„Kobieto, oddawaj się z radością mężowi”. Najgłupsze teksty z nauk przedmałżeńskich

Od katechetów można dowiedzieć się naprawdę przedziwnych rzeczy…
„Kobieto, oddawaj się z radością mężowi”. Najgłupsze teksty z nauk przedmałżeńskich
Fot. pexels.com
13.04.2019

Kurs przedmałżeński to obowiązkowy element przygotowań do ślubu kościelnego. Często bywa też najzabawniejszym, bo od katechetów można dowiedzieć się naprawdę przedziwnych rzeczy…

Jakich?

Zobacz także: Nie zdążyli wrócić z miesiąca miodowego, a już się rozwiedli. Powód? „Mój mąż to sknera!”

„Naprotechnologia jest skuteczniejsza niż in vitro”

W programie nauk przedmałżeńskich szczególnie dużo miejsca poświęca się planowaniu rodziny, oczywiście zgodnemu z nauczaniem Kościoła. Dlatego nieakceptowane in vitro zestawia się z naprotechnologią, często dając przykład aktorki Małgorzaty Kożuchowskiej, która po kilku latach starań o dziecko skorzystała z tej metody i urodziła synka. „Aktorka wymodliła dziecko” – pisał „Fakt”.

Problem w tym, że naprotechnologia pozwala wprawdzie na skuteczną diagnostykę niepłodności, ale nie gwarantuje jej wyleczenia, szczególnie wtedy, gdy problem wynika z defektów genetycznych czy anatomicznych u kobiety i mężczyzny, albo uszkodzenia ich narządów rozrodczych. W takich wypadkach in vitro pozostaje jedyną szansą na wymarzone dziecko.

„W dni płodne skuteczność prezerwatywy wynosi 30 proc.”

Kolejny mit rozpowszechniany na naukach przedmałżeńskich. Skuteczność prezerwatywy nie jest oczywiście 100-procentowa, w tak zwanej skali Pearla wynosi 3-7, czyli wśród tylu ze 100 kobiet może dojść do zapłodnienia mimo używania „gumki”. Jednak wspominane 30 proc. to klasyczne zakłamywanie rzeczywistości. Poza tym na efektywność prezerwatywy nie wpływają dni płodne, ale raczej umiejętność jej stosowania.

„Pary stosujące naturalne metody planowania ciąży rozwodzą się rzadziej, niż związki wykorzystujące antykoncepcję”

Na naukach przedmałżeńskich usłyszmy dużo zachęt do stosowania naturalnych metod planowanie rodziny, które polegają na powiązaniu seksu z rytmem płodności, rozpoznanym dzięki obserwacji oraz interpretacji takich wskaźników, jak śluz, temperatura ciała czy stan szyjki macicy.

„Katolicka antykoncepcja” ma bez wątpienia sporo zalet – umożliwia kobiecie lepsze poznanie swojego organizmu, nie powoduje skutków ubocznych (pojawiających się podczas stosowania antykoncepcji hormonalnej), a także wymusza konieczność zaangażowania się obojga partnerów, co sprzyja umocnieniu związku. Jednak nie istnieją żadne badania czy statystki, które potwierdzałyby tezę, że stosując naturalne metody planowania ciąży unikniemy w przyszłości rozwodu.   

„Producenci antykoncepcji hormonalnej zaczynali działalność w Auschwitz”

Antykoncepcja hormonalna jest uznawana przez Kościół za samo zło i podczas nauk przedmałżeńskich dowiemy się na jej temat niestworzonych historii. Jej stosowanie uznaje się za ciężki grzech, a zniechęcić do pigułek mają także opowieści o ich początkach. Preparaty miały być testowane na więźniarkach obozów koncentracyjnych. Wprawdzie w czasie II wojny światowej wiele niemieckich koncernów chemicznych i farmaceutycznych faktycznie prowadziło skandaliczne eksperymenty na ludziach, nie ma dowodów, że dotyczyły one antykoncepcji hormonalnej.

Nie zmienia to też faktu, że dziś są to najpowszechniej stosowane metody zapobiegania niechcianej ciąży, zwłaszcza wśród młodych kobiet. Pigułki antykoncepcyjne, plastry, krążki dopochwowe, zastrzyki, implanty czy wkładki wewnątrzmaciczne cenione są przede wszystkim za skuteczność, sięgającą nawet 99 proc.

„Kobieto, oddawaj się z radością mężowi, nie odmawiaj zbyt często współżycia”

Tej porady w zasadzie nie warto komentować.

„Miesiączka to płacz niezapłodnionej macicy”

Wiele osób prowadzących nauki przedmałżeńskie próbuje przedstawiać menstruację, jako coś wstydliwego i nie do końca dobrego. Tak, jakby nie wiedziały lub nie chciały wiedzieć, że miesiączka jest zjawiskiem całkowicie naturalnym, polegającym na regularnym wydaleniu niezapłodnionego jaja wraz z endometrium (wyściółką macicy).

„Dzieci to największy skarb każdej kobiety”

Chyba nie do końca prawdziwe stwierdzenie. Z niedawnych badań wynika, że nawet co piąta Polka w wieku 18–45 lat nie zamierza zostać matką. Czy jest w tym coś złego? „Żyjemy w społeczeństwie, które wywiera taką presję, sprawiając, że w kobiecie, która nie chce szybko zostać matką rodzi się jakieś poczucie winy. A my nie jesteśmy maszynkami do rodzenia dzieci” – tłumaczy popularna prezenterka telewizyjna Agnieszka Woźniak-Starak w „Twoim Imperium”, a w innym wywiadzie dodaje: „Nie uważam, że każdy powinien mieć dziecko. A co, jeśliby się okazało, że to mnie unieszczęśliwia i przez to nie jestem dobrą matką?”.

Zobacz także: 7 niespodziewanych wydatków na ślub i wesele

Na dzieci nie zdecydowała się również znana podróżniczka Beata Pawlikowska. „Mam to, czego chciałam. Wierzę w to, że dzieci można mieć wtedy, kiedy się ich pragnie. Robienie tego z rozsądku albo z wyrachowania, bo kto ci poda szklankę wody, gdy będziesz umierać nie ma dla mnie sensu” – twierdzi wywiadzie dla „Gali”.

„Łóżko małżeńskie to nie sala gimnastyczna, powinniśmy do seksu podchodzić w sposób nabożny”

Nuda nie jest wskazana w każdej dziedzinie życia, w tym także seksie. Jeśli kontakty intymne sprowadzimy tylko do prokreacji i klasycznej pozycji misjonarskiej, z czasem przestaną nam sprawiać przyjemność, a to pierwszy krok do kryzysu w związku.

Kobieta z brodą poślubiła rudowłosego satanistę. „To najbrzydsza para młoda w historii!”
Kobieta z brodą poślubiła rudowłosego satanistę. „To najbrzydsza para młoda w historii!” - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (11)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 15.04.2019 10:31
A ja się bardzo cieszę z udziału w naukach przedmałżeńskich. Jeśli ktoś nie chce słuchać właśnie takich nakazów i kontrowersyjnych stwierdzeń, tylko naprawdę coś z nich wynieść dla związku to polecam nauki w Toruniu przy o. Jezuitach. Prowadzi je Pani psycholog, są prowadzone w formie warsztatów, czyli głównie praca w parach. Można naprawdę dużo się dowiedzieć i przepracować z partnerem, a pozytywne opinie mają o nich również osoby niewierzące/niepraktykujące.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.04.2019 21:59
od kiedy to slub koscielny jest obowiazkowy w tym kraju ?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.04.2019 21:29
Ja pamiętam straszenie zabójczymi efektami korzystania z tamponów. Że to pewna śmierć na tss... I "małego Jasia", symbol milionów aborcji dokonywanych w Polsce.
odpowiedz
Kate (Ocena: 5) 13.04.2019 12:17
U nas ksiądz mówił o tym jak biologicznie jest to naturalne u mężczyzny ze po paru latach zacznie nudzić się swoją kobieta i poszukiwać dodatkowych wrażeń i jak żona zawsze powinna tego typu wyskoki wybaczać. Dobrze, że tego dnia poszłam sama bo mój już teraz mąż nie mógł.... Dodatkowa atrakcja tego samego dnia: kobiety zawsze powinny gotować bo mężczyznom to nie przystoi. Niestety to nie fake ani hate, tak było.
zobacz odpowiedzi (3)
gość roma (Ocena: 5) 13.04.2019 09:32
Ja tam zawsze się zabezpieczam hormonalnie. Też jestem wierząca ale nie mogę ryzykować czy zajdę czy nie.Dla mnie prezerwatywa nie jest zabezpieczeniem ,jak i kalendarzyk małżeński. Zawsze miałam nieregularne miesiączki i nie mogłam polegać na kalendarzyku. Osobiście stosuję belare i jestem bardzo zadowolona z takiego rozwiązania. Nie miewam bóli głowy.Libido mi nie spada a od kiedy stosuję antykoncepcję PMS też mi nie dokucza.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie