SOS

Jak kobiety udają orgazm?

Mężczyźni dają się na to nabrać. Niestety.
Jak kobiety udają orgazm?
06.08.2015

Matka Natura niestety nie dała kobietom tylu przywilejów, co mężczyznom. Oni nie muszą co 28 dni miesiączkować, nie martwią się nieplanowaną ciążą, cellulit nie spędza im snu z powiek. Nie muszą także symulować orgazmów, ponieważ rozkosz przeżywają praktycznie przy każdym stosunku. My, kobiety, musimy w tej ostatniej kwestii napracować się o wiele bardziej. A kiedy nie wychodzi… cóż, wtedy robimy dobrą minę do złej gry i udajemy przed partnerem, że zafundował nam najlepszy orgazm w życiu.

W jaki sposób symulujemy? Poszperałyśmy na forach internetowych i już wszystko wiemy. Trzeba przyznać, że dziewczyny w tym temacie są naprawdę kreatywne!

orgazm

Taaaak!

„Udaję orgazm tak, jak większość kobiet, czyli po prostu krzyczę: „Taaaak! Cudownie! Nie przestawaj! Mocniej! Taaaaaaaak!”. Działa za każdym razem. Po wszystkim jeszcze szepczę facetowi na ucho: „Odleciałam”. I gotowe” – Lolita, 22 lata.

orgazm

Wbijanie paznokci w plecy

„Mój facet ma mnóstwo blizn na plecach, a wszystko przez moje udawane orgazmy. Kiedy niby szczytuję, wbijam mu mocno paznokcie w skórę. On to uwielbia! Czasem chwali się zadrapaniami swoim kolegom, przez co uznawany jest pewnie w towarzystwie za boga seksu. I dobrze. Tak go kocham, że mi to nie przeszkadza” – Mimi, 21 lat.

orgazm

Głośny krzyk

„Kiedy wiem, że z orgazmu nici, nie chcę robić mojemu mężowi przykrości i drę się wniebogłosy. Im głośniej krzyczę, tym jego bardziej rozpiera duma, że jest mi tak dobrze. Zazwyczaj drę się przez jakieś 10-15 sekund, aż wreszcie on zaczyna mnie ze śmiechem uciszać. Mówi np. „cicho, kochanie, bo sąsiadki ci zaczną zazdrościć”. Nie wyprowadzam go z błędu. Minus jest taki, że podczas prawdziwego orgazmu też muszę tak głośno krzyczeć. Inaczej by się zorientował, że coś jest nie tak” – A., 29 lat.

orgazm

Dreszcze i konwulsje

„Mam jedną, sprawdzoną metodę na symulowany orgazm. Otóż udaję, że moim ciałem wstrząsają dreszcze. Cała drżę i rzucam się po łóżku, jakbym miała konwulsje. Czasami dodaję do tego jakieś jęki. Ten sposób zawsze się sprawdza” – Eliza, 24 lata.

orgazm

Ooooch!

„Przyzwyczaiłam mojego faceta, że jak mam orgazm, to po prostu jęczę. Najczęściej jest to standardowe „ooooch” albo „aaaaaach”. Kiedy więc udaję, robię dokładnie to samo. Jeszcze nigdy się nie zorientował. Albo jestem taką dobrą aktorką, albo on nie chce dostrzec prawdy” – Alicja, 20 lat.

orgazm

Sapanie w milczeniu

„Po co się wydurniać i drzeć jak jakaś kretynka? Orgazm można przecież przeżyć również w milczeniu i ja właśnie to powtarzam moim partnerom. Jak się pytają, czy szczytowałam, to kłamię, że tak. Dodaję wtedy: „Było mi tak dobrze, że zatraciłam się w totalnej ciszy”. I tyle” – Marcela, 28 lat.

Popieracie udawanie orgazmów, dziewczyny?

Komentarze (37)

Ocena: 4.76 / 5
Anonim (Ocena: 5) 23.08.2015 00:11
Od 4 lat jestem w zwiazku i jeszcze nigdy nie doszlam... Powiedzialam o tym mojemu...ale nic sie nie zmienilo... Orgazm nie istnieje...
odpowiedz
Anonimka (Ocena: 5) 16.08.2015 15:10
Ja zawsze mam dwa orgazmy na raz i to bez żadnego udawania ;D mam zajebistego mężczyznę z którym jestem w związku już 4 lata :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.08.2015 21:07
Kreatywnie :D
odpowiedz
Cicha (Ocena: 5) 08.08.2015 02:59
Kiedyś nie miałam orgazmu i nigdy go nie udawałam. Ale przy pewnej rozmowie wyszło, że mój facet pomyślał, że jednak on był. Powiedziałam mu wtedy, że niestety, ale nie jest to prawdą. Na buczył się i się zapytał: "czyli co, nie było ci wcale przyjemnie?!". Powiedziałam, że owszem, było mi przyjemnie, ale orgazm to to nie był. Od tej rozmowy minęło "kilka razy", i za którymś faktycznie udało mi się w końcu dojść! Po paru latach "starań" (wcale jakoś zbytnio się nie staraliśmy, samo z siebie przyszło). Jestem pewna, że zwrócił uwagę na ten orgazm. Mimo, że w łóżku jestem dość cicha (ale aktywna, ale na siłę nie rzucam "ochów" i "achów"), to skurcze były tak silne, że trudno było ich nie poczuć. Jak czułam je całym ciałem. On zapewne też je poczuł, gdy był w środku. Teraz dochodzę częściej, a kiedyś to było, dla mnie, nie do pomyślenia, już myślałam, że nigdy tego nie poczuję. Nie wiem kompletnie, od czego to zależy. Ale teraz potrafię dojść szybciej niż on i trochę mnie to zawstydza, że to się dzieje tak wcześnie. Podkreślam, że do orgazmu raz po razie nie doszłam. Ciekawe, czy kiedyś i do tego dojdzie... I od czego zależy ten cały orgazm, bo pozycji kiedyś wypróbowywaliśmy wiele, a efektów nie było. To przyszło niespodziewanie, samo z siebie i teraz mogę mieć to, kiedy tylko organizm zapragnie. Ja, i on, nie mamy na to kompletnie wpływu - takie moje prywatne spostrzeżenie. Albo jest, albo nie ma. Ale jak już się pojawiło, to zagaszcza bardzo często.
odpowiedz
Margaret (Ocena: 5) 07.08.2015 15:16
Boże jak można udawać orgazm to jakieś desperatki , ja rozumiem kochacie partnera itd ale bez przesady po to jest związek żeby rozmawiać i działać próbować ja miałam problem taki że nie mogłam dojść przez pierwszy rok od rozpoczęcia współżycia było mi cudownie ale nie mogłam dojść pracowaliśmy nad tym i teraz już mam orgazm prawie za każdym razem
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo