EXCLUSIVE: Spowiedź sex-asystentki. Judyta opowiedziała nam, jak dostała pracę i co robi.

Poszukiwana bardzo osobista asystentka dyrektora.
EXCLUSIVE: Spowiedź sex-asystentki. Judyta opowiedziała nam, jak dostała pracę i co robi.
22.06.2012

„Poszukuję młodej, ładnej dziewczyny do pracy w biurze. Wymagania: dyspozycyjność, komunikatywność, dyskrecja. Kandydatki są proszone o wysyłanie zdjęć twarzy oraz całej sylwetki”. „Przyjmę do pracy biurowej osobistą sekretarkę. Liczę na miłą atmosferę”. „Poszukiwana bardzo osobista asystentka dyrektora. Nie wymagamy od kandydatki doświadczenia, a jedynie szczerych chęci”. Te i tym podobne ogłoszenia o pracę zalewają Internet. Kryje się za nimi jedno: propozycja niezobowiązującego seksu w zamian za etat. I choć mogłoby się wydawać, że żadna szanująca się kobieta na taki anons nie odpowie, chętnych tak naprawdę nie brakuje.

Jedną z seks-asystentek jest 28-letnia Judyta z Warszawy, która zgodziła się zdradzić mi kilka szczegółów odnośnie swojej pracy. Kiedy pojawia się na naszym spotkaniu, wygląda zjawiskowo. Ma na sobie dopasowaną, elegancką sukienkę i szpilki. Od razu przykuwa spojrzenia wszystkich mężczyzn, siedzących wokół. – Przepraszam za spóźnienie – mówi na wstępie. – Jutro rano mam wyjazd służbowy, musiałam się do niego przygotować.

sekretarka

- Pierwszy dzień w pracy był dla mnie koszmarem. Marek, mój szef, od razu skrytykował mnie za strój. Powiedział, że mam nosić wyłącznie krótkie sukienki, bo szkoda, żeby zasłaniać takie zgrabne nogi. Dał mi wtedy w kopercie 3 tysiące złotych i wysłał do sklepu po odpowiednie ubrania. Tylko ja wiem, jak bardzo wtedy ryczałam w przymierzalni. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze i czułam do siebie wstręt. Potem jednak przypomniałam sobie, że przecież muszę z czegoś żyć. No i rodzice. Byli dumni, że udało mi się dostać pracę w prestiżowej firmie. Nie chciałam ich zawieść. Kupiłam więc kilka obcisłych mini i wróciłam do domu. 

Następnego dnia przyszłam ubrana do biura tak, jak życzył sobie tego Marek. Pochwalił mnie za gust, kilka razy złapał za kolano, ale na tym się skończyło. Spokój miałam przez tydzień. Po upływie tego czasu przysłał mi maila, w którym poinformował mnie o ważnej służbowej kolacji, na którą miałam z nim iść jako jego asystentka. Wiedziałam, że to tylko pretekst. Że TO musi się kiedyś stać. Oczywiście miałam rację. Najpierw pojechaliśmy do restauracji, a potem prosto do mojego służbowego mieszkania. Marek dobierał się do mnie już w taksówce. Wkładał mi ręce pod spódnicę, obejmował mnie i wpychał mi do ust swój język. Myślałam, że zwymiotuję. W mieszkaniu nie pozwolił mi nawet dojść do sypialni. Rozebrał mnie i zrobiliśmy to w korytarzu. Kiedy poszedł pod prysznic, rozpłakałam się.

sekretarka

Judyta zamyśla się przez chwilę. Potem na jej twarzy pojawia się uśmiech. – Dziwnie mi się wspomina tamten pierwszy raz z Markiem. Czułam wtedy i wstręt, i ulgę. Wstręt, bo on ma rodzinę, a ja zostałam potraktowana jak dziw*a, a ulgę, bo miałam to wreszcie za sobą. Kiedy już powiedziałam A, trzeba było powiedzieć B.

Od tamtego czasu minęło prawie 3 lata. Przyzwyczaiłam się już do tego, że od czasu do czasu muszę dłużej zostać w firmie, żeby zadowolić Marka. Najczęściej robimy to wtedy na jego biurku, choć on często przyjeżdża również do mojego mieszkania lub razem wyjeżdżamy zagranicę – mówi moja rozmówczyni. – Wiem, że ten układ nie będzie trwał wiecznie. Ja robię się coraz starsza, a faceci pokroju Marka lubią dużo młodsze kobiety. Poza tym w końcu znudzi mu się seks ze mną, tak jak z własną żoną.

Plan mam więc taki, że teraz mocno oszczędzam i odkładam pieniądze na ewentualną czarną godzinę. To nie jest trudne, bo na ubrania, kosmetyczkę i fryzjera dostaję odrębne „bonusy”. Kiedy mój prezes będzie chciał mnie wymienić na nowszy model, liczę na to, że pomoże mi znaleźć pracę w korporacji któregoś ze swoich znajomych. A jeśli nie, to może w końcu się zakocham i założę rodzinę? Taka opcja zdecydowanie by mi odpowiadała.

Wysłuchała Maja Zielińska

*Imiona bohaterów artykułu zostały zmienione.

Zobacz także:

EXCLUSIVE: Spowiedź uniwersytutki

Dominika opowiada o kulisach sponsoringu.

EXCLUSIVE: Spowiedź nimfomanki

Kinga myśli o seksie 24 godziny na dobę. Przez jej uzależnienie odszedł od niej mąż. Ona nie potrafi być wierna nawet przez chwilę.

sekretarka

- Przez pierwszy miesiąc bez pracy byłam jeszcze pełna nadziei. Wierzyłam, że wreszcie uda mi się gdzieś zaczepić. Nie chciałam jednak pracować jako barmanka, czy kelnerka, ponieważ przerobiłam to już na studiach – kontynuuje Judyta. – Po kilku tygodniach mój zapał opadł. Kiedy doszło do tego, że musiałam zacząć pożyczać pieniądze od rodziców, coś we mnie pękło. Ogłoszenia dla osobistych asystentek, które wcześniej wydawały mi się wulgarne, wstrętne i nieraz wywoływały wybuch śmiechu, teraz stały się czymś w rodzaju deski ratunkowej. Na jedno z nich postanowiłam odpowiedzieć. Wysłałam swoje CV, zdjęcie twarzy i dodatkową fotografię z wakacji, na której mam na sobie bikini.

Już po kilku godzinach dostałam mail z zaproszeniem na rozmowę. Myślałam, że będzie mi łatwo, że nie będę się stresować. Tłumaczyłam sobie, że przecież w każdej chwili będę mogła stamtąd wyjść. A jednak poszłam tam z bijącym sercem. Rozmowę przeprowadzał ze mną oczywiście sam pan prezes. Na wstępie powiedział mi, że jestem jeszcze ładniejsza niż na zdjęciu, a potem zaczął wypytywać o moje zainteresowania i stan cywilny. Chciał wiedzieć, czy kogoś mam, jaki typ facetów mi się podoba i czy gustuję w starszych mężczyznach. W tamtym momencie poczułam do niego straszną niechęć. Zerkałam ciągle na zdjęcie jego żony i dzieci, które stało na biurku i zastanawiałam się, dlaczego 40-letni facet szuka na boku takich wrażeń?

Odpowiadałam jednak grzecznie na wszystkie jego niedyskretne pytania. W duchu postanowiłam sobie: „Nic z tego! To nie dla mnie!”, kiedy nagle prezes zaczął roztaczać przede mną wizję mojej „kariery” w firmie. Liczne wyjazdy zagraniczne, wysoka pensja, premie, a nawet własne mieszkanie, które miał dla mnie wynająć obok miejsca pracy. W zamian miałam uprawiać z nim seks wtedy, kiedy będzie tego chciał. Zgodziłam się.

sekretarka

Ponieważ chcę dowiedzieć się o pracy Judyty jak najwięcej, pytam ją najpierw, w jaki sposób dostała posadę. – Byłam świeżo po studiach i miałam nadzieję, że szybko uda mi się znaleźć zatrudnienie. Niestety, po polonistyce nie jest to takie łatwe. Wysyłałam swoje CV do wydawnictw, portali internetowych, a nawet bibliotek. Nikt nie odpowiadał. W końcu udało mi się zaczepić w jednej z gazet. Miałam tam robić korektę – opowiada moja rozmówczyni. – Początkowo byłam w siódmym niebie. Nie przeszkadzała mi ani niska pensja, ani śmieciowa umowa, ani też nieregularne godziny pracy. Przy zamykaniu numeru zdarzało się nieraz tak, że musiałam zostawać w redakcji do drugiej nad ranem i sprawdzać, czy w artykułach nie ma błędów. Uważałam jednak, że lepsza taka praca, niż żadna. Wiele moich koleżanek z roku w ogóle nie mogło przecież znaleźć posady. Niestety, po kilkunastu miesiącach okazało się, że magazyn nie sprzedaje się tak dobrze, jak kiedyś i potrzebne są cięcia. Zaczęto od działu korekty. Ponieważ pracowałam najkrócej ze wszystkich, to właśnie mnie zwolniono jako pierwszą. Z dnia na dzień zostałam bezrobotna.

Polecane wideo

Komentarze (118)

Ocena: 5 / 5
AlexandraEx (Ocena: 5) 04.07.2016 16:37
Bravo!! Trzeba sobie radzić !! Namów Marka by kupił tobie mieszkanie!!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.11.2012 14:59
no kolezanka y mojej branzy pozdrawiam
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.09.2012 13:43
wolałabym zdychać z głodu....
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 15.07.2012 02:04
wolalabym spac pod mostem niz dawac dupy obcemu, oblesnemu, staremu facetowi. napisalam dawac dupy, bo jej dajesz ZA KASE - czyt. prostytucja, dziekuje, do widzenia
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 10.07.2012 09:53
eXDR2T hhvpwqvxxhju
odpowiedz

Polecane dla Ciebie