LIST: Nie radzę sobie ze swoja 14-letnią córką. Ona chyba za szybko dojrzewa...

Dagmara wychodzi z domu bez pozwolenia, cały czas imprezuje, jest bardzo opryskliwa. Jej matka boi się, że dziewczyna niedługo zaliczy wpadkę.
LIST: Nie radzę sobie ze swoja 14-letnią córką. Ona chyba za szybko dojrzewa...
10.11.2012

Drogie Czytelniczki,

Do napisania tego listu namówiła mnie moja młodsza koleżanka z pracy. Na początku byłam bardzo sceptyczna, trochę boję się słów krytyki, a widzę, że w komentarzach na tym portalu niektórzy potrafią wylewać swój jad. W końcu jednak pomyślałam sobie, że przecież nie mam nic do stracenia i bardzo przyda mi się obiektywne spojrzenie na całą sprawę.

Moim największym zmartwieniem, problemem, który spędza mi sen z powiek jest... moja 14-letnia córka. Kompletnie sobie z nią nie radzę. Nie wiem, co ostatnio wstąpiło w tą dziewczynę. Chyba jakiś diabeł!

Zanim poszła do gimnazjum była takim słodkim dzieckiem. Trzymała się tylko spódnicy mamusi. Nawet nie chciała za bardzo wychodzić z domu. Wolała spędzać ze mną czas. Oglądałyśmy razem telewizję, gotowałyśmy w kuchni. Było naprawdę fajnie.

 

list

To, co się teraz z nią dzieje przechodzi ludzkie pojęcie. Dagmara chodzi dopiero do drugiej klasy gimnazjum, a zachowuje się tak jakby była nie wiadomo jak dorosła. Rozumiem, że nastolatki tak mają, że to wszystko przez dojrzewanie i w ogóle. Ja jednak zaczynam się już o nią poważnie martwić.

Moja córka kompletnie się mnie nie słucha. Nawet jak jej nie pozwalam iść do koleżanki albo na dyskotekę to ona i tak wychodzi z domu bez pozwolenia. Później oczywiście nie odbiera telefonu, a jak wraca podpita to tylko coś mi odburknie i trzaskając drzwiami zamyka się w pokoju.

Oczywiście szkoła kompletnie ją nie interesuje. Na szczęście, jest w miarę zdolna więc przynajmniej na razie nie łapie samych jedynek. Ale i tak nauczycielka zwracała mi już kilka razy uwagę na jej zachowanie. Skarżyła się, że Dagmara przychodzi strasznie wymalowana do szkoły, że jest opryskliwa dla nauczycieli. Raz nawet pani szatniarka przyłapała ją jak całowała się z chłopakiem. Na szczęście powiedziała tylko wychowawczyni, a ta zgodziła się nie mówić o niczym dyrektorowi, tylko od razu zadzwoniła do mnie.

list

Strasznie martwię się o moją córkę. Zdaję sobie sprawę, że pewnie z czasem jej przejdzie, ale i tak boję się, że może zrobić jakieś głupstwo, którego później będzie żałowała do końca życia. Najgorzej przeraża mnie myśl, że jak tak chodzi po nocach na imprezy to przecież ktoś może ją zgwałcić albo zajdzie w ciążę z jakimś przypadkowym chłopakiem.

Przecież za to wszystko ja poniosłabym prawne konsekwencje! Nie mówiąc już o tym, że to pewnie na mnie spadłby obowiązek opiekowania się dzieckiem, a ja pracuję codziennie ponad 8 godzin i kompletnie nie miałabym na to czasu.

Tyle się teraz słyszy o ciężarnych nastolatkach. Nie chcę, żeby to spotkało moją córkę. Jak ja mam do niej dotrzeć? Jak jej to wszystko powiedzieć? A może to przeze mnie? Może ja źle ją wychowałam? To wszystko jest takie przytłaczające...

Małgosia, 35 lat

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl.

Komentarze (189)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 24.03.2014 20:25
W wieku pani córki byłam podobna. A moja rada jest prosta: Dać jej swobodę i nie zabraniać niczego. W pierwszym momencie wydaje się, że to by była głupota, ale proszę posłuchać rady osoby, która niedawno sama to przeszła. Gdy nastolatka czuje, że nikt jej nie ogranicza, sama o wszystkim decyduje, staje się dojrzalsza. Proszę się nie załamywać jeśli córka przyniesie wtedy kilka słabszych stopni. Każdy musi kiedyś przez to przejść i osobiście jestem zdania, że lepiej teraz mieć tą o jeden stopień niższą ocenę z jakiegoś przedmiotu, niż żeby dała jej pani swobodę dopiero podczas studiów. Wtedy już taka chwila niedopilnowanej głupoty może się źle skończyć. Młoda osoba za wszelką cenę chce pokazać jaka jest samodzielna i niezależna. Gdy pani jej czegoś zabrania, ona dla udowodnienia swojej dorosłości robi na przekór. Moja koleżanka zastosowała teraz bardzo skuteczny sposób na swoją nastoletnią córkę, która przyszła do domu lekko pijana. Mianowicie wyjęła butelkę alkoholu i kazała jej pić. Siedziały razem przez 2 godziny. Dziewczyna cały czas narzekała, że nie chce już więcej alkoholu, a matka kazała jej dalej pić. Nastolatka miała potem takiego kaca... Raz w życiu się porządnie upiła, ale doszło do tego w miejscu, gdzie nic jej nie groziło, bo była pod opieką rodziców. Oczywiście nie mowa tu o doprowadzeniu do sytuacji, gdzie dziecko ma 3 promile we krwi. Najczęściej okazuje się, że możliwości alkoholowe nastolatka wcale nie są duże. Oni piją, żeby zaimponować rówieśnikom. Rodzicom nie chcą tym imponować. To dość irracjonalny sposób, przyznam. Sama byłam zszokowana, gdy mi o tym opowiedziała, ale od teraz jej córka na imprezach wypija jeden, czy dwa kieliszki i sama nie chce więcej.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.11.2013 16:49
oj
odpowiedz
Ola (Ocena: 5) 18.06.2013 13:42
Ja również w wieku Pani córki taka byłam, wydaje mi się, że teraz większość dziewcząt przechodzi przez taki okres i rodzice nie mają na to wpływu. Jeśli jednak Pani córka ma swój rozum, to nie zrobi nic głupiego, nawet jeśli nie będzie stosowała się do Pani uwag. Do wszystkiego trzeba dojrzeć samemu, a rodzice powinni pozwolić uczyć się na swoich błędach-moi uważam, że byli za bardzo nadopiekuńczy, dzisiaj mam 19 lat i nie ma mowy o wyjechaniu na wakacje z chłopakiem, ale zauważyłam, że z biegiem czasu inaczej patrzy się na opinię innych i córka zrozumie po jakimś czasie swoje błędy.
odpowiedz
Zuza (Ocena: 5) 12.05.2013 11:40
Niedawno skończyłam 18 lat. Teraz liczę się ze zdaniem mamy. Pytam o zgodę, słucham uwag. Ale dopiero teraz. Od 13 roku życia przeżywałam okres buntu. Także nie słuchałam rodziców, piłam, paliłam, imprezowałam. Minęło. Często zastanawiałam się nad tym, co robię i było mi z tym źle gdy mama pokazywała, że jest jej przykro. Krzykiem sprowokujesz ją do bycia arogancką. Pokaż, że ci przykro, że mimo tego co robi kochasz ją i zależy ci na jej szczęściu. Tłumacz, nie bój się mówić, jak się boisz. Ona na pewno przemyśli wtedy twoje słowa.
odpowiedz
Mag (Ocena: 5) 03.05.2013 17:14
W lipcu kończę 18 lat i moi rodzice nadal nie wyobrażają sobie żebym wracała do domu po 23, wyjątki stanowią osiemnastki kolegów i koleżanek. Oczywiście tylko tych, których znają. Raczej nie piję ani nie palę, ale to nie zasługa wychowania mnie przez moich rodziców, każdy ma swój rozum i to nie jest tak, że nie mam okazji, pierwszy alkohol ok. 16 lat, papierosy ok. 17. Oczywiście wszystko się zmienia, gdy ja miałam 14 lat było to dla mnie nie do pomyślenia, a gdy miałam te 17 to tym pierwszym papierosem poczęstował mnie o 2,5 roku młodszy (jeszcze wtedy) przyjaciel.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo