SOS

Prawdziwe historie: Nasze igraszki zakończyły się na izbie przyjęć...

Wypadki w czasie seksu zdarzają się częściej niż myślisz. I mogą być dramatyczne w skutkach.
Prawdziwe historie: Nasze igraszki zakończyły się na izbie przyjęć...
fot. Thinkstock
29.01.2016

Upojna noc z ukochanym to zawsze miła perspektywa. Pod warunkiem, że nie wydarzy się nic niespodziewanego, a na to zazwyczaj nie mamy wpływu. Rozpierająca energia, podniecenie i szał uniesień sprawiają, że bardzo często się zapominamy. A wtedy nie trudno o niekontrolowane ruchy i kontuzje. Poznajcie pary, które zamieniły domową sypialnię na szpitalne łóżko i najadły się wstydu, kiedy musiały tłumaczyć lekarzom swoje obrażenia. Bo wbrew pozorom – seks to nie zawsze samo zdrowie.

To miały być romantyczne chwile we dwoje. Żar zmysłów, sprzyjająca atmosfera, czułe słówka. Szybko okazało się, że tym razem los nie jest dla nich aż tak łaskawy. Do wypadku doszło w najmniej oczekiwanym momencie, czyli już w trakcie zbliżenia. I chociaż nie mówimy tutaj o poważnych obrażeniach, nasze rozmówczynie i ich partnerzy mieli ochotę zapaść się pod ziemię. Z perspektywy czasu twierdzą, że to najbardziej upokarzające doświadczenie w ich życiu.

Co złego może się wydarzyć w czasie miłosnych igraszek? Poznajcie kochanków, którzy zostali pacjentami szpitala. Już nigdy nie pozwolą sobie na pełną spontaniczność w łóżku.

 

wypadek w czasie seksu

fot. Thinkstock

Iza doskonale pamięta pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia w 2014 roku. Do dziś ma po nim ślady na swoim ciele. Teraz pozostaje jej mieć nadzieję, że w jej sypialni już nigdy nie będzie aż tak gorąco. Ta wspólna noc mogła zakończyć się wyjątkowo tragicznie.

- Dzień po Wigilii, wróciliśmy z obiadu u rodziny i postanowiliśmy urządzić sobie naprawdę romantyczny wieczór. Była przyjemna dla ucha muzyka, choinka, dodaliśmy jeszcze kilkanaście świeczek. Nic oryginalnego, ale zawsze lubiłam takie klimaty. To już jednak przeszłość, bo dzisiaj wiem, że seks + ogień to raczej kiepskie połączenie. Nie byliśmy do końca trzeźwi, bo praktycznie przez pół dnia piliśmy wino. Najpierw u rodziny, potem kolejna butelka w domu, więc w głowach nie wszystko wyglądało tak, jak w rzeczywistości. Tak naprawdę nie kontrolowaliśmy ruchów i mieliśmy stępione zmysły. Trudno inaczej wytłumaczyć sytuację, że w czasie zabawy któreś z nas pociągnęło za obrus i kilkanaście świeczek wylądowało na podłodze – wspomina.

Młodzi kochankowie odnotowali ten fakt dopiero w momencie, kiedy ogień zdążył się rozprzestrzenić.

 

wypadek w czasie seksu

fot. Thinkstock

- To były niewielkie tealighty, więc powinny samoistnie zgasnąć. Tak się nie stało, bo wystarczył jeden niewielki płomień żeby zrobiło się naprawdę gorąco. Trudno mi powiedzieć, jak do tego doszło, ale najprawdopodobniej świeczki zleciały razem z obrusem, wtedy materiał się zapalił, a płomień przeniósł się na prześcieradło, które zwisało z łóżka do samej podłogi. Można się domyślić, jak to się skończyło. Najpierw poczułam ciepło, a potem żywy ogień, którzy parzy moje ciało. Od nadmiaru emocji nie czułam potem bólu. Zerwaliśmy się na równe nogi, żeby zgasić pożar. Za chwilę zajęłoby się całe łóżko. Dopiero potem zorientowałam się, że jestem mocno poparzona i wypadałoby coś z tym zrobić – opowiada.

Po upewnieniu się, że ogień został ugaszony, para wsiadła w samochód i pojechała do najbliższego szpitala. Tam okazało się, że obrażenia Izy są dość poważne i będzie musiała pozostać na oddziale.

- Nie umiałam tego racjonalnie wytłumaczyć, więc kiedy lekarz stwierdził, że musiałam leżeć na tym ogniu, przyznałam się. Nie potrafił powstrzymać śmiechu. Mnie wesoło nie było, ale na szczęście blizny są mało widoczne i potrafię spojrzeć na to z dystansem. Od tej pory nie jestem już romantyczna. Żadnych świeczek – przestrzega.

 

wypadek w czasie seksu

fot. Thinkstock

- Do dzisiaj żałuję, że jego rodzice nie zdecydowali się na drewnianą podłogę i miękki dywan, bo może inaczej by się to skończyło. Niestety spadliśmy prosto na twarde kafelki, na szczęście omijając stolik kawowy. Prawdopodobnie straciłam przytomność, bo obudziłam się z przestraszonym Mirkiem nad swoją głową. Martwił się, że uderzyłam się w głowę, ale sam zgrywał bohatera. Jego coraz bardziej bolała ręka i nie mógł nią zupełnie ruszać. On obolały, ja z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu, więc do jazdy samochodem raczej się nie nadawaliśmy. Musieliśmy poprosić o pomoc sąsiada – opowiada.

Katarzyna z chłopakiem trafili na izbę przyjęć, gdzie przyznali się do upadku z wysokości. Nie zdradzili szczegółów całego zajścia, ale ironiczny uśmiech lekarza sugerował, że się domyśla.

- Na szczęście prześwietlenie mojej głowy niczego nie wykazało, ale dla bezpieczeństwa powtórzyłam badanie po jakimś czasie. Obawiano się, że może pojawić się krwiak. Ręka Mirka trafiła prosto do gipsu, bo stwierdzono złamanie. Na szczęście bez przemieszczenia. A trzeba było zostać w łóżku! - nie kryje rozczarowania.

 

wypadek w czasie seksu

fot. Thinkstock

Zupełnie inny „wypadek” ma na swoim koncie partner Beaty, który trafił do szpitala z powodu... antykoncepcji. Mężczyzna doznał silnej reakcji alergicznej na prezerwatywę, chociaż nigdy wcześniej nie reagował w ten sposób na lateks.

- To nie był nasz pierwszy raz i do dzisiaj nie do końca wiadomo, co się stało. Prawdopodobnie to kwestia substancji, którą nawilżono kondoma. Było miło, wszystko jak zwykle, aż musiał się wycofać i zaczął się trzymać za krocze. Jego męskość spuchła do niewyobrażalnych rozmiarów, zrobiła się bardzo czerwona, potem prawie sina. Z trudem ściągnął z siebie zabezpieczenie. Umycie się nic nie dało. Pojawi się silny ból i swędzenie. Zawiozłam go taksówką do szpitala, gdzie natychmiast dostał zastrzyki. Jeszcze chwila, a mógłby mieć trudności z oddychaniem. Biedak leżał tam 3 dni, bo później pojawiła się też wysypka. Dzisiaj możemy się z tego śmiać, ale to naprawdę przerażające. Człowiek może zejść z tego świata nawet z tak głupiego powodu – nie kryje emocji.

Wiedzieliście, że damsko-męska bliskość może być tak ryzykowna?

 

wypadek w czasie seksu

fot. Thinkstock

Równie dramatycznie zakończyła się wspólna noc Katarzyny i Mirka, którzy korzystając z nieobecności innych domowników zdecydowali się trochę poeksperymentować. I przekonali się, że seksualna chuć w połączeniu z przesadną fantazją może doprowadzić do najgorszego.

- Pojechaliśmy na weekend do jego rodziców, a raczej do ich domu. Oni wybierali się na wesele, więc mieliśmy całą posiadłość tylko dla siebie. Jak to młoda para – żadnych zahamowań i sporo energii. Wymyśliliśmy sobie, że zamienimy zwykłe łóżko na coś mniej oczywistego. Najpierw stół na tarasie, który jest niewidoczny dla sąsiadów. Niezbyt wygodnie, bo drewno twarde, a do tego trochę wilgotne. Potem był jeszcze blat w kuchni, a nawet schodki prowadzące na strych. Wszystko miało się zakończyć na półpiętrze z widokiem na salon. Weszliśmy po schodkach, przeszliśmy do rzeczy, ja oparłam się o barierkę i nie pamiętam kolejnych kilku minut – wspomina.

Drewniana konstrukcja nie wytrzymała naporu, belka się obluzowała i runęła razem z kochankami na podłogę w salonie. Para upadła z wysokości niemal 2 metrów.

 

Komentarze (4)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 02.02.2016 14:13
"- Na szczęście prześwietlenie mojej głowy niczego nie wykazało" - ha, ha dobre
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.01.2016 15:29
Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Proszę mi wskazać gdzie w zamieszczonym tekście jest napisane, że to któreś z nich prowadziło. Radzę jeszcze raz przeczytać tekst poprawnie, a potem pisać opinie. Pozdrawiam
odpowiedz
Anka (Ocena: 5) 29.01.2016 06:20
Jazda autem po alkoholu?
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo