Według raportu Głównego Urzędu Statystycznego niemal co czwarte zawarte w Polsce małżeństwo kończy się rozwodem. Narzeczeni coraz częściej zdają sobie z tego sprawę. Nie ufają już wyłącznie swoim miłosnym przeczuciom. Potrzebują potwierdzenia, że osoba, z którą zamierzają stanąć na ślubnym kobiercu, jest kimś w stu procentach godnym zaufania.
Zobacz także: Piękne ciało w dwa miesiące. 3 podstawowe zasady, dzięki którym będziesz wyglądać cudownie w sukni ślubnej
Wedding planerzy, dietetycy, trenerzy, kosmetyczki, barberzy, fryzjerzy, czy krawcy to nie jedyne osoby, które odwiedzają Polacy przed ślubem. Od niedawna do owej listy można dopisać również... detektywów. Polscy narzeczeni chcą wiedzieć, czy osoba, z którą wiążą swoją przyszłość, faktycznie jest kimś lojalnym i szczerym, na kim zawsze można polegać. Trzy, dwa lub nawet tydzień przed planowaną ceremonią zaślubin zgłaszają się więc do agencji detektywistycznych.
Wynajęci detektywi skrupulatnie sprawdzają, czy przez ślubem nie dochodzi do sytuacji, w której czyjś przyszły małżonek lub żona pozwalają sobie na niewierność w myśl zasady „zaszaleję ten ostatni raz”. Przekraczanie granic często zdarza się nie tylko na wieczorach kawalerskich, czy panieńskich. O podobnej sytuacji opowiedziała nam jedna z czytelniczek.
Rodzice przed ślubem ciągle namawiali mnie na wynajęcie prywatnego detektywa. Pochodzę z majętnej rodziny. Byłam bardzo zakochana, ufałam narzeczonemu w stu procentach i nie zamierzałam podpisywać intercyzy, więc ciągle wracali do tematu. W końcu dla świętego spokoju uległam. Mój świat wkrótce się rozpadł. Detektyw odkrył, że mój przyszły mąż kilka tygodni przed ślubem zaczął spotykać się ze swoją byłą dziewczyną. Dostarczył mnóstwo zdjęć, których do tej pory nie mogę wymazać z pamięci. To nie był jednorazowy wybryk... K. tłumaczył się potem, że spanikował ze stresu przed ślubem. Teraz wiem, że jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na małżeństwo, na pewno wcześniej zgłoszę się do detektywa. Nie dam się już nikomu oszukać.
Zobacz także: Żenujące zabawy weselne. Jak ich uniknąć?