„Za tydzień mieliśmy brać ślub. Wtedy przyłapałam go na…” (Wstrząsająca historia Doroty)

Miała zostać żoną. Nie spodziewała się takiego finału…
„Za tydzień mieliśmy brać ślub. Wtedy przyłapałam go na…” (Wstrząsająca historia Doroty)
Fot. iStock
31.01.2017

Stres, ekscytacja, strach, ale i wszechogarniające poczucie szczęścia – mniej więcej takie emocje towarzyszą kobietom, które przygotowują się do zamążpójścia. Ślub to nie przelewki. Mówiąc przed ołtarzem „tak” w obecności świadków i zaproszonych gości, deklarujemy, że chcemy być z naszym partnerem do końca życia, na dobre i na złe. Wiadomo, że nie wszystkim parom się to udaje (i stąd rosnący odsetek rozwodów), ale w dniu ślubu każdy zakochany wierzy, że będzie ze swoją drugą połówką już zawsze.


FACECI WYZNAJĄ: Nie zamierzam jej prosić o rękę, bo... (Załamiesz się, gdy poznasz prawdziwe powody!)

Dorota nie należy do wyjątków. Zakochała się od pierwszego wejrzenia, natychmiast i nieodwołalnie. Wydawało jej się, że Paweł jest tym jedynym. Facetem, któremu urodzi dzieci i z którym uwije rodzinne gniazdko. Kiedy poprosił ją o rękę po 7 miesiącach znajomości, od razu się zgodziła. Nie przypuszczała, że jej miłosna historia będzie miała tak smutny finał.


„Najgorszemu wrogowi nie życzę tego, co mnie spotkało” – zaczyna swój mail. A potem przechodzi do wstrząsających szczegółów.

zdradzona przed ślubem

Fot. iStock

„Ciągle mam przed oczami moment, w którym Paweł prosi mnie o rękę. Zupełnie się tego nie spodziewałam, bo znaliśmy się dopiero od 7 miesięcy. Mimo to czułam, że jesteśmy dla siebie stworzeni i że prędzej czy później zostalibyśmy prawdziwą rodziną. Skoro się kochamy, to po co zwlekać ze ślubem? Bez wahania powiedziałam więc „tak”, a potem rozpłakałam się ze szczęścia.


On klęczał przede mną i wkładał mi pierścionek zaręczynowy na palec, a mnie wydawało się, że śnię. Jakim cudem ten wspaniały mężczyzna zostanie moim mężem? Dlaczego wybrał właśnie mnie? Zastanawiałam się, co tak bardzo mu się we mnie spodobało, bo nie jestem ani wyjątkowo ładna, ani bogata. Zwykła dziewczyna z małej miejscowości, która przyjechała do dużego miasta za pracą, a przy okazji znalazła też miłość.


Teraz wydaje mi się to chore, ale wtedy, w dniu zaręczyn, Paweł wydawał mi się jakimś nadczłowiekiem. Uważałam, że nie zasługuję na kogoś tak cudownego. Wszystkie moje koleżanki mi go zazdrościły, bo taki poukładany, przystojny i zaradny. A on wodził wzrokiem tylko za mną i tylko ja się dla niego liczyłam.


Tak przynajmniej sądziłam ja i wszyscy, którzy nas znali. Prawda była jednak o wiele brutalniejsza, niż ktokolwiek z nas mógł przypuszczać.

zdradzona przed ślubem

Fot. iStock

Mniej więcej dwa miesiące po zaręczynach zajęliśmy się organizacją naszego ślubu. Znaleźliśmy odpowiednią salę, zespół, wybraliśmy zaproszenia. Ja kupiłam wymarzoną białą suknię, a on elegancki garnitur. Załatwiliśmy też sprawy formalne w kościele. Wszystko zmierzało we właściwym kierunku, a ja odliczałam dni do wesela. Tak bardzo chciałam zostać wreszcie żoną Pawła! Założyć na palec złoty krążek, symbol tego, że on należy do mnie, a ja do niego…


Rodzice początkowo sądzili, że pośpiech związany ze ślubem wynika z tego, że spodziewamy się dziecka. Wyjaśniliśmy im jednak, że nie chcemy zwlekać z czymś, co jest dla nas tak ważne, a za powiększanie rodziny zabierzemy się dopiero po ślubie. Rodzice odetchnęli z ulgą.


Teraz sobie myślę, jakie to szczęście, że naprawdę nie byłam wtedy w ciąży. Co ja bym teraz zrobiła sama z dzieckiem? W dodatku takim, które przypominałoby mi Pawła każdym gestem i każdym słowem? Cierpiałabym podwójnie.

zdradzona przed ślubem

Fot. iStock

Ślub miał się odbyć 17 grudnia. Tydzień wcześniej oboje mieliśmy mieć „wychodne”. On swój wieczór kawalerski chciał zorganizować w naszym mieszkaniu, ja natomiast zostałam wyciągnięta na wieczór panieński do klubu, gdzie specjalnie dla mnie koleżanki wynajęły salę VIP.


Pożegnałam się z Pawłem i wyszłam. W drzwiach rzuciłam jeszcze tylko: „Bądź grzeczny!” i już mnie nie było.


W klubie bawiłam się świetnie, dopóki jeden pijany facet nie przewrócił się na mnie z kieliszkiem czerwonego wina. Miałam poplamioną sukienkę, a próba wyszorowania jej w klubowej łazience tylko pogorszyła sytuację. Powiedziałam więc dziewczynom, że muszę jechać na chwilę do mieszkania, żeby się przebrać i do nich wrócę.


CO ZA FACET! Prawdopodobnie nigdy nie zobaczysz nikogo piękniejszego!

Spodziewałam się, że w naszym domu zastanę mojego Pawła, który jest podpity, a jego kumple demolują nam wnętrze. Zastanawiałam się też, jak się zachowam, gdy w mieszkaniu będzie striptizerka. Uśmiechałam się jednak pod nosem, bo to przecież ostatnie dni jego wolności, więc niech się chłopak wyszaleje. Tego, co zobaczyłam po naciśnięciu klamki, nie wyobrażałam sobie jednak w najgorszych koszmarach.

zdradzona przed ślubem

Fot. iStock

Paweł klęczał nago przy naszym łóżku i zaspokajał oralnie… no właśnie, kogo? Najpierw myślałam, że to jakaś kobieta, ale nagle pojęłam, że mój narzeczony uprawia seks z transwestytą. Na ten widok dosłownie zaniemówiłam. Już bym chyba wolała przyłapać go w łóżku z inną dziewczyną. Albo nawet z gejem. Ale transwestyta? Facet przebrany za babę? W peruce, ze sztucznymi paznokciami? To już nie jest zdrada. To jest jakieś chore zboczenie.


Pierwszy zauważył mnie TEN KTOŚ, a za jego wzrokiem podążyło spojrzenie Pawła. Patrzyliśmy na siebie bez słów, bo oboje wiedzieliśmy już, że to jest koniec. Nie będzie nas, nie będzie naszego ślubu. Czegoś takiego nie da się wybaczyć.
Zatrzasnęłam za sobą drzwi i w jakimś totalnym otępieniu opuściłam blok. Paweł nawet za mną nie wybiegł. Dobrze zrobił, bo pewnie zrobiłabym mu jakąś krzywdę.


Czułam się upokorzona i oszukana. Starałam się zrozumieć, jak do tego doszło. Co zrobiłam nie tak? Czemu Paweł okazał się takim zboczeńcem? Czy za każdym razem, kiedy mnie dotykał, żałował, że nie jestem kimś innym?


Napisałam do dziewczyn wiadomość, że nie wrócę do klubu. Snułam się po mieście w otępieniu kilka godzin, a potem wróciłam do mieszkania. Paweł spał skulony na łóżku, więc wzięłam po cichu jego telefon. Musiałam, po prostu musiałam wiedzieć, czy to był jednorazowy wybryk, czy jego pociąg do transwestytów to dłuższa historia.


Przejrzałam jego wiadomości na Facebooku i na Instagramie. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby dojść do prawdy. Ta była niestety bolesna. Paweł od dawna umawiał się na seks z transwestytami. Wymieniał się z nimi nagimi fotkami, a niektórym płacił za spotkania grube pieniądze.


Po całej lekturze zwymiotowałam w toalecie z obrzydzenia.

zdradzona przed ślubem

Fot. iStock

Nie chcę pamiętać tego, co działo się dalej. Wyprowadzka, odwoływanie ślubu, przepłakane noce. Wszyscy pytali, co jest powodem tak nagłego zerwania, ale nie byłam w stanie wyznać prawdy. Nikomu. Nawet najlepszej przyjaciółce.
Niech Paweł sam się tłumaczy. Niech zmyśla kłamstwa na swój temat. Niech żyje ze świadomością, że kogoś bardzo skrzywdził.


Jak sobie pomyślę, że w tym momencie byłabym już jego żoną, to autentycznie robi mi się niedobrze. Chyba ktoś nade mną czuwa, że w porę zorientowałam się o tym, co narzeczony robi za moimi plecami.


I to nie jest tak, że pogodziłam się z sytuacją, bo jeszcze długa droga przede mną. Chodzę regularnie do psychologa, który pomaga mi zrozumieć, co się właściwie stało. Podobno spotkam jeszcze kiedyś kogoś, kto będzie zasługiwał na moją miłość. Podobno.


Ale czy mu zaufam? Nie”.

Komentarze (21)

Ocena: 4.62 / 5
gość (Ocena: 5) 13.03.2017 17:25
Wiem, ze latwo powiedziec, ale jestes szczesciara. Raz, ze zorientowalas sie przed slubem, dwa, ze (przynajmniej zakladam) nie zlapalas jakiegos dziadostwa.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.02.2017 23:01
Smutna historia. Trzymam kciuki za przyszłe losy. Obyś trafiła na wspaniałego mężczyznę ze snów.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2017 18:18
Prawda czy nie uważam, że osoby ktore mają takie zboczenia nie powinny wchodzic w związek. Skoro tacy są - okej często tego nie wybierają chociaż podejrzewam, ze mozna to leczyc jednak z taką swiadomością jak można tak ranić i oszukiwać drugą osobę ?!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2017 17:00
Straszne, skąd się biorą tacy popaprańcy??!! Obyś umiała jeszcze kiedyś zaufać jakiemuś facetowi
odpowiedz
A (Ocena: 5) 31.01.2017 09:53
Wszystkie te wasze artykuły to fejk. Szablonowe opisy, papierowe postaci. Jak wylać na kogos napój to oczywiście czerwone wino w klubie lol. Beznadzieja ze zmyslacie historie dla paru odsłon. Poza tym jestem przekonana ze nikt do was listów o swoim życiu nie pisze ...
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo