EXCLUSIVE: Na ślub i wesele córki zamierzam wydać majątek

Rodzice panny młodej nie mają wyjścia - twierdzi Elżbieta.
EXCLUSIVE: Na ślub i wesele córki zamierzam wydać majątek
Fot. Unsplash
02.03.2019

Większości z nas tradycja kojarzy się bardzo pozytywnie. Lubimy pielęgnować różnego rodzaju zwyczaje, bo te są czymś stałym w nieprzewidywalnym świecie. Ale czasami okazują się też bardzo kłopotliwe. Dobrze wiedzą o tym m.in. rodzice dorosłych córek, które planują wziąć ślub. Standardowo to oni powinni wziąć na siebie ciężar organizacji uroczystości.

Zobacz również: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

Coraz częściej zapominamy o tego typu konwenansach i za wesele płacimy wspólnie. Jednak nie tym razem - Elżbieta czuje się mocno zobowiązana, by tradycji stało się zadość. Razem z mężem jest na etapie dopinania napiętego budżetu ceremonii. Dlaczego tak bardzo jej na tym zależy i ile będzie to wszystko kosztowało? Tego dowiadujemy się ze szczerej rozmowy.

Hojna mama nie ukrywa, że to dla nich ogromne wyzwanie, ale i punkt honoru. Nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej.

„Zastaw się, a postaw się”. To nadal aktualne?

Elżbieta: Chciałabym powiedzieć, że nie, ale wszyscy wiemy, jak jest. Ślub to wciąż duże wydarzenie dla rodziny. Zwłaszcza, jeśli pochodzi z mniejszej miejscowości i wypada się pokazać. Słyszałam, że w metropoliach modne są oszczędne wesela tylko dla najbliższych. U nas nadal standardem jest ponad 150 gości. Od tego zależy reputacja rodziny.

Skromny ślub to powód do wstydu?

Dla mnie nie, ale dla niektórych na pewno. Sąsiedzi i znajomi zwracają uwagę na takie rzeczy i porównują - u kogo było więcej osób, kto zorganizował wesele w ładniejszym miejscu, gdzie ludzie bawili się lepiej i dłużej. Od tego nie ucieknę, więc dla świętego spokoju zupełnie się poddałam. Zrobimy to tak, jak ma być.

Wystawna ceremonia to nie wszystko. Dochodzi też kwestia finansowa, bo raczej odchodzi się od zwyczaju, że za wszystko płaci rodzina panny młodej.

Na pewno nie na wsi. Tu sprawia jest prosta - organizatorami uroczystości jesteśmy my. Rodzice pana młodego przychodzą na gotowe i mają się tylko dobrze bawić. Ewentualnie dorzucają się do garnituru czy obrączek, ale sala, catering i cała reszta to nasza działka. Trudno dyskutować ze zwyczajem, który ma już pewnie setki lat.

Młodzi nie mają nic przeciwko?

Nieśmiało wspominali, że chcą skromniejsze wesele i sfinansują je ze swoich oszczędności. Z mężem nie zgodziliśmy się na to, choć na pieniądzach wcale nie śpimy. Po prostu nie chcemy, żeby ludzie gadali, a tak by się to skończyło. Lepiej pozbyć się majątku, niż być wioskową zakałą. Choć przyznam, że cena za święty spokój jest spora.

Ślub już w czerwcu. Budżet się dopina?

Za chwilę odetchniemy z ulgą, ale jeszcze musimy coś załatwić. Finalizujemy właśnie sprzedaż kawałka ziemi. Mąż pozbywa się części spadku, żeby nie bawić się w bankowe kredyty. Zastrzyk gotówki spory, więc na pewno się przyda. Szacujemy, że cała ta zabawa będzie kosztowała ok. 50 tysięcy złotych. 1/3 wyciągnęliśmy z oszczędności. Córka chciała coś dorzucić, ale niech ma na nową drogę życia.

Zobacz również: Moje wesele się nie zwróciło

Rodzina pana młodego niczego nie zaproponowała?

Nie, wszystko wzięliśmy na siebie. Może też są przywiązani do tradycji, a może znając nas syn wybił im to z głowy. Tak czy owak, będzie zgodnie ze zwyczajem. To my wydajemy naszą córkę za mąż, a nie na odwrót. Nie wiem, czy tak jest sprawiedliwie, ale nagle tego nie zmienimy. Tak się po prostu u nas robi od wieków. Jak rodziny nie było stać, to córka zostawała starą panną albo czekała na lepsze czasy.

Czy przyszli małżonkowie dorzucą coś od siebie?

Nie przyjmiemy od nich ani złotówki. Co mamy, to damy i niech się cieszą. Oszczędności zawsze im się przydadzą, a wchodzenie na nową drogę życia z długami albo pustym kontem dobrze nie wróży. Nie dość, że zapłacimy wszystkie rachunki związane z imprezą, to jeszcze trzeba będzie im coś dać. Ja myślałam o gotówce, a mąż chce podarować samochód. To jest kwestia do dogadania.

Warto się tak poświęcać?

Rozumiem, że dla niektórych to ciemnogród, ale cóż ja poradzę. Mam nie dać i być wytykaną palcami do końca życia? Lepiej zacisnąć pasa i pozbyć się czegoś, ale mieć święty spokój. Po wszystkim poczuję, że daliśmy radę i spełniliśmy pokładane w nas nadzieje. A potem będę już tylko czekała na wnuki. Kilkadziesiąt tysięcy to nie aż tak wysoka cena za szacunek i dobre imię.

Rodzice, którzy doczekali się niedawno córki, mogą zacząć się obawiać.

Już bez przesady. Tradycja jest taka, ale każdy zrobi po swojemu. W naszej rodzinie, która od lat mieszka w Warszawie tego typu obyczaje już wymarły. Na ślub zrzucają się wszyscy i nikt już nikogo nie rozlicza. Myślę, że takie nowoczesne myślenie kiedyś dotrze też na wieś. Na razie płacić trzeba i wyjścia nie ma. Ale akurat dla mnie to całkiem miły obowiązek, bo jestem organizatorką i mam wpływ na wszystkie szczegóły.

Zobacz również: LIST: „Moi rodzice zapłacili za wesele, a ja się rozwiodłam. Chcę, żeby były mąż zwrócił im połowę kosztów!”

Tandetne, kiczowate, momentami wulgarne. 10 najgorszych zdjęć nowożeńców
Tandetne, kiczowate, momentami wulgarne. 10 najgorszych zdjęć nowożeńców - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (24)

Ocena: 4.5 / 5
gość (Ocena: 5) 04.03.2019 10:35
U mnie bylo dokladnie tak samo. Moi rodzice za wszystko placili. Ja tylko za DJa i za suknie a sala, hotel dla gosci, wszystkie dodatki moi rodzice
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.03.2019 21:13
Każdy robi tak jak lubi ale ja nie chcialabym zeby moi rodzice przejmowali wszystkie koszty i decydowali o poziomie wesela, gosciach itp. Nie potrzebuje 50 pociotek ktorych nie znam. Wole 75 gosci najblizszej rodziny i serdecznych znajomych niz 150 z czego 1/3 obcych
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.03.2019 21:09
Hahaha serio? 50 tys na 150 os. to jest NIC. Suknia, garnitur, talerzyk*150, alkohol, dj/orkiestra, dekoracje, fotograf, video, fotobudka, podarunki dla gosci, jakies extra atrakcje. Duzy budżet to 150 tys.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 02.03.2019 16:02
Jak chcą płacić ok. Ale jak dla mnie "śmieszne" jest to, że.zabawe.powinni finansować rodzice panny młodej. Jeszcze dawniej gdy kobiety siedziały na utrzymaniu faceta, okej. No ale żeby takie coś w czasach gdzie większość.kobiet pracuje? Pan Młody powinien spłonąć ze wstydu, że teściowie wszystko opłacają. No ale takie czasy, pewnie jeszcze się cieszy, że się dobrze ustawił :P
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.03.2019 14:36
Średniowiecze już dawno minęło, zapomnieli czy jak? Jeżeli rodzice zaoferują pomoc to koszty pół na pół. A trzeba pamiętać że każdemu nie dogodzisz. Zakład że kilka osób zawsze cię obgada.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie