„Krewni obrazili się na mnie, bo zamiast wesela zorganizowałam obiad poślubny” (Historia Magdy)

Magda i Damian zostali wykluczeni z rodziny.
„Krewni obrazili się na mnie, bo zamiast wesela zorganizowałam obiad poślubny” (Historia Magdy)
Fot. Unsplash
31.07.2018

Wiele osób chwali pomysł zorganizowania obiadu poślubnego zamiast tradycyjnego wesela. Przemawiają za tym zwłaszcza mniejsze koszty. Poza tym nie każdy lubi huczne imprezy, które trwają do rana.

EXCLUSIVE: Moje wesele się nie zwróciło

Są jednak ludzie, którzy nie wyobrażają sobie obiadu poślubnego zamiast wesela. O ile są w stanie zrozumieć, że młodzi nic nie organizują (na przykład ze względu na trudną sytuację), o tyle zdecydowanie się na sam obiad poślubny bardzo krytykują. „Wyłamywanie się” prawie nigdy nie spotyka się ze zrozumieniem. 

Niektórzy postrzegają to jako skąpstwo i duży nietakt, zwłaszcza jeżeli para młoda chodziła na wesela do znajomych i rodziny. Jest to widoczne zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie do dnia dzisiejszego praktykuje się zapraszanie na wesela nawet sąsiadów, a co dopiero mówić o krewnych. Na wsi wesele to obowiązek, ale także w miastach informacja o organizowaniu obiadu poślubnego często spotyka się z dezaprobatą.

Nieprzyjemności w związku z brakiem wesela spotkały Magdę i Damiana. Para wzięła ślub na początku czerwca. Zorganizowała wyłącznie skromny obiad na 30 osób. Niedawno wyszło na jaw, że wiele krewnych się na nich obraziło i zostali pominięci przy zapraszaniu na dwa wesela. Magda zgodziła się na opowiedzenie swojej historii i opublikowanie jej na naszym portalu.

Czy krewni mają prawo czuć się urażeni?

brak wesela

Fot. unsplash.com

- Ja i Damian niedawno kupiliśmy mieszkanie. Nie zostało nam zbyt wiele pieniędzy na organizację wesela. Dlatego postanowiliśmy, że zrobimy wyłącznie obiad poślubny i zaprosimy tylko najważniejszych członków naszej rodziny: świadków z osobami towarzyszącymi, rodziców, chrzestnych z mężami i żonami oraz rodzeństwo ze swoimi partnerami. W sumie wyszło 30 osób.

Wynajęliśmy restaurację z ogrodem. Ślub miał miejsce o godz. 17.00. Na 18.30 zaplanowaliśmy obiad. Nasza „impreza” trwała do godz. 22.00. Najpierw podano dwa dania na ciepło, a potem kawę i ciasto. W międzyczasie serwowano też przekąski, a o 21.00 odbyła się kolacja. Jej zwieńczeniem był tort. Wszyscy dobrze się bawili, chociaż nie było tańców. Puściliśmy jedynie muzykę z laptopa, żeby stworzyć odpowiednią atmosferę. O 22.00 wszyscy opuścili lokal. Nie było z tego powodu żadnego zamieszania, gdyż na zaproszeniach zaznaczyliśmy, że obiad potrwa do tej godziny. Słyszałam o przypadkach, kiedy młodzi musieli wypraszać gości, ponieważ dziwili się, że przyjęcie dobiega końca tak szybko. Chciałam tego uniknąć za wszelką cenę.

Magda i Damian nie mogli się nasłuchać słów zachwytu od najbliższych. Obiad poślubny bardzo im się spodobał. Para cieszyła się, dopóki nie wyszło na jaw, że połowa rodziny - ta niezaproszona - się na nią obraziła. Wśród tych osób znaleźli się krewni zarówno ze strony Damiana, jak i Magdy.

brak wesela

Fot. unsplash.com

- Mają pretensje, że pominęliśmy ich przy zapraszaniu – tłumaczy Magda. – Co niektórym wyjaśniliśmy, że mieliśmy ograniczony budżet, ale to ich nie przekonało. Nasz kredyt mieszkaniowy też nie. Powiedzieli, że tyle osób zapożycza się na wesela, że my też byśmy mogli, a dodatkowe kilkanaście tys. zł nie powinno nam zrobić różnicy, bo i tak jesteśmy zadłużeni w banku na gigantyczną sumę.

Myślałam, że się wścieknę, jak to usłyszałam. Niestety są ludzie, którym nie da się wytłumaczyć, że wesele to zbyt duży wydatek, jeżeli ma się tak mało pieniędzy, jak my. To w końcu tylko jedna noc. Jeżeli ktoś chce zadłużać się na kilka lat z powodu wesela, jego sprawa, ale ja uważam, że to głupstwo. I jak można powiedzieć, że dodatkowe kilkanaście tys. zł nie zrobi nam różnicy? Oczywiście, że zrobi.

Magda i Damian czują się wykluczeni z rodziny. Nawet wstawiennictwo tych najbliższych, którzy uczestniczyli w obiedzie, nie pomogło. Nie zostali zaproszeni na dwa wesela, które mają się odbyć we wrześniu.

- Nigdy nie byłam szczególną fanką wesel, ale jest mi przykro. Mnie nie było stać na nic wystawniejszego i na większą liczbę gości. Gdybym miała nadmiar pieniędzy, zrobiłabym to wesele, ale w mojej obecnej sytuacji się nie dało. Nie rozumiem też argumentu, że „przecież ja chodziłam do innych na wesela, a sama nic nie zrobiłam”. Zupełnie jakbym miała obowiązek się odwdzięczyć. 

brak wesela

Fot. unsplash.com

Zawsze dawałam prezent i byłam przy tym hojna. Podpisywałam się też na kartce z życzeniami. Pary, u których gościłam, są doskonale świadome, ile pieniędzy ode mnie dostały. Nie miałam obowiązku rewanżu, bo była nim koperta.

„Dostałam dziwne zaproszenie na ślub. Nie wiem, czy powinnam uczestniczyć w uroczystości”

Dla Magdy najgorsze jest to, że krewni obrazili się na nią i Damiana. Od czasu jej ślubu nikt z niezaproszonych krewnych nawet się nie odezwał.

- Nie jest miło być personą non grata we własnej rodzinie. I to jeszcze z takiego powodu. Uważam, że postąpiłam mądrze. Nie mogłam przecież zaprosić wszystkich krewnych na ślub, a tylko część na obiad poślubny. To by dopiero była afera. I nikt nie przekona mnie, że zadowolenie krewnych z hucznego wesela wynagrodziłoby mi kredyt, który musiałabym spłacać z tego tytułu.

Co myślicie o wyznaniu Magdy?

Polecane wideo

Komentarze (71)

Ocena: 4.9 / 5
gość (Ocena: 3) 29.06.2019 17:28
Młodzi mieli prawo tak postąpić i nikt się nie powinien obrażać. Ale też oni nie powinni się dziwić, że ktoś nie zaprosił ich. To, po prostu, działa w obie strony.
odpowiedz
ciasteczko (Ocena: 5) 12.06.2019 09:32
Śmieję się. Nie da się wszystkim dogodzić. Też zorgaznizowałam obiad ślubny, bo brałam cywilny. W Literatce na Krakowskim przedmieściu, wszystko było na tip top. My świetnie się bawiliśmy, a teraz jesteśmy w Tajlandi i zwiedzamy azję. Nie widzę sensu wydawać 16 tys na wesele skoro my wolimy podróżować.
odpowiedz
bułkabibułka (Ocena: 5) 05.04.2019 10:04
nie ma się co przejmować, na nas też się połowa rodziny obraziła bo też zorganizowaliśmy tylko obiad weselny w restauracji w Warszawie - wazne, że goście którzy przyszli byli zadowoleni i bardzo im się spodobała restauracja Literatka oraz chwalili smaczne, polskie jedzonko :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.10.2018 21:20
Na mnie się poobrażali zaproszeni... Ślub cywilny, później obiad, dj, kolacja, przekąski, tort i koniec o północy. Zaproszonym gościom mówiłam, że planujemy skromny poczęstunek, więc i tak było więcej niż się spodziewali. Część gości była zadowolona, ale koleżanka z dawnych lat, zaproszona raczej z sentymentu, nie rozumiała idei imprezy bez disco polo i oczepin. Nie oczekuję, że każdy będzie miał taki gust jak ja, ale szkoda, że niektórzy potrafią się odnaleźć tylko w jednej estetyce.
odpowiedz
Jola (Ocena: 5) 09.08.2018 10:34
W kazdej rodzinie sa rozni ludzie..zascianek sie obrazil bo chcieli sie tylko napic i najesc za friko. Ich nie obchodzi twoja sytuacja.Nie ma obowiazku utrzymywac kontaktu ze wszystkimi.Ci ktorzy na to nie zasluguja sami sie okreslili.Niech mieszaja sobie we wlasnym kociolku.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie