EXCLUSIVE: „Zamierzam zorganizować wesele w mieszkaniu. Zmieszczę się w 1000 zł”

Czy to będzie najskromniejszy ślub w Polsce?
EXCLUSIVE: „Zamierzam zorganizować wesele w mieszkaniu. Zmieszczę się w 1000 zł”
Fot. Unsplash
31.03.2018

Z roku na rok spada liczba udzielanych w Polsce ślubów. Wcale nie dlatego, że mamy do czynienia z wejściem w dorosłość obywateli urodzonych w czasie niżu demograficznego. Niektórzy twierdzą, że to raczej kwestia głębokich zmian społecznych, jakie dokonują się na naszych oczach. Coraz bardziej cenimy niezależność i nie wierzymy już w instytucję małżeństwa. I pewnie jest w tym trochę prawdy, ale eksperci zwracają uwagę na jeszcze jeden powód - oszczędność.

Organizacja ślubu, a zwłaszcza wesela, to coraz większy wydatek, na który młodzi ludzie po prostu nie mogą sobie pozwolić. Wolą żyć ze sobą „na kocią łapę”, niż zaprosić najbliższych na skromne przyjęcie. To ma być albo spektakularne, albo lepiej, żeby w ogóle go nie było. Zdarzają się jednak wyjątki od tej reguły. Takie jak Aneta i jej narzeczony, którzy chcą przysiąc sobie miłość do grobowej deski bez zadłużania się na długie lata.

Już wkrótce zostaną małżeństwem, a na wesele wydadzą dosłownie grosze. Zorganizują je w niewielki mieszkaniu. Dlaczego zdecydowali się na takie rozwiązanie i jak w praktyce będzie to wyglądało? Rozmowa z przyszłą panną młodą rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Zobacz również: LIST: „Wydaliśmy 5 tys. na ślub, a w kopertach dostaliśmy 13! To było wesele roku!”

wesele w mieszkaniu

fot. Unsplash

Papilot.pl: Kiedy ślub?

Aneta: W lipcu. Trochę wbrew tradycji, bo w miesiącu bez „r”, ale to nie jedyny wyjątek, na jaki sobie pozwolimy. Termin jest trochę kwestią przypadku, a trochę próbą dopasowania się do planów naszych najbliższych. Najpierw go wybraliśmy, a później zapytaliśmy, czy im pasuje. Okazało się, że jak najbardziej. Gdyby nie, to zawsze mogliśmy spróbować go przesunąć. Pobieramy się po 4 latach związku, więc decyzja na pewno nie była pochopna.

Zazwyczaj przygotowania trwają przynajmniej rok i są bardzo stresujące. A jak wygląda to w waszym przypadku?

Zależy, co nazwiemy przygotowaniami. Termin wyznaczyliśmy w grudniu, ale kwestia samego ślubu i wesela nie za bardzo nas teraz zajmuje. Podjęliśmy świadomą decyzję, że nie będziemy uczestniczyć w tym wielkim szaleństwie i grze pozorów. Po prostu chcemy wyznać sobie miłość i dochować wszelkich formalności. Oprawa jest kwestią drugorzędną i nasi najbliżsi dobrze wiedzą, że fajerwerków nie mogą się spodziewać. Mamy ich pełne wsparcie.

Czyli nie będzie 2-dniowego wesela dla przynajmniej 300 osób?

No, nie. Choć muszę wspomnieć o mojej mamie, która miała wobec nas zupełnie inne plany. Bardzo chciała, żeby jej córeczka weszła na nową drogę życia z przytupem. Nie mam o to pretensji i wcale się nie dziwie. Zależało jej na zaproszeniu wielu osób i wyjątkowej imprezie. W końcu jestem jedynaczką i taka okazja już się nie powtórzy. Na szczęście zaakceptowała nasze zupełnie inne plany. Teraz twierdzi, że nawet dobrze się stało. Gości nie będzie 300, a kilkunastu.

Zobacz również: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

wesele w mieszkaniu

fot. Unsplash

Zdradź nam szczegóły. Gdzie odbędzie się ślub, a gdzie wesele?

Wszystko w moim rodzinnym mieście, bo tutaj mieszkamy. Ceremonia będzie miała charakter świecki. Nawet nie dlatego, że jesteśmy wojującymi ateistami i obawiamy się wejść do kościoła. Po prostu stwierdziliśmy, że tak będzie lepiej, łatwiej i przyjemniej. Tak więc ślub cywilny w urzędzie stanu cywilnego. Sami napiszemy sobie wyjątkowe przysięgi. Wesele, a raczej przyjęcie ślubne, zaplanowaliśmy we własnym mieszkaniu, co niektórzy pewnie uznają za fanaberię albo chorą oszczędność.

Chyba, że jesteście właścicielami 300-metrowego domu z wielkim ogrodem…

Chcielibyśmy, ale mieszkanie jest znacznie mniejsze i bez dostępu do ogródka. Raczej mieszkanko, bo to dokładnie 48 metrów kwadratowych. Trzecie piętro bez windy. Dwa spore pokoje, kuchnia, łazienka i piwnica. Ta też się przyda, bo możemy tam schować niepotrzebne graty przed przyjęciem gości. Impreza rozegra się najpewniej tylko w jednym pomieszczeniu - salonie. Przy jednym stole i odtwarzaczu CD. Nie będzie kelnerów, cateringu, zespołu grającego na żywo, a nawet skromnego wodzireja. Takie bardziej wystawne imieniny.

Dlaczego akurat tak?

Oboje z narzeczonym nie jesteśmy osobami, które wcielają w życie zasadę „postaw się, a zastaw się”. Lubimy proste i naturalne sytuacje bez przesadnego zadęcia. Pierwszy taniec, oczepiny, setki gości i tym podobne atrakcje zwyczajnie nas nie kręcą. Nie potrzebujemy tego, żeby być dobrym małżeństwem. Szanujemy też pieniądze nasze i naszych rodziców. Gdybyśmy zdecydowali się na wielkie wesele w lokalu, to każdy odczułby to finansowo. A tak zmieścimy się pewnie w 1000 zł.

Zobacz również: Dlaczego panna młoda nosi welon?

wesele w mieszkaniu

fot. Unsplash

Czyli jakieś 30-40 razy mniej, niż statystyczna młoda para wydaje na ten wielki dzień.

I wcale nie jest nam z tego powodu wstyd. Po pierwsze - to ślub cywilny, więc nie wymaga aż takiej oprawy. Bardzo bym się zdziwiła, gdyby ktoś zaprosił mnie z urzędu stanu cywilnego do sali weselnej na kilkaset osób. Jakoś się to gryzie. Po drugie - wydanie takiego majątku na jeden dzień zabawy, która i tak nie wszystkim przypadnie do gustu, to jest zwyczajne marnotrastwo. Wyraz próżności. Po trzecie - i tak liczy się efekt, czyli fakt, że oficjalnie będziemy mężem i żoną. Tylko na tym nam tak naprawdę zależy. W mieszkaniu ugościmy naszych rodziców i rodzeństwo, bo z nimi chcemy dzielić tę chwilę.

Będzie przynajmniej biała suknia?

To akurat tak, choć może nie taka śnieżnobiała i w trochę innym fasonie, niż to zwykle bywa. Wybrałam lejącą się sukienkę do samej ziemi. Trochę retro, z fajnymi zdobieniami na talii. Narzeczony wystąpi w smokingu. My traktujemy ten ślub naprawdę serio, tyle, że nie potrzebujemy wielkiej oprawy, by był dla nas wyjątkowy. Wiem, że niektórym to trudno zrozumieć. Już słyszałam zawiedzione koleżanki, które koniecznie chciały zatańczyć na moim weselu. W tym celu możemy się umówić kiedyś na dyskotekę, bo w mieszkaniu może się to nie udać. Niektórzy już dziś mówią, że skąpimy, jesteśmy hipsterami albo to ślub „na odwal się”. Widocznie mają inną wrażliwość. Na to wpływu nie mam.

Jak będzie wyglądało samo wesele?

Usiądziemy w kilkanaście osób przy jednym stole. Najpierw odświętny obiad, później posiedzimy przy czymś słodkim i alkoholu, a potem przewidziana jest kolacja. Prawdopodobnie całość nie potrwa dłużej, niż do godziny 20. Jedzenie przygotowujemy same - ja, moja mama i przyszła teściowa. I mamy kompletny luz. Nie wszystko musi być idealne i nikt z tego powodu nocy nie zarywa. Ma być fajnie i na luzie. I o takim ślubie i weselu naprawdę marzę najbardziej.

Komentarze (22)

Ocena: 4.82 / 5
TT (Ocena: 5) 10.04.2018 02:41
Długi za organizacje wesela to wielkie bajki. Goście przychodzą przynoszą grubą kasę i zostaje góra prezentów i góra kasy. No bez jaj, skoro talerzyk jeśli nawet kosztuje 160 zł to nikt z pary nie daje poniżej 300 a raczej nie mniej niż 500 zł. A wiem i o takich co dają 1000-2000 zł.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.03.2018 23:41
Ja marzę o tradycyjnym weselu, z wielką salą i dużą liczbą gości (tak około 180). Mam sentyment do tego typu wesel.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.03.2018 22:01
No przecież kiedyś tak było, ludzie robili wesela w domach, na podwórkach i to były fajne imprezy. Jeżeli autorka tekstu tak zdecydowała to nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć udanej imprezy:)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.03.2018 16:12
I super i będzie pięknie i kameralnie:) My mielismy slub cywilny,ja krótką białą sukienkę,a "wesele"było na 30 osób w w malutkim pensjonacie.takie raczej przyjęcie.bez zadęcia,sztucznych podziękowan dla rodziców czy wyuczonego pierwszego tańca.Nawet fotografa nie bylo a fotki i tak mamy:)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.03.2018 15:59
Istnieje tez złoty środek pomiędzy weselem w mieszkaniu dla kilkunastu osób, a wielkim dwudniowym weselichem dla 350 osób.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo