Na moim weselu nie będzie oczepin i podziękowań dla rodziców (Historia Renaty)

Dziewczyna uważa, że to kicz.
Na moim weselu nie będzie oczepin i podziękowań dla rodziców (Historia Renaty)
Fot. Unsplash.com
17.06.2018

Wesela mają swoich zwolenników i przeciwników, a tych z kolei można podzielić na fanów tradycyjnych imprez oraz osoby, które wolałyby zrezygnować z niektórych zwyczajów. Chodzi przede wszystkim o oczepiny oraz podziękowania dla rodziców. Coraz częściej można się spotkać z komentarzami na forach internetowych, że są kiczowate i lepiej z nich zrezygnować.

Na moim weselu nie było mięsa. Zostałam skrytykowana przez gości

Jedną z osób, które mają takie zdanie w temacie oczepin i podziękowań dla rodziców, jest Renata. Kobieta bierze ślub we wrześniu. Na jej weselu nie będzie ani jednego, ani drugiego. Niektórzy z zaproszonych już teraz skrytykowali jej odejście od tradycji. Renata jest ciekawa, czy tylko ona ma taki pogląd na temat weselnych zwyczajów.

- Ja najchętniej obyłabym się w ogóle bez wesela. Wystarczyłby mi ślub w kościele, a potem obiad z rodzicami, rodzeństwem, chrzestnymi i świadkami. A po obiedzie pojechalibyśmy z Bartkiem w podróż poślubną. Miałam takie marzenie, ale ponieważ mój narzeczony chciał, aby odbyło się przyjęcie, poszliśmy na kompromis. Wesele zostało zaplanowane, ale nie takie, jak to zwykle w Polsce bywa. Bartek przystał na to, żeby zrezygnować z oczepin i podziękowań dla rodziców.

Renata wyjaśnia swoje stanowisko w tej sprawie.

wesele bez oczepin

Fot. unsplash.com

- Wiem, że oczepiny nie muszą być kiczowate i pewnie znajdą się jakieś zabawy, które nie wywołują rumieńca wstydu na policzkach zgromadzonych. Mimo to nie życzę ich sobie, ponieważ nie lubię być w centrum zainteresowania. Jestem wtedy speszona. Na swoim własnym przyjęciu weselnym chciałabym bawić się dobrze i wspominać je miło. Zainteresowania gości z pewnością i tak mi wystarczy.

Razem z Bartkiem zdecydowaliśmy się wyłącznie na rzucanie welonem i krawatem. Potem nastąpi taniec osób, które je złapały i taniec wszystkich gości w kółku. Następnie wyjdziemy na zewnątrz, żeby puścić lampiony. Po powrocie do sali zjemy tort. I to by było na tyle, jeśli chodzi o oczepiny.

Co do podziękowań rodziców, uważam, że nie ma nic bardziej żenującego niż taniec w kółku z nimi do piosenki „Cudownych rodziców mam”. Poza tym to takie oklepane! Prawie na każdym weselu, w jakim brałam udział, leciała ta piosenka, a młodzi tańczyli w kółku z rodzicami. Czasami jest to wręcz groteskowe, bo relacje w rodzinie bywają różne. Śmieszy mnie, gdy wiem, że matka z córką się nie znoszą, a na weselu udają, że wszystko jest w porządku. Tańczą razem i dziękują sobie na pokaz.

wesele bez oczepin

Fot. unsplash.com

Wasze wyznania: „To było najgorsze wesele, w jakim brałam udział”

Renata z Bartkiem ustalili, że podziękują rodzicom w domu po błogosławieństwie. Wtedy wręczą im też drobne upominki.

- Nie lubię tego cyrku z kwiatami i całowaniem się przy wszystkich gościach. Moim zdaniem publiczne podziękowania prawie zawsze wyglądają sztucznie. Zwłaszcza wtedy, gdy rodzicom nie za bardzo jest za co dziękować, bo zaniedbywali dzieci. Znam takie przypadki. U nas w rodzinach wszystko jest w porządku, ale niesmak głęboko się we mnie zakorzenił.

Myślę, że nasze rozwiązanie jest optymalne. Nie będzie wstydu na weselu, a rodzice nie zostaną pominięci. Na pewno znajdą się jakieś plotkary, które zauważą na weselu brak podziękowań i stwierdzą, że jesteśmy niewdzięcznikami, ale nie mamy zamiaru się nimi przejmować.

Na moim weselu nie będzie też wodzireja. Zamówiliśmy didżeja. Już dostał wskazówki, że chcemy słuchać wyłącznie muzyki z lat 70., 80. i 90. To były hity! Chyba bym się załamała, gdyby nagle zaczęła lecieć „Ruda tańczy jak szalona”, „Jesteś szalona” lub „My Słowianie”.

Renata zdradza, że już pojawiły się pierwsze oburzone głosy.

wesele bez oczepin

Fot. unsplash.com

- Należą przede wszystkim do moich rodziców, babci i kuzynów mieszkających na wsi. Niektórzy wypytywali o wesele, więc zdradziliśmy z Bartkiem kilka szczegółów. Oczywiście pytali się, dlaczego nie będzie disco polo i oczepin, bo ich zdaniem to najlepsza część wesela. Nie chcieliśmy ich urazić, więc wyjaśniliśmy, że nie lubimy takich zabaw.

Jeden z kuzynów zażartował, że w takim razie nie przyjdzie. Moim zdaniem to był niezbyt śmieszny, a przede wszystkim nietaktowny żart. Rodzice i babcia z kolei starali się nas przekonać, że wesele robi się pod gości i dali do zrozumienia, że nikt nie będzie się bawił. Mój ojciec złapał się za głowę. Powiedział, że w takim razie trzeba dokupić więcej wódki, żeby goście chociaż mogli sobie popić. To jakiś dramat. Jakby wesele nie mogło się obyć bez oczepin, wodzireja i podziękowań. O tych ostatnich im nie wspominaliśmy. Na pewno będą zaskoczeni, ale chyba nie jest najważniejsze, że muszą się odbyć na weselu, po oczepinach i w takt piosenki „Cudownych rodziców mam”.

Renata pyta się was, czy tylko ona uważa oczepiny oraz podziękowania za kicz i przedstawienie na pokaz. Ma również nadzieję, że podzielicie się z nią doświadczeniami takich imprez, jeżeli miały miejsce.

Komentarze (60)

Ocena: 4.95 / 5
gość (Ocena: 5) 01.08.2018 17:26
Na moim weselu nie było zabaw,oczepin- były podziękowania dla rodziców,ale taniec nie był w kolku, rodzice w parach tańczyli,a ja z mężem razem ze sobą. Goście byli zachwyceni, że to wesele było takie inne. Nie rzucalismy też welonem i krawatem ( nie miałam welonu). Disco polo też nie było,tylko muzyka z lat 70.,80.90. Impreza skończyła się około 7 rano. Było super 😀
odpowiedz
Tania (Ocena: 5) 18.06.2018 17:27
Miałam ślub 3 lata temu, tak samo powiedziałam żadnych podziękowań, oczepin, głupich zabaw i innych dziwnych rytuałów. miało być skromnie ale przyjemnie, zabawa tylko dla najbliższej rodziny bez znajomych i sąsiadów na co zgodził się mój narzeczony. ze swojej strony nie miałam problemów bo moi rodzice i dziadkowie już nie żyją. Problem był z przyszłymi teściami, ci gdyby umieli zorganizowali by wszystkie możliwe zabawy i rytuały jakie istnieją na swiecie do tego lubią jak ich się po ty...ku całuje więc brak podziękowań to był dla nich wielki cios i ujma ale w końcu jakoś ich moj przyszły mąż przekonał ze robimy po swojemu a nie po ich myśli. Ale oni i tak postawili na swoje z gośćmi bo teściowa wymusiła aby zaprosić na nasze wesele jej najlepszą znajomą a teść swojego najlepszego kumpla do flaszki z rodziną do tego zabrali na całe wesele sobie szofera w razie czego gdyby się przydał i był potrzebny co mnie mocno wkurzało. Podziękowań nie było i super bo dziś nawet nie gadam z teściami ani z przymusu ani grzecznościowo bo jesteśmy w stanie wojny gdyż oni podpuszczają mojego męża przeciw mnie i to poważnie niemal w każdym temacie, ciągle wydzwaniają do niego zapraszają go do siebie i nawet nocują po kilka dni z rzędu zapominając o mnie, dodatkowo opiekuję się niepełnosprawną siostrą bliźniaczką która wymaga opieki całodobowej więc ja wzięłam to na swoje barki gdyż mimo niepełnosprawności bardzo ją kocham i jestem dla niej całym jej światem bo ufa mi i mówi mi o wszystkim co chce co ją boli i czego potrzebuje w końcu jesteśmy bliźniaczkami i rozumiemy się bez słów. To bardzo boli teściów i rozpowiadają że pewnie jestem lezbijką skoro tak kocham i lubię siostrę i dlatego jeszcze nie mamy dzieci. Cieszę się że nie dziękowaliśmy na slubie rodzicom bo teraz pewnie sz...ak by mnie brał że tak zrobilismy a oni dziś opluwają mnie jak najgorszą szmatę i jeszcze coś gorszego.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 18.06.2018 16:32
U nas w ogóle nie było wesela i po 20 latach stwierdzam, że to było najlepsze. Co prawda, obie pary rodziców nalegały, ale ponieważ koszt ponieślibyśmy wyłącznie my sami, więc uznałam , że nie wydam kasy odkładanej kilka lat na mieszkanie na jakąś imprezę, nawet najbardziej fajną. Chociaż osobiście ja takich imprez z oczepinami nie lubię i na pewno akurat tego elementu bym nie chciała. Narzeczony był tego samego zdania. Argument "zwróci wam się w prezentach" jakoś do mnie nie przemawiał. Po ślubie była obiadokolacja (ślub był o 20) w domu u teściów (z uwagi na większe mieszkanie i duży rozkładany stół) na ok 25 osób. Podróż poślubna i krótko potem własne 2 pokojowe mieszkanie. Te 20 lat temu to naprawdę było dużo. Teściowa na początku trochę żałowała, ale potem jej przeszło gdy dwoje następnych dzieci też wesela nie robiło.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.06.2018 15:14
Brawo i jeszcze raz brawo.Tak po błogosławieństwie podziękowali .nam syn i synowa,Było wzruszenie i prywatność,polecamy jako rodzice obu stron,Pozdrawiamy 6
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.06.2018 07:46
U mojego brata orkiestra w przerwie puszczała hity z radia i jak puścili my słowianie, to uwierzcie mi wszystkie Panie 60+ poderwały się do tanca :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo