LIST: W wieku 24 lat dowiedziałam, się że nie jestem dzieckiem swojej matki. Jestem owocem zdrady ojca…

Daria przypadkiem poznała prawdę o swoim pochodzeniu.
LIST: W wieku 24 lat dowiedziałam, się że nie jestem dzieckiem swojej matki. Jestem owocem zdrady ojca…
14.06.2012

Skąd jesteśmy? Jaka jest nasza historia? Czy to co myślimy, że jest prawdziwe, naprawdę się wydarzyło? Ja, w wieku 24 lat, kiedy już mi się wydawało, że wiem wszystko, zaczęłam wątpić. Wątpić w sens tego świata. A to dla tego, że wszystko co ceniłam i szanowałam, nagle mi runęło jak domek z kart.

Jestem zupełnie normalną dziewczyną, a właściwie młodą kobietą, która wychowała się skąpana w miłości swoich najbliższych. Swoich domowników. Mama, choć dziś czuję blokadę tak ją nazywając, zawsze o mnie dbała. Była nawet lepsza niż matki moich koleżanek. Tata… Zawsze pomocny, zawsze uśmiechnięty, po prostu fajny człowiek. Do teraz wydawało mi się, że jestem w czepku urodzona.

Około rok temu siostra mojej babci od strony ojca, czyli moja ciotka, zachorowała. U starszych ludzi nawet głupia infekcja może się przeistoczyć w coś poważnego i tak było u niej. Przeziębienie zamieniło się w zapalenie płuc, a teraz jest z nią już naprawdę źle. Prawdę mówiąc wiemy, że w każdej chwili możemy dostać telefon z tą smutną wiadomością.

ptowana

Dlatego właśnie, kiedy zadzwoniła do mnie dwa tygodnie temu i poprosiła, żebym do niej przyszła na herbatę, nie mogłam odmówić. Pomyślałam, że to może być nasza ostatnia wspólna herbata. Pojechałam do niej, czując że coś jest nie tak, bo nigdy wcześniej nie odwiedzałam jej bez rodziców, a tym razem wyraźnie zaznaczyła, że chce widzieć tylko mnie.

Zaczęłam się stresować, kiedy oznajmiła, że już dłużej nie może utrzymywać tego sekretu, że wreszcie muszę się o tym dowiedzieć. Że jeśli ona mi tego nie powie, nikt mi nie powie, a jej może już wkrótce zabrknąć. Właśnie wtedy dowiedziałam się, że nie jestem dzieckiem mojej matki oraz poznałam historię swojego pochodzenia.

Mój tata rok po ślubie zaczął ją zdradzać. Cała rodzina o tym wiedziała, bo ani on się nie krył, ani ona tego w sekrecie nie trzymała, tylko chodziła od drzwi do drzwi i opowiadała, jak jej źle. Do ciotki też przychodziła, a jakże. Te kłopoty małżeńskie wzięły się z tego, że mama nie mogła zajść w ciążę i okazało się, że nie może mieć dzieci. No i on ją zaczął zdradzać. Z moją biologiczną matką.

Ona zaszła w ciążę, ale mnie nie chciała. No i były wielkie narady, co z tym fantem zrobić. Wtedy moja matka powiedziała, żeby ona mnie urodziła, a oni mnie zaadoptują. I mój ojciec na to przystał, bo to była dla nich jedyna szansa posiadania dziecka. Tamta zgodziła się bez wahania, donosiła ciążę, wyszystko zostało dyskrenie przeprowadzone. Kiedy ja przyszłam na świat, oni mnie wzięli i przeprowadzili się do innej dzielnicy, żeby zacząć nowe życie – jako młoda rodzinka, z małym dzieckiem. I tak dorastałam w kłamstwie i żyłam 24 lata. 

ptowana

Nie mogłam w to uwierzyć. Czułam się tak, jakbym miała za chwilę stracić przytomność. I nagle zaczęłam sobie uświadamiać różne rzeczy, które potwierdzały prawdziwość słów ciotki. Np. to, że matka nigdy nie lubiła mówić o ciąży i zawsze była zakłopotana, kiedy ją o to pytałam. Nic dziwnego – przecież nigdy w niej nie była!

Ciotka twierdzi, że wie, gdzie jest moja matka i chce mnie z nią skontaktować. Uważa, że powinnyśmy się poznać, że to byłoby dobre. Ja o niczym nie powiedziałam rodzicom, bo wiem, że by się wściekli na ciotkę i mnie odwodzili od tego pomysłu. A chcę zdecydować sama. Ale jak postąpić… Nie wiem. Czy jestem zła, że wiem? Nie, już mi minął stan zaskoczenia, zaszkowania. Teraz tylko nie wiem, co robić i jestem jakby pozbawiona prawdy o sobie. A to bardzo rujnuje psychicznie. Wiecie, tak jakby najbliżsi ludzie nagle stali się obcymi. A jeśli ona zniszczy mi życie? Jeśli rodzice mi tego nie wybaczą?

Czuję się dziwnie, nieswojo. O nieczym innym nie mogę myśleć, to mi zabiera całą uwagę…

Daria

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl.

Komentarze (126)

Ocena: 5 / 5
JabłkoInnejJabłoni (Ocena: 5) 30.01.2014 22:41
Czytając Twój list widzę dużo podobieństw w naszych historiach. Dowiedziałam się , że zostałam adoptowana rok temu gdy miałam 24 lata. Nikt mi niczego nie powiedział , ale czułam , że coś tu nie gra. Po zachowaniu mamy wiedziałam , że to jest jedyne wytłumaczenia do jej bezsensownego czasami zachowania. Poszłam do Urzędu Stanu Cywilnego i poprosiłam o pierwszy , zupełny akt urodzenia z adnotacja o przysposobieniu.... I taki odebrałam po dwóch dniach. Pracuje w banku więc dysponuje bazą PESEL. Znalazłam moja biologiczna matkę , 7 rodzeństwa, ojca , ciotki i całą rodzinę. W internecie znalazłam również miejsce pochówku mojej biologicznej matki. Zmarłam cztery miesiące wcześniej. Teraz utrzymuje kontakt z jedną z Ciotek i siostra która również oddali do adopcji. Moim adopcyjnym rodzicom nic nie powiedziałam , bo znam już swoja historie i wiem , że w czepu zostałam urodzona i miałam lepsze życie z nimi , niż z rodzina biologiczną. Nie chce powiedzieć im im tego na głos , bo wtedy stanie się to prawdą. Wole mieć to życie które miałam do tej pory. Być córeczką tatusia :) Jeśli im powiem to wiem , że ojcu bardzo na tym nie zależy i by się podłamał, ponieważ to on nie mógł mieć dzieci. Bardziej teraz tez rozumiem moja mamę , którą również wiele poświęciła po to bym nie dowiedziała się prawdy. Nie żałuję , że nie poznałam mojej biologicznej matki , ojca nawet nie chce poznać i w sumie do dziś nie jestem pewna kto jest nim na prawdę. Widze jedna podobieństwo fizyczne do moich sióstr :) To miłe i zarazem dziwne uczucie patrzec na kogoś i widziec swoje odbicie. Gdy dowiedziałam się prawdy czułam się sama jak palec... to dziwne , bo przeciez miałam rodzine , ale w tym momencie nie płynęła w nas ta sama krew , a nie wiedziałam jeszcze w tedy pod urzędem , że za godzinie w pracy znajdę matke po nr PESEL.i poznam moja biologiczna rodzinę. Jest to straszne uczucie. Jestem silna osoba i uważałam , że mną to nie wstrząśnie i będę żyć dalej. Mój argument dlaczego mnie to ciekawi to wiedza o ewentualnych chorobach.A tak na prawdę mija zaraz rok , a ja pisze na forum o adopcji :) Na wszystko potrzeba czasu. Był moment , że żałowałam , że szukałam prawdy. Teraz nie wiem. Jestem spokojniejsza , wiecej wiem i wszystko jest dla mnie jasne , ale nigdy nie wyznam , że znam prawdę. Chyba , że na łożu śmierci rodziców by im ulżyc jeśli będą tego pragnąć.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.05.2013 17:54
Witam serdecznie, przygotowuje obecnie program, do którego chcę zaprosić osoby, które chciałaby zrobić sobie badania DNA. Jeśli jesteś zainteresowana, napisz na dyskutuj@interia.pl
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.01.2013 14:48
Zrobisz co uwazasz. Kazdy przypadek jest inny. Rozczarowac sie tez mozna. Poprostu trzeba troszki z dystansem podejsc, a nie wyobrazac sobie za wiele. Ja np. szukam siostry ktora zostala zaadoptowana - ja bylam w DD i co nic takiego zlego - wszystko zalezy od czlowieka jakim jest. Szukam, ale nie po to by tylko popatrzec, by porozmawiac, by utrzymac kontakt. Ale musze dodac ze sa roznego rodzaju adopcje: bo np. mloda osoba urodzila i nie byla w stanie wychowac; bo choroba np. schizofrenia; alkocholizm i wiele innych trzeba sie na takie ewentualnosci nastawic. niegdzie nie jest tak kolorowo jakby sie chcialo zeby bylo 'podac na tacy - zle; nie podac tez- zle' A wybor nalezy do ciebie, i nie czuj sie odrzucona - ciesz sie zyciem :) Warto czasami odnalesc swoje korzenie - a od was wszystkich zalezy co z tym zrobicie dalej Chce dodac ze czasami rodzica biologicznym z uwagi nawet na wiek swoj jest ciezko znalesc choc by bardzo chcieli. My mlodzi to na internecie dowiemy sie wiele a oni? Pojda do urzedu i co i nic. wiecie jacy sa urzednicy i przepisy ze tylko adoptowany ma prawo odnalesc a biologiczna rodzina co? nie? nie ma prawa? to jest dziwne. Pozdrawiam
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 26.10.2012 14:18
Twoja ciotka to klempa a Ty powinnas swoją przybrana mamę nosić na rękach, że po pierwsze wybaczyła staremu takie coś, a po drugie, że Cie pokochala i zaadoptowała.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.07.2012 20:34
Moim zdaniem to nie ciotka powinna ci przekazywać takie informacje .. to powinna być wyłączna decyzja twoich rodziców , bo to nie twoja ciotka cię wychowywała .. Jeszcze chce cię zapoznać z biologiczną matką ?? - dziwne ;/ nie rozumiem jak można zostawić swoje dziecko .. jak można oddać innej kobiecie . Twoja matka cie wychowała choć wcale nie musiała i powinnaś być jej za to wdzięczna . To , że ci nie powiedziała , to tylko dlatego by cię chronić .
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo