List otwarty do gości weselnych: Nie życzę sobie waszych dzieci na moim ślubie!

Ma mnóstwo argumentów na obronę swojej tezy. Zgadzasz się z nią?
List otwarty do gości weselnych: Nie życzę sobie waszych dzieci na moim ślubie!
źródło: Instagram (instagram.com/ellencscott)
18.05.2017

Tradycyjne polskie wesela wciąż mają się dobrze, ale pary młode coraz częściej decydują się na unowocześnienie tej uroczystości. Stąd m.in. coraz większa popularność zabawy bez alkoholu, bez mięsa, w towarzystwie wyłącznie rówieśników, na świeżym powietrzu, w piątek albo bez dzieci. O ile większość z tych pomysłów wydaje się zwykłymi i niegroźnymi zachciankami, tak ostatnia kwestia wzbudza skrajne emocje.

Większości z nas bardzo trudno zrozumieć, dlaczego ktoś miałby zabraniać obecności małoletnich na imprezie, która kojarzy się przecież z rodzinną atmosferą. Maluchy od zawsze towarzyszyły swoim rodzicom w czasie ślubów i okolicznościowych przyjęć. Ale nie powinny - twierdzi Ellen Scott. Dziennikarka portalu metro.co.uk tłumaczy, dlaczego „to zupełnie w porządku, jeśli chcesz się pozbyć dzieci z własnego wesela”.

Przekonuje Cię jej tok rozumowania? Ona odważyła się napisać to, co myśli wielu, ale mało kto ma odwagę się przyznać…

Zobacz również: Rozżalona mama: „Zaproszenie dzieci na wesele to OBOWIĄZEK pary młodej!”

 

dzieci na weselu

fot. Thinkstock

„Wesele jest największą i najbardziej wytworną imprezą w twoim życiu, która powinna skupiać się na tobie i osobie, którą kochasz. To dzień, w którym ulubione osoby patrzą na to, jak wiążesz się z nią do końca życia. No i jest tort. Jeśli starannie przygotowana lista gości nie obejmuje dzieci, to śmiem twierdzić, że to w porządku. Tak naprawdę, całkowity zakaz przyprowadzania maluchów brzmi dla mnie jak cholernie dobry pomysł.

Wesela to celebracja dorosłych spraw. Chodzi o świętowanie miłości i długoletniego zaangażowania poprzez wznoszenie toastów i kompromitujące przemowy, w których wspomina się np. pijackie eskapady pana młodego.

Te atrakcje nie są przeznaczone dla dzieci, które wolą raczej biegać, bawić się i płakać - co kończy się całkowitą dezorganizacją wesela - twierdzi dziennikarka.

Zobacz również: Jak zaprosić na wesele BEZ DZIECI, by nikogo nie urazić?

 

dzieci na weselu

fot. iStock

„Dzieci nie są stworzone do tego, by siedzieć spokojnie i patrzeć, jak para mówi o byciu ze sobą na dobre i złe. Nie rozumieją znaczenia tych wzniosłych przemów i nigdy nie docenią towarzyszących uroczystości emocji.

Gdybym wychodziła za mąż, naprawdę chciałabym gościć jedynie osoby, które są zainteresowane moim życiem i związkiem. Ludzi, którzy się wzruszą. I takich, którzy docenią, że ich zaprosiłam. Dzieci moich znajomych nie należą do nich. Ich nie obchodzi moje życie uczuciowe.

I nie ma w tym nic złego. Ale to oznacza, że nie powinno ich tam być” - przekonuje Ellen Scott.

Zobacz również: Wesele z najmłodszymi. Poznaj nasze wskazówki!

 

dzieci na weselu

fot. iStock

„Goszczenie dzieci na weselu oznacza specjalny catering dla nich, sugerowanie się przede wszystkim ich zachciankami, piszczące buty i to, że ich rodzice wyjdą z imprezy o wiele za wcześnie. Maluchy działają destrukcyjnie. Nawet te najlepiej wychowane. Dzieci na weselu wymagają, aby dorośli zachowywali się wzorowo, nie pili za dużo, powstrzymywali się przed pikantnymi anegdotami i nawet w czasie tańca mieli je na oku, zanim któreś z nich zrzuci tort ze stołu.

Jeśli tego chcesz i marzysz o rodzinnym przyjęciu - wspaniale, zrób to. Ale nie oceniaj młodych, którzy nie życzą sobie dzieci w tym szczególnym dniu. To nie oznacza, że ich nienawidzą. Chcą jedynie zabawy, która koncentrowałaby się na nich” - twierdzi.

Ma rację?

Komentarze (70)

Ocena: 4.93 / 5
OLIVIER Z NK (Ocena: 5) 11.03.2018 22:41
Dziecko to szambo i mop
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.05.2017 01:33
Jeśli dzieci na weselu to tylko gdy wynajęty jest animator albo chociaż okolica jest dla nich interesująca (jakiś plac zabaw, cokolwiek). Sama pamiętam jak nudziłam się na weselach będąc dzieckiem, ale na szczęście dla moich rodziców byłam zawsze grzeczna i cierpliwa. Pamiętam też jedno z ostatnich wesel na których byłam. Para młoda chodziła długo na kurs tańca, starali się żeby to dobrze wyszło i widać że troszkę zjadał ich stres. Ale oczywiście jedno z dzieci musiało biegać im pod nogami a rodzice nawet nie ruszyli dupska żeby przestało przeszkadzać mimo zdezorientowanego uśmiechu panny młodej i baardzo skwaszonej miny pana młodego. Nie wiem kiedy ludzie pojmą że ich pociechy nie dla wszystkich są urocze i słodkie...
odpowiedz
anna (Ocena: 1) 23.05.2017 19:57
Rany ile zgorzkniałych osób, a jadu starczyłoby na zatopienie całego świata, razem z tymi okropnymi ,,mamuśkami" i ich wstrętnymi ,,bachorami". Jakieś kompleksy? Niedojrzałość? A może wszystko razem-współczuję i życzę zmądrzenia.
odpowiedz
JJ (Ocena: 5) 21.05.2017 09:41
Osobiście uważam, że wesele bez małych dzieci to wspaniały pomysł. To jest dzień dorosłych, który nie powinien być zakłócany wrzaskiem/zabawą małych dzieci i tak jak tu wiele osób zauważyło to para młoda nie ma zazwyczaj jeszcze swoich dzieci i niekoniecznie musi uważać że np. Bieganie podczas pierwszego tańca jest słodkie. Wynajmowanie niańki na taką uroczystość uważam za przesadę, bo jezeli juz dorośli zdecydują sie na zabranie pociech to niech się nimi zajmują.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.05.2017 23:27
W złym kierunku to idzie. Dzieci przeszkadzają w restauracji, w samolocie, w galeriach, na weselach, niemal wszędzie. Oby u rodziców zwyciężył zdrowy rozsądek i nie dali się zastraszyć glupiejacemu społeczeństwu.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo