SOS

Karezza - Nowy sposób na mega przyjemność we dwoje

Lubisz odkrywać nieznane rejony w sferze intymnej? Postaw na karezzę, która tobie i partnerowi zapewni bardzo długą rozkosz.
Karezza - Nowy sposób na mega przyjemność we dwoje
20.10.2013

Wszyscy szukamy sposobów na odczuwanie przyjemności płynącej ze zbliżeń. Każdy z nas ma inne upodobania, potrzeby i pragnienia. Jedni lubią kochać się długo i powoli. Innych w zupełności zadowala szybki seks w kilka minut prowadzący do finału. Jednak bez względu na erotyczne zamiłowania warto eksperymentować i szukać nowych doznań. Jednym z ciekawszych sposobów na rozkosz we dwoje jest karezza, czyli stosunek bez wytrysku.

Indyjska technika

Karezza pochodzi z Indii i dosłownie oznacza `stosunek powstrzymywany` – jest to znacznie wydłużony akt seksualny, którego celem jest jak najdłuższe utrzymanie obojga partnerów w fazie silnego pobudzenia, nie doprowadzając do wytrysku. Chodzi dokładnie o fazę plateau – tę, która ma miejsce między ekscytacją a orgazmem. Karezzy nie należy jednak mylić ze stosunkiem przerywanym, bo ten kończy się wytryskiem. W zasadzie nie jest to nic trudnego – w czasie zbliżenia dochodzi do szybkich ruchów frykcyjnych; jeżeli mężczyzna czuje, że zbliża się do finału, zwalnia, tym samym przedłużając fazę silnego pobudzenia dającą rozkosz jemu i jego partnerce.

 

Propagatorką karezzy była amerykańska ginekolog Alice Bunker Stockham (1833-1912), piąta kobieta w Stanach Zjednoczonych praktykująca zawód lekarza. Stockham jest autorką książki poświęconej tej duchowo-seksualnej praktyce. Karezzę badał też John William Lloyd (1857-1940), Amerykanin, którego zdaniem ta technika pod wieloma względami wpływa korzystnie na zdrowie, zapewnia dużą porcję satysfakcji i radości dla obojga partnerów.

EPN

 

twarz

Podniecenie na wysokim poziomie

Kochanie się w stylu karezza zapewnia kobiecie i mężczyźnie niebywałą rozkosz właśnie ze względu na wydłużoną do maksimum fazę plateau. Wymaga to jednak od mężczyzny techniki, wprawy, opanowania i kontroli własnego ciała. Niektórzy nazywają karezzę `seksem bezorgazmowym` – i faktycznie, w czasie takiego zbliżenia fala rozkoszy nie zalewa naszych ciał, jednak założeniem tej orientalnej techniki erotycznej jest utrzymanie podniecenia na bardzo wysokim poziomie przez dłuższy czas, co również gwarantuje sporą dawkę przyjemności.

Porozumienie dusz i ciał

Twórcy karezzy przekonują, że to doskonała metoda na zacieśnienie więzi między kobietą a mężczyzną. Takie zbliżenie daje sporo satysfakcji, a przy tym zbliża do siebie partnerów, ponieważ nie jest jedynie pośpiesznym aktem seksualnym prowadzącym do szybkiego finału. Karezza pozwala odkryć swoje potrzeby i pragnienia. W ten sposób poznajemy swoje ciała i dajemy sobie sporo czułości. Karezza odrzuca gwałtowne ruchy i dążenie do fizycznego zaspokojenia. Tutaj znacznie ważniejsza jest uczuciowość, dotyk, pocałunki, pieszczoty, porozumienie dusz i ciał. Pod tym względem karezza ma wiele wspólnego z seksem tantrycznym, który prowadzi do uaktywnienia wszystkich zmysłów i uwolnienia całej wewnętrznej energii.

Miłosna medytacja

Mylą się ci, którzy myślą, że karezza może doprowadzić do frustracji seksualnej i nieprzyjemnego napięcia. Przeciwnie – opanowanie tej techniki to sposób na przełamanie rutyny w łóżku, odkrycie nowych doznań i sposobu na osiągnięcie dużej dawki przyjemności. Warto wprowadzić to urozmaicenie do sypialni, jeśli skarżymy się na monotonię w sferze erotycznej i brak ciekawych doznań intymnych. Niektórzy nazywają karezzę `miłosną medytacją`. Poza tym, co ważne, zdaniem miłośników karezzy taka forma zbliżenia może być też sposobem na poradzenie sobie z różnymi problemami natury intymnej i kompleksami, m.in. z uzależnieniem od pornografii, oziębłością seksualną itp.

Działanie oksytocyny

Ale karezzę warto potraktować przede wszystkim jako sposób na zbliżenie się do partnera. Pod tym względem jest to bardziej doznanie duchowe niż cielesne. Ta technika sprawdzi się w przypadku tych par, u których komunikacja (zwłaszcza ta intymna) szwankuje. Orgazm nie jest bowiem celem takiego zbliżenia. Tutaj chodzi o stworzenie intymnej atmosfery bliskości. Twórcy tej techniki przekonują, że po takim doświadczeniu kobieta i mężczyzna odczuwają satysfakcję – i to znacznie pełniejszą niż po zwyczajnym stosunku. Karezzę można potraktować jako pełniejszą grę wstępną. W czasie karezzy organizm wytwarza duże ilości oksytocyny – hormonu, który potęguje pozytywne uczucia wobec partnera.

Biochemiczny kac

Jest jeszcze jedna ważna zaleta karezzy. Otóż w czasie normalnego zbliżenia mają miejsce gwałtowne skoki dopaminy, tak zwanego hormonu przyjemności. Wahania dopaminy uczeni nazywają `biochemicznym kacem`, który dla naszego organizmu nie jest zbyt korzystnym zjawiskiem. Tymczasem w karezzie gwałtowne skoki tego hormonu nie występują, co gwarantuje jednostajne odczuwanie przyjemności i nie prowadzi do żadnych zaburzeń seksualnych.

 

Komentarze (11)

Ocena: 5 / 5
ere (Ocena: 5) 16.08.2015 16:51
W karezie nie ma orgazmów, ani wytrysków. Jest szczytowe doświadczenie bliskości, ale bez szczytu :) Proszę nie szukać w tym kolejnej techniki na mega orgazm.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.10.2013 14:05
w dupie... mnie zaden facet jeszcze nie doprowadzil do orgazmu, i boje sie ze nie doprowadzi. sama sie tylko zaspakajam i wiem tylko co to orgazm łechtaczkowy ;[ frustrujace
zobacz odpowiedzi (3)
Anonim (Ocena: 5) 20.10.2013 10:43
ja tak nie raz robiłam z moim byłym i bylo ekstra;D!
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 20.10.2013 10:07
no dobra, ale jak ma wygladac taki stosunek ?
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo