20 mitomanek, które sfingowały swoje zaręczyny (Szczyt żenady?)

Te kobiety wmówiły wszystkim, że wychodzą za mąż. Niektóre nie mają nawet chłopaka!
20 mitomanek, które sfingowały swoje zaręczyny (Szczyt żenady?)
Fot. Thinkstock
26.07.2016

W czasach mediów społecznościowych naprawdę trudno od tego uciec. Jeśli masz od 20 lat wzwyż, zapewne co jakiś czas dowiadujesz się o kolejnych zaręczynach swoich bliższych i dalszych znajomych. Podziwiasz pierścionki, poznajesz ich plany odnośnie wesela i udajesz zachwyt, chociaż możliwe, że bliżej Ci do frustracji. Jak to możliwe, że wszyscy wokół się pobierają, a Tobie jeszcze żaden mężczyzna nie zadał tego najważniejszego w życiu pytania…

W takiej sytuacji masz trzy wyjścia - popaść w czarną rozpacz, udawać, że nic się nie stało albo… wejść w rolę i z zimną krwią udawać. Tak jak autorki tych anonimowych wyznań, które na łamach aplikacji Whisper przyznały się do oszustwa w tym temacie. Poznaj młode kobiety, które sfingowały własne zaręczyny, żeby poczuć się lepiej lub zamknąć usta krytykom. Dlaczego to zrobiły i czym się to skończyło?

Niektórzy uznają to za szczyt żenady i niewykluczone, że będą mieli rację.

Zobacz również: 16 myśli, które przychodzą Ci do głowy, gdy kolejna znajoma ogłasza zaręczyny na Facebooku

 

zaręczyny

fot. Thinkstock

„Udaję zaręczoną za każdym razem, kiedy spotykam kogoś z liceum. Rzadko się widujemy, więc przychodzi mi to z dużą łatwością. Dzięki temu nie czuję się głupio, kiedy oni sami planują ślub już są już małżeństwem. Przynajmniej myślą, że panuję nad swoim życiem”.

„Oficjalnie jestem zaręczona, chociaż nawet nie mam chłopaka. Zrobiłam wszystko, żeby to kłamstwo dotarło do mojego byłego. Cały czas miał nadzieję, że mnie odzyska, a tym niewinnym oszustwem pozbyłam się go na dobre”.

„Kupiłam pierścionek zaręczynowy sama sobie, bo żaden chłopak nie chciał mi go podarować. Traktuję go jako straszak na natrętnych facetów, z którymi nie chcę nawiązywać kontaktu. Rozglądam się wokół siebie i kiedy nie widzę nikogo ciekawego, natychmiast go zakładam”.

„Czasami noszę pierścionek po domu i udaję, że właśnie się zaręczyłam. Od razu czuję się lepiej, że ktoś mnie kocha i chce być ze mną na zawsze. To głupie, ale poprawia mi humor”.

 

zaręczyny

fot. Thinkstock

„Założyłam pierścionek, który wygląda jak zaręczynowy, na wesele mojego brata. Zrobiłam to, żeby jego znajomi nie robili sobie ze mnie żartów. Czułam się wyjątkowo głupio, bo on jest młodszy ode mnie, a ja nawet nie doczekałam się oświadczyn”.

„Ogłosiłam swoje zaręczyny na Facebooku, żeby zamknąć usta namolnej rodzinie i przyjaciołom, którzy od lat pytali, kiedy wreszcie wyjdę za mąż. Uwierzyli, a ich komentarze były naprawdę miłe. Dawno nie przeczytałam tylu ciepłych słów”.

„Często zakładam pierścionek zaręczynowy i chodzę z nim w różne miejsce, żeby poczuć się lepiej ze swoją samotnością. Wiem, że to fałsz, ale bez niego czuję się o wiele gorzej”.

„Zawsze kiedy podrywa mnie jakiś facet, który nie jest w moim guście, zaczynam opowieść o tym, że niedawno się zaręczyłam i jak wspaniałego mam narzeczonego. To nie zawsze ich odstrasza”.

Zobacz również: Oto najlepszy wiek na zaręczyny, ślub i pierwsze dziecko!

zaręczyny

fot. Thinkstock

„Razem z moją przyjaciółką wybrałyśmy się do sklepu z sukniami ślubnymi i udawałyśmy przed sprzedawczynią, że jesteśmy zaręczone. Zrobiłyśmy to tylko po to, by móc przymierzyć te piękne kreacje. Kiedy stałam w wymarzonej sukni, zrozumiałam, jak bardzo bym chciała, żeby to była prawda”.

„W ostatni weekend wybrałam się do salonu jubilerskiego i uraczyłam obsługę opowieścią o tym, że za chwilę chłopak mi się zaręczy, a ja chcę mu ułatwić sprawę. Chodziłam tak od sklepu do sklepu i mierzyłam wymarzone pierścionki”.

„O zaręczynach poinformowałam moją rodzinę w prima aprilis. Wszyscy uwierzyli, więc nie chciało mi się tego prostować. Teraz chłopak naprawdę się oświadczył i nie wiem czy znowu powinnam się tym chwalić”.

„Dziś powiedziałam wszystkim, że właśnie się zaręczyłam. Smutna prawda jest taka, że dostałam pierścionek kilka miesięcy temu, ale bałam się o tym wspomnieć”.

 

zaręczyny

fot. Thinkstock

„Czuję się tak samotna i niepotrzebna, że kupiłam sobie taki pierścionek. Noszenie go napawa mnie dumą. Wmawiam wszystkim wokół, że mam narzeczonego i planujemy ślub. Tak bardzo chciałabym, żeby to była prawda. Tak bardzo chciałabym móc nazwać jakiegoś mężczyznę swoim narzeczonym”.

„To była wspólna intryga kilku dziewczyn z firmy. Chciałyśmy dobić jedną z naszych samotnych koleżanek. Każdego dnia jedna z nas przychodziła do pracy z pierścionkiem i opowiadała o zaręczynach. I tak dzień po dniu przez cały tydzień. Nasza ofiara ciężko do zniosła, bo co chwilę płakała z żalu”.

„Powiedziałam o swoich zaręczynach babci. Na łożu jej śmierci. Wiedziałam, że już z tego nie wyjdzie. Chciałam, żeby odeszła szczęśliwa, bo zawsze chciała, żebym się ustatkowała”.

„Wmówiłam chłopakowi, że oświadczył mi się poprzedniego wieczoru. Wykorzystałam sytuację, że był bardzo pijany. Uwierzył i następnego dnia naprawdę wręczył mi pierścionek”.

zaręczyny

fot. Thinkstock

„Razem z rodzicami wyprawiliśmy moje przyjęcie zaręczynowe. Wszystko na potrzeby ciotki, która przyjeżdża do nas z zagranicy raz na kilka lat. Przynajmniej przestała wypytywać, kiedy wreszcie wyjdę za mąż. Po kilku miesiącach mama powiedziała jej, że rzuciłam narzeczonego i tematu już nie ma”.

„Bardzo chciałam poczuć, jak to jest planować wesele. Nie spodziewam się go w najbliższych latach, więc udawałam przyszłą pannę młodą jeżdżąc po różnych miejscach, gdzie chciałabym zorganizować wesele. To była fajna zabawa”.

„Sfingowałam swoje zaręczyny tylko po to, żeby rodzice pozwolili mi zamieszkać z chłopakiem. Nie wiem co zrobię, kiedy on naprawdę postanowi mi się oświadczyć”.

„Powiedziałam mojej nieślubnej córce, że zaręczyliśmy się z tatusiem. Wszystko po to, żeby nie czuła się gorsza od innych dzieci, które nie są wychowywane przez konkubentów”.

Zobacz również: Zaręczyny i co dalej?

Komentarze (4)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 25.07.2016 18:06
Ja ostatnio zmieniłam nazwisko na fb, razem z szefem xD chodziło raczej o ochronę prywatności (każde z nas ma sporo natrętów i psychofanów) - o ile w jego przypadku przeszło to bez echa, to w moim od razu posypały się pytania czy wyszłam za mąż. Wykorzystałam sytuację do odstraszenia paru wielbicieli, z którymi miałam problem od lat (nie chcieli się odczepić) - szef mi pomógł w intrydze i teraz mam spokój :D
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo