„Moje wesele kosztowało prawie 100 tys. zł. Dziś jestem już po rozwodzie, a dług został”

Daria opowiada o największym głupstwie, jakie popełniła w życiu.
„Moje wesele kosztowało prawie 100 tys. zł. Dziś jestem już po rozwodzie, a dług został”
Fot. Unsplash
19.06.2018

Dla wielu par ślub nie ma racji bytu bez wesela. To utarta tradycja. Może być większe lub mniejsze, ale musi się odbyć. Zresztą nie chodzi tylko o upodobania młodych. Również ich rodziny nalegają na organizację choćby skromnego przyjęcia. Naciskają, ponieważ ich krewni i znajomi robią wesela. Istnieje zatem obawa, że część członków rodziny się obrazi. Argument o braku środków finansowych na nikogo nie działa. Ludzie wyjeżdżają za granicę, biorą pieniądze od rodziców albo decydują się na pożyczkę w banku. Dla jednej nocy są gotowi wejść w nowe życie z długami. Czy warto?

Ślubna kreacja z Bershki bije rekordy popularności. Kosztuje niecałe 160 zł i jest PIĘKNA

Niektóre małżeństwa rozpadają się, zanim młodzi zdążą spłacić kredyt. Tak stało się w przypadku Darii i Tomka. Kobieta zdecydowała się opowiedzieć swoją historię na łamach naszego portalu. Przekonuje, że kredyt na wesele to jedna z najbardziej nierozsądnych rzeczy, jakie można zrobić. Ona i Tomek wytrzymali ze sobą zaledwie 2 lata.

- Mam 30 lat i już jestem rozwódką. Kilka dni temu odbyła się ostatnia rozprawa w sądzie. Kto by się tego spodziewał...

Ja i Tomek myśleliśmy, że będziemy ze sobą już na zawsze. Zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Po czterech latach bycia razem dostałam pierścionek i ustaliliśmy datę ślubu. Oboje byliśmy biedni i chcieliśmy zrezygnować z wesela, ale rodzice i znajomi nas przekonali. Rodzice powiedzieli, że mogą nam trochę pomóc, ale na resztę musimy wziąć kredyt.

kredyt na wesele

Fot. unsplash.com

Ja miałam obiekcje. Tomek trochę mniejsze. Jego znajomi przeważnie brali kredyty na wesele. W jego środowisku to była norma, o ile rodzice nie mogli nic dołożyć. Moi rodzice również uważali, że nie wypada, aby nie było wesela. W końcu dałam się przekonać.

Daria opowiada, jak ze skromnego wesela zrobiło się duże, luksusowe przyjęcie.

- Na początku nastawiliśmy się na to, że będzie skromnie, ale daliśmy się ponieść atmosferze i namowom różnych osób. Również okoliczności miały na to wpływ. Po pierwsze zamiast skromnej restauracji wybraliśmy mały dworek – bardzo drogi. Z tymi restauracjami to nie do końca nasza bezmyślność. Po prostu większość lepszych była już zarezerwowana. W tych, które pozostały do wyboru, panowały niekorzystne warunki albo nie mogliśmy sie dogadać z właścicielami co do ceny. I tak skończyliśmy na dworku.

Zaprosiliśmy 150 osób. Kiedy liczyliśmy osoby, które musiliśmy zaprosić, byliśmy zaskoczeni. I tak ograniczyliśmy tę liczbę tak bardzo, jak się dało. Nie mogliśmy pominąć ludzi, u których sami byliśmy na weselach. Poza tym Tomek ma dużą rodzinę. Ja z kolei posiadam spore grono znajomych. Nie mogłam ich nie zaprosić.

kredyt na wesele

Fot. unsplash.com

Daria opowiada, że do luksusowego dworka nie pasowała tania sukienka, garnitur z bazarku, pospolite dania i zespół muzyczny.

- W pewnym momencie straciliśmy poczucie rozsądku. Nie będę zrzucała winy na innych, bo sama dałam sie ponieść atmosferze. Podobnie Tomek. Uznaliśmy, że jak już bierzemy kredyt, nie będziemy się tak bardzo ograniczać. Zamówiliśmy drogi kwartet smyczkowy, ogromny tort z najlepszej cukierni oraz ustaliliśmy luksusowe menu. Teraz łapię się za głowię, jak o tym myślę. Zastanawiam się, jak mogłam to zrobić...

Jako pierwsze danie ustaliliśmy krem z białych szparagów z oliwą rydzową. Jako drugie kotleciki jagnięce z sosem miętowym. Oprócz tego była kaczka z kluskami i sosem żurawinowo-wiśniowym, okoń niklowy pod ziołową kruszonką oraz risotto paprykowe z wędzoną mozzarellą. Nie zabrakło też drogich przystawek na ciepło i zimno, stołu szwedzkiego i candy baru.

Moja sukienka kosztowała kilka tysięcy złotych, podobnie garnitur Tomka. Wynajęliśmy długą, białą limuzynę, zatrudniliśmy najlepszą florystkę do dekoracji kościoła i najlepszego kamerzystę. Łącznie nasze wesele kosztowało prawie 100 tys. zł. To jedna trzecia mieszkania w Warszawie.

kredyt na wesele

Fot. unsplash.com

Daria zastanawia się, jak mogła nie powstrzymać się przed takim głupstwem.

Sandra jest samotną mamą. Została zaproszona na ślub BEZ DZIECKA

Chyba wszyscy zapadliśmy na gorączkę przedweselną. Nie ma innego wytłumaczenia. Wzięliśmy z Tomkiem kredyt na 10 lat. Oczywiście ani ja, ani on nie spodziewaliśmy się, że nasze małżeństwo sie rozpadnie. Ale tak właśnie się stało. Co najlepsze, myślę, że częściowo przyczynił się do tego kredyt. Zaczęło się własnie od kłotni o finanse. Wyrzucaliśmy sobie nawzajem, że popełniliśmy takie głupstwo. Ale było już za późno.

Obecnie jesteśmy rozwodnikami z gigantycznym długiem. Chciałam opowiedzieć swoją historię, aby przestrzec inne dziewczyny przez zrobieniem czegoś podobnego. Już nawet nie chodzi o tę sumę. W ogóle branie kredytu na wsele nie jest rozsądne. To tylko jedna noc. Nie wiadomo, co będzie dalej. Jeżeli już pakować się w kredyt, to tylko na mieszkanie albo dom.

Popatrzcie, jak ja skończyłam.

Komentarze (24)

Ocena: 4.83 / 5
gosc (Ocena: 5) 21.06.2018 15:47
Niestety, ale musze byc bezlitosna. Każdy ma swój rozum.ale żeby takie cos... W ogole kto organizuje wesela jeszcze.dla mnie to jest głupota.ja mam wydawać pieniądze na to ,aby ktos sobie popil, pojadl, a potem grazynce z osiedla powiedział jak było fajnie? Żałosne. To jest dzień pary młodej, powinni sami decydować jak go spędzić, no ale jak lubia patrzeć na pijane ciotki, wujki, itd, to potem pretensje tylko do siebie. Rodzina powinna zaakceptować i uszanować wybór, a nie naciskać.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.06.2018 01:12
Ja i mój narzeczony gramy w zespole, który kosztuje gruby hajs. I często spotykamy takich ludzi "na kredyt". Wszystko wypasione, obiad ę ą, ale jakoś młoda nie wygląda na szczęśliwą, wieczny wkurf, że coś nie tak, że coś nie po jej myśli poszło. Wszystko na pokaz, a jakoś miłości nie widać. Dlatego my nie robimy wesela (przejadły nam się, każde niby ma być "wyjątkowe", a tak naprawdę każdy o nim zapomni).Dla mnie to taka nadęta impreza, gdzie ludzie się obgadują, wychodzą jakieś niesnaski rodzinne, dużo ludzi jest z przypadku itd. I na co to komu, znam lepsze sposoby na wydanie hajsu :D
odpowiedz
Taka ja (Ocena: 5) 19.06.2018 15:49
Dziś panuje regula"postaw się a zastaw sie".po hu hu robić wielkie wesele jak kasy się nie ma.my z meżem postanowiliśmy wziąć ślub i owszem zrobić wesele,ale małe. Było ok 40 osób sama najbliższą rodzina i przyjaciele,bo wyszliśmy z założenia że po co mamy zapraszać osoby z którymi nie utrzymuje się kontaktu i ostatni kontakt nastąpił kilkanaście lat temu gdy byliśmy dziećmi. I powiem szczerze niejeden z gości chwalił nasze wesele i mówili że lepiej się bawili na takim małym niż na takim na 100 bądź 200 osób :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.06.2018 11:30
A poco w ogóle gadać o tym z rodziną i znajomymi? Ja tylko poinformowałam kogo trzeba, ze się zaręczyliśmy, a zaproszenia dostaną w swoim czasie. Wszystkich, rodziców też. To nasz dzień i nie życzę sobie, aby ktokolwiek decydował za nas.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.06.2018 11:10
Kredyt na wesele...nigdy. U nas też padały takie propozycje ze strony rodziny mojego męża. Bo jak to bez wesela przecież tak nie można mówiła teściowa. Ślub był wesela nie wszyscy żyją i mają się dobrze :) a my uważamy że to była najlepsza decyzja :)))
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo