rodzice wybaczają, rynek pracy i przyszłość - nie.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 09.12.2012 09:52
masz juz 32 lata i ty sie jeszcze zastanawiasz nad tym czy sie wyprowadzic.. rozumiem ze moze niechcesz robic czegos wbrew swoim rodzicom ale nie mozesz ukladac sobie zycia tak jak oni tego chca. moim zdaniem powinnas wyprowadzic i zamieszkac ze swoim chlopakiem a rodzice z czasem zrozumieja w koncu jestes ich corka :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo