To nie powinno się wydarzyć! 15 kompromitujących wpadek w czasie ślubu kościelnego

Niektórzy małżonkowie woleliby zapomnieć o tym dniu. Co im się przydarzyło?
To nie powinno się wydarzyć! 15 kompromitujących wpadek w czasie ślubu kościelnego
Fot. iStock
13.01.2017

Statystyki są nieubłagane - coraz mniej par decyzuje się na zawarcie związku małżeńskiego w Kościele. Na popularności zyskują za to ceremonie cywilne. Powodów może być kilka: postępujący odpływ wiernych, zbyt duże wymagania stawiane przez duchownych czy różnice w poglądach między partnerami. Wielu wciąż jednak nie wyobraża sobie zastąpienia księdza przez urzędnika. Do jakich krępujących sytuacji może to doprowadzić, najlepiej świadczą te wyznania.

Użytkownicy aplikacji Whisper anonimowo wspominają własną uroczystość kościelną. Historie te mają niewiele wspólnego z tym, czego oczekiwalibyśmy po osobach głęboko wierzących. Kolejny raz okazuje się, że najciemniej jest pod latarnią. Nawet świątynia i podniosła atmosfera nie są w stanie złagodzić obyczajów niektórych. Sporo na sumieniu mają goście, jak i same pary młode.

Kto by przypuszczał, że niedaleko ołtarza dzieją się takie rzeczy

Zobacz również: REPORTAŻ: Odwołałam ślub trzy dni przed ceremonią...

 

ślub kościelny

fot. Thinkstock

„Obmacywałem wtedy jeszcze moją przyszłą teściową. Schowaliśmy się w konfesjonale, żeby omówić kilka spraw, ale sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nigdy więcej do tego nie wracaliśmy. Nie licząc znaczących spojrzeń, które wymieniamy do dzisiaj”.

„Moi przyjaciele wydali majątek, żeby upiększyć uroczystość. Przynieśli ze sobą kilkaset motyli, które miały wzbić się w powietrze przed kościołem. Skończyło się na masakrze, bo ptaki siedzące na dachu były szybsze. To była dla nich uczta”.

„Przyłapałam go na zakrystii razem z moją świadkową na 10 minut przed rozpoczęciem ceremonii. Pamiętam ich przestraszone spojrzenia, bo tego nie dało się racjonalnie wytłumaczyć. Oto historia, jak nie zostałam żoną”.

 

ślub kościelny

fot. Thinkstock

„Moja siostra przyszła na ślub z żonatym facetem. Pech chciał, że wśród gości była osoba, która znała jego żonę. Wszyscy mówili tylko o tym, a nie o nas”.

„Na chwilę przed ślubem podeszła do mnie mama i powiedziała: kochanie, chcę dla ciebie jak najlepiej, dlatego za kościołem stoi samochód, do którego możesz w każdej chwili wsiąść i odjechać w bezpieczne miejsce. Tak, namawiała mnie do ucieczki sprzed ołtarza”.

„W czasie składania przysięgi małżeńskiej odeszły mi wody płodowe. Przed ołtarzem zrobiło się mokro, a goście dosłownie zamarli. Udało się dokończyć formalności i już jako żona trafiłam do szpitala. Tego samego dnia urodziłam nasze pierwsze dziecko”.

Zobacz również: LIST: „Wzięłam ślub w miesiącu bez „r”. Już dzień po weselu chciałam się z nim rozwieść!”

 

ślub kościelny

fot. Thinkstock

„Nasi przyjaciele wywołali spory skandal. Kiedy w kościele zrobiło się na chwilę cicho, wszyscy usłyszeli dziwne trzeszczenie i jęki. Okazało się, że uprawiają seks na balkonie przeznaczonym dla chóru”.

„Jakiś szaleniec dodał do wody święconej kwas. Kiedy przeżegnałam się przed wejściem, poczułam jak zaczynają mnie piec palce i czoło. Ceremonia została opóźniona, trafiłam do szpitala, a potem przesłuchiwała mnie policja”.

„Mieliśmy złożyć sobie przysięgę, a mój przyszły mąż zaczął przeraźliwie płakać. Nigdy nie widziałam go w takim stanie. Zrobił się cały czerwony, szlochał jak dziecko, zabrakło mu tchu. Trzeba go było usadzić na krzesełku, żeby nie zemdlał. Na to ksiądz: synu, czy na pewno wiesz, co chcesz zrobić?”

 

ślub kościelny

fot. Thinkstock

„Zrezygnowaliśmy z czerwonego dywanu prowadzącego do ołtarza. Miało być skromnie i bardziej swojsko. Nie przypuszczaliśmy jednak, że śliska posadzka w połączeniu z nowymi butami to będzie katastrofa. Zrobiliśmy tylko kilka kroków i oboje runęliśmy na twarze. Dopiero po opatrzeniu ran mogliśmy kontynuować”.

„W czasie składania przysięgi któryś z gości puścił bardzo głośnego bąka. Ksiądz tego nie odnotował i dalej mówił swoje. W efekcie wszyscy się śmiali i byli zajęci czym innym. Nikt nie odnotował najważniejszej chwili w moim życiu”.

„Zostaliśmy oskarżeni z ambony o to, że mieszkaliśmy razem przed ślubem, a ja zataiłam ciążę. To wszystko prawda, ale wcześniej ksiądz nie miał z tym żadnego problemu. Przyjął zlecenie i zapłatę. To było nieludzkie, bo tego dnia spodziewałam się samych ciepłych słów”.

ślub kościelny

fot. Thinkstock

„Po wyjściu z kościoła wypuściliśmy dwa białe gołąbki. Te wzlatując zaczęły robić kupy i pobrudziły piękne kreacje kilku gości. Zupełnie tego nie przewidzieliśmy. Mało brakowało, a skończyłabym z łajnem na sukni ślubnej”.

„Pomyliłam słowa przysięgi i wyszło na to, że wcale nie chcę, aby został moim mężem. Szybko się poprawiłam, ale to będzie się za mną ciągnęło do końca życia. Pamiętam ten rechot gości. Pewnie sama bym się śmiała w podobnej sytuacji, ale dla mnie to gigantyczna trauma”.

„Chciałam o coś zapytać na zakrystii i przyłapałam księdza w samych majtkach. W życiu bym nie przypuszczała, że duchowny może mieć tak doskonałe ciało. Głupio było mi potem patrzeć mu w oczy. Przeszło mi nawet przez myśl, że mogłabym z nim zgrzeszyć”.

Zobacz również: Szybki ślub - jak go zorganizować?

Komentarze (6)

Ocena: 4.33 / 5
gość (Ocena: 5) 16.01.2017 01:20
A to co? Widzę powraca moherowa armia. Klękajcie bezbożniki i antychrysty! :D
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 15.01.2017 20:19
Popieram! Te historie są jak z jakiejś prymitywnej amerykańskiej komedii... Obrzydliwe!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.01.2017 21:11
no i bardzo dobrze, że opieprzył z ambony, że zaszłaś w ciążę i mieszkałaś z facetem przed ślubem. Takie zasady kościoła - nie mieszkać i nie uprawiać seksu przed ślubem, bo nie będzie rozgrzeszenia.
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo