„Miałem zapłacić za wesele pasierbicy. Po tym, co zrobiła, wszystko stanęło pod znakiem zapytania”

Panna młoda bardzo skrzywdziła ojczyma swoją decyzją.
„Miałem zapłacić za wesele pasierbicy. Po tym, co zrobiła, wszystko stanęło pod znakiem zapytania”
Fot. iStock
08.04.2019

Rodzice pary młodej odgrywają bardzo ważną rolę podczas ślubu i wesela. W polskiej tradycji wciąż popularne jest udzielanie przez rodziców błogosławieństwa przed ślubem kościelnym, z kolei podczas wesela para młoda honoruje rodziców kwiatami i specjalnym, wspólnym tańcem. W tradycji amerykańskiej rola rodziców jest nieco inna, ale nie mniej ważna. Zgodnie ze zwyczajem to ojciec panny młodej prowadzi ją do ołtarza i przekazuje jej rękę panu młodemu. 

Zobacz również: LIST: „Moi rodzice zapłacili za wesele, a ja się rozwiodłam. Chcę, żeby były mąż zwrócił im połowę kosztów!”

A co w sytuacji, kiedy pannę młodą przez całe życie wychowywał nie biologiczny ojciec, tylko ojczym? Wtedy sprawy mogą zacząć się komplikować. Przekonał się o tym autor jednego z ostatnich wątków na forum Reddit. 

Byłem obecny w życiu mojej pasierbicy odkąd ona skończyła 2 latka. Moja żona rozwiodła się z pierwszym mężem, bo stosował wobec niej przemoc. Trafił za to do więzienia. Ale nawet po tym, jak z niego wyszedł, nigdy nie był obecny w życiu swojej córki. 

Ona wychodzi za mąż w przyszłym miesiącu. Zawsze chciała wziąć ślub w Grecji, na wyspie Mykonos. Razem z żoną postanowiliśmy, że pomogę jej finansowo w kwestii organizacji wesela. Niestety ostatnio pasierbica straciła sporo pieniędzy. Pomaga jej narzeczony, ale sam nie ma zbyt wiele. Kocham ją i nic nie uszczęśliwiłoby mnie bardziej, niż sfinansowanie jej wesela. 

Wczoraj pasierbica powiedziała mi, że chce poprosić swojego biologicznego ojca, aby poprowadził ją do ołtarza. Stwierdziła, że bardzo się zmienił i zasługuje na to, by dać mu drugą szansę, a ona przydzieli mi inną rolę w związku ze ślubem. Jej decyzja bardzo mnie zraniła. Bardzo cieszyłem się na myśl, że poprowadzę ją do ołtarza. Moja żona uważa, że w związku z tym nie powinienem płacić za ślub. Dodała, że nie powinniśmy brać udziału w uroczystości. Z jednej strony zgadzam się z jej rozumowaniem. Ale jeśli nie zapłacę za wesele, pasierbica nie będzie miała swojego wymarzonego ślubu. Co powinienem zrobić? 

Fot. iStock

Internauci przyznali, że autor wątku stoi przed bardzo trudnym dylematem. Wielu z nich stwierdziło, że rozumie rozterki przyszłej panny młodej, która chciałaby odbudować więź z biologicznym ojcem. 

Ona prawdopodobnie przeżywa teraz prawdziwą burzę emocji w związku z presją, jaką społeczeństwo nakłada na nią z powodu jej “prawdziwego” ojca (ująłem ten wyraz w cudzysłów, bo on jest zaledwie dawcą nasienia, podczas gdy to ty jesteś jej prawdziwym ojcem). Powinieneś przeprowadzić z nią szczerą rozmowę i powiedzieć o swoich obawach, jednocześnie starając się zrozumieć jej punkt widzenia. 

Zdecydowanie powinieneś porozmawiać z nią i wyjaśnić jej, jakie to trudne dla ciebie i dla jej matki (jej prześladowca ma pełnić ważną funkcję na ślubie córki). Jeśli dziewczyna pozostanie nieugięta, trzeba pamiętać, że jest dorosła. Jak sobie pościeli, tak się wyśpi i to ona będzie musiała zmagać się z konsekwencjami swoich decyzji. 

Jedna z komentatorek podzieliła się nawet podobną historią. 

Ten post jest mi bardzo bliski. Mój biologiczny ojciec był nieobecny w moim życiu dopóki nie zostałam nastolatką. Dopiero wtedy zaczął pojawiać się w nim bardziej regularnie. Mój ojczym był przy moim boku przez całe życie i wychowywał mnie bez słowa skargi. Kiedy musiałam zdecydować kto poprowadzi mnie do ołtarza moją naturalną reakcją było wybrać ojczyma, ale nie chciałam skrzywdzić uczuć mojego biologicznego ojca. Zamiast podjąć decyzję na korzyść któregoś z nich postanowiłam, że poprowadzą mnie do ołtarza wspólnie - mężczyzna, który dał mi życie i mężczyzna, który pomógł mi przez nie nawigować. Chociaż kocham mojego biologicznego ojca, mój ojczym znaczy dla mnie wszystko. Zaopiekował się 3-letnią dziewczynką i nauczył ją, że nie wszyscy mężczyźni odchodzą. 

Z kolei inni stwierdzili, że panna młoda podjęła krzywdzącą decyzję - nie tylko wobec swojego ojczyma, ale także wobec własnej matki. 

Jestem w stanie zrozumieć, że jej ojciec bardzo się zmienił. Rozumiem, że córka pragnie nawiązać więź z utraconym ojcem. Ale ignorować traumę matki – to coś, czego nie jestem w stanie zaakceptować. 

A wy co poradziłybyście autorki wątku? Czy powinien zaakceptować decyzję swojej pasierbicy i mimo wszystko zapłacić za jej wesele czy wycofać się z tego pomysłu? 

Zobacz również: EXCLUSIVE: Na ślub i wesele córki zamierzam wydać majątek

Kobieta z brodą poślubiła rudowłosego satanistę. „To najbrzydsza para młoda w historii!”
Kobieta z brodą poślubiła rudowłosego satanistę. „To najbrzydsza para młoda w historii!” - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (15)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 09.04.2019 14:50
Niech biologiczny ojciec zapłaci za wesele i prowadzi do ołtarza a ojczym powinien dosadnie powiedzieć,co o tym myśli i też pokazać 4 litery
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.04.2019 10:03
Przeszłam podobną sytuację. Niestety ludzie na starość się zmieniają dlatego, że chorują i pragną drugiej osoby do pomocy. Całe życie wychowywał obcy człowiek. Przez te lata był mi najbliższy. Zawsze mogłam liczyć na niego. Teraz jak już jestem wychowana, wykształcona i wychuchana przez innego tatę to nie mogę go zawieść w moim najważniejszym momencie. Pseudo ojca nie poprosiłabym o poprowadzenie mnie do ołtarza. Mógłby tylko z boku oglądać moje szczęście. Na miejscu ojczyma nie sponsorowała bym tego wesela. Niech teraz udowodni ojciec biologiczny jak mocno mnie kocha. Jak by miał trochę honoru, to by nie przyjął takiej propozycji od córki , by ją poprowadzić do ślubu. Przecież dobrze wie kto ją wychowywał, gdy ten był wolny bez zobowiązań. Nie rozumiem tej dziewczyny. Chyba jednak brak jej szacunku dla rodziców, którzy całe swoje życie jej poświęcili.
odpowiedz
Wiola (Ocena: 5) 09.04.2019 08:48
Jak dla mnie sytuacja jest prosta. Jedyną normalną tu osobą jest ojczym. Kocha, jest gotowy do poświęcenia, chce poprowadzić pasierbicę do ołtarza i słusznie czuje się skrzywdzony, że nie może. Mimo to, myślę, że jest w stanie przecierpieć swój ból, by tylko dziewczyna była szczęśliwa. Matka, jak dla mnie zachowuje się niesłusznie. Wiem, że dużo przecierpiała, wiem, że to boli. Jednakże tu chodzi o ślub córki, a nie o jakieś dawne sprawy. Swoje żale do kieszeni i się idzie na ślub, bo się kocha córkę, idzie się tam dla córki. To nie jest sylwester, na który się nie idzie, bo się nie lubi towarzystwa. Ta sytuacja powinna być dawno rozwiązana, jeśli nie umiała samodzielnie - jest psycholog. To nienormalne, że po tylu latach ciągle jest jakiś zgrzyt i ból. Tym bardziej że znalazła już kochającego męża, powinna już mieć spokój ducha. Taki szantaż emocjonalny, że się nie przyjdzie na ślub córki, "bo coś", jest ciosem poniżej pasa. Jest to wciąż niezdrowa relacja. Córka to osoba, którą po części tylko rozumiem. Nie wiem jaką ma teraz relację z córką biologiczny ojciec, ale zgaduję, że w rzeczywistości facet nigdy jej nie uderzył, dziewczyna została źle nastawiona do niego przez matkę, a gdy go poznała relacja była poprawna. Dobrze, odbudowanie relacji jest w porządku. Jednak nie rozumiem jej dycyzji, że chce, by to biologiczny ojciec ją poprowadził do ołtarza. Decyzja ta była pewnie bardzo trudna, ale moim zdaniem niesłuszna. Ja bym poprosiła wtedy ojczyma. Najlepszym rozwiązaniem jest poproszenie o poprowadzenie obojga (wtedy łatwo zobaczyć, który ojciec jest w porządku) lub do ołtarza iść bez nich. To bardzo proste. Moi rodzice też się rozwiedli, była zdrada ze strony ojca, opuszczenie i totalnie ojciec mnie olał po rozwodzie na kilka lat plus inne nieciekawe sytuacje. Potem relacja była poprawna. Jednak nigdy bym go nie poprosiła o poprowadzenie do ołtarza, bo na to najzwyczajniej nie zasłużył. Ojcem jest się przez cały czas, a nie tylko przez chwilę. Tak więc do ołtarza szłam ze swoim mężem. Też miałam rewelacje ze strony swoich rodziców przed ślubem, raz jedno a raz drugie mówiło, że się nie pojawi. Także taki szantaż bardzo boli, zwłaszcza od najbliższych. Musiałam do tego dojrzeć, porozmawiać z odpowiednimi osobami, by do mnie dotarło, że to wszystko jest niewłaściwe. Wtedy powiedziałam im jasno... "jesteście dla mnie bardzo ważni i chce byście oboje byli na moim ślubie, ale jeśli nie chcecie być świadkiem najpiękniejszego dnia w moim życiu to nie przychodźcie, nie mogę was zmusić." byli oboje, obrażeni na siebie, posadzeni na dwóch końcach sali. Przyszli, bo mnie kochają, a nie po to by załatwiać swoje jakieś stare żale.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.04.2019 23:20
Widać, że ojczym ma wielkie serce, a jak nie zasponsoruje to sam będzie najbardziej cierpiał. Dziewczynę trzeba rozumieć a pogardliwie o dawcy życia, jako dawcy nasienia tylko, też nie uchodzi. Wgląda na to ,że mamy ludzi wrażliwych i kulturalnych - chyba jakoś domówią się - a jakby tak poprowadzili dziewczynę obaj - choć to byłby wielki honor, może za wielki, dla rodzonego-marnotrawnego
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.04.2019 22:25
….nie zapłacić, żona ma rację
odpowiedz

Polecane dla Ciebie