Ślub za granicą tylko we dwoje: „Wyszłam za mąż w Wietnamie”

Coraz większa liczba osób marzy o zaślubinach za granicą.
Ślub za granicą tylko we dwoje: „Wyszłam za mąż w Wietnamie”
Fot. Unsplash
25.04.2022

Wizja zorganizowania wesela potrafi zestresować... Niekończące się przygotowania. Trema. Organizacyjne mankamenty, które zaczęły się pokazywać dopiero, gdy już miałyśmy nadzieję, że nareszcie wszystko jest już dopięte na ostatni guzik. Liczne oczekiwania równie licznych członków rodziny. Wieczna gonitwa z czasem. Wreszcie nauka kroków do nieszczęsnego pierwszego tańca, na który tak naciskała teściowa i nie dało się jej w końcu odmówić.

Nic dziwnego, że wiele osób za wszelką cenę chciałoby uwolnić się od wspomnianych „atrakcji” i przełamać typowy ślubny schemat. Czy warto podejść do ślubu trochę inaczej?
Zobacz także: Wesele wegańskie. Czy warto tak… radykalnie potraktować gości?

Łamanie ślubnych schematów: czy rodzina się obrazi?

A co gdyby tylko nie skończyć na snuciu podobnych planów, tylko we dwoje udać się na drugi koniec świata i właśnie tam wziąć ślub? Trudno o bardziej romantyczną wizję. Połączenie ślubu wraz cudowną beztroską podróży poślubnej to po prostu jak upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu. To też niesamowita przygoda, którą zapewne będzie się wspominało jeszcze dłużej niż tradycyjne wesele, zważywszy ta to z jaką intensywnością odczuć jest związana.
Jeśli wydaje się nam to wręcz idealną wizją, a partner także podziela naszą opinię, bez obaw zabierajmy się za ślubne i podróżnicze przygotowania. Gdy tylko zaczynają gnębić nas myśli, że rodzina będzie zawiedziona i że jeszcze nikt z jej członków nie wpadł na tak ekscentryczny "pomysł", zastanówmy się, czyj to tak naprawdę ślub.

Przecież nie bierzemy go dla poklasku familii spragnionej rozrywki! To piękny moment w życiu pary i jeśli mamy ochotę celebrować go jedynie z partnerem w Ameryce Południowej, czy Afryce, nie obawiajmy się, że kogoś urazimy.
Po powrocie z podróży można przecież zorganizować poślubne spotkanie w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół – spotkanie także bardzo odświętne, ale pozbawione organizacyjnych weselnych bolączek i stresu.

Kierunek Wietnam, czyli ślub na drugim końcu świata

Wraz z partnerem także od dawna mieliśmy wizję zaślubin poza Polską. Kusiła nas niezmiernie ucieczka od konwenansów. Do tego oboje uwielbiamy podróżować, więc było to dla nas strzałem w dziesiątkę. Wybór padł na Wietnam. Poniższe wskazówki są więc z życia wzięte.  

Ślub cywilny brany poza granicami Polski to jednak nie tylko wspaniałe przeżycie. To także wiele formalności, o których należy pomyśleć odpowiednio wcześniej. Niezbędna do jego ważności w Polsce jest osoba konsula bądź urzędnika państwowego, który w danej chwili pełni obowiązki w jego zastępstwie. Nie ma tu więc mowy o spontaniczności. Na nią można pozwolić sobie jedynie w Las Vegas. 

Na stronach ambasad często znajduje się informacja, że datę ślubu należy ustalić dwa miesiące wcześniej. Rzeczywistość pokazuje, że lepiej zrobić to jeszcze wcześniej. Jest to jeszcze milej widziane, jako że łatwiej wdrożyć czas potrzebny do przeprowadzenia ceremonii ślubnej do harmonogramu zajęć ambasady.   

Jako że do Wietnamu udawaliśmy się na miesiąc, w ciągu którego zamierzaliśmy zwiedzić kraj wzdłuż i wszerz, nie planowaliśmy wybierać się w podróż wraz ze świadkami, czy członkami rodziny. Pozostawała więc do rozwiązania kwestia świadków. To dlatego warto uważnie zapoznać się z wymogami placówki, w której odbędzie się ślub. Otóż w wielu ambasadach koniecznością jest pojawienie się na ceremonii zaślubin wraz z nimi. W ambasadzie w Hanoi nie było takiej potrzeby, a świadkowały nam jej dwie przesympatyczne pracownice.   

Choć każda ambasada powinna zagwarantować nam organizację ślubu cywilnego, to... tak naprawdę nie każda ma na to ochotę. Zaślubiny to czas wyjęty z jej bardzo napiętego harmonogramu, więc nie wszyscy reagują na taką wizję optymistycznie. Wszystko zależy od jej pracowników.

Niektóre ambasady traktują to jako miłe oderwanie od codzienności, inne jako przykry obowiązek. Można łatwo wybadać ich stosunek do sprawy poprzez korespondencję, czy sprawdzając informacje na stronie internetowej. Gdy widzimy na przykład zamieszczane na niej fotografie z nowożeńcami, możemy być pewni, że zostaniemy przyjęci tam nadzwyczaj pozytywnie.

Myśląc o takim ślubie, trzeba też przygotować się na znacznie większe koszty aniżeli te w Polsce

Zobacz także: Brooklyn Beckham i Nicola Peltz już po ślubie! Suknia panny młodej zachwyca

Polecane wideo

Siostrzane znaki zodiaku. Kto jest Twoją bratnią duszą?
Siostrzane znaki zodiaku. Kto jest Twoją bratnią duszą? - zdjęcie 1
Komentarze (8)
Ocena: 3.5 / 5
Edyta (Ocena: 5) dzisiaj 08:05
Fajnie mieć ślub za granicą, ale mnie nie stać. Moja znajoma będzie miała wesele nad wodą więc też fajna opcja. Mam dla młodych braave kupioną, mam nadzieję, że im się przyda.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.04.2022 10:55
Jestem skrajną introwertyczką, nienawidzę być w centrum zainteresowania i na samą myśl o tradycyjnym ślubie i weselu robi mi się słabo. Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na ślub, to tylko taki!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.04.2022 06:02
Wyszłam za mąż we Włoszech, w małej, uroczej miejscowości Bonassola, mała kapliczka na klifie, szum fal w tle. Było to 3 lata temu, dziś zrobiłabym dokładnie tak samo :)
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 1) 25.04.2022 14:04
Ja miło wspominam przygotowania do ślubu i naszego małego przyjęcia z najbliższą rodzina i przyjaciółmi, znajomymi. Było 50 osób.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 25.04.2022 14:04
Ja miło wspominam przygotowania do ślubu i naszego małego przyjęcia z najbliższą rodzina i przyjaciółmi, znajomymi. Było 50 osób.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie