LIST: „Mój facet mnie bije i poniża. Płaczę przez niego, ale i tak go bardzo kocham”

Asia tkwi w toksycznym związku i nie potrafi go przerwać.
LIST: „Mój facet mnie bije i poniża. Płaczę przez niego, ale i tak go bardzo kocham”
21.02.2012

Czy facet może się zmienić? Tak bardzo chciałabym wierzyć, że tak, bo Darek to wspaniały człowiek. Jest inteligentny, nawet bardzo. Skończył trudny kierunek studiów – ścisły, a do tego jest oczytany – pożera trudne, ambitne książki, zna się na polityce. O co bym go nie zapytała, zawsze zna odpowiedź, a jeśli nie zna, to nie spocznie póki nie znajdzie. Czasami w trakcie obiadu nagle wstaje od stołu i siada do komputera, bo jakieś pytanie zrodziło się w jego głowie.

Poznaliśmy się na ostatnim roku studiów na imprezie. Ja rzadko gdziekolwiek wychodziłam – raczej do kina, jeśli już, ale tym razem koleżanka wyciągnęła mnie na urodziny znajomych w klubie. I on też był i połączył nas fakt, że oboje nie czuliśmy się tam najlepiej. Zaczęliśmy się ze sobą spotykać. On zawsze potrafił znaleźć jakieś ciekawe miejsce. Zwykle były to małe, klimatyczne lokale, gdzie mogliśmy w spokoju sobie gadać.

smutna

Potem przyszła wiosna i oboje byliśmy zestresowani zbliżającymi się obronami prac mgr, ale nie przestaliśmy się widywać. Jemu poszło świetnie, mi też nieźle. W lipcu zaczęliśmy szukać pracy na poważnie. I mimo, że on skończył bardziej prestiżowy kierunek i pewnie ma szersze kwalifikacje, to mnie się udało znaleźć zatrudnienie, a jego telefon wciąż milczał. To był początek jego przemiany.

Darek stał się nerwowy. W ogóle nie chciał słuchać o mojej pracy. Krzyczał, że nic go to nie obchodzi i pytał, czy ja nie widzę, jak go boli jego bezrobocie. Było mi go szkoda, naprawdę, szczerze. Wiedziałam przecież, jakie ma kwalifikacje. I mimo to siedział w domu. Rano odbywał rytuał przeglądania ogłoszeń, wysyłał CV i czekał… Bez końca.

Pierwszy raz uderzył mnie w październiku. Wyprowadziłam go z równowagi żartem o tym, że może powinien wrócić na studia. Płakałam, on przepraszał, wybaczyłam. Ale to się powtórzyło, bo on już nie wytrzymywał psychicznie.

smutna

Ludzie od niego z roku dobrze sobie radzili, ale już w czasie studiów nabywali doświadczenie, a on (to trzeba otwarcie przyznać) NIE. Kiedy mu to wypomniałam, zasłużyłam na kolejny cios. I znów przepraszał, i ja znów wybaczyłam.

Wreszcie dostał propozycję odbycia płatnego stażu. Oczywiście liczył na coś innego, ale od czegoś trzeba zacząć. Był najniżej w firmowym łańcuchu pokarmowym i ciągle się złościł. Już nie był taki jak kiedyś… Już nie rozmawialiśmy, bo miał dużo pracy, był zestresowany i niestety coraz częściej mu się zdarzało być agresywnym, ale nie mam na myśli tylko rękoczynów.

Drwił ze mnie, z mojej pracy. Naśmiewał się, poniżał mnie w towarzystwie. Nawet moja koleżanka kiedyś po wspólnym wieczorze z nim i jej chłopakiem zapytała mnie, czy to u nas normalne, że Darek traktuje mnie w ten sposób. Było mi bardzo wstyd.

smutna

Mimo wszystko zgodziłam się z nim zamieszkać, kiedy mi to zaproponował, bo uważam, że to najinteligentniejszy i najmądrzejszy facet, jakiego poznałam. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, nawet kosztem tych łez raz na jakiś czas. To, co mnie trzyma przy życiu, to nadzieja, że on się zmieni. Tzn. znów będzie taki jak kiedyś. A przecież to "kiedyś" miało miejsce zaledwie półtora roku temu.

Ostatnio zwierzyłam się z tego wszystkiego pewnej dziewczynie. To dziwne, że akurat ją wybrałam na zwierzenia, bo w sumie słabo się znamy. Prawie w ogóle. Ale właśnie to mi ułatwiło szczerą opowieść o Darku i o tym, co się między nami dzieje. O tym, że nie umiem odejść, że bardzo go kocham, mimo tego, że przez niego płaczę, kiedy mnie uderzy albo poniża. Ona radzi mi odejść, twierdzi, że wyszło szydło z worka i już nie będzie inaczej, bo on mnie ustawił w pozycji swojej ofiary.

Ale może ona nie wie, co to znaczy miłość…

Asia

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl

Zobacz także:

Galerianki - nieletnie prostytutki

Wasze Listy: Mam 20 lat, jestem w ciąży - czy usunąć?

Polecane wideo

Komentarze (295)
Ocena: 5 / 5
An (Ocena: 5) 29.08.2019 22:47
Hmmm....... Kiedyś było pięknie i to kilka lat a dokładniej 8 lat, wszystko super, jeden za drugim by w ogień wskoczył, kochalismy się a teraz.... Po 5 latach małżeństwa czar prysł..... Zaganiani, zapracowani. Nie ma tego czegoś co było tak jakby się rozpadło na milion kawałków. Ciągle kłótnie, ponizanie a czasami..... nawet rekoczyny. Cierpię na tym Ja i moja 5cio letnia córka. Muszę ciężko pracować żeby pociągnąć koniec z końcem a on zero odpowiedzialność, pomocy jedynie wyzwiska. Jestem już wykończona psychicznie chociaż dopiero mam 28 lat i całe życie przed sobą. Mam czasem ochotę skończyć że sobą nie mam już siły żyć tak.
odpowiedz
KM (Ocena: 5) 08.06.2019 19:59
Jurand Ja bym Ciebie trenowała 😡🤣ofiaro nieszczęśliwego losu. 😅Przypominam sobie o takich plebs jak Ty.. 🤦‍♀️
odpowiedz
Jurand (Ocena: 5) 01.04.2019 03:13
Prawdziwy facet powinien tresowac samice.
odpowiedz
Ja (Ocena: 5) 02.11.2018 00:53
Jestem kolejną. Oboje wykształceni. On 10 lat starszy. Mieszkamy u niego. Uderzył mnie po roku lub dwóch. Obecnie tłucze codziennie. Nawet za coś czego nie zrobiłam. Bije bez opamiętania po głowie. Szarpie za włosy. Miałam takie ładne, długie... :( Ciągnie po podłodze. Wyrzuca z mieszkania w nocy. Zamyka drzwi. Płacze na klatce w majtkach. Każe się pakować w 5 min. Zabierać wszystko. Siniaki, bóle głowy. Wstyd przed sąsiadami. Wyzywanie od: kurw, osłów, pedałów, psich chujów, tępych, głupich, zer. Obrażanie mojej rodziny i zakaz z nimi kontaktu. Straciłam przez niego pracę, bo przyszedł do mnie raz z nożem i groził mojemu koledze, gdy stanął w mojej obronie. Publicznie nazywa mnie kurwą, np. w knajpie na obiedzie czy na ulicy. Mam słuchać jego ROZKAZÓW. Wmawia mi i swoim znajomym, że jestem chora psychicznie. Odstła do psychiatryka. Brzmi niewiarygodnie? Ale to prawda. Liczę, że się zmieni. Kocham go jak nikogo. Nie mam do siebie szacunku. POMOCY.
odpowiedz
bita dziewczyna (Ocena: 5) 28.10.2018 19:13
POMOCY
odpowiedz

Polecane dla Ciebie