Historia Tomka: „Ona nalega na ślub. Jak jeszcze raz o tym wspomni, to ją rzucę”

Mężczyzna opowiada, co najbardziej denerwuje go w zachowaniu dziewczyny.
Historia Tomka: „Ona nalega na ślub. Jak jeszcze raz o tym wspomni, to ją rzucę”
Fot. Unspash.com
16.12.2017

W dzisiejszych czasach kobiety same muszą dopytywać się o ślub. Mężczyznom się do tego nie spieszy. Moda na życie na „kocią łapę” sprawiła, że mają wszystko, czego zapragną. Partnerki gotują im obiady, piorą ich skarpetki, sypiają z nimi i jeszcze zachodzą w głowę, co tu zrobić, aby ich zadowolić. Nic dziwnego, że facetom nie spieszy się do zalegalizowania związku. W każdej chwili mogą zrezygnować z tego układu i poszukać drugiej dziewczyny. Zaręczyny, a zwłaszcza ślub to już pewnego rodzaju zobowiązanie. Nie tak łatwo się z niego wyplątać.

W dzisiejszych czasach kobiety coraz częściej zachodzą w głowę, jak zmienić podejście faceta do ślubu. Mijają lata, a ukochany nie kwapi się do zaręczyn. Niektóre kobiety starają się im dać do zrozumienia, że oczekują pierścionka, a inne... oświadczają się swoim ukochanym. Co do mężczyzn, reagują na to różnie. Tomek należy do grupy facetów, którzy nie życzą sobie poganiania pod tym względem.

Tomek twierdzi, że jego wieloletnia dziewczyna przechodzi ostatnio samą siebie. Jak pisze, „jest bezczelna w robieniu aluzji i nie widzi, że jej działanie przynosi odwrotny efekt”. Tomek komentuje, że ma tego dość. Jeszcze jeden raz będzie go nagabywać o ślub, a zerwie z nią.

Czy Tomek ma rację? A może powinien bardziej wczuć się w sytuację swojej dziewczyny?

Zobacz także: 10 zwiastunów oświadczyn

wymuszone zaręczyny

Fot. unsplash.com

- Ja i Alicja jesteśmy ze sobą od sześciu lat. Przyznaję, że to szmat czasu. Ja mam 28 lat, a ona 27. Od roku wynajmujemy razem mieszkanie. Piszę to wszystko, aby mniej więcej nakreślić tło sytuacji.

Oczywiście rozmawialiśmy wcześniej o ślubie. Ten temat pojawiał się nie raz, ale nie dyskutowaliśmy o konkretach. Ona nie była na to gotowa i ja też nie. Teraz wszystko się zminiło. Od miesiąca Alicja ma bzika na punkcie ślubu i w mniej lub bardziej subtelny sposób daje mi do zrozumienia, że oczekuje poważnej deklaracji. Na początku znosiłem to cierpliwie, ale od tygodnia moja cierpliwość wisi na włosku. Postanowiłem, że gdy jeszcze raz wspomni o ślubie, zerwę z nią. Mówię poważnie.

Tomek przekonuje, że myśli o Alicji na serio, ale to jeszcze nie ten moment.

- Kocham Alicję i chcę wziąć z nią ślub, jeżeli nasz związek prztrwa. Ja niczego nie wykluczam. Kiedy myślę o ślubie, to dopiero za trzy lata. Na razie nie mam pieniędzy i nic się nie zapowiada, aby moje dochody miały wzrosnąć. Poza tym zwyczajnie nie czuję się gotowy na tak duży krok, jakim jest małżeństwo. Traktuję tę instytucję poważnie, a na razie myśl o życiu z Alicją jak mąż i żona przeraża mnie. To znaczy ja już tak z nią żyje, ale bardziej chodzi mi o to, że po ślubie pewnie zaraz wypłynie temat kupna mieszkania i dzieci. Zniknie też moja swoboda.

Mężczyzna opowiada, jak dziewczyna przekonuje go do ślubu.

wymuszone zaręczyny

Fot. unsplash.com

- Jakiś czas temu miała urodziny i myślała, że dostanie pierścionek. Do domu wróciłem prosto z pracy. Kupiłem jej wielki bukiet kwiatów. Ona już na mnie czekała. Była wystrojona jak nigdy i bardziej się postarała, jeżeli chodzi o kolację. Upiekła kurczaka, a na deser zrobiła mus pistacjowy z sosem pomarańczowym. Nie zabrakło też wina i świec.

Gdy Alicja zapytała, czy mam dla niej jakiś prezent, wskazałem na kwiaty. Ona tylko westchnęła i posmutniała. Zrobiło mi się głupio. Kolacja przebiegła w dość drętwej atmoseferze, a potem ona zamknęła się w pokoju. Dzień później dowiedziałem się od jej koelżanki, że liczyła na pierścionek zaręczynowy. Cóż, ja jej żadnych nadziei nie robiłem, więc sama jest sobie winna. Nie uważam, żeby ogólne rozmowy o ślubie dawały podstawę do myślenia, że już teraz dostanie ode mnie pierścionek.

Mężczyzna wspomina, jak Alicja zaczęła przeprowadzać podchody w sprawie zaręczyn.

- Za każdym razem, gdy byliśmy w galerii handlowej, zatrzymywała się przy wystawach z pierścionkami. Po pewnym czasie zaczęła mi nawet wskazywać, który jej się podoba. Musiałem ją odciągać, a wtedy strzelała focha.

Zobacz także: Przyjęła oświadczyny po zaledwie 2 TYGODNIACH znajomości! Jak wygląda jej wybranek?

 

wymuszone zaręczyny

Fot. unsplash.com

W naszych rozmowach co chwila pojawiały się wzmianki o zamężnych lub zaręczonych koleżankach. Alicja opowiadała, jak fajnie żyje im się w związku małżeńskim i w ogóle nie zwracała uwagi na moje aluzje, że to były śluby z wpadek.

Kilka razy podrzuciła mi na biurko katalog z pierścionkami zaręczynowymi. O ich cenach nawet nie wspomnę.

Niedawno przeprowadziła też ze mną poważną rozmowę. Powiedziała, że ma dość mówienia innym, że ma chłopaka, a nie narzeczonego, bo z tak długim stażem związku to obciach. Dalej ciągnęła, że nie chce tylko odgrywać roli żony, ale nią być. Przepraszam bardzo, ale ja jej do niczego nie zmuszałem. Sama wychodziła z inicjatywą gotowania obiadów i prania. Jej zdaniem „tkwimy w miejscu” i ona „chciałaby zobaczyć dowód miłości i mojego zaangażowania”. Tragedia. Przecież jej mówiłem, że kiedyś ślub weźmiemy.

Na razie nie mamy mieszkania, ja spłacam kredyt za samochód, a na dodatek ona pracuje na śmieciówce. W takiej sytuacji mamy mówić o zaręczynach? Poza tym, po co się tak spieszyć? Alicja za bardzo na mnie naciska. Podjąłem decyzję, że jeżeli jeszcze raz podejmie ten temat, koniec z nami. Jak na razie jest cisza, ale zobaczymy...

Waszym zdaniem Tomek podjął dobrą decyzję i jest uczciwy wobec Alicji?

 

Komentarze (66)

Ocena: 4.85 / 5
gość (Ocena: 5) 17.12.2017 20:37
Ale z ciebie debil i matoł. Szkoda jej czasu. Całą młodość jej zabrales a jak kobieta oczekuje w końcu poważnej deklaracji to już cie nie ma. Dobrze, że mój mąż jest normalny...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.12.2017 03:15
Jest 6 lat w stagnacji i ty się dziwisz? Dla niej to jest najwyższy czas, żeby mieć pierwsze dziecko, jeżeli chodzi o biologię. Tez bym się wkurzyła na jej miejscu. Powinieneś się wstydzić. Ślubu nie planuje się w tydzień. Mądre zaplanowanie zajmuje Ok 2 lat. Na jej miejscu postawiłabym Ci ultimatum. Znajdujesz słabe wymówki, a tak naprawdę widzisz dziewczynę za nos. Kup jej wymarzony pierścionek, bo na niego zasługuje. I nie 2000 zł na pierścionek to jest mało.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 17.12.2017 00:43
Kto chce szuka sposobu, kto nie- wymówki. Bo teraz nie ma pieniędzy na pierścionek (za cenę 3-4 sześciopaków piwa da się kupić skromny, ale porządny pierścionek u jubilera), następnie nie stać na wesele w pałacyku, później nie będzie na Wenecję, a na końcu zabraknie na ślub na Hawajach czy tam w kosmosie. A bo nie ma czasu bo projekty do pracy, a bo nie ma głowy do planowania, a bo wszystkie oczy zwrócone i to krępuje. Zawsze coś się znajdzie. Po ślubie nie ma obowiązku organizowania wesela na 200 osób, i jeśli to jest kryterium wiecznego odkładania go w bliżej niekreśloną przyszłość, to jak dla mnie jest zatracenie właściwego sensu tej uroczystości. Dużą, huczną imprezę dla imprezy można zorganizować w ramach urodzin, Sylwestra albo i bez okazji. Ślub powinien nieść coś więcej. Zrozumiałabym autora listu, gdyby zachowywał się tak po 6 miesiącach związku. Po 6 latach chyba już można mieć pewność czy to jest ta osoba czy nie. Czasem lepiej jest zerwać niż, kolokwialnie mówiąc, bujać się w nieskończoność marnując swój i czyjś czas. I o ile jeśli obojgu konkubinat pasuje- nie ma problemu, o tyle problem zaczyna się, gdy dla jednej strony to jest okej, za to dla drugiej niekoniecznie- i ta pierwsza strona o poglądach drugiej wie. To po prostu zwykłe wykorzystywanie partnera/partnerki. A ewidentnie dziewczynie dalsze zycie na kocią łapę nie pasuje. Jak dla mnie- bohaterowi artykułu jest wygodnie jak jest. Ma ugotowane, wyprane, seks pod ręką i może odejść w każdej chwili bez słowa wyjaśnienia. I albo zerwie, bo pozna inną, abo za parę lat się ożeni- ale nie tyle z miłości, co żeby dziewczyna, rodzina i przyjaciele przestali męczyć z jednoczesnym przekonaniem, że juz nikogo lepszego nie spotka.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 17.12.2017 00:42
Mamy 21wiek,a faceci nadal nie rozumieją,że nam kobietom "zegar tyka"! Oni w wieku 90lat mogą zapładniać-my już nie. Większość z nas chcąc założyć rodzinę myśli o ślubie,bo daje on poczucie stabilizacji. Co do pieniędzy...tu akurat w kwestii samego sakramentu wystarczy kasiądz czy urzędnik państwowy nie trzeba robić wesela na 300osób. Natomiast jeśli chodzi o mieszkanie i koszty utrzymania rodziny to już inna sprawa. Tu widać koleś nie porywa się z motyką na słońce i wie,że dzieci kosztują itd. niestety nie każdego stać,a trzeba brać pod uwagę,że kobieta może po ciąży długo dochodzić do siebie i do utrzymania będą 3os za jedną pensję. Z drugiej strony jak ktoś po 6latach bycia razem nadal nie jest pewien czy chce przypieczętować związek to lepiej się rozstać. To już jest przechodzone i lepiej nie będzie nawet jak do ślubu dojdzie. Max 2lata przed ślubem-potem robi się zbyt wygodnie
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 16.12.2017 23:56
No to jak sama wychodziła z inicjatywą prania, sprzątania i gotowania, to niech przestanie. Skoro on nie jest po tylu latach gotowy, więc i ona niech się nie odgrywa żony-którą nie jest. Niech przestanie być gotowa na seks i wspólne mieszkanie. To będzie najlepszy test. Albo mu zacznie tego brakować i się zdeklaruje bardzo szybko, albo bardzo szybko odejdzie. Trzeciej opcji nie ma. Jestem przekonana, że to nie chodzi o wolność i brak pieniędzy tylko o to, że facet czuje, że to nie to. Kiedyś, kiedyś... Kobiety szybciej pragną stabilizacji, bo biologicznie i psychicznie szybciej dojrzewają, ale szybciej też przekwitają. Facet po 30 może się bujać nie wiadomo ile, ale kobieta będzie już czuła presję czasu.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo