Decyzja należy do Ciebie: Czy rozwieść się z mężem 2 miesiące po ślubie?

Nasza Czytelniczka o pseudonimie Kasandra wzięła ślub ze względu na ciążę. Teraz żałuje swojej decyzji...
Decyzja należy do Ciebie: Czy rozwieść się z mężem 2 miesiące po ślubie?
14.10.2011

Jutro miną dwa miesiące od naszego ślubu. Pewnie dla większości z Was byłby to powód do ogromnej radości. Niestety nie dla mnie. Do ołtarza poszłam nie z miłości, nawet nie z wyrachowania. Tak się po prostu zdarzyło. Zaszłam w ciążę z facetem, który od lat był moim przyjacielem i sąsiadem. Niezobowiązujący seks, który sprawił, że moje życie legło w gruzach. Żałosne. J. nie panikował jak ja, bo przecież od zawsze się we mnie kochał. Latał za mną jeszcze w przedszkolu, a w liceum płakał w poduszkę, gdy spotykałam się z innymi. On jednak nadal czekał, wierząc że jego kolej jeszcze nadejdzie.

Tak się niefortunnie zdarzyło, że w ubiegłoroczne lato oboje wróciliśmy w tym samym momencie do rodzinnych domów. Ja z Łodzi, on z Warszawy. Ja kończyłam właśnie 3 rok studiów i leczyłam serce po rozstaniu z kolejnym nietrafionym facetem. On jak zwykle gotów, żeby o mnie zabiegać. Byłam zdruzgotana i przygnębiona, więc dałam się w to wszystko wkręcić. Nawet się nie spostrzegłam, już byliśmy w łóżku. Raz, drugi, trzeci… To był po prostu fajny, letni romans. Choć nasi rodzice – od lat zaprzyjaźnieni – wzięli to na poważnie i cieszyli się, że w końcu „mamy się ku sobie”. Planowali to w końcu od lat i z pewnością chcieli tego bardziej niż ja.

O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się miesiąc później. Miałam wyjechać na praktyki, ale wszystko się tak okropnie pogmatwało. Mama nie kryła radości, tata trochę poudawał, że nie odpowiada mu opcja dziecka przed ślubem, ale też cieszył się z pierwszego wnuka. Wspólnie zadecydowaliśmy, że nie będziemy na gwałt planować ślubu, tym bardziej że szła zima. Oleńka urodziła się pod koniec kwietnia, my już mieliśmy urządzony „stryszek” w domu moich rodziców. Wzięłam dziekankę, więc mogłam żyć jak typowa kura domowa. To byłam ja? Taka rewolucjonistka, najbardziej wyzwolona dziewczyna w klasie? Nie poznawałam się.

Jako że moi i jego rodzice chcieli, aby ślub był ogromny wydarzeniem w życiu naszego małego miasteczka, organizacja wesela pochłonęła kilka dobrych miesięcy. Nie miałam za dużo do gadania, bo wszystko zostało załatwione za nas. W takich chwilach po prostu przestawałam być sobą, wmawiałam sobie, że to jakiś koszmar, że mnie to nie dotyczy. J. widział, że go nie kocham i wcale nie interesuję się ślubem, ale on cieszył się, że w końcu dostanie mnie na własność.

rozwód

Ten dzień w końcu nadszedł. Połowa sierpnia, słoneczna pogoda, bajkowa sukienka. Wszystko jak trzeba – pięknie, z polotem, ale bez tandety. Później wyjechaliśmy w podróż poślubną. Dwa tygodnie All inclusive, po prostu idealnie. Ale mi nie było do śmiechu. Każdego dnia budziłam się  w objęciach faceta, którego nie kocham i nic nie było mi tego w stanie osłodzić.

Miesiąc temu spędziłam pierwszy od ponad roku weekend w Łodzi. Wyszłam z koleżankami do klubu, spotkałam się ze starymi znajomymi, poczułam się jak za starych dobrych czasów. A w poniedziałek, gdy załatwiałam formalności związane z powrotem na studia i przeniesieniem na zaoczne, poznałam kogoś, kto sprawił, że musiałam napisać ten list.

Nie chcę zagłębiać się w szczegóły, ale od razu między nami zaiskrzyło. Nie poszliśmy jeszcze do  łóżka, ale on wie, że mam córeczkę. Nie przyznałam się do męża i ślubu. Obrączki przecież nie noszę, a mentalnie też jestem „wolna”.. .Rozmowy z nim, minimum czasu, które do tej pory razem spędziliśmy, dały mi wiele do myślenia. Mamy mnóstwo wspólnych tematów, takie samo patrzenie na świat. Zakochałam się. Wpadłam po uszy jak nigdy jeszcze…

Poważnie myślę o rozwodzie. Wiem, że wyklęłaby mnie cała rodzina i być może nie miałabym już czego szukać w moim domu i mieście. Ale czuję, że to może być miłość. Prawdziwa miłość na całe życie. A nawet jeśli nie, to chyba lepsze życie w zgodzie ze sobą niż z innymi.

W sumie już prawie podjęłam decyzję, ale… No właśnie, zawsze jest nutka zwątpienia i mała kruszynka, która leży obok mnie w łóżeczku.

Kasandra

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl.

Zobacz także:

Wasze listy: Czuję się winna śmierci siostry, ale nikt o tym nie wie

Czy to na pewno był tylko nieszczęśliwy wypadek? Przeczytajcie bolesne i zagadkowe wyznanie Marty.

Decyzja należy do Ciebie: Czy przyjmowac drogie prezenty od starszego mężczyzny?

Gosia spotyka się z zamożnym, dużo starszym od siebie mężczyzną, który obsypuje ją podarunkami. Niektóre są naprawdę kosztowne.

Komentarze (212)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 17.11.2011 01:09
Po pierwsze sprawdz relacje jakie łączą Ciebie z nowym mężczyzną, czy myśli o Tobie i o Twojej córce poważnie, czy chce z wami stworzyć rodzinę? A to drugie to najważniejsze byś była Kasandra szczęśliwa, nie ważne gdzie, nie wazne z kim... najważniejsze to co czujesz... nie kochasz, nie ma co żyć w wyimaginowanym związku.... zranisz męża, ale moze to zrozumie... Na Twoim miejscu w ogóle nie wychodziłabym za mąż, nawet jeśli pojawiłoby sie dziecko... z mężczyzną którego nie kocham - nigdy.... To ,że pojawiło się takie szczeście w Twoim brzuszku nie oznacza cierpienia wynikającego z założenia rodziny. Małżeństwo nie na tym ma polegąć ,że kobiety tylko rodzą dzieci one mają być kurami domowymi i nie mają prawa głosu. Tak nie może być.... masz swoje życie i musisz układać je po swojemu...! Tak jak TY sobie tego zarzyczysz. Najwazniejsze to co czujesz, Twoje szczęście i córcia. ŻYCZĘ POWODZENIA...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.11.2011 20:49
sluchaj serca,kochaj coreczke a dasz rade!!!!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.10.2011 12:41
idź za głosem serca. bardziej zranisz Olę, jak będziesz na siłę z facetem, którego nie kochasz. jestem w podobnej sytuacji, ale nie trzyma mnie ślub i dziecko. uczucia są najważniejsze. nie zapominaj o tym.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.10.2011 16:07
Zanim cokolwiek zrobisz zastanów się dobrze. Może ze względu na dziecko warto zawalczyć o ten związek?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.10.2011 20:30
nigdy sie nie podejmuje takich decyzji na szybko. W ZWIAZKU JEST ROZNIE. RAZ DOBRZE RAZ ZLE. nie dawno popelnilabym podobny blad.... może masz depresje a nawet nie wiesz. Łatwiej sie rozwieść niz walczyc o zwiazek???? zastanow sie
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo